środa, 21 lutego 2018

"Dwadzieścia minut do szczęścia" - Katarzyna Mak [recenzja]




"Fizyczny ból, który ogarnął moje ciało, nie był spowodowany tylko kontuzją, namiętną nocą 
ani też wysiłkiem związanym z jazdą rowerem. 
On był karą za głupotę, za marzenia, które nigdy się nie ziszczą...
Gdybym tylko umiała płakać..."


Dlaczego sięgnęłam po "Dwadzieścia minut do szczęścia" Katarzyny Mak? Otóż początkowo uwiodła mnie jej niezwykle klimatyczna oprawa, a z czasem zaintrygowały spływające lawinowo bardzo przychylne recenzje. Zatem urzeczona okładką i zachęcona pozytywnymi opiniami zdecydowałam się poznać historię ujętą w owej książce stanowiącej literacki debiut autorki. I pewnego niedzielnego wieczoru otworzyłam tę powieść, nastawiając się na ujmującą i piękną powiastkę, a potem przepadłam. To, co zastałam nie tylko wywołało zdumienie, niedowierzanie, ale nade wszystko salwę śmiechu, nad którą prawdę mówiąc do tej pory (czyli od czterech dni) nie mogę zapanować. Dlaczegóż dopadł mnie taki stan? Zapraszam do lektury mego krótkiego tekstu, za poziom którego serdecznie przepraszam. Ale jak to mówią "jaka książka, taka recenzja". A! I uprzedzam, owa opinia zawiera spojlery. 

poniedziałek, 19 lutego 2018

"Spotkamy się przypadkiem" - Małgorzata Garkowska [recenzja]




"- (...) Bez nich nie umiem wrócić do świata. Część mnie jest z nimi, a ta druga, która została, 
nie umie żyć tak jak dawniej. Potrafię tylko czekać. Czekać, choć wiem, że to nie ma już sensu."


Przeglądając pewnego zimowego dnia zapowiedzi wydawnictwa Zysk i S-ka natknęłam się na książkę Małgorzaty Garkowskiej "Spotkamy się przypadkiem". Enigmatyczne opakowanie owej powieści ujęło mnie zarówno subtelnością kolorystyczną, prostotą, klimatyczną aurą, jak i swego rodzaju niepewnością. Elementy te wyróżniały wizualnie tę publikację i zdecydowanie przykuły mą uwagę. One sprawiły, że postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej pozycji wydawniczej, i wtenczas zapoznałam się z tajemniczym opisem fabularnym, który zrodził w mej głowie wiele intrygujących pytań. Zdecydowałam się zatem sięgnąć po najnowszy utwór dotychczas mi nieznanej autorki, aby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie kwestie wynikające z okładkowego blurbu. Jak przebiegło moje pierwsze spotkanie z piórem Małgorzaty Garkowskiej?

sobota, 17 lutego 2018

"Siostra Cienia" - Lucinda Riley [recenzja]




"- Oczywiście my, ludzie, jesteśmy tacy sami jak nasiona - (...). - Jeśli mamy słońce, deszcz... 
i miłość, niczego więcej nam nie potrzeba."


"Siedem Sióstr" autorstwa Lucindy Riley to seria, która ujęła mnie swym niebywałym klimatem, bogactwem pióra, precyzyjnością łączenia wątków historycznych ze współczesnością, enigmatycznością fabularną oraz niesamowitą kreacją bohaterów, a nade wszystko ogromną dozą emocjonalności i cennymi wartościami wypływającymi ze słów tworzących jakże niesamowite historie. Pierwsza część ("Siedem Sióstr") mnie zachwyciła i porwała swoją oryginalnością, tajemniczością, a także pełnym odzwierciedleniem nadzwyczajnego brazylijskiego klimatu, tak wyraziście odczuwalnego. Drugi tom ("Siostra Burzy") mnie oczarował, przywołał tkliwe wspomnienia, traktował bowiem między innymi o mojej pasji - muzyce ujętej w klasycznym tonie. Z kolei "Siostra Cienia" stanowiąca trzecie odkrycie losów córek Pa Salta, zabrała mnie w magiczną i niezwykle absorbującą podróż do świata wyjątkowych książek, cudownych krajobrazów i na teren wielopokoleniowej posiadłości z zarówno piękną, jak i bolesną sagą rodzinną w tle...

poniedziałek, 12 lutego 2018

"Świerszcze wybielone na kość" - Agnieszka Czachor [recenzja]




"(...) - Umrzyk nic ci nie zrobi, człowieka się bój, ten to potrafi."

