Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania i że ci nie, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania i że ci nie, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

I że Ci nie odpuszczę - J. Szarańska


"I że Ci nie odpuszczę" - Joanna Szarańska
Wydawnictwo Czwarta Strona
Oprawa miękka
Ilość stron : 314

Joanna Szarańska to blogerka i copywriterka, a na co dzień przede wszystkim mama i żona. "I że Ci nie odpuszczę" jest jej debiutem literackim. Z przyjemnością przyznaję, że bardzo udanym. Zanim sięgnęłam po tę książkę zapoznałam się z wieloma recenzjami i wszystkie były pozytywne. Uważam, że w pełni zasłużone. Książka jest po prostu rewelacyjna. To połączenie wątków romantycznych, komediowych i kryminalnych. Pochłonęłam ją w jedno popołudnie i stwierdziłam, że ta powieść jest za krótka. Chcę więcej i z tego co wiem "I że Ci nie odpuszczę" jest pierwszym tomem serii Kalina w malinach, z czego się bardzo cieszę. Na pewno sięgnę po kolejną część cyklu. Już nie mogę się doczekać dalszych losów głównej bohaterki i jej towarzyszy. 

A o czym opowiada książka ?

Kalina spędza wieczór panieński wraz ze swoimi przyjaciółkami  : Jolą, Mirką i Iwą. Już niedługo ma nastąpić najpiękniejszy dzień w jej życiu, ślub z ukochanym mężczyzną Patrykiem. Jednak to nie będzie szczęśliwy i wyjątkowy dzień dla Kaliny, zamiast tego smutny i upokarzający. Kiedy stojąc przed ołtarzem młoda para ma złożyć przysięgę małżeńską, nagle ceremonię przerywa Jola oznajmiając, że Patryk będzie ojcem jej dziecka. Kalina wybiega z kościoła i przez kilka dni zamyka się w swoim pokoju. Aż do dnia, w którym odbiera na poczcie list, a w nim jedyny prezent ślubny - voucher do spa w zabytkowym dworku. Postanawia zatem udać się na urlop zabierając walizkę pełną ubrań i książkę o Bridget Jones. Kiedy dociera do Kamionek, okazuje się, że dworek w niczym nie przypomina ekskluzywnego ośrodka odnowy biologicznej. A na dodatek właścicielka obiektu - Eliza myśli, że Kalina jest malarką, która przyjechała ukończyć freski. Dziewczyna postanawia nie ujawniać prawdziwego powodu przyjazdu i decyduje się podjąć wyznaczonego zadania. Kalinę czeka zatem mnóstwo niespodzianek i przygód, czego oczywiście się nie spodziewa... Poznaje Szparkę - najzabawniejszą postać tej książki i Nadzieję. Wspólnie przeżywają pierwsze włamanie. Współpracują kiedy trzeba zająć się gośćmi, którzy niespodziewanie pojawiają się we dworku, twierdząc, że mają wykupione wczasy. Kobiety organizują im masaże, kąpiele w kozim mleku ( czyżby ? ), spacery, przejażdżki furmanką, aerobic oraz oferują zdrowe posiłki. Pewnego dnia zjawia się Marek podający się za malarza, który nie wzbudza zaufania Kaliny, o czym informuje poznanego wcześniej policjanta Karola Broszko. A kiedy myśli, że już nic więcej się nie wydarzy,  nagle do dworku przybywają Patryk i Jola....

Kim tak naprawdę jest Marek ? Czy miał coś wspólnego z włamaniami do dworku ? W jakim celu w obiekcie pojawili się Jola i Patryk ? I komu nie odpuści Kalina ?
Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce :)

Czytając "I że Ci nie odpuszczę" wczułam się w postać Kaliny i przeżywałam razem z nią jej uczucia, emocje, wrażenia. Wyobrażałam sobie dworek, w którym przebywała i miejsca jakie odwiedziła. Mimo upokorzenia w dniu ślubu, Kalina okazała się odważną kobietą, umiejącą poradzić sobie ze zdradą nie tylko niedoszłego męża, ale również najlepszej przyjaciółki. Stara się opanować, kiedy oboje pojawiają się we dworku i nie podejmuje prób zemsty. Bardziej intryguje ją postać Marka, to on wzbudza w niej zarówno pożądanie, jak i niepokój. Kobietę czeka naprawdę wiele zabawnych, a niekiedy przerażających sytuacji. Koniecznie muszę wspomnieć o postaciach Szparki czy Starego Jana, którzy wywołują uśmiech na twarzy swoją postawą i sposobem wypowiadania się. 

Reasumując, naprawdę wielkie gratulacje dla autorki za świetny debiut. Jestem zachwycona tą powieścią, która jest lekka i przyjemna. Świetnie się bawiłam przy tej lekturze. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnego tomu, a zarazem dalszych losów Kaliny i jej przyjaciół. 

