poniedziałek, 3 lipca 2017

"Siostra Burzy" - Lucinda Riley [recenzja]




" - Jeśli człowiek zamyka się w swoim wnętrzu, zazwyczaj nie dopuszcza do siebie innych."


W ciągu ostatniego półrocza miałam przeogromną przyjemność poznać kilka powieści, które pozostawiły trwały ślad w mym sercu oraz w mych myślach. To były utwory, które wpłynęły poniekąd na moje postrzeganie świata. Pokazały mi różne, ale jakże piękne oblicza miłości. Opowiedziały historie, którymi przesiąknęłam, w których się zatopiłam, którym całkowicie uległam. Wzruszyły mnie, skłoniły do zadumy, poruszyły najczulsze struny mej duszy, ukazały inny świat - nie do końca mi znany i oczywisty, przywołały też niejako wspomnienia, a przede wszystkim podzieliły się ze mną cennymi wartościami i przemyśleniami, które pozostaną ze mną na zawsze, a także uświadomiły mnie w wielu kwestiach. Pozwoliły też odbyć niezwykłe, ale jakże wyczerpujące emocjonalnie podróże, dzięki którym miałam okazję zwiedzić cudowne miejsca, zachwycać się wspaniałymi krajobrazami, poczuć klimat i zapach danego miasta i regionu, posmakować tradycyjnych potraw, zdobyć rozmaitą wiedzę ze wszelakich dziedzin życia, a przede wszystkim poznać ludzi pełnych miłości i pasji oraz ich opowieści, z których wyniosłam niejedną lekcję i wiele spraw zrozumiałam. Jedną z tychże niezwykle czarujących, melancholijnych, magicznych oraz pasjonujących książek jest właśnie "Siostra Burzy" stanowiąca drugi tom serii "Siedem Sióstr". Pierwsza część cyklu mnie zachwyciła, a w drugiej natomiast się zakochałam. Po prostu... Zapraszam na recenzję.

Lucinda Riley urodziła się w Irlandii. We wczesnej młodości pracowała jako aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, a w wieku 24 lat napisała swoją pierwszą powieść. Międzynarodową sławę przyniosła jej wydana w 2011 roku powieść "Dom orchidei", która została przetłumaczona na 34 języki i sprzedana w ponad 8 milionach egzemplarzy. Powieści autorstwa Lucindy - m.in. "Dziewczyna na klifie", "Tajemnice zamku" i "Róża północy" - wielokrotnie znajdowały się na szczytach list bestsellerów "New York Timesa" i "Sunday Timesa". Szczególne miejsce w twórczości Lucindy Riley zajmuje inspirowany mitem o Plejadach cykl "Siedem Sióstr", który otwiera książka pod tym samym tytułem. Zarówno ona, jak i druga powieść - "Siostra Burzy" - stały się europejskimi bestsellerami numer 1, a prawa do kilkusezonowego serialu kupuje hollywoodzka firma producencka. Lucinda mieszka z mężem i czwórką dzieci na wybrzeżu North Norfolk w Wielkiej Brytanii oraz w West Cork w Irlandii. Kiedy nie pisze, podróżuje lub opiekuje się dziećmi. Uwielbia też, z kieliszkiem wina w dłoni, czytać książki, których nie napisała. (źródło: książka "Siostra Burzy")