 
Zanim zdecydowałam się sięgnąć po utwór "Świerszcze wybielone na kość", zapoznałam się kilkukrotnie z dostępnymi jego recenzjami, a także zaczerpnęłam co nieco informacji o autorce. Przyznaję, że trochę obawiałam się lektury owej publikacji, z racji nie tylko wyzwalającej niepokój oprawy, ale również enigmatycznego tytułu sugerującego ponure i przygnębiające historie. Jednak, stwierdziłam, że warto przecież poszerzać horyzonty i choćby zasmakować nowego gatunku. Dlatego postanowiłam spróbować zaznajomić się z ową literaturą. Także po to, ażeby zaspokoić swoją ciekawość, a może nawet pokonać niejako strach, którym z całą pewnością książka ta jest przesiąknięta. I cóż... Zagłębiłam się w to opracowanie, uszczknęłam realizmu magicznego, niewątpliwie poczułam gamę emocji, doświadczyłam magii klimatu, nasyciłam swą dociekliwość, ale...

piątek, 9 lutego 2018

"Malinowa Trufla" - Iwona Walczak [recenzja]




"(...) Dziś mój dom nie jest oceanem z połyskującą taflą wody.
Mury mojego domu widziały niejedno. Seks, złość, nienawiść.
Przeżyły też ciszę, głuchą jak śmierć. I ciemność."
 
 
Moja pierwsza przygoda z piórem Iwony Walczak to książka "Śniadanie na skale" (recenzja), która pomimo pewnych mankamentów, przypadła mi do gustu ze względu na ujętą problematykę, ogrom emocji, refleksyjność, prawdziwość oraz umiejętne zobrazowanie cennych wartości. Ponadto ujęła mnie siła przekazu wydobywająca się, z wydawać by się mogło, prostej powieści obyczajowej. Wtenczas postanowiłam nie tylko podjąć się lektury wszystkich powieści autorki, ale nade wszystko owe nabyć - choćby dla samych okładek, które przepiękne i zjawiskowe hipnotyzują i nie pozwalają oderwać wzroku. I tak też uczyniłam. Drugim spotkaniem z prozą pisarki okazała się zatem "Malinowa Trufla" - niezwykle tajemnicza, sugerująca życiową opowieść dojrzałej kobiety i przesiąknięta na pierwszy rzut oka wiosenno-jesienną aurą. Co bądź kto kryje się za tytułową Truflą Malinową? Jaką tym razem historię opowiada autorka pochodząca z Wielkopolski? I jakie wrażenia wywarła na mnie ukazana powiastka? Zapraszam na moją opinię o tejże pozycji.

środa, 7 lutego 2018

"Ostanowka: Rossija!" - kwartalnik nr 25 (styczeń-marzec 2018)



Serdecznie zapraszam na krótką prezentację najnowszego numeru magazynu: "Ostanowka: Rossija!" - kwartalnik nr 25 (styczeń-marzec 2018), który skierowany jest głównie do osób uczących się języka rosyjskiego, aczkolwiek stanowi również idealne rozwiązanie dla tych, którzy chcą sprawdzić swoje umiejętności językowe po dłuższej przerwie, tak jak to jest w moim przypadku. To już moje piąte spotkanie z kwartalnikiem "Ostanowka: Rossija!" i z pewnością czas spędzony z jego lekturą uważam za udany. Co znajdziemy w najnowszym numerze? 

poniedziałek, 5 lutego 2018

"Dom Łez" - Linda Bleser [recenzja]




"(...) Od tej chwili wszystko się zmieni. Nic już nie będzie takie jak przedtem,
i dlatego to pierwsze zdanie było najlepsze.
Ten dzień jest niezwykle ważny. Ważniejszy być nie może."