Serdecznie polecam :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Na przekór - I. Dobosiewicz




"- Każde pokolenie ma swoje prawa. 
Musisz jednak pamiętać o jednym, aby zawsze wiedzieć, jak daleko możesz się posunąć, 
byś później nie musiał niczego żałować. 
Musisz nauczyć się podejmować decyzje sam, aby móc samemu za nie odpowiadać. 
Bo pamiętaj, życie choć piękne, potrafi być okrutne. 
Dlatego też naucz się liczyć na samego siebie, o wiele łatwiej ci będzie, 
gdy będziesz samowystarczalny i niezależny. To pomoże ci uniknąć w życiu wielu rozczarowań. 
I ostatnia rada - jeżeli coś w życiu chcesz zdobyć - to pamiętaj, nie ma takiej siły, 
która może ci w tym przeszkodzić i choć nie wiadomo na jakie będziesz napotykał przeszkody, 
to nigdy, ale to nigdy nie załamuj się i nie wycofuj w połowie drogi. 
Wówczas na pewno osiągniesz swój cel. 
Pamiętaj również, że to, co ciężką i mozolną pracą zdobyte, cieszy o wiele bardziej, 
aniżeli to, co przychodzi z łatwością. 
Nie możesz też nikomu pokazać, że czegoś się boisz, choć boisz się bardzo. 
Bo ludzie potrafią być okrutni i wykorzystać to przeciw tobie...."


Życie jest piękne, to prawda. Ale bywa również okrutne i bolesne. Każdego dnia, na świecie ludzie podejmują walkę z chorobą, śmiercią, utratą bliskiej osoby, z samym sobą, swoimi uczuciami i emocjami. Niektórzy radzą sobie ze wszystkimi napotkanymi przeciwnościami, pokładając wiarę i nadzieję w Bogu, akceptując to, co przynosi los, nawet jeśli jest to trudne i wymaga ogromnego poświęcenia. Inni natomiast, nie potrafiąc poradzić sobie z cierpieniem i bólem, popadają w rozpacz, depresję, chorobę psychiczną, zażywają narkotyki lub sięgają po alkohol, żeby po prostu zwyczajnie zapomnieć o tym, co się dzieje w ich życiu. Zdarza się też, że przestają wierzyć w lepsze jutro, w to, że może jeszcze spotkać ich coś miłego i dobrego. Uważają wówczas, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest zakończyć swój żywot na ziemi, bo tylko wtedy mogą znaleźć się jak najdalej stąd i przestać czuć. Tylko, czy to rzeczywiście jest jedynym wyjściem z sytuacji, a może zwykłym pójściem na łatwiznę ? Przecież nikt nigdy nie powiedział, że życie jest proste i przyjemne. Wszystko dzieje się w jakimś celu. Być może napotkane trudności mają nam uświadomić, że tak naprawdę jesteśmy silnymi osobami, podejmującymi wyzwanie i walczącymi o każdy kolejny dzień. Każdy z nas może dokonać wyboru. Życie jest tylko jedno. To od nas samych zależy, jak nim pokierujemy i jak chcemy je przeżyć...

"Życie to nic innego jak pole walki i tylko od nas samych zależy 
czy wyjdziemy z niego jako zwycięzcy, czy jako pokonani...."

Główną bohaterką powieści jest Agata - mężatka i matka dwójki wspaniałych dzieci : pięcioletniej Sary i szesnastoletniego Karola. Kobieta pracuje jako pielęgniarka w miejscowym szpitalu. Prowadzi spokojne, szczęśliwe i ustabilizowane życie. Niestety pewnego dnia dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chora, że z każdym kolejnym dniem, miesiącem i rokiem będzie coraz gorzej, że choroba będzie postępować i ją niszczyć. Diagnoza ta sprawia, że Agata staje się nerwowa, co negatywnie wpływa na jej relacje z bliskimi. Nikogo nie poinformowała o swoim stanie, nie chciała nikogo ranić, myślała, że poradzi sobie z tym wszystkim sama. Jednak po jakimś czasie, okazało się, że u jej ukochanej córeczki wykryto guza mózgu i że pozostał jej zaledwie rok życia. Kobieta, pomimo bólu rozdzierającego jej serce, postanawia przygotować Sarę do odejścia. Na początku ten pomysł nie podoba się zarówno mężowi, jak i synowi. jednak z czasem dostrzegają, że Agata miała rację. Tymczasem w życiu kobiety pojawia się mężczyzna, wzbudzający w niej głębokie uczucie, przed którym nie chce i nie może się bronić. Miłość do Przemka sprawia, że Agata staje się silniejszą, pewniejszą siebie i waleczną osobą. Niestety, pewnego dnia, ukochany nagle przestaje się kontaktować i nie daje znaku życia. Ich romans dobiega końca, a niedługo potem Agata dowiaduje się, że jest z nim w ciąży. Nie informuje jednak o tym swojego kochanka. Podejmuje zatem pewne decyzje, o słuszności których jest w pełni przekonana.

Czy Agata poradzi sobie ze swoją chorobą ? Czy uda jej się przygotować Sarę do odejścia ? Czy Agata poinformuje jednak Przemka o ciąży ? Czy urodzi dziecko, wiedząc, że nie będzie mogła go wychować ? Jakie decyzje podejmie Agata ? Jak potoczą się dalsze losy Agaty i jej rodziny ?

