środa, 20 czerwca 2018

PREMIEROWO: "Przyjaciele bez bonusu" - Penny Reid




"(...) - Życie to zupa z literkowym makaronem. Wcinaj swoją zupę, Elizabeth."


Pierwsze spotkanie z piórem Penny Reid, które miało miejsce kilka miesięcy temu przy okazji lektury "Randka z homo sapiens", okazało się nie tylko udane, zaskakujące i smaczne, ale nade wszystko zabawne i odprężające. Dlatego też skłamałabym mówiąc, że nie czekałam na drugi tom serii "Kółko Singielek Miejskich". Czekałam z niecierpliwością, ciekawością i ekscytacją. Co też zaserwuje autorka w kolejnej części cyklu? Z czym tym razem się zmierzy? Czy ponownie mnie rozbawi, wzruszy i zadziwi? Czy opowiedziana przez nią historia wciągnie mnie w fabularny labirynt uczuć, relacji i zdarzeń? A ponadto, czy najnowsza powieść dorówna swojej poprzedniczce, czy może okaże się od niej lepsza? Owe pytania nurtowały mnie od momentu zapowiedzi książki, zatem pragnąca poznać na nie odpowiedzi i niesamowicie zaintrygowana dalszymi losami przyjaciółek sięgnęłam po "Przyjaciół bez bonusu". I...

wtorek, 19 czerwca 2018

"Jo@nna" - Agnieszka Opolska




"(...) Ludzie za bardzo czekają na lepszy moment, a taki moment jest zawsze teraz..."


Z piórem Agnieszki Opolskiej miałam okazję zaznajomić się przy okazji lektury powieści "Róża" stanowiącej jednocześnie moje pierwsze spotkanie literackie z twórczością autorki. Refleksyjna, bolesna i niebywale nostalgiczna historia pozostawiła trwały ślad na mej duszy i zapadła głęboko w pamięć. Oczarowała mnie słowem, ujęła niezwykłą i nietuzinkową fabułą oraz klimatem, a nade wszystko wyzwoliła ocean emocji. W związku z tym bez zastanowienia sięgnęłam po "Jo@nnę". Co więcej, zdecydowałam się na tę książkę bez znajomości zarysu fabularnego. Może to było nieodpowiedzialne, aż nadto śmiałe i zapewne naiwne, ale byłam przekonana, że się nie zawiodę. Czy ta pewność mnie jednak nie zgubiła? Czy intuicja mnie tym razem nie zmyliła? Przekonaj się...

poniedziałek, 18 czerwca 2018

"Tu i teraz" - Aneta Grabowska




"(...) Już miała powiedzieć, że raz się żyje, ale przypomniała sobie, 
że w jej przypadku to nie do końca prawda. Ona te życia miała dwa."

 
Powieść "Tu i teraz" stanowi debiut literacki Anety Grabowskiej - autorki bloga recenzenckiego zaczytana.com.pl. Sięgnęłam po nią przede wszystkim zaintrygowana jej kłębkiem fabularnym i urzeczona jej ciepłą wizualną aurą. A ponadto, nie ma co ukrywać, zdecydowałam się na jej lekturę również z innego powodu, a mianowicie z czystej ciekawości, która to zresztą została zaspokojona. Ale... No właśnie, co sądzę o "Tu i teraz"?  

czwartek, 14 czerwca 2018

"Na pożółkłym papierze" - Aleksandra Bartosik




"(...) Część swoich błędów zrozumiałam zbyt późno.
Niewiele spaliłam w swoim życiu mostów, ale wszystkie z nich były tymi najważniejszymi."

 
Co kryje się za klimatycznie i sentymentalnie brzmiącym tytułem "Na pożółkłym papierze"? Jakimi tajemnicami i emocjami przesiąknięty jest tytułowy papier? Jaką historią owiana jest lapidarna powiastka? A nade wszystko, czy na ponad siedemdziesięciu stronach można zawrzeć intrygującą i wartościową opowieść? Te i inne pytania nurtowały mnie od momentu ujrzenia utworu Aleksandry Bartosik. Musiałam uzyskać na owe odpowiedzi, dlatego z ciekawością, ale też pewnym dystansem sięgnęłam po tę lekturę. Czy było warto?

wtorek, 12 czerwca 2018

"O kwiatkach i wariatkach... Opowieść strażniczki zegarów" - Marta Osa




"-(...) Można znać się z kimś jak łyse konie, a nic o nim nie wiedzieć.
Nie rozumieć jego pragnień, marzeń, tęsknot. 
Można codziennie pić kawę z przyjaciółką, słuchać nad kubkiem jej wyznań, problemów, 
narzekań i nie potrafić jej pomóc. Wszystko przez brak zrozumienia."

 
Pióra Marty Osy miałam przyjemność zasmakować przy okazji lektury książki "I po cholerę mi to było" stanowiącej wówczas moje pierwsze spotkanie z twórczością literacką autorki. Powieść o niezwykle optymistycznej i lekkiej aurze pochłonęłam w jedno popołudnie i wspominam bardzo miło. Dlatego też z ochotą sięgnęłam po jej najnowszy utwór o intrygującym tytule "O kwiatkach i wariatkach..." i jeszcze bardziej frapującym podtytule "Opowieść strażniczki zegarów", który to wyraźnie skupił mą uwagę i pozwolił snuć niejakie domysły dotyczące rozwoju fabularnego. Nie ukrywam, że decydując się na ową opowieść liczyłam na pewną dozę humoru, którym uraczyła mnie autorka poprzednim razem. Czy zatem i teraz Marta Osa wprawiła mnie opisaną historią w dobry nastrój?

wtorek, 5 czerwca 2018

"Endorfinowy granat" - Michał Pawlik




"(...) Życie jest jak podróż przez ocean nieskończonych możliwości. 
Wyznaczony cel to kompas, który stale wskazuje drogę 
i pomaga uniknąć dryfowania od przypadku do przypadku, 
zachować spokój podczas nieuniknionych życiowych sztormów 
i wrócić na szlak, gdy nieopatrznie z niego zboczymy."


Zaintrygowana i pełna oczekiwań sięgnęłam po publikację "Endorfinowy granat" Michała Pawlika. Przyznaję, że nie tylko nie znałam osoby autora, ale również prowadzonego przez niego bloga. Chęć poznania spisanej przez niego historii z nadzieją na poszerzenie wiedzy o azjatyckich krajach i doświadczenie niesamowitych emocji w dużej mierze skłoniła mnie do tego, iż zdecydowałam się na zaznajomienie się ze wspomnianym woluminem. Spodziewając się absorbującej i pasjonującej relacji z przebytej podróży po Azji rozpoczęłam moją przygodę z piórem blogera. 

sobota, 2 czerwca 2018

"Bieg do gwiazd" - Dominika Smoleń




"Czasami chciałabym być wiatrem. Wolna, ulotna, niewidzialna.
Wyzwolona, impulsywna, naiwna. Wiatr był siłą, niepowstrzymaną potęgą. 
Chciałam być jak on. Może wtedy moje życie inaczej by się potoczyło?"