Jaka opowieść kryje się za zjawiskowo klimatyczną okładką? Jaka historia schowana jest pod melancholijną pierzynką zatytułowaną "Dom Łez"? Jaką tajemnicą owiany jest ów dom i co przyczyniło się do nadania mu tak smutnej nazwy? To właśnie te pytania szczególnie nurtowały mnie od momentu ujrzenia najnowszej pozycji obyczajowej Wydawnictwa HarperCollins. Co więcej, ciekawość moją wzbudził także opis fabularny, nie w pełni oczywisty i poniekąd enigmatyczny. To znów wyzwoliło lawinę kolejnych nasuwających się pytań. Co wydarzyło się w życiu kobiety? I jaką rolę na jej drodze pełni drzewo? Jaki to owo przyjmuje symbol w przypadku powieści Lindy Bleser? I nade wszystko przed jakim głównym wyborem stanęła bohaterka? Musiałam poznać odpowiedzi na pytania, które nie dawały mi spokoju i zaprzątały mą głowę. Musiałam sięgnąć po tę książkę, albowiem coś wyraźnie mnie ku niej popychało. Musiałam zasmakować zagadkowej aury, którą z pewnością była przesiąknięta. Musiałam uszczknąć pióra nieznanej mi dotąd autorki. I tak uczyniłam. I znalazłam odpowiedzi. Ale...

piątek, 2 lutego 2018

Zapowiedź: "Historia złych uczynków" - Katarzyna Zyskowska


Połączyła ich miłość? Pożądanie? Przeznaczenie?
A może zło, które wydarzyło się dużo wcześniej?

Nina przyjeżdża na studia do Warszawy. Wierzy, że ma szansę na lepsze życie niż jej matka. Jednak dzień, w którym wsiada do samochodu z tajemniczym mężczyzną, zmienia wszystko nieodwracalnie. Nina wikła się w toksyczny, niebezpieczny związek.

Miłosz fascynuje ją i przeraża. Kontroluje. Uzależnia.
Zmusza do rzeczy, których nigdy by nie zrobiła.

A potem mężczyzna nagle znika. Zrozpaczona Nina zaczyna poszukiwania, które prowadzą ją do starego domu w przedwojennym letnisku. Domu, w którym dawno temu ktoś popełnił zły uczynek. Niejeden.

Czy Miłosz i Nina spotkali się przypadkowo?
A może są tylko kolejnym ogniwem historii, która zaczęła się dużo wcześniej?

I kto zapłaci za złe uczynki, które nigdy nie zostały ukarane?

czwartek, 1 lutego 2018

"Ogród Zuzanny" (tom I: "Miłość zostaje na zawsze") - Justyna Bednarek & Jagna Kaczanowska




"(...): kochaj i rób, co chcesz. Ale najpierw kochaj. I zacznij od siebie."


Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po najnowszą propozycję Wydawnictwa W.A.B.? Na ów fakt złożyło się kilka zasadniczych czynników. Po pierwsze, moją uwagę przyciągnęła delikatna oprawa zapowiadająca piękną i klimatyczną historię. Po drugie, uwielbiam powieści, na które składa się kilka tomów, albowiem można się nimi długo delektować (o ile oczywiście są tego warte). Po trzecie, zaintrygowała mnie informacja, iż sprawczyniami historii ukazanej w publikacji są dwie kobiety - dziennikarki, co w przypadku literatury obyczajowej jest jeszcze rzadkością (choć ostatnio staje się modnym zabiegiem). Tenże zamysł niewątpliwie wyzwala w czytelniku ciekawość połączenia i ewentualnego zacierania się styli pisarskich obu autorek oraz budzi zainteresowanie dotyczące ujęcia podjętych zagadnień, poprowadzenia poszczególnych kłębków fabularnych oraz nadanego im tonu. A ponadto, co najważniejsze, nasuwają się wówczas proste pytania. Co wynikło z tegoż duetu? I czy pomysł stworzenia obyczajowej powiastki przez autorkę bajek dla dzieci i psychologa był trafiony?

poniedziałek, 29 stycznia 2018

"Kochankowie ze Starych Babic" - Janusz Niżyński [recenzja]



 
"(...) Bólu nie ukryjesz, nie wyłączysz.
Ból trzeba przeżuć, strawić i nauczyć się żyć z nim razem, obok siebie."