"... Niespokojne jest życie twoje dopóki nie spoczniesz w Bogu.
Teraz spoczywasz w nim i uzyskasz pełnię szczęścia, którego ani oko nie widziało, 
ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć...."

"Na przekór" to opowieść podejmująca bardzo ważne i życiowe tematy. Traktuje o miłości ( również tej nieszczęśliwej i tragicznej ), przyjaźni, chorobie, utracie bliskiej osoby, śmierci, cierpieniu, nienawiści, kłamstwach, bólu, tęsknocie, wierze w Boga, przemocy, braku zrozumienia, a przede wszystkim o nieustannej walce o życie. Od momentu ujrzenia okładki, wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tę książkę. Oczywiście zachęcił mnie do tego również jej opis. Przyznaję też, że zanim sięgnęłam po powieść, zapoznałam się z paroma jej recenzjami. Wynikało z nich, że nie obejdzie się bez kilku paczek chusteczek. W moim przypadku to się nie sprawdziło. Owszem książka jest wzruszająca i ukazuje piękną, a jednocześnie smutną historię. Jednak łzy nie spływały mi po policzkach, choć nie ukrywam, że było kilka momentów, kiedy moje oczy stały się wilgotne. Kiedy przeczytałam ostatnią stronę i zamknęłam książkę, to nie wiem dlaczego, ale spojrzałam w niebo. A potem jeszcze przez kilkanaście minut siedziałam na tarasie i rozmyślałam o życiu. Zadziwiające jest to, jak zaledwie na niespełna czterystu stronach, można przedstawić życie człowieka, zawrzeć jego emocje, uczucia i myśli. Ukazana opowieść jest fikcją literacką, ale przecież każdego dnia wokół nas rozgrywają się tragedie. To uświadamia, jak okrutne potrafi być życie, jak wiele człowiek musi znieść, jaki ciężar musi dźwigać.

"Kiedy wszystko przeżywasz sam, kiedy czujesz jak bardzo boli i rani, 
wtedy jest o wiele, wiele ciężej. 
Bo słowa, których się nigdy nie poczuło wypowiada się lekko, 
ale gdybyś poczuł choć jedno z tych bolesnych, 
może wówczas mógłbyś mnie choć trochę zrozumieć."

Podziwiam główną bohaterkę Agatę za siłę, zaangażowanie, podejmowanie odważnych i trudnych decyzji, często wręcz bolesnych, chęć walki, motywację, a także umiejętność zaplanowania wielu spraw w taki sposób, aby ułatwić innym życie i przyszłość, kiedy jej zabraknie. Pomyślała o wszystkim, a kierując się swoją intuicją i głosem serca, dokładnie wiedziała, co przyniesie przyszłość. Mając świadomość, że z czasem będzie jej coraz trudniej, że zacznie zapominać o ważnych wydarzeniach i momentach, postanowiła po prostu spisać swoje życie od początku do końca. Pisanie pamiętnika pomogło jej poradzić sobie z tkwiącymi w niej głęboko doznaniami i uczuciami. Dzięki tym zapiskom, które później ujrzały światło dzienne, ludzie mogli zrozumieć jej zachowania, wybory, ale przede wszystkim emocje, które bardzo często tłumiła w sobie.

"Chciała, by uwierzyli, że drzemią w nas ogromne zasoby niezniszczalnych sił, 
które powinniśmy z siebie wykrzesać nawet wtedy, gdy myślimy, że jesteśmy już pokonani.
Że zawsze jest szansa, że nic nie dzieje się bez powodu. 
Że niekiedy należy umieć pogodzić się z najgorszym przeznaczeniem, jednocześnie nie upadając. 
Lecz nie wystarczy tylko tego chcieć, trzeba nauczyć się o to walczyć."

"Na przekór" to poruszająca i refleksyjna powieść. Skłania do przemyśleń, wzbudza niesamowite uczucia, daje wiarę i nadzieję, uświadamia, że należy przyjąć i docenić życie takim, jakie jest, a jeśli trzeba to podjąć walkę o każdy dzień, o przyszłość. Nie można się poddawać, nigdy, należy walczyć do samego końca...

To książka, po przeczytaniu której nie można przejść do porządku dziennego. To jedna z tych powieści, których się nie zapomina i które na zawsze pozostają w pamięci i sercu. Ponadto jest skarbnicą przepięknych myśli i zawiera cudowne przesłanie. Naprawdę warto ją przeczytać.


"Żyj tak, by pozostawić po sobie dobre wspomnienia."


Tytuł : "Na przekór"
Autor : Irena Dobosiewicz
Wydawnictwo : Psychoskok
Oprawa : miękka
Rok wydania : 2015
Ilość stron : 369


Serdecznie polecam !