 
"Bieg do gwiazd" jest moim pierwszym spotkaniem z piórem Dominiki Smoleń. Przyznaję, że choć jej osobę kojarzyłam z racji prowadzonego przez nią bloga, to nie miałam pojęcia, że po pierwsze pisze książki, a po drugie, że najnowsza z nich jest już drugą w jej dorobku. Nie ukrywam, że na wspomnianą powieść zdecydowałam się przede wszystkim z czystej ciekawości. Sięgając po nią na nic konkretnego nie liczyłam, podeszłam do jej lektury z całkowitym dystansem, bez jakichkolwiek przeczuć, bez znajomości opinii o niej już wystawionych. Książka czekała na swą kolej zajmując odpowiednie miejsce na półce. Pewnego dnia spojrzałam na okładkę i stwierdziłam, że to właśnie ten dzień na poznanie ukrytej za nią historii. Tym sposobem rozpoczęłam literacką przygodę pod tytułem "Bieg do gwiazd". I cóż...

środa, 30 maja 2018

"Pamiętnik ze starego domu" - Ilona Gołębiewska




"(...) Największym prezentem, jaki można podarować drugiemu człowiekowi, jest obecność.
Wystarczy, że jesteś. Nic więcej się nie liczy. Nic więcej nie musisz. 
To, że jesteś, jest twoim największym podarunkiem dla innych.
Bez ciebie nic nie byłoby takie samo."

 
Z utęsknieniem wyczekiwałam ostatniego już tomu pniewskiej serii zatytułowanego "Pamiętnik ze starego domu". Cudnie ozdobiona oprawa zaspokajająca potrzeby estetyczne, przywołująca nieziemski zapach i piękne wspomnienia zapowiadała ciekawą lekturę. Nie ukrywam, że liczyłam na to, iż będzie intrygująco, refleksyjnie, wzruszająco, a chwilami i beztrosko. Nie pomyliłam się.

piątek, 25 maja 2018

"Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie" - Monika Rzepiela




"(...) Najtrudniej dostrzec piękno, które jest blisko.
Najtrudniej jest zobaczyć dobro w kimś, kto jest przy tobie każdego dnia. (...).
Złote serce bije w środku człowieka, bo jest ono w nim ukryte. 
Prawdziwe dobro i piękno trzeba dostrzec w duszy, nie w ciele!"


Z niecierpliwością wyczekiwałam drugiego tomu zatytułowanego "Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie" stanowiącego część sagi polskiej autorstwa Moniki Rzepieli. Poprzedni utwór autorki opiewał w melancholię, romantyczność, beztroskę, sentymentalizm i prawdziwość. Urzekł mnie prostotą, omamił wyjątkowym klimatem, zrodził ciekawość nieustannie ją wzmagając, pobudził wyobraźnię stopniowo wyraźnie ją intensyfikując, a nade wszystko przeniósł do czasów sprzed kilkudziesięciu laty, do przeszłości, jakże intrygującej, nostalgicznej i znanej tylko z lekcji historii, szeroko pojętej literatury czy też między innymi filmów dokumentalnych i fabularnych. Po przyjemnym i zajmującym spotkaniu z powieścią stanowiącą pierwszą księgę wspomnianej sagi, nie mogłam doczekać się jej kontynuacji, głównie z racji zaspokojenia ciekawości związanej z dalszym biegiem losów poznanych dotąd bohaterów. Czy i tym razem Monice Rzepieli udało się mnie oczarować ukazaną historią? 

środa, 23 maja 2018

[PREMIEROWO] "Cała ja" Augusty Docher




"Żyję. Chociaż przez chwilę, ale jestem żywym człowiekiem, z głośno bijącym sercem, 
oddechem, który potrzebuje wielkiego łyku powietrza, 
z krwią pulsującą w najmniejszym nawet naczyniu. Jestem życiem."


"Cała ja" to najnowsze literackie dziecko Augusty Docher vel Beaty Majewskiej. Nie ukrywam, że sięgając po tę powieść liczyłam na lekką, otuloną humorem i nutką wzruszenia, a także poniekąd niezobowiązującą lekturę. Tymczasem otrzymałam coś zadziwiającego, wyzwalającego swego rodzaju napięcie, kontemplacyjnego i niesamowicie emocjonującego. Otrzymałam historię, której aspekty mogą budzić kontrowersje, która prowokuje do dyskusji i zapada w pamięć. Zapraszam na moją opinię.

wtorek, 15 maja 2018

"Heloiza i jej warszawski Abelard" - Janusz Niżyński [recenzja]




"- (...) według mnie najpiękniejszym uczuciem nie może być miłość. 
Jest nim siostrzany głos serca: czułość.
- Czułość?
- Tak. Tylko ona, tylko czułość jest w stanie dodać nam skrzydeł, otulić nas ciepłem, światłem
i jak feeria barw zachodzącego słońca dotknąć najbardziej skrytych pokładów naszej duszy..."
 
 
Przyznaję, że Janusz Niżyński jest jednym z mych ulubionych pisarzy polskich. Jego powieści dotychczas przeze mnie poznane stanowiły kompozycję pasji, nietuzinkowości, nieprzewidywalności i enigmatyczności. Owiane nostalgiczną nutą i sentymentalną aurą, przesiąknięte morzem emocji i nade wszystko będące zbiorem istotnych wartości okazały się dla mnie cudowną, liryczną i niezapomnianą podróżą. Dlatego też sięgając po najnowszy wolumin autora o dość intrygującym, poważnym i poniekąd archaicznie brzmiącym tytule "Heloiza i jej warszawski Abelard", oczekiwałam podobnych wrażeń, jakich dostąpiłam wcześniej, przy okazji smakowania poprzednich książek pisarza. Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie delektowania się owym utworem okazało się, że niejako odbiega on od pozostałych zajmujących miejsce w literackim szeregu lektur autorstwa Janusza Niżyńskiego. Dlaczego? O tym w dalszej części tekstu - zapraszam.

wtorek, 8 maja 2018

"Geniusz ptaków" - Jennifer Ackerman [recenzja]




Dlaczego sięgnęłam po publikację z serii nauka wydaną przez Wydawnictwo UJ zatytułowaną "Geniusz ptaków"? Poczułam się zachęcona stroną wizualną tegoż woluminu, zafrapowana intrygującym i wyzwalającym chęć poznania meritum tytułem, a także zaciekawiona zawartością tejże książki, która - jak zapewnia wydawca - jest nie tylko idealną lekturą dla pasjonatów ptaków, ale również dla zwykłego laika pragnącego poszerzyć swoją podstawową wiedzę dotyczącą owego gatunku zwierząt. Zapraszam na moją opinię. 

piątek, 4 maja 2018

"Pocałunek morza" - Anna Stryjewska [recenzja]




"(...) Potem pochyliła się nad grobem, zapalając znicz.
Wreszcie była z nim sama, wreszcie nikt im nie przeszkadzał. Mogła teraz powiedzieć wszystko.
O tym, jak tęskniła, jak latami wypatrywała, czekając na niego. 
O tym wszystkim, co w niej powoli umierało; o nadziei, która tliła się do samego końca.
A wreszcie o tym, jak bardzo czuła się w tej chwili samotna."
 