Pa Salt to niesamowicie bogaty człowiek, właściciel zamku Atlantis położonego nad Jeziorem Genewskim oraz luksusowego jachtu i odrzutowca. Adoptował on sześć dziewczynek, którym nadał imiona mitycznych Plejad. Każda z sióstr jest zupełnie inna, każda pochodzi z innej części świata, każda ułożyła sobie życie z dala od Atlantis. Pewnego dnia kobiety otrzymują przykrą i szokującą wiadomość o śmierci ojca. Mężczyzna zapewne przeczuwał zbliżający się wielkimi krokami koniec, bowiem niezwykle precyzyjnie zaplanował swój pochówek oraz przyszłość córek. Po dotarciu do Atlantis, siostry dowiadują się, że pogrzeb Pa Salta już się odbył (zgodnie z jego życzeniem). Otrzymują one od prawnika ojca listy, a w nich wskazówki dotyczące ich pochodzenia. Do Ally dociera wówczas, że gdy ojciec umierał, ona spędzała na jachcie piękne chwile ze swym ukochanym Theo. Kobieta odnajduje we wręczonej przez adwokata kopercie małą figurkę przedstawiającą żabkę oraz pewne wytyczne, które mogą pomóc jej w odnalezieniu swych korzeni. Ponadto dysponuje współrzędnymi miejsca, z którego Pa Salt ją zabrał. Ally jest zaintrygowana, ale najpierw postanawia skupić się na przygotowaniach do regat Fastnet, które już niebawem mają się odbyć. Kobieta wystartuje w nich wraz ze swym narzeczonym. Niestety w trakcie zawodów dochodzi do tragedii... To dramatyczne wydarzenie istotnie wpływa na decyzję Ally. Młoda kobieta kierując się wskazówkami Pa Salta, wyrusza w podróż mającą jej przybliżyć historię jej pochodzenia. Rozpoczyna zatem od zlecenia przetłumaczenia pewnej książki... 

Nie ukrywam, że nie tylko jestem pod ogromnym wrażeniem serii "Siedem Sióstr", ale przede wszystkim jestem w niej zakochana i nią oczarowana. Sięgając po nią nie spodziewałam się, że dostarczy mi tylu wspaniałych wrażeń i przeżyć, wyzwoli we mnie ocean emocji, pobudzi wyobraźnię, przeniesie mnie do zupełnie innego świata, pokaże mi prawdziwą naturę miłości i pasji, zabierze mnie w niezwykłą, lecz niepozbawioną cierpienia podróż, z której nie będę chciała wrócić. Sprawi, że zupełnie przepadnę i poznam historie ludzi zmuszanych do podejmowania jakże trudnych i ważących na ich życiu wyborów, a poza tym, że spowoduje, iż w mych oczach nieustannie będą wzbierać łzy, które w kilku momentach znajdą swe ujście i strumieniami będą spływać po policzkach. "Siostra Burzy" to powieść bardzo mi bliska, bowiem traktująca o muzyce - mojej największej pasji. Wielokrotnie przywoływała moje wspomnienia sprzed kilku lat, kiedy uczęszczałam na lekcje śpiewu, uczyłam się technik wokalnych przy akompaniamencie fortepianu, a czasami nawet skrzypiec i gitary, stałam nawet na małej scenie. Przypomniały mi się emocje, które wówczas mi towarzyszyły, adrenalina, podekscytowanie, podniecenie oraz szczęście. Nigdy nie zapomnę tamtego okresu, na zawsze pozostanie w mym sercu i zawsze będzie wywoływać łzy wzruszenia - tak, jak teraz w trakcie pisania owej recenzji. Właśnie wsłuchuję się w cudowne dźwięki suity Edwarda Griega zatytułowanej "Poranek". Przyznaję, że nigdy nie przepadałam zbytnio za muzyką klasyczną, co nie oznacza, że jej nie słuchałam. Po prostu czyniłam to rzadziej. Teraz wiem, że za rzadko. Wspomniany utwór był mi znany (zresztą zapewne wszystkim jest), ale nigdy nie wyzwolił we mnie tak fantastycznych wrażeń. Poruszył mnie do głębi, tak jak opowieść, w której odegrał istotną rolę...