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję 
Wydawnictwu Psychoskok.

piątek, 27 października 2017

"Przypadki Agaty W." - Sandra Borowiecka [recenzja przedpremierowa]






 
"Czuję nic. Nic nie czuję. 
Czy ten stan to właśnie śmierć? 
Błoga lekkość, 
która niczego nie ogranicza, 
niczego nie wymusza. 
Ciemność, która otacza mnie zewsząd, 
nie powoduje strachu. 
Daje raczej poczucie wolności. 
Myślę że tego właśnie oczekiwałam. Wolności. Spokoju. 
Braku rozczarowań, 
które tak bardzo zatruwały moje życie."






"Przypadki Agaty W." to moje pierwsze spotkanie z piórem Sandry Borowieckiej i z całą pewnością nie ostatnie. Wystarczyły zaledwie dwa elementy, abym zapragnęła zaznajomić się z jej najnowszą książką. Po pierwsze jedno krótkie sformułowanie widoczne na okładce "(...) w jej żyłach płynie Agape", a po drugie zwięzły opis fabularny, tak naprawdę niewiele mówiący i zdradzający. Podeszłam jednak do jej lektury z pewnym dystansem, sceptycyzmem i nieufnością, nie nastawiając się jakoś szczególnie, aby uniknąć rozczarowania. Tym bardziej, że zanim po nią sięgnęłam zdążyłam poczytać co poniektóre jej recenzje, zresztą bardzo pozytywne. I również z tego powodu po trosze odwlekałam moment zetknięcia się z nią. Któregoś popołudnia jednak nadszedł wreszcie czas, aby zacząć podróż do świata Agaty. Otworzyłam, rzuciłam okiem na prolog i... Właśnie, co dalej? Odpowiedź w dalszej części tekstu. Zapraszam.   

czwartek, 23 czerwca 2016

A między nami wspomnienia - G. Gargaś




" - Powiem ci coś. Zakochujesz się. 
Motyle wtedy fruwają, ptaki śpiewają i świat nabiera różowych odcieni. 
I kochasz, i śpiewasz, i serce tańcuje. I śmiejesz się głupio do siebie. 
Czujesz błogość i szczęście. I jeszcze boisz się do tego przyznać, 
że z nim i tylko z nim chcesz robić wszystko to, co do tej pory robiłaś w pojedynkę. 
Wszystko przeżywasz bardziej intensywnie. A jego słowa sprawiają, że jest ci dobrze. 
Chlipiesz na reklamie pieluszek, bo już sobie wyobrażasz wasze wspólne dziecko 
z pulchnymi nóziami i puckami. I pocałunki tego wymarzonego księcia takie namiętne. 
To nic, że cię obślinił albo wiosłuje językiem w twojej buzi 
jak wprawny wioślarz podczas spływu kajakowego. Jesteś w siódmym niebie. 
Nie myślisz, co potem, że będą denerwowały cię jego rozrzucone skarpetki, 
niezakręcona tubka pasty do zębów i pytania : "Co dziś na obiad?". 
I będziesz chciała go niekiedy udusić. 
I wcale nie będzie jak w bajce, bo życie to niestety nie jest bajka."


"A między nami wspomnienia" to najnowsza książka Gabrieli Gargaś, równie piękna i znakomita. Odnoszę wrażenie, że każda kolejna powieść autorki jest lepsza od poprzedniej, choć wszystkie są rewelacyjne. Każda przedstawia wspaniałą historię, jest mistrzowsko napisana, wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do końca, dostarcza tylu emocji, że po przeczytaniu nie można wrócić do rzeczywistości, nieustannie się myśli o bohaterach i ich losach. Po raz kolejny, po odłożeniu książki, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, siedziałam wbita w kanapę, a z oczu strumieniami płynęły łzy, których w żaden sposób nie mogłam powstrzymać i opanować. Serce mi bardzo mocno biło, byłam wstrząśnięta. Nawet teraz, gdy piszę tę recenzję, cała drżę, bowiem wróciły uczucia sprzed paru dni, kiedy to skończyłam czytać tę powieść. Pochłonęłam ją w jeden dzień i było warto. Jest fenomenalna pod każdym względem. 

Miłość to piękne uczucie, ale niestety bywa również bolesne i smutne. Nikt z nas nie ma do końca wpływu na to, co i do kogo czuje. Czasem obdarzamy głębokim uczuciem osobę, z którą nie możemy stworzyć szczęśliwego związku i której nie możemy kochać. Bo ta miłość jest zakazana z różnych powodów. Ale serce nie sługa. Rozsądek podpowiada nam, że nie powinniśmy kochać tego człowieka, ale co wówczas, gdy serce bije nam mocniej na jego widok, ciało reaguje na każdy dotyk i pocałunek ? Jak zachować się w sytuacji, gdy jesteśmy tak blisko drugiej osoby, pragniemy złapać za rękę, wykonać miły gest w jej kierunku, obdarzyć czułym pocałunkiem, a nie możemy tego zrobić dla dobra obojga ? Co zrobić, kiedy miłość przeplata się z nienawiścią wobec jednej osoby ? Jak zapomnieć, wymazać z pamięci, a przede wszystkim z serca ? Jakiego dokonać wyboru, wiedząc, że tak naprawdę nie ma wyjścia z tej sytuacji ? Czy w ogóle istnieje jakiś wybór ?