Szczerze mówiąc, mam spory problem z wyrażeniem opinii o książce "Pocałunek morza". Od poznania ostatniej zapisanej strony powieści minęło kilka dni, a ja nadal nie wiem, od czego tak naprawdę miałabym zacząć. I przyznaję, że świadomie i celowo odwlekałam moment, aby zasiąść do laptopa i podzielić się wrażeniami po zaznajomieniu się z utworem Anny Stryjewskiej. Imałam się jakichkolwiek domowych zajęć, aby odsunąć od siebie myśl o tym, że czas napisać recenzję. Cóż, nie da się uniknąć tego, co nieuniknione. Dlatego też nadeszła ta chwila, kiedy wreszcie trzeba stawić czoła temu zadaniu i co nieco Wam przekazać na temat wspomnianej książki. Zatem zapraszam na krótki tekst. 

wtorek, 1 maja 2018

"Jak zatrzymać czas" - Matt Haig [recenzja]




"Istnieje ciemność, która obleka wszystko. Wywołuje najbardziej przerażający z zachwytów..."


Sięgając po książkę "Jak zatrzymać czas" nie spodziewałam się, że moje z nią spotkanie okaże się nadzwyczajne i niesamowicie kontemplacyjne. To jedna z nielicznych publikacji w moim czytelniczym dorobku, o której mogę rzec - genialna. To też jedna z tych powieści, do której chce się powracać i ponownie ją przeżywać, która po odłożeniu na stolik wabi, kusi i prosi, aby znów do niej zajrzeć i rozpocząć przygodę z nią od nowa. Śmiem stwierdzić, że z każdej kolejnej wędrówki w jej towarzystwie wynosi się coraz to nowe wartości, idee i przemyślenia. O niej się nie zapomina - nie ma takiej możliwości. Albowiem jest jedyna w swym rodzaju. Po prostu wyjątkowa...

piątek, 27 kwietnia 2018

"Skrzydła nadziei" - Bonnie Leon [recenzja]




"- (...) Nie rezygnuj z marzeń. Czasem niełatwo jest się dopasować 
i może wcale nie trzeba tego robić. 
Ale nie porzucaj czegoś tylko dlatego, że trudno to osiągnąć."

 
Z niecierpliwością wyczekiwałam drugiego tomu serii Niebo nad Alaską autorstwa Bonnie Leon. Z wielką przyjemnością i ciekawością sięgnęłam po ową, pięknie zatytułowaną kontynuację - "Skrzydła nadziei" - przyjmującą niesamowicie alaskijski klimat opowieść o kobiecie podążającej za marzeniami. Przyznaję, że uwielbiam powieści wychodzące spod pióra wspomnianej autorki, albowiem za każdym razem napawają one spokojem, ciepłą i pełną miłości aurą, a ponadto wyzwalają przyjazne uczucia. "Skrzydła nadziei" są moim trzecim spotkaniem z pisarską twórczością mieszkanki Oregonu. Czy równie udanym, jak to miało miejsce w przypadku książek "Sięgając chmur" i "Tańcząc z delfinami"? 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

"Słoneczne jutro" - Ewa Bauer [recenzja]




"(...) Nieraz trzeba walczyć, ale są też momenty, kiedy warto odpuścić."


Kolory Uczuć to trylogia autorstwa Ewy Bauer, z którą spędziłam kilka przyjemnych i zabarwionych paletą rozmaitych emocji godzin. Pierwsza część - "W nadziei na lepsze jutro" - stanowiła melancholijną podróż po relacjach międzyludzkich i skomplikowanych ścieżkach życiowych bohaterów. Tom drugi zatytułowany "Kruchość jutra" okazał się tym najbardziej zaskakującym i intrygującym, urozmaiconym kryminalną nutą oraz przyprawionym akcentem muzycznym. A jak na tym tle wypadło "Słoneczne jutro" będące ostatnim etapem wędrówki po uczuciach przybierających różnorodne kolory? Czym ujęła mnie owa opowieść? I jakie pytanie zrodziła? Zapraszam na moją opinię.

czwartek, 19 kwietnia 2018

"Wróżka z Gwiezdnego Pyłu" - Lena Wolska [recenzja]



Dlaczego sięgnęłam po "Wróżkę z Gwiezdnego Pyłu"? Cóż, przyznaję, że zachwycające opinie o owej książeczce w dużej mierze się do tego przyczyniły. Ponadto urzekła mnie piękna okładka, która i mojej czteroipółletniej córce przypadła do gustu (na tyle, że raz nawet z książką zasnęła). A poza tym nad wyraz ujął mnie i niesamowicie zafrapował opis fabularny tego jakże klimatycznego wizualnie debiutu literackiego Leny Wolskiej. Dlatego tym bardziej żałuję, że moja córka, Hania, nie pozna historii w nim ukazanej. No chyba że za kilkanaście lat. Zapytacie - dlaczego? Odpowiedź odnajdziecie w dalszej części tekstu.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Kruchość jutra" - Ewa Bauer [recenzja]



  
"(...) Życie powinno być wolne od kłamstw."
 
 
Parę dni temu wyraziłam swoją opinię o debiucie literackim Ewy Bauer zatytułowanym "W nadziei na lepsze jutro", stanowiącym początek trylogii Kolory Uczuć. Ów utwór, jakże intensywny i przepełniony oceanem rozmaitych emocji, chwilami mnie przytłaczał skumulowaniem na zaledwie dwustu czterdziestu stronach ogromu życiowych problemów dotykających ludzi. Co z kolei nie pozwoliło w trakcie jego lektury w pełni doświadczać i odczuwać poruszanych zagadnień. Jak zatem było w przypadku drugiej części serii o poniekąd smutnym i nostalgicznym tytule "Kruchość jutra"? 

piątek, 13 kwietnia 2018

"P@n Wilk tam i z powrotem" - Jarosław Wilk [recenzja]




" - (...) Na dwie sprawy w życiu nie ma limitu. Na samotność i na miłość.
Z tym że to pierwsze jest gwarantowane, a drugie niekoniecznie."