W "Siostrze Burzy" w dalszym ciągu nie odnajdziemy odpowiedzi na większość pytań, które nasunęły się w trakcie lektury pierwszego tomu. Podejrzewam, że dopiero w ostatniej części dowiemy się: Kim tak naprawdę był Pa Salt i dlaczego zaadoptował tylko sześć z tytułowych siedmiu sióstr? W jakich okolicznościach doszło do adopcji? Co ukrywał przed córkami? Dlaczego nadał im imiona mitycznych Plejad? Dlaczego dopiero po swej śmierci ujawnił wskazówki, mające doprowadzić siostry do swych korzeni? Dlaczego oddano je do adopcji? Czym kierował się Pa Salt przy wyborze dziewczynek? Jaką tajemnicę skrywa nazwisko sióstr D'Apliese? Prawdę mówiąc, można by poświęcić cały dzień na wynotowanie wszystkich zajmujących naszą głowę pytań. A przecież w "Siostrze Burzy" rodzą się kolejne, z tym, że wiele z nich znajduje rozwiązanie w satysfakcjonujący nas sposób. 

W drugim tomie bowiem poznajemy losy Ally, drugiej z córek Pa Salta. To kobieta, która w pełni poświęciła się żeglarstwu. Ojciec rozpalił w niej miłość do tegoż sportu. Wcześniej bowiem kobieta uczyła się gry na flecie, który zawsze zabierała ze sobą. Po tragedii, do jakiej doszło na regatach, Ally podążając wskazówkami pozostawionymi przez ojca, kieruje się do Norwegii. Wyrusza do nieznanego jej kraju, bowiem z jednej strony pragnie pozyskać informacje dotyczące jej pochodzenia, a z drugiej ma nadzieję, że ucieczka od przeszłych zdarzeń będzie idealnym i być może jedynym wyjściem. Kobieta próbuje odkryć symbolikę małej żabki oraz zaczytuje się w polecanej przez ojca książce, stanowiącej opis historii Anny Landvik pochodzącej z malutkiej norweskiej wioski. Dziewczyna mieszkała z rodzicami w Telemarku, a kiedy tam zapadała zima, przenosili się na inną farmę. Pomagała na gospodarstwie, zajmowała się swoją krową Rose, śpiewała w kościelnym chórze. Wszyscy zachwycali się jej głosem. Przyjaciel Lars udzielał jej lekcji czytania i pisania. Pewnego dnia poprosił ją o rękę, a ona się zgodziła, mimo iż nie darzyła go wielką miłością. Kiedy w niewielkiej miejscowości zjawia się Franz Beyer, Anna jeszcze nie wie, że jej życie ulegnie diametralnej zmianie. Mężczyzna jest pianistą, nauczycielem muzyki i łowcą talentów. Proponuje Annie wyjazd do Christianii (Oslo) i tym samym występy na międzynarodowej scenie w dramacie "Peer Gynt" Ibsena z muzyką Edwarda Griega. Dziewczyna przystaje na ofertę. Pragnie spełnić swe marzenia o śpiewaniu i byciu sławną... Czy Annie rzeczywiście uda się spełnić marzenia? Co wydarzy się w Christianii? Czy Anna poślubi Larsę? Czy wróci do rodzinnej wioski? Czy odniesie sukces w Europie? Jaką rolę odegra w jej życiu Jens? Czy intencje Beyera wobec Anny okażą się szczere? Z jakimi przeciwnościami będzie musiała się zmierzyć Anna? Czego doświadczy? Za czym zatęskni? Czy odnajdzie szczęście i spełnienie? I wreszcie, co łączy Annę z jedną z sześciu sióstr Pa Salta? Co symbolizuje żabka? Co odkryje Ally? 