Ada i Kuba od dłuższego czasu tworzyli udany i szczęśliwy związek. Oboje studiowali, planowali wspólną przyszłość, ślub. Pewnego dnia mężczyzna zaproponował, aby postarali się o dziecko, przekonywał do tego Adę. Zapewniał, że sobie poradzą, ponadto mogą liczyć na wsparcie rodziców. Kobieta to przemyślała i się zgodziła. Wszyscy byli ogromnie szczęśliwi, kiedy to Ada i Kuba oznajmili, że zostaną rodzicami. Przyszła mama zaczęła kupować wyprawkę, ciuszki w kolorze niebieskim. Wiedziała, że to będzie chłopiec. Bardzo była szczęśliwa, aż do pewnego dnia. Zauważyła, że Kuba oddala się od niej, rzadziej odwiedza, nie interesuje się jej samopoczuciem, nie towarzyszy w czasie lekarskich wizyt. Któregoś dnia informuje Adę, że nie jest gotowy na bycie ojcem i że przeraża go ta odpowiedzialność. Owszem będzie płacił alimenty, ale nie zamierza uczestniczyć ani w życiu dziecka, ani tym bardziej Ady. Kobieta jest załamana, jednak może liczyć na pomoc rodziców i babci Zosi. Kiedy jej synek - Michaś pojawia się na świecie, jest ogromnie szczęśliwa i spełniona. Wprowadza się do małego mieszkanka po babci i opiekuje się małym chłopcem. Całą swoją uwagę skupia tylko na dziecku. Mijają lata, Ada po raz pierwszy udaje się na imprezę do kuzynki. Tam poznaje Sebastiana - przystojnego mężczyznę, który jak się potem okazuje, pracuje w firmie jej ojca. Spotykają się, spędzają ze sobą czas, zakochują się w sobie, trzymają za rękę. Niestety ich szczęście nie trwa długo. Dochodzi do tragedii. Przez kolejne lata Ada żyje w zawieszeniu, życie straciło dla niej sens, nienawidzi i nie może wybaczyć. W końcu podejmuje decyzję o wyjeździe na jakiś czas nad morze, ażeby poukładać myśli w głowie, odpocząć. Zatrzymuje się u babci Marii, która opowiada jej niezwykłą i dramatyczną historię...

Do jakiej tragedii doszło w życiu Ady ? Dlaczego obwiniała siebie za to, co się stało ? Kogo darzyła nienawiścią, a jednocześnie kochała ? Jaką historię opowiedziała jej babcia Marysia ? Dlaczego nigdy wcześniej nie wyjawiła nikomu prawdy ? Jaką tajemnicę skrywała babcia ? Jak potoczą się losy Ady po powrocie z Gdańska ?

"Wszystko, co dzieje się dookoła nas, ma swoje uzasadnienie. 
Tylko wojna nie miała. 
Nie doceniamy piękna w codzienności, w rutynie, w tym, co dostaliśmy od losu.
Czasami życie daje nam kopniaka, by popchnąć nas z miejsca,
a my się opieramy ze strachu i dalej tkwimy tam, gdzie byliśmy.
Jak wkopane w ziemię słupy."

"A między nami wspomnienia" to tak naprawdę historia dwóch spokrewnionych ze sobą kobiet. Ada to sympatyczna, ciepła, uczuciowa, towarzyska, ufna, pełna życia i spragniona miłości kobieta. Marysia to jej babcia, matka ojca Ady, która zawsze uważana była za niedostępną, wybiegającą gdzieś myślami, chłodną, nie potrafiącą okazywać uczuć, nie wykazującą zainteresowania. Każda z nich wychowywała się w zupełnie innych czasach, każda inaczej postrzegała świat. Nigdy nie miały ze sobą najlepszych relacji, mimo, iż wnuczka odwiedzała Marysię, kiedy była dzieckiem. Przyjeżdżała wówczas z siostrą Agatą na wakacje, tym bardziej, że kobieta mieszkała w Gdańsku. Cieszyły się, że spędzą czas nad morzem, spacerując po plaży. Później kontakt z babcią już nie był zbyt częsty, widywały się jedynie w święta, na które Marysia przyjeżdżała do domu rodzinnego Ady i Agaty. Jeszcze wtedy nie zdawały sobie sprawy, jak wiele je łączy. Obie musiały poradzić sobie z tragicznymi wydarzeniami zaistniałymi w ich życiu, kochały, a jednocześnie nienawidziły, żyły z poczuciem winy, nie potrafiły pogodzić się z życiem, nie mogły wymazać z pamięci przeszłości. 