Uwielbiam historie wychodzące spod pióra Janusza Niżyńskiego, i zawsze owe pochłaniam, następnie żałując, że uczyniłam to zbyt prędko. Są przesiąknięte specyficznym klimatem i owinięte niepowtarzalnym, delikatnym oraz niejako podniosłym fluidem, zwinnie oplatają nićmi fabularnymi, wymagając skupienia odrywają od rzeczywistości i zmuszają do wyłuskiwania mądrości życiowych kryjących się za pojedynczymi słowami. Z przyjemnością delektuję się smakiem każdej powieści, a potem ze smutkiem odkładam ją na półkę mojej biblioteczki. Jednak za każdym razem uspokaja mnie świadomość, że jeszcze nie raz do niej powrócę, aby znów nasycić się jej nie w pełni jasną niezwykłością...

czwartek, 25 stycznia 2018

"Pachinko" - Min Jin Lee [recenzja]




 "- Przeznaczeniem kobiety jest cierpienie."


Uwielbiam sagi pełne tajemnic, intryg i niedopowiedzeń. Wyzwalają ciekawość, fascynują i porywają. "Pachinko" zaintrygowało mnie ze względu na ujęcie przez autorkę losów koreańskiej rodziny poniekąd zmuszonej do emigracji do Japonii. I choć z tymi azjatyckimi krajami nigdy nie było mi po drodze, a moja znajomość historii tychże kierunków jest na znikomym poziomie, to jednak postanowiłam sięgnąć po tę opowieść i niejako zaczerpnąć wiedzy na temat okupacji japońskiej, wojny koreańskiej oraz stosunków japońsko-koreańskich pokazanych na przestrzeni lat dwudziestego wieku. Co wynikło z mego spotkania z najnowszym woluminem pisarki?

piątek, 19 stycznia 2018

"Bez dedlajnu" - Magda Bielicka [recenzja]





"(...) Mam wrażenie, że cofnęłam się w czasie i żyję w innym świecie, 
bez kejsów, dedlajnów i klientów. Za to z pierzynami, nalewkami własnej produkcji i sąsiadami, 
którzy organizują ci imprezę w remizie. Podoba mi się ten inny świat i nie chcę go opuszczać."


Na książkę "Bez dedlajnu" Magdy Bielickiej trafiłam zupełnie przypadkowo przeglądając zasoby Internetu. Owszem, moją uwagę przykuła prosta oprawa, zresztą bardzo nastrojowa, jednak najbardziej mój wzrok skupił się na dość ciekawym i atrakcyjnym tytule. Na tyle mnie zaabsorbował, iż zdecydowałam przyjrzeć się bliżej kryjącej się za nim historii. Co więcej, ponieważ nazwisko autorki nie było mi dotychczas znane, postanowiłam zasięgnąć i o niej co nieco informacji. I tym sposobem odnalazłam inne powieści, które wyszły spod pióra dziennikarki, m.in.: No i bajka! oraz Przygody Telepatka i Melepetka, których ostatnie egzemplarze udało mi się nabyć na stronie pewnej księgarni internetowej. Wkrótce zaznajomię się z owymi utworami, tymczasem zapraszam na kilka słów o najnowszym woluminie autorki. 

środa, 17 stycznia 2018

"Prawie was utraciłam" - Jessica Strawser [recenzja]




"(...) "Może w rzeczywistości nic nie jest tak skomplikowane, jak nam się wydaje - rzekł. - 
- Może życie tak naprawdę jest bardzo proste"."


Frapujący zarys fabularny sugerujący poruszającą, fascynującą i uwzględniającą aspekty psychologiczne historię to nie jedyny, aczkolwiek główny powód, dla którego sięgnęłam po książkę "Prawie was utraciłam". W pewnym stopniu ujęły mnie też zarówno tytuł powieści skrywający jakąś tajemnicę, którą chciałam odkryć, jak i niezwykle klimatyczna, poniekąd nawet hipnotyzująca, oprawa zdecydowanie przykuwająca uwagę. Ponadto wcześniejsza nieznajomość pióra J. Strawser również wpłynęła na chęć zaznajomienia się z ową publikacją. Jak zatem wypadło moje pierwsze spotkanie z utworem amerykańskiej autorki?

sobota, 13 stycznia 2018

"Lista przebojów Adama Sharpa" - Graeme Simsion [recenzja]




"(...) Kiedy ludzie razem grają i śpiewają, tworzy się między nimi szczególna, magiczna więź."