Pamiętam dzień, kiedy zaczęłam swoją przygodę z piórem Jarosława Wilka. Zaczęłam to właściwe słowo, biorąc pod uwagę fakt, że po zapoznaniu się z zaledwie paroma stronami książki "P@n Wilk i kobiety" miałam ochotę ją odłożyć i nigdy do niej nie wracać. Perwersja i wulgarność z nich bijące mnie zaszokowały i odrzucały. Aczkolwiek stwierdziłam, że nie można się poddawać, skoro się powiedziało już A to i trzeba powiedzieć B, i zdecydowałam się kontynuować, co okazało się dobrą decyzją. Po drugą powieść zatytułowaną "P@n Wilk i tajemnice tajemnic" sięgnęłam już z przyjemnością i w pewnym sensie świadomością tego, co mogę w niej zastać. Cóż, nie byłam jednak tak do końca przygotowana na to, czym uraczył mnie autor. Zaskoczył mnie i poruszył głęboką otchłanią fabularną, która znalazła stałe miejsce w mych zakamarkach myślowych. A co najistotniejsze, obudził chęć na więcej i zapewniał pojawienie się wkrótce jego trzeciego literackiego "dziecka". I obietnicy dotrzymał. 

czwartek, 12 kwietnia 2018

"W nadziei na lepsze jutro" - Ewa Bauer [recenzja]



"W nadziei na lepsze jutro" stanowi początek serii Kolory Uczuć, debiut literacki Ewy Bauer i jednocześnie moje pierwsze spotkanie z jej twórczością pisarską. Dlaczego zdecydowałam się na zaznajomienie z tymże cyklem otulonym wielobarwną i przykuwającą uwagę szatą graficzną? Powodów jest kilka. Przede wszystkim literatura obyczajowa jest gatunkiem, po który sięgam najczęściej i który zdecydowanie jest mym ulubionym. Ponadto z chęcią wyciągam rękę po utwory nieznanych mi dotąd autorów - zawsze to coś nowego i świeżego. Poza tym z przyjemnością chwytam po serie, które wprost uwielbiam, tym bardziej jeśli dotyczą losów kilku kobiet - tak jak to ma miejsce w tym przypadku. I co najważniejsze, nie mogłam odmówić sobie poznania historii, której opis fabularny owiany jest tajemniczą aurą i wzbudza ciekawość. Jak wypadło zatem moje pierwsze zetknięcie się z piórem Ewy Bauer? Jakie wrażenia wywarła na mnie wspomniana powieść? I czy po jej zasmakowaniu mam ochotę na więcej? Zapraszam na moją opinię. 

sobota, 7 kwietnia 2018

"Pocztówka z Toronto 2" - Dariusz Rekosz [recenzja]




"Pocztówka z Toronto 2" to niezbyt obszerna książka, która przyszła do mnie zupełnie niespodziewanie. Możliwe, że gdybym przesyłki w jej postaci nie otrzymała, nie sięgnęłabym po nią, przynajmniej w najbliższym czasie. Dlaczego? Po prostu nie przyciągnęła mej uwagi, a jej opis fabularny nie zainteresował mnie na tyle, aby się na nią skusić. Nie ukrywam, że podeszłam do jej lektury z lekką dozą niepewności i swego rodzaju dystansu, albowiem stanowi ona drugą część historii, a ja niestety nie miałam okazji zaznajomić się z pierwszym tomikiem. Zapewniono mnie jednak, że nie jest to przeszkodą, i że spokojnie mogę oddać się najnowszej powiastce autora, bez znajomości tej poprzedniej. Czy teraz, będąc już kilka dni po zaznajomieniu się z utworem, zgadzam się z ową deklaracją? I jakie wrażenie wywarła na mnie wspomniana książeczka? Zapraszam na moją krótką opinię.

środa, 4 kwietnia 2018

"Na dnie duszy" - Anna Sakowicz [recenzja]




"(...) - Wiesz, czasami myślę, że miłość składa się też z milczenia albo nawet przemilczenia.
Oczywiście pod warunkiem, że wiemy, co chcemy przemilczeć i dlaczego." 


Uwielbiam książki Anny Sakowicz za skromność, prostotę, lekkość i plastyczność. Każdą wychodzącą spod pióra autorki historię wypełnia ciepło, miłość i nadzieja. Każda opowieść, jakże piękna i ujmująca, a nade wszystko wartościowa, zapada na długo w pamięć. Z każdej, urozmaicanej niezwykłymi myślami, wydobywa się niejedno cenne przesłanie, nad którym warto, a nawet trzeba się pochylić i poddać głębokiej zadumie. Najnowsza powieść Anny Sakowicz o wnikliwym tytule "Na dnie duszy" jest kolejną z jej dorobku pisarskiego, która nie tylko uwzględnia wszystkie przytoczone wcześniej elementy, ale daje coś znacznie więcej... Zapraszam na moją opinię.

niedziela, 25 marca 2018

"Pierwszy bandzior" - Miranda July [recenzja]




"(...) jeśli nie zaczniesz walczyć, kiedy osiągniesz szczyt, już nigdy tego nie zrobisz.
Umrzesz - może nie fizycznie, ale umrzesz."


"Pierwszy bandzior" - nie mogłam pominąć tegoż jakże intrygującego tytułu, nie mogłam przejść obok tak prostej, jednokolorowej i niejako tajemniczej okładki, i nie mogłam zwyczajnie nie zaznajomić się z pierwszą książką autorki ukazaną na polskim rynku wydawniczym. Ponadto nie mogłam nie poznać opowieści, której pochlebne recenzje wyskakiwały prawie każdego dnia na monitorze mego laptopa. Musiałam sięgnąć po tę powieść, uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie zasadnicze pytanie: Kim bądź czym jest tytułowy pierwszy bandzior? Zapragnęłam dowiedzieć się, jaką historię skrywa ów utwór i co tak naprawdę postanowiła przekazać przez niego Miranda July. Chciałam posiąść tę wiedzę i przekonać się, czy i na mnie owa lektura wywrze pozytywne wrażenie. A nade wszystko, czy mnie do siebie przekona... I cóż... Spędziłam z tą książką prawie sześć dni, i mogę rzec jedno... Było to najbardziej osobliwe, nietypowe i najdziwniejsze spotkanie w moim dotychczasowym życiu... Dlaczego? Zapraszam na moją opinię.

poniedziałek, 19 marca 2018

"Dziura" - Stanisław Kuczkowski [recenzja]




"(...) Gdzieś jest po prostu brama, a może furtka? 
Może szczelina, przez którą trzeba będzie się przecisnąć? Każdy ją znajdzie."