Zdecydowanie i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że "A między nami wspomnienia" to jedna z lepszych książek, jaką przeczytałam w swoim dotychczasowym życiu. To jedyna powieść, podczas czytania której wylałam morze łez, trzęsłam się jak galareta, a serce mi waliło tak, jakby zaraz miało wyskoczyć. Pierwsza część książki, kiedy poznajemy życie Ady, jej problemy, dramatyczne zdarzenia, jest poruszająca, przykra, smutna, refleksyjna i melancholijna. Natomiast potem następuje druga odsłona powieści, kiedy zostaje ukazana opowieść babci Marysi, wspominającej swoje dzieciństwo, dom rodzinny, rodziców, rodzeństwo, pierwsze miłości, czas wojny, bombardowania Warszawy i wszechobecnego okrucieństwa. Jej historia szokuje, zaskakuje, wstrząsa, wzrusza, poraża, a momentami przeraża. Z każdą kolejno przewracaną kartką, miałam wrażenie, że moje serce rozbija się na kawałki, a nawet drobne cząsteczki. Pojawiły się łzy i ogromny ból. Od czasów licealnych świadomie unikałam książek i filmów o tematyce wojennej, relacji osób, które przetrwały tamte czasy, ponieważ zdawałam sobie sprawę, jak wiele będzie mnie to emocjonalnie kosztowało. I miałam rację. Pomimo, iż "A między nami wspomnienia" jest fikcją literacką, to przecież takie historie, jak ta ukazana w powieści, zapewne miały miejsce, zdarzyły się naprawdę. I świadomość tego boli najbardziej.

"Moja codzienność była nasączona smutnymi wspomnieniami.
Wspomnieniami, które mnie dławiły, którymi łkałam. 
Kiedy odchodzi ktoś, kogo tak bardzo kochasz, to tysiące ostrzy w każdej chwili atakuje twoje serce. 
Ból jest nie do zniesienia i błagasz o ulgę, ale ona nie nadchodzi. Ból trwa. 
Ostrza wchodzą głębiej i głębiej, a ty cierpisz bardziej i bardziej. Prosisz o śmierć, bezskutecznie. 
I mogłabyś sama coś sobie zrobić, bo myślisz, że oszalejesz, jeśli dalej ten ból będzie cie trawił, 
ale nie robisz nic. Poddajesz się tępemu bólowi."

"A między nami wspomnienia" to powieść z głębokim i pięknym przesłaniem. Uświadamia, że należy czerpać radość z każdego dnia, cieszyć się każdą chwilą, każdym uczuciem, każdym dotykiem, pocałunkiem, przyjemnością i wspomnieniem. I nawet, jeśli zakończy się jakiś etap w naszym życiu, to nie rozpaczajmy, a po prostu doceńmy to, że było nam dane przeżyć coś niesamowitego, wspaniałego i cudownego, chociaż przez chwilę, krótką chwilę... Bowiem nic nie trwa wiecznie... Coś musi się skończyć, aby coś nowego mogło się zacząć...


"Wierzę, że każdy choć raz w życiu kogoś kochał. 
Miłością szaleńczą, prawdziwą, czasem platoniczną, niewłaściwą, nieodwzajemnioną.
Każdy z nas niesie w sercu coś pozostawionego przez miłość :
radość, blizny, cierpienie, zapach lawendy, ciepło, odgłosy, szmery, wspomnienie czułego dotyku.
Człowiek, który nie kochał, jest emocjonalną sierotą.
Każdy z nas wierzy, że miłość, której dostąpiliśmy, będzie na zawsze, że od nas nie odejdzie.
A jednak i miłość mierzy się z problemami dnia codziennego, cierpi, szlocha 
i ma tę świadomość, że całe jej szczęście zamyka się w drugim człowieku.
Stanisław Jerzy Lec pięknie napisał : "Można oczy zamknąć na rzeczywistość, 
ale nie na wspomnienia", bo wspomnienia są nieśmiertelne...
Podobnie jest z prawdziwą miłością, ona nigdy nie umiera."


Tytuł : "A między nami wspomnienia"
Autor : Gabriela Gargaś
Wydawnictwo : Filia
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 424


Serdecznie polecam!


Za książkę serdecznie dziękuję autorce - Gabrieli Gargaś.


czwartek, 2 lutego 2017

Pan Przypadek i fioletowoskórzy - J. Getner




"Czasem radość z rzeczy dużych psują rzeczy małe. 
Z pozoru wydaje się, że osiągamy już niemal wszystko, o czym od dawna marzyliśmy, 
a jednak przed oczyma mamy coś, co wydawało nam się zupełnie bez znaczenia, 
a co w tej chwili przesłania nam widok na naszą prywatną krainę szczęśliwości. 
I nagle nasz ogromny sukces staje się dla nas właściwie obojętny, 
za to drobna porażka urasta do miana klęski."