"Siostra Burzy" to powieść, którą się delektowałam, której się całkowicie oddałam. Jej lektura była ogromną przyjemnością. Autorka obdarowana jest wielkim talentem, słowami maluje przepiękne, plastyczne, ale mające też bolesny wydźwięk historie. Posiada niebywałą umiejętność oddawania emocji, przekazywania istotnych wartości. Zgrabnie łączy fakty historyczne i przeszłe wydarzenia z fikcją literacką. Idealnie wplotła postacie fikcyjne w wydarzenia, które miały miejsce w poszczególnych okresach. Ponadto wiele osób, które poznała w czasie pisania książki występuje w prawdziwych rolach. Ukazała też wybitnych twórców kultury, a mianowicie Edwarda Griega i Henrika Ibsena. I o ile ich dorobek twórczy jest faktem, tak już ich osobowości są wytworem wyobraźni pisarki. Lucinda Riley stworzyła opowieść, którą dopracowała w najdrobniejszych szczegółach. Fabuła jest niezwykle wciągająca, nieprzewidywalna i przede wszystkim przepełniona morzem tajemnic. Teraźniejszość (losy Ally) przeplata się z przeszłością (losy Anny, Jensa, Karine i innych). Akcja toczy się w roku 2007 oraz pod koniec XIX i na początku XX wieku. W tym czasie przebywamy wyjątkową, piękną, ciepłą, pasjonującą i magiczną, ale również pełną bólu i łez podróż po Grecji, do Norwegii, czy do Lipska. Poznajemy urokliwe, klimatyczne, przepełnione zapachami i smakami wysepki Cykladów, ważne ośrodki kultury - Christianii i Lipsk, a także historię Norwegii i życie jej mieszkańców w latach siedemdziesiątych XIX wieku. To okazało się dla mnie niesamowitym doświadczeniem i zachęciło mnie do jeszcze większego zgłębienia i poszerzenia swojej wiedzy o tychże regionach.

Historia opowiedziana jest przede wszystkim z perspektywy głównych bohaterek: Ally (narracja pierwszoosobowa) oraz Anny (narracja trzecioosobowa), ale głos zabiera również Jens. Dzięki zastosowaniu tegoż zabiegu, możemy dokładnie poznać uczucia, przemyślenia, przeżycia, zachowania, podejmowane decyzje, marzenia i pasje postaci. Każda z opowieści ujęła mnie na swój sposób. Śledziłam losy wszystkich bohaterów, którzy zostali bardzo wyraziście wykreowani. Pokazano ich wady, zalety, relacje z bliskimi, poczynane kroki prowadzące do upragnionego celu, słabości, lęki, obawy, a także sukcesy. Przedstawiono ich codzienną walkę o życie, poświęcenie w imię marzeń oraz szczegółowo opisano ucieczkę przed wojną i konsekwencjami dokonanych wyborów. Od początku obdarzyłam ich sympatią, choć chwilami wykazywałam niezrozumienie bądź gniew wobec co poniektórych metod ich postępowania. Miałam wrażenie, że nie jestem tylko świadkiem ich życia, ale że aktywnie w nim uczestniczę. Czułam ich ból, radość, miłość, łzy, targające nimi emocje, niekiedy przeszywające na wskroś. Udzielały mi się ich niepewność, chwile zwątpienia, a nawet paraliżujący strach i wszechogarniający smutek. Poza głównymi bohaterami, w powieści przewija się mnóstwo postaci drugoplanowych. I pomimo iż nie zawsze, przynajmniej w moim odczuciu, okazuje się to dobrym zabiegiem, tak w przypadku owej serii, w ogóle mi to nie przeszkadzało, nie miałam problemów z łączeniem konkretnych osób i przypisywaniem im odpowiednich ról.

Podsumowując, "Siostra Burzy" to opowieść o miłości, przyjaźni, wojnie, spełnianiu marzeń, ponoszeniu konsekwencji podjętych decyzji, oddaniu, odkrywaniu przeszłości i prawdy o swoim pochodzeniu, walce o niezależność i wolność, zdradzie, tęsknocie, śmierci, radzeniu sobie z utratą najbliższych, nadziei na lepsze jutro, a co najważniejsze o pasji, dla której człowiek jest w stanie wiele poświęcić i z wielu rzeczy zrezygnować. To magiczna, porywająca, poruszająca, sentymentalna, melancholijna, urzekająca, pełna tajemnic powieść, która z wyjątkową precyzją łączy wątki obyczajowy, historyczny i romantyczny. To  książka, której się nie pochłania. Nią się zwyczajnie upaja, a następnie zachwyca jej smakiem. Ją się przeżywa każdą cząstką ciała. Ona przenika w najgłębsze  zakamarki duszy. Znajduje swoje miejsce w sercu i w nim zapada na zawsze. O niej się myśli, bezustannie... Ona nigdy nie pozwoli o sobie zapomnieć, bo jest jedyna, niepowtarzalna, zagadkowa, autentyczna i piękna... Gorąco polecam!