Pierwsze i niezwykle udane spotkanie z piórem Stanisława Kuczkowskiego skłoniło mnie do sięgnięcia po jego kolejny utwór, którego tytuł przyjmuje wiele znaczeń i interpretacji. Ów owiany zagadkowością i niejasnością budzi ciekawość i zachęca do przyjrzenia się bliżej ukrytej za nim historii. Jej opis fabularny z kolei sugeruje nie tylko kontynuację losów bohatera poznanego w powieści "Mijanie czasu", ale nade wszystko frapuje i absorbuje myśli ze względu na swą enigmatyczność i nutkę metafizyki, oraz rodzi wiele interesujących pytań. Całość brzmiąca zatem bardzo intrygująco i refleksyjnie kusi do jak najszybszego zajrzenia do wnętrza "Dziury" i odkrycia jej istoty. Tak też uczyniłam. Jak wypadła moja literacka randka z najnowszą publikacją autora? Zapraszam do lektury mojej opinii. 

środa, 14 marca 2018

"Mijanie czasu" - Stanisław Kuczkowski [recenzja]




""(...) Czas, każdy dzień miał swoją cenę... Dla wielu ten czas został przedwcześnie przerwany!"."


Pewnego dnia przeglądając jeden z portali poświęcony tematyce książkowej trafiłam na książkę "Mijanie czasu" Stanisława Kuczkowskiego. Dotychczas nie słyszałam ani o owym utworze, ani tym bardziej o jego autorze. Początkowo moją uwagę skupiła soczyście zielona, otulona beztroską i nostalgią okładka. To ona właśnie zachęciła mnie do nabycia informacji o skrywanej za nią opowieści. Oryginalny i niezwykle tajemniczy opis fabularnego kłębka na tyle mnie zafrapował, iż postanowiłam bliżej zaznajomić się z tymże woluminem wydanym pięć lat temu przez Wydawnictwo Psychoskok. Jakie wrażenia wywarła na mnie powieść "Mijanie czasu"? Czy spotkanie z piórem nieznanego mi dotąd autora okazało się udane? Zapraszam do lektury mojego tekstu.

poniedziałek, 12 marca 2018

"Napiłeś się ze śmiercią" - Katarzyna Tatiana [recenzja]




"- (...) Koniec drogi zaczyna się tam, gdzie doceniamy znaczenie serca."


Niezwykle enigmatyczny i lekko ironiczny tytuł oraz tajemniczy opis z nutą filozoficzną sprawiły, że zapragnęłam zaznajomić się z utworem "Napiłeś się ze śmiercią". Ciekawość, niepewność i niejako podekscytowanie zrodziły się w momencie ujrzenia tejże powieści. Owa stanowiła jedną wielką niewiadomą, którą zwyczajnie chciałam odkryć, poznać, zrozumieć i przeżyć. O tym, co kryje się pod prostą, delikatną i owianą jesiennymi barwami okładką, przekonałam się kilka dni temu. I choć czas spędzony z tą publikacją był trudny, to ostatecznie okazał się nie tylko niebywale wartościowy, ale nade wszystko pełen emocji. Co mnie urzekło w "Napiłeś się ze śmiercią"? A co wprawiło mnie w niewielkie zakłopotanie? Zapraszam do lektury mego krótkiego tekstu.

piątek, 9 marca 2018

"Kiedy przyjdzie czas" - Natalia Jagiełło-Dąbrowska [recenzja]




"(...) Czasami tak bywa, że aby coś zakończyć, trzeba wrócić do początku."


Mija półtora roku odkąd zapoznałam się z debiutancką powieścią Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej zatytułowaną "Nasze kiedyś". Książkę bardzo miło wspominam, pomimo co poniektórych jej niewielkich mankamentów. Na tyle mnie zaintrygowała, a zakończenie zaskoczyło i pozostawiło w poczuciu niedosytu, iż zdecydowałam, że sięgnę po jej kontynuację. I właśnie niedawno na rynku wydawniczym ukazał się drugi, ubrany w niesamowicie nastrojową okładkę, tom o enigmatycznym tytule "Kiedy przyjdzie czas". Musiałam sięgnąć zatem po tę opowieść i poznać dalsze losy bohaterów. Jakie wrażenia wywarła na mnie druga część? I czy jestem usatysfakcjonowana z lektury? Zapraszam na moją opinię.

sobota, 3 marca 2018

"Tu i teraz" - Tomasz Kieres [recenzja]




"(...) - Jest tu i teraz, my jesteśmy tu i teraz.
Nie wiem, co będzie jutro, i tym bardziej nie wiem, co będzie, gdy wrócimy.
Mamy dla siebie ten czas i chcę, żebyśmy go wykorzystali.
Będziemy mogli powiedzieć, że zawsze mamy Pragę."


"Czasem trzeba zniszczyć całe życie, aby móc zbudować nowe..." - to jedno zdanie w zupełności wystarczyło do tego, abym podjęła decyzję o spotkaniu z książką "Tu i teraz". Nie ukrywam, że istotny wpływ miała też prosta, aczkolwiek niesamowicie nastrojowa okładka przywołująca poniekąd wakacyjne wspomnienia i tchnąca przyjemnym ciepłem oraz cudowną aurą. Moją uwagę przyciągnął także tytuł - niby oczywisty, niczym się niewyróżniający, a jednak skrywający w sobie lekko enigmatyczny ton. Cieszę się, że sięgnęłam po tę historię spisaną piórem Tomasza Kieresa. Dlaczego? Zapraszam do lektury mego krótkiego tekstu.

środa, 28 lutego 2018

"Historia złych uczynków" - Katarzyna Zyskowska [recenzja]




"Dzisiaj już nie jestem pewna, kiedy był początek. Niczego nie jestem pewna.
Czy raczej - wiem bez wątpienia, że wielka machina przeznaczenia ruszyła wcześniej.
Wcześniej, niż mogłabym przypuszczać."


Intrygujący, niebywale tajemniczy, poniekąd niepokojący i nade wszystko przyciągający uwagę tytuł, a także nieznajomość pióra autorki oraz oryginalna i zagadkowa okładka - owe elementy przyczyniły się do tego, iż zdecydowałam się sięgnąć po najnowszą powieść Katarzyny Zyskowskiej. Książki pisarki wielokrotnie przewijały się przed moimi oczyma, ale żadna z nich nie wzbudziła we mnie tak ogromnej ciekawości, aż do teraz. Na moje zainteresowanie nią wpłynął między innymi też niewiele zdradzający opis fabularny z jego niejako mroczną otoczką, sekretami czającymi się między tworzącymi go słowami i mnóstwem emocji z niego wypływających. Musiałam zaznajomić się z tą opowieścią, albowiem nurtowały mnie pytania: o jakich złych uczynkach mowa? Jak wyglądał ich początek? Co było ich przyczyną? I kto oraz dlaczego się ich dopuścił? Teraz już znam odpowiedzi. Stopniowo odkrywane niejednokrotnie wprawiały mnie w osłupienie, nierzadko przetrawiały kotłujące się w mej głowie myśli, intensywnie targały mymi uczuciami miażdżąc owe od czasu do czasu, aby wreszcie pozostawić mnie pogrążoną w zadumie, z poczuciem okropnej pustki... 