W ostatnich miesiącach miałam okazję, a przede wszystkim przyjemność, zaznajomić się z czterema tomami serii detektywistycznej, opisującej śledztwa niejakiego Pana Przypadka. Moją przygodę z tymże bohaterem rozpoczęłam jednak od piątego tomu „Pan Przypadek i mediaktorzy”, ale na tyle zostałam zaintrygowana i wciągnięta w świat nie do końca lubianego detektywa, że postanowiłam sięgnąć po wcześniejsze książki, ukazujące początki jego specyficznej działalności, a także jego życie prywatne, rozterki miłosne i oraz losy wielu innych ciekawych i oryginalnych osobistości. Każda książka autora jest dla mnie miłą odskocznią od życia codziennego, przerywnikiem pomiędzy innymi powieściami - niekiedy bardzo wymagającymi, niesamowitą rozrywką, a nawet stanowi swego rodzaju formę odpoczynku i zdecydowanie poprawia mi humor - głównie za sprawą wyśmienitych dialogów. Ponadto zawsze z ciekawością i dozą niepewności sięgam po każdy kolejny tom, bowiem nigdy nie wiadomo, z jakimi jeszcze sprawami będzie musiał się mierzyć detektyw. Nie ukrywam, że zarówno tytuł czwartego tomu tj. „Pan Przypadek i fioletowoskórzy” oraz podejmowane w nim sprawy, poniekąd mnie zaskoczyły. I przyznaję również, że wiele wniosków i stwierdzeń bohaterów tejże części doprowadzało mnie do łez, ze śmiechu oczywiście. Nawet w trakcie pisania tej opinii, gdy ponownie wracałam do kilku cytatów wyłuskanych z powieści, zdarzyło mi się rozpłakać :) Zapraszam na moją opinię :)

czwartek, 29 grudnia 2016

Kocha, lubi, szpieguje - J. Szarańska




"Doprawdy, mogę powiedzieć, że wielu rzeczy nie potrafię, 
ale jedną rzecz opanowałam do perfekcji: pakowanie się w tarapaty. 
Jak nie uganiam się za złodziejami dzieł sztuki, to masuję nieboszczyka, zrzucam go ze stołu 
i odkrywam, że nie żyje. Choć oczywiście jest proste i logiczne, że nieboszczyk nie żyje, 
ale czy doprawdy jego masowanie musi przypadać w udziale właśnie mnie?


"Kocha, lubi, szpieguje" to kontynuacja debiutu literackiego Joanny Szarańskiej zatytułowanego "I że ci nie odpuszczę", który miałam przyjemność przeczytać w lutym bieżącego roku (recenzja tutaj). Wówczas pierwszą książkę autorki określiłam jako rewelacyjną i z niecierpliwością czekałam na jej ciąg dalszy. Tym razem jednak nie mogę użyć tego słowa, co nie znaczy, że najnowsza powieść nie przypadła mi do gustu. Owszem, podobała mi się, ale czuję niedosyt po jej lekturze. Czego mi zabrakło w drugim tomie serii "Kalina w malinach"? Zapraszam na recenzję.

sobota, 14 października 2017

"Consolation" - Corinne Michaels [recenzja]




"Moje życie właśnie się skończyło. Moje serce jest martwe.
Zostałam wdową w wieku dwudziestu siedmiu lat."


Kiedy pierwszy raz ujrzałam okładkę książki "Consolation" już wiedziałam, że muszę poznać skrywającą się za nią historię. Ma ona w sobie coś niesamowitego, co sprawia, że przyciąga uwagę, i co więcej nie pozwala oderwać wzroku. Niby prosta, ukazująca dwoje zakochanych w sobie ludzi, ale bije od niej niezwykłe ciepło. Poza oprawą moje zainteresowanie ową powieścią spotęgowała również notka wydawnicza sugerująca emocjonującą, porywającą i wzruszającą opowieść. Zanim jednak zabrałam się za lekturę tej książki okrzykniętej przez New York Times bestsellerem, zaznajomiłam się z wieloma opiniami o niej, praktycznie samymi pozytywnymi, a niekiedy i pełnymi zachwytów. Nawet mówiono mi: "nie czytaj!" (oczywiście w pozytywnym sensie). I nie ukrywam, że wówczas zaczęłam się obawiać. Czego? Rozczarowania. Dlaczego? Albowiem nadane owej powieści wysokie noty sprawiły, że moje podejście do niej cechował aż nadto spory optymizm i całkiem niezłe podekscytowanie. W związku z tym troszkę odwlekałam moment otworzenia książki i zapoznania się z jej zawartością. Ale ten stan nie mógł przecież trwać długo i wreszcie trzeba było się za nią zabrać. I... No właśnie, jak potoczyło się moje pierwsze spotkanie z piórem Corinne Michaels? Czy pierwszy tom serii "Consolation Duet" mnie urzekł i oczarował? I przede wszystkim, czy sięgnę po jego kontynuację? Zapraszam na recenzję.

poniedziałek, 3 października 2016

Nasze olśnienie - S. Lynn




"Stałam nerwowo i nie wiedziałam, co myśleć. Dobra, kłamię. 
Byłam więcej niż szczęśliwa, ponieważ podobałam się Jackowi, zresztą tak samo jak on mnie. 
Nieważne, jak bardzo z tym walczyłam. To była przegrana bitwa. 
Każdego dnia, gdy go widziałam, podobał mi się coraz bardziej. 
Bez przerwy słyszałam w głowie głos mamy: 
"Dzisiejszego wieczoru nie jesteś mamą. 
Bądź znowu tą młodą dziewczyną, która zawsze lubiła się dobrze bawić"."