Cytaty:
 
"(...) Wracałam do domu. Zazwyczaj było to związane z radością i przyjemnym podnieceniem,
ponieważ czekał tam na mnie człowiek, którego kochałam najbardziej na świecie,
i z otwartymi ramionami przyjmował mnie w naszym własnym magicznym świecie.
Wiedziałam jednak, że tym razem mnie nie przywita.
I już nigdy go nie będzie."


"Czekałam, aż przez głowę znów popłyną mi myśli.
Może znajdę wtedy jakiś sens w tym, czego właśnie się dowiedziałam.
W tej chwili miałam w niej mętlik, że patrzyłam tylko w dal na wodę 
i nie myślałam absolutnie o niczym. 
Pragnęłam znaleźć coś, czego mogłabym się uchwycić, żeby zrozumieć."


" - (...) Każde z nich jest nieszczęśliwe z powodu rozstania, 
ale granica między miłością a nienawiścią bywa niewielka. 
Być może da się to porównać do życia z alkoholikiem. 
W którymś momencie trzeba dokonać wyboru między utraceniem ukochanej osoby 
a własnym zdrowiem psychicznym. To drugie nie jest w stanie uratować nas przed nami samymi..."


" - (...) Trudno zrozumieć śmierć. 
Nikt z nas nie jest w stanie do końca zaakceptować śmiertelności tych, których kochamy. 
A jednak, oprócz tego, że każdy musi się urodzić, to śmierć jest jedynym, 
co mamy na tym świecie zapewnione."


" - (...) Ale życie toczy się dalej, i to nie tylko życie nas, ludzi, ale dla całej natury. 
Róża się rozwija, osiąga szczyt swego piękna, a potem umiera, 
a w jej miejsce na tym samym krzaku zakwita następna."


" - (...) Przez trzydzieści pięć lat żyłem na ziemi w samotności, 
a nagle, ni stąd, ni zowąd, pojawiłaś się ty. I nagle zrozumiałem.
- Co takiego?
Znów pokręcił głową i lekko wzruszył ramionami.
- Miłość."


"Przepiękna muzyka porwała moje serce, ukazując mi skrawek przyszłości.
Muzyka to miłość w poszukiwaniu głosu, przypomniała mi się myśl Tołstoja. 
Muszę odnaleźć swój głos.
Oraz odwagę, żeby nim przemówić."



Tytuł: "Siostra Burzy" (tom drugi cyklu "Siedem Sióstr")
Autor: Lucinda Riley
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 576
Moja ocena: 10/10
 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros.

9 komentarzy:

  1. Mam już u siebie dwa tomy :) Muszę teraz tylko znaleźć czas na ich przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się czy ta książka mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że druga część nie zawodzi. Może kiedyś się skuszę na tę serię 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze pierwszego tomu, ale mam oba na uwadze. :)

    Cieszę się, że tak wysoko oceniłaś tę część. :)

    Pozdrawiam cieplutko! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej ciekawi mnie dlaczego książka ma tytuł siedem sióstr, a adoptowanych było sześć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot, zagadka! Na pewno wszystko się wyjaśni w ostatnim tomie. Zacieram rączki :)

      Usuń
  6. Musze poznać te dwie części, a pewnie z moim zbieraniem, to już będą trzy ;D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)