"(...) Część swoich błędów zrozumiałam zbyt późno.
Niewiele spaliłam w swoim życiu mostów, ale wszystkie z nich były tymi najważniejszymi."
Co kryje się za klimatycznie i sentymentalnie brzmiącym tytułem "Na
pożółkłym papierze"? Jakimi tajemnicami i emocjami przesiąknięty jest tytułowy papier? Jaką historią owiana jest lapidarna powiastka? A
nade wszystko, czy na ponad siedemdziesięciu stronach można zawrzeć
intrygującą i wartościową opowieść? Te i inne pytania nurtowały mnie od
momentu ujrzenia utworu Aleksandry Bartosik. Musiałam uzyskać na owe
odpowiedzi, dlatego z ciekawością, ale też pewnym dystansem sięgnęłam po
tę lekturę. Czy było warto?