środa, 21 lutego 2018

"Dwadzieścia minut do szczęścia" - Katarzyna Mak [recenzja]




"Fizyczny ból, który ogarnął moje ciało, nie był spowodowany tylko kontuzją, namiętną nocą 
ani też wysiłkiem związanym z jazdą rowerem. 
On był karą za głupotę, za marzenia, które nigdy się nie ziszczą...
Gdybym tylko umiała płakać..."


Dlaczego sięgnęłam po "Dwadzieścia minut do szczęścia" Katarzyny Mak? Otóż początkowo uwiodła mnie jej niezwykle klimatyczna oprawa, a z czasem zaintrygowały spływające lawinowo bardzo przychylne recenzje. Zatem urzeczona okładką i zachęcona pozytywnymi opiniami zdecydowałam się poznać historię ujętą w owej książce stanowiącej literacki debiut autorki. I pewnego niedzielnego wieczoru otworzyłam tę powieść, nastawiając się na ujmującą i piękną powiastkę, a potem przepadłam. To, co zastałam nie tylko wywołało zdumienie, niedowierzanie, ale nade wszystko salwę śmiechu, nad którą prawdę mówiąc do tej pory (czyli od czterech dni) nie mogę zapanować. Dlaczegóż dopadł mnie taki stan? Zapraszam do lektury mego krótkiego tekstu, za poziom którego serdecznie przepraszam. Ale jak to mówią "jaka książka, taka recenzja". A! I uprzedzam, owa opinia zawiera spojlery. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

"Spotkamy się przypadkiem" - Małgorzata Garkowska [recenzja]




"- (...) Bez nich nie umiem wrócić do świata. Część mnie jest z nimi, a ta druga, która została, 
nie umie żyć tak jak dawniej. Potrafię tylko czekać. Czekać, choć wiem, że to nie ma już sensu."


Przeglądając pewnego zimowego dnia zapowiedzi wydawnictwa Zysk i S-ka natknęłam się na książkę Małgorzaty Garkowskiej "Spotkamy się przypadkiem". Enigmatyczne opakowanie owej powieści ujęło mnie zarówno subtelnością kolorystyczną, prostotą, klimatyczną aurą, jak i swego rodzaju niepewnością. Elementy te wyróżniały wizualnie tę publikację i zdecydowanie przykuły mą uwagę. One sprawiły, że postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej pozycji wydawniczej, i wtenczas zapoznałam się z tajemniczym opisem fabularnym, który zrodził w mej głowie wiele intrygujących pytań. Zdecydowałam się zatem sięgnąć po najnowszy utwór dotychczas mi nieznanej autorki, aby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie wynikające z okładkowego blurbu. Jak przebiegło moje pierwsze spotkanie z piórem Małgorzaty Garkowskiej?

sobota, 17 lutego 2018

"Siostra Cienia" - Lucinda Riley [recenzja]




"- Oczywiście my, ludzie, jesteśmy tacy sami jak nasiona - (...). - Jeśli mamy słońce, deszcz... 
i miłość, niczego więcej nam nie potrzeba."


"Siedem Sióstr" autorstwa Lucindy Riley to seria, która ujęła mnie swym niebywałym klimatem, bogactwem pióra, precyzyjnością łączenia wątków historycznych ze współczesnością, enigmatycznością fabularną oraz niesamowitą kreacją bohaterów, a nade wszystko ogromną dozą emocjonalności i cennymi wartościami wypływającymi ze słów tworzących jakże niesamowite historie. Pierwsza część ("Siedem Sióstr") mnie zachwyciła i porwała swoją oryginalnością, tajemniczością, a także pełnym odzwierciedleniem nadzwyczajnego brazylijskiego klimatu, tak wyraziście odczuwalnego. Drugi tom ("Siostra Burzy") mnie oczarował, przywołał tkliwe wspomnienia, traktował bowiem między innymi o mojej pasji - muzyce ujętej w klasycznym tonie. Z kolei "Siostra Cienia" stanowiąca trzecie odkrycie losów córek Pa Salta, zabrała mnie w magiczną i niezwykle absorbującą podróż do świata wyjątkowych książek, cudownych krajobrazów i na teren wielopokoleniowej posiadłości z zarówno piękną, jak i bolesną sagą rodzinną w tle...

poniedziałek, 12 lutego 2018

"Świerszcze wybielone na kość" - Agnieszka Czachor [recenzja]




"(...) - Umrzyk nic ci nie zrobi, człowieka się bój, ten to potrafi."

 
Zanim zdecydowałam się sięgnąć po utwór "Świerszcze wybielone na kość", zapoznałam się kilkukrotnie z dostępnymi jego recenzjami, a także zaczerpnęłam co nieco informacji o autorce. Przyznaję, że trochę obawiałam się lektury owej publikacji, z racji nie tylko wyzwalającej niepokój oprawy, ale również enigmatycznego tytułu sugerującego ponure i przygnębiające historie. Jednak, stwierdziłam, że warto przecież poszerzać horyzonty i choćby zasmakować nowego gatunku. Dlatego postanowiłam spróbować zaznajomić się z ową literaturą. Także po to, ażeby zaspokoić swoją ciekawość, a może nawet pokonać niejako strach, którym z całą pewnością książka ta jest przesiąknięta. I cóż... Zagłębiłam się w to opracowanie, uszczknęłam realizmu magicznego, niewątpliwie poczułam gamę emocji, doświadczyłam magii klimatu, nasyciłam swą dociekliwość, ale...

piątek, 9 lutego 2018

"Malinowa Trufla" - Iwona Walczak [recenzja]




"(...) Dziś mój dom nie jest oceanem z połyskującą taflą wody.
Mury mojego domu widziały niejedno. Seks, złość, nienawiść.
Przeżyły też ciszę, głuchą jak śmierć. I ciemność."
 
 
Moja pierwsza przygoda z piórem Iwony Walczak to książka "Śniadanie na skale" (recenzja), która pomimo pewnych mankamentów, przypadła mi do gustu ze względu na ujętą problematykę, ogrom emocji, refleksyjność, prawdziwość oraz umiejętne zobrazowanie cennych wartości. Ponadto ujęła mnie siła przekazu wydobywająca się, z wydawać by się mogło, prostej powieści obyczajowej. Wtenczas postanowiłam nie tylko podjąć się lektury wszystkich powieści autorki, ale nade wszystko owe nabyć - choćby dla samych okładek, które przepiękne i zjawiskowe hipnotyzują i nie pozwalają oderwać wzroku. I tak też uczyniłam. Drugim spotkaniem z prozą pisarki okazała się zatem "Malinowa Trufla" - niezwykle tajemnicza, sugerująca życiową opowieść dojrzałej kobiety i przesiąknięta na pierwszy rzut oka wiosenno-jesienną aurą. Co bądź kto kryje się za tytułową Truflą Malinową? Jaką tym razem historię opowiada autorka pochodząca z Wielkopolski? I jakie wrażenia wywarła na mnie ukazana powiastka? Zapraszam na moją opinię o tejże pozycji.