Z niecierpliwością wyczekiwałam najnowszej powieści G. Simsiona o intrygującym tytule "Lista przebojów Adama Sharpa". Nie mogłam sobie odmówić poznania utworu stanowiącego idealną dla mnie zapowiedź kompozycji pasjonującej opowieści o miłości i melodyjnych brzmień ponadczasowej muzyki. Podświadomie przeczuwałam, że owa historia zabierze mnie w emocjonalną podróż i zapewni niezwykłe doznania. Aczkolwiek nie ukrywam też, że podeszłam do jej lektury z lekką niepewnością, albowiem nie było mi dotąd znane pióro autora. Okazało się, że nie tylko moja intuicja mnie nie zawiodła, ale i moje obawy były całkiem zbędne...

środa, 10 stycznia 2018

"Siedem dni razem" - Francesca Hornak [recenzja]




"(...) Teraz wiem, że życie jest zbyt krótkie, by zadręczać się drobiazgami. 
Bo zadręczanie się drobiazgami jest codzienną tragedią 
naszego rozpieszczonego zachodniego świata."


"Siedem dni razem" - jaka historia kryje się za owym tytułem owianym przepiękną szatą graficzną? Przyznaję, że właśnie to pytanie nurtowało mnie nieustannie, od chwili ujrzenia urzekającej i nastrojowej oprawy książki. Musiałam zatem sięgnąć po tę powieść, ażeby odnaleźć na nie odpowiedź. Z uwagą, zaciekawieniem, lekką ekscytacją i niemałym napięciem podeszłam do lektury owej prozy. Świadkiem jakiej opowieści byłam? Jakich emocji doświadczyłam? Co wynikło z mego pierwszego spotkania z piórem Francescy Hornak?  

sobota, 6 stycznia 2018

"Zostań do rana" - Agnieszka Krakowiak-Kondracka [recenzja]




"- (...) - Czasem łatwiej jest przekroczyć próg, kiedy wiadomo, że za nim ktoś na ciebie czeka."


Urzekająca, niebywale klimatyczna, owiana jesiennymi i nostalgicznymi barwami oprawa książki "Zostań do rana" zdecydowanie skupiła moją uwagę i tym samym zachęciła do odbycia spotkania z najnowszą powieścią Agnieszki Krakowiak-Kondrackiej. Moje zaciekawienie owym utworem było tym większe, iż pióro autorki nie było mi dotąd znane w wersji literackiej, bo odzwierciedlenie pisanych przez nią scenariuszy miałam okazję zobaczyć na ekranie w postaci prezentowanych seriali. Jak zatem wypadła moja pierwsza przygoda z twórczością pisarską znanej scenarzystki?  

środa, 3 stycznia 2018

"Kroniki Skrzatów" (cz. I "Marbella") - Marbella Atabe [recenzja]




Dlaczego postanowiłam podjąć się zrecenzowania "Kroniki Skrzatów" autorstwa Marbelli Atabe? Na moją pozytywną decyzję złożyło się kilka elementów. Po pierwsze lubię wyzwania, a owa obszerna baśń niejako takim jest. Po drugie nie słyszałam dotąd o wspomnianej autorce, ani o jej pisarskiej czy też malarskiej twórczości. Po trzecie przekonała mnie informacja, iż baśń skierowana jest zarówno do dzieci, jak i ich rodziców oraz dziadków. I wreszcie dlatego, aby przekonać się, czy rzeczywiście książka ta jest wyjątkowa (i co świadczy o jej wyjątkowości), jak zapewnia wydawca. Tym sposobem rozpoczęłam moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i przygodę z przedstawioną przez nią opowieścią. Jakie zatem wrażenia wywarły na mnie "Kroniki skrzatów"? Co sądzę o tymże tajemniczym utworze?