środa, 7 lutego 2018

"Ostanowka: Rossija!" - kwartalnik nr 25 (styczeń-marzec 2018)



Serdecznie zapraszam na krótką prezentację najnowszego numeru magazynu: "Ostanowka: Rossija!" - kwartalnik nr 25 (styczeń-marzec 2018), który skierowany jest głównie do osób uczących się języka rosyjskiego, aczkolwiek stanowi również idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcą sprawdzić swoje umiejętności językowe po dłuższej przerwie, tak jak to jest w moim przypadku. To już moje piąte spotkanie z kwartalnikiem "Ostanowka: Rossija!" i z pewnością czas spędzony z jego lekturą uważam za udany. Co znajdziemy w najnowszym numerze? 

poniedziałek, 5 lutego 2018

"Dom Łez" - Linda Bleser [recenzja]




"(...) Od tej chwili wszystko się zmieni. Nic już nie będzie takie jak przedtem,
i dlatego to pierwsze zdanie było najlepsze.
Ten dzień jest niezwykle ważny. Ważniejszy być nie może."


Jaka opowieść kryje się za zjawiskowo klimatyczną okładką? Jaka historia schowana jest pod melancholijną pierzynką zatytułowaną "Dom Łez"? Jaką tajemnicą owiany jest ów dom i co przyczyniło się do nadania mu tak smutnej nazwy? To właśnie te pytania szczególnie nurtowały mnie od momentu ujrzenia najnowszej pozycji obyczajowej Wydawnictwa HarperCollins. Co więcej, ciekawość moją wzbudził także opis fabularny, nie w pełni oczywisty i poniekąd enigmatyczny. To znów wyzwoliło lawinę kolejnych nasuwających się pytań. Co wydarzyło się w życiu kobiety? I jaką rolę na jej drodze pełni drzewo? Jaki to owo przyjmuje symbol w przypadku powieści Lindy Bleser? I nade wszystko przed jakim głównym wyborem stanęła bohaterka? Musiałam poznać odpowiedzi na pytania, które nie dawały mi spokoju i zaprzątały mą głowę. Musiałam sięgnąć po tę książkę, albowiem coś wyraźnie mnie ku niej popychało. Musiałam zasmakować zagadkowej aury, którą z pewnością była przesiąknięta. Musiałam uszczknąć pióra nieznanej mi dotąd autorki. I tak uczyniłam. I znalazłam odpowiedzi. Ale...

piątek, 2 lutego 2018

Zapowiedź: "Historia złych uczynków" - Katarzyna Zyskowska


Połączyła ich miłość? Pożądanie? Przeznaczenie?
A może zło, które wydarzyło się dużo wcześniej?

Nina przyjeżdża na studia do Warszawy. Wierzy, że ma szansę na lepsze życie niż jej matka. Jednak dzień, w którym wsiada do samochodu z tajemniczym mężczyzną, zmienia wszystko nieodwracalnie. Nina wikła się w toksyczny, niebezpieczny związek.

Miłosz fascynuje ją i przeraża. Kontroluje. Uzależnia.
Zmusza do rzeczy, których nigdy by nie zrobiła.

A potem mężczyzna nagle znika. Zrozpaczona Nina zaczyna poszukiwania, które prowadzą ją do starego domu w przedwojennym letnisku. Domu, w którym dawno temu ktoś popełnił zły uczynek. Niejeden.

Czy Miłosz i Nina spotkali się przypadkowo?
A może są tylko kolejnym ogniwem historii, która zaczęła się dużo wcześniej?

I kto zapłaci za złe uczynki, które nigdy nie zostały ukarane?

czwartek, 1 lutego 2018

"Ogród Zuzanny" (tom I: "Miłość zostaje na zawsze") - Justyna Bednarek & Jagna Kaczanowska




"(...): kochaj i rób, co chcesz. Ale najpierw kochaj. I zacznij od siebie."


Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po najnowszą propozycję Wydawnictwa W.A.B.? Na ów fakt złożyło się kilka zasadniczych czynników. Po pierwsze, moją uwagę przyciągnęła delikatna oprawa zapowiadająca piękną i klimatyczną historię. Po drugie, uwielbiam powieści, na które składa się kilka tomów, albowiem można się nimi długo delektować (o ile oczywiście są tego warte). Po trzecie, zaintrygowała mnie informacja, iż sprawczyniami historii ukazanej w publikacji są dwie kobiety - dziennikarki, co w przypadku literatury obyczajowej jest jeszcze rzadkością (choć ostatnio staje się modnym zabiegiem). Tenże zamysł niewątpliwie wyzwala w czytelniku ciekawość połączenia i ewentualnego zacierania się styli pisarskich obu autorek oraz budzi zainteresowanie dotyczące ujęcia podjętych zagadnień, poprowadzenia poszczególnych kłębków fabularnych oraz nadanego im tonu. A ponadto, co najważniejsze, nasuwają się wówczas proste pytania. Co wynikło z tegoż duetu? I czy pomysł stworzenia obyczajowej powiastki przez autorkę bajek dla dzieci i psychologa był trafiony?

poniedziałek, 29 stycznia 2018

"Kochankowie ze Starych Babic" - Janusz Niżyński [recenzja]



 
"(...) Bólu nie ukryjesz, nie wyłączysz.
Ból trzeba przeżuć, strawić i nauczyć się żyć z nim razem, obok siebie."


Uwielbiam historie wychodzące spod pióra Janusza Niżyńskiego, i zawsze owe pochłaniam, następnie żałując, że uczyniłam to zbyt prędko. Są przesiąknięte specyficznym klimatem i owinięte niepowtarzalnym, delikatnym oraz niejako podniosłym fluidem, zwinnie oplatają nićmi fabularnymi, wymagając skupienia odrywają od rzeczywistości i zmuszają do wyłuskiwania mądrości życiowych kryjących się za pojedynczymi słowami. Z przyjemnością delektuję się smakiem każdej powieści, a potem ze smutkiem odkładam ją na półkę mojej biblioteczki. Jednak za każdym razem uspokaja mnie świadomość, że jeszcze nie raz do niej powrócę, aby znów nasycić się jej nie w pełni jasną niezwykłością...

czwartek, 25 stycznia 2018

"Pachinko" - Min Jin Lee [recenzja]




 "- Przeznaczeniem kobiety jest cierpienie."


Uwielbiam sagi pełne tajemnic, intryg i niedopowiedzeń. Wyzwalają ciekawość, fascynują i porywają. "Pachinko" zaintrygowało mnie ze względu na ujęcie przez autorkę losów koreańskiej rodziny poniekąd zmuszonej do emigracji do Japonii. I choć z tymi azjatyckimi krajami nigdy nie było mi po drodze, a moja znajomość historii tychże kierunków jest na znikomym poziomie, to jednak postanowiłam sięgnąć po tę opowieść i niejako zaczerpnąć wiedzy na temat okupacji japońskiej, wojny koreańskiej oraz stosunków japońsko-koreańskich pokazanych na przestrzeni lat dwudziestego wieku. Co wynikło z mego spotkania z najnowszym woluminem pisarki?

piątek, 19 stycznia 2018

"Bez dedlajnu" - Magda Bielicka [recenzja]





"(...) Mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i żyję w innym świecie, 
bez kejsów, dedlajnów i klientów. Za to z pierzynami, nalewkami własnej produkcji i sąsiadami, 
którzy organizują ci imprezę w remizie. Podoba mi się ten inny świat i nie chcę go opuszczać."


Na książkę "Bez dedlajnu" Magdy Bielickiej trafiłam zupełnie przypadkowo przeglądając zasoby Internetu. Owszem, moją uwagę przykuła prosta oprawa, zresztą bardzo nastrojowa, jednak najbardziej mój wzrok skupił się na dość ciekawym i atrakcyjnym tytule. Na tyle mnie zaabsorbował, iż zdecydowałam przyjrzeć się bliżej kryjącej się za nim historii. Co więcej, ponieważ nazwisko autorki nie było mi dotychczas znane, postanowiłam zasięgnąć i o niej co nieco informacji. I tym sposobem odnalazłam inne powieści, które wyszły spod pióra dziennikarki, m.in.: No i bajka! oraz Przygody Telepatka i Melepetka, których ostatnie egzemplarze udało mi się nabyć na stronie pewnej księgarni internetowej. Wkrótce zaznajomię się z owymi utworami, tymczasem zapraszam na kilka słów o najnowszym woluminie autorki. 

środa, 17 stycznia 2018

"Prawie was utraciłam" - Jessica Strawser [recenzja]




"(...) "Może w rzeczywistości nic nie jest tak skomplikowane, jak nam się wydaje - rzekł. - 
- Może życie tak naprawdę jest bardzo proste"."


Frapujący zarys fabularny sugerujący poruszającą, fascynującą i uwzględniającą aspekty psychologiczne historię to nie jedyny, aczkolwiek główny powód, dla którego sięgnęłam po książkę "Prawie was utraciłam". W pewnym stopniu ujęły mnie też zarówno tytuł powieści skrywający jakąś tajemnicę, którą chciałam odkryć, jak i niezwykle klimatyczna, poniekąd nawet hipnotyzująca, oprawa zdecydowanie przykuwająca uwagę. Ponadto wcześniejsza nieznajomość pióra J. Strawser również wpłynęła na chęć zaznajomienia się z ową publikacją. Jak zatem wypadło moje pierwsze spotkanie z utworem amerykańskiej autorki?

sobota, 13 stycznia 2018

"Lista przebojów Adama Sharpa" - Graeme Simsion [recenzja]




"(...) Kiedy ludzie razem grają i śpiewają, tworzy się między nimi szczególna, magiczna więź."


Z niecierpliwością wyczekiwałam najnowszej powieści G. Simsiona o intrygującym tytule "Lista przebojów Adama Sharpa". Nie mogłam sobie odmówić poznania utworu stanowiącego idealną dla mnie zapowiedź kompozycji pasjonującej opowieści o miłości i melodyjnych brzmień ponadczasowej muzyki. Podświadomie przeczuwałam, że owa historia zabierze mnie w emocjonalną podróż i zapewni niezwykłe doznania. Aczkolwiek nie ukrywam też, że podeszłam do jej lektury z lekką niepewnością, albowiem nie było mi dotąd znane pióro autora. Okazało się, że nie tylko moja intuicja mnie nie zawiodła, ale i moje obawy były całkiem zbędne...

środa, 10 stycznia 2018

"Siedem dni razem" - Francesca Hornak [recenzja]




"(...) Teraz wiem, że życie jest zbyt krótkie, by zadręczać się drobiazgami. 
Bo zadręczanie się drobiazgami jest codzienną tragedią 
naszego rozpieszczonego zachodniego świata."


"Siedem dni razem" - jaka historia kryje się za owym tytułem owianym przepiękną szatą graficzną? Przyznaję, że właśnie to pytanie nurtowało mnie nieustannie, od chwili ujrzenia urzekającej i nastrojowej oprawy książki. Musiałam zatem sięgnąć po tę powieść, ażeby odnaleźć na nie odpowiedź. Z uwagą, zaciekawieniem, lekką ekscytacją i niemałym napięciem podeszłam do lektury owej prozy. Świadkiem jakiej opowieści byłam? Jakich emocji doświadczyłam? Co wynikło z mego pierwszego spotkania z piórem Francescy Hornak?  

sobota, 6 stycznia 2018

"Zostań do rana" - Agnieszka Krakowiak-Kondracka [recenzja]




"- (...) - Czasem łatwiej jest przekroczyć próg, kiedy wiadomo, że za nim ktoś na ciebie czeka."


Urzekająca, niebywale klimatyczna, owiana jesiennymi i nostalgicznymi barwami oprawa książki "Zostań do rana" zdecydowanie skupiła moją uwagę i tym samym zachęciła do odbycia spotkania z najnowszą powieścią Agnieszki Krakowiak-Kondrackiej. Moje zaciekawienie owym utworem było tym większe, iż pióro autorki nie było mi dotąd znane w wersji literackiej, bo odzwierciedlenie pisanych przez nią scenariuszy miałam okazję zobaczyć na ekranie w postaci prezentowanych seriali. Jak zatem wypadła moja pierwsza przygoda z twórczością pisarską znanej scenarzystki?  

środa, 3 stycznia 2018

"Kroniki Skrzatów" (cz. I "Marbella") - Marbella Atabe [recenzja]




Dlaczego postanowiłam podjąć się zrecenzowania "Kroniki Skrzatów" autorstwa Marbelli Atabe? Na moją pozytywną decyzję złożyło się kilka elementów. Po pierwsze lubię wyzwania, a owa obszerna baśń niejako takim jest. Po drugie nie słyszałam dotąd o wspomnianej autorce, ani o jej pisarskiej czy też malarskiej twórczości. Po trzecie przekonała mnie informacja, iż baśń skierowana jest zarówno do dzieci, jak i ich rodziców oraz dziadków. I wreszcie dlatego, aby przekonać się, czy rzeczywiście książka ta jest wyjątkowa (i co świadczy o jej wyjątkowości), jak zapewnia wydawca. Tym sposobem rozpoczęłam moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i przygodę z przedstawioną przez nią opowieścią. Jakie zatem wrażenia wywarły na mnie "Kroniki skrzatów"? Co sądzę o tymże tajemniczym utworze?