Jestem świeżo po lekturze książki "Nasze olśnienie" i od razu zasiadłam do pisania recenzji, ażeby przelać na papier wszystkie kotłujące się we mnie emocje. Decydując się na zrecenzowanie tej powieści, oczekiwałam przyjemnej, pięknej, może nawet wzruszającej historii. Myślałam bowiem, że będzie stylem podobna do innych książek tego typu, których autorkami były m.in. Jasinda Wilder lub Jay Crownover, z twórczością których miałam okazję się zapoznać. Posiadam nawet w swojej biblioteczce kilka ich pozycji. Część z nich zdążyłam już przeczytać i przyznaję, że bardzo mi się podobały. Niestety "Nasze olśnienie" ogromnie mnie rozczarowała. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.

Sandi Lynn jest autorką bestsellerowej serii "Na zawsze". Spełnia się jako matka i autorka. Jej pasją od zawsze było czytanie i pisanie. Uwielbia chodzić na kolacje, do kina i jest uzależniona od kawy. Ma dwa psy i dwa koty.

sobota, 13 maja 2017

"Gałęziste" - Artur Urbanowicz




"Jedyne, czego teraz chciała, to umrzeć. Pragnęła tego z całego serca.
Jak jeszcze nigdy niczego w życiu. Umrzeć, umrzeć, umrzeć...
Umrzeć, to znaczy ulżyć...
Po prostu zasnąć i się już nigdy więcej nie obudzić."


To moje drugie spotkanie z literaturą grozy (choć w obu przypadkach nie użyłabym owego terminu). Zewsząd zachwalano "Gałęziste". Z kimkolwiek bym nie rozmawiała, gdziekolwiek bym nie zajrzała, dosłownie wszędzie spotykałam się z pochlebnymi opiniami. Coraz bardziej zatem zaczęłam się przekonywać do tej książki i z każdym tygodniem rosła moja ciekawość poznania ukazanej w niej historii. Intrygowała mnie bardzo, ale miałam obawy przed ewentualnymi scenami drastycznymi (w sensie krwawymi). Jednak kiedy zapewniono mnie, że takowych nie ma, że to thriller paranormalny, wtedy podjęłam decyzję. Że będę miała na uwadze tę powieść. Że przeczytam na pewno. Zakodowałam w głowie tytuł. Pewnego dnia otrzymałam wiadomość od autora z propozycją przeczytania i tym samym zrecenzowania książki. Moja odpowiedź była pozytywna. I tym sposobem "Gałęziste" znalazło swoje zaszczytne miejsce w mojej biblioteczce. I choć wcześniej odwlekałam moment rozpoczęcia przygody z piórem autora (wiele czynników na to wpłynęło), a później miałam wątpliwości, czy zdecydowanie się na ową prozę było słusznym wyborem, tak teraz mogę z pełną świadomością rzec, że nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z tą książką. Podobało mi się. Bez dwóch zdań. I chcę więcej. Zapraszam na recenzję.

niedziela, 22 stycznia 2017

Róża - A. Opolska




"Czy nie jest tak, że kiedy wszystko zaczyna się układać i jest dobrze, 
pojawia się w twoim życiu takie "coś", co przychodzi niespodziewanie, 
żeby wszystko rozpieprzyć? 
Zwykle to "coś" jest ładnie opakowane i wygląda niewinnie, 
choć prawie zawsze znajduje się na tym napis, rysa, zagniecenie, 
które sugeruje ci, byś to zignorował, odłożył lub zniszczył... 
Ale zamiast tego bierzesz to "coś" do ręki i zaglądasz do środka..."


Ostatnio coraz częściej przy wyborze jakiejkolwiek książki, zdarza mi się kierować przede wszystkim jej oprawą, a następnie tytułem i dopiero na samym końcu zapoznaję się z jej opisem. Gdy ujrzałam powieść "Róża" od początku wiedziałam, że muszę ją przeczytać, a przede wszystkim dowiedzieć się, jaką kryje w sobie historię. Przyznaję, że decydując się na nią, nie zaznajomiłam się z notką na tylnej okładce i nie dokonałam tego również przed jej lekturą. Zatem opowieść ukazana w książce była dla mnie jedną wielką niespodzianką. Nie wiedziałam, o czym traktuje, czego mam się po niej spodziewać. Nie znałam twórczości Agnieszki, nie przeczytałam jej pierwszej powieści "Anna May" (choć słyszałam i niejednokrotnie przewijała mi się gdzieś w internecie). Kompletnie nie byłam więc przygotowana na to, co zastanę w tej publikacji i na jakie emocje zostanę narażona. A teraz, zaledwie kilka dni po jej lekturze, zdecydowanie mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych powieści, jakie miałam okazję poznać w swoim dotychczasowym życiu i zazdroszczę wszystkim, którzy dopiero mają zamiar po nią sięgnąć. Zapraszam na moją opinię :)

niedziela, 30 kwietnia 2017

"Dwie świątynie" - Mateusz Bajas




"(...) - Ludzie boją się. Wszyscy.
Boją się śmierci, odrzucenia, smutku, samotności.
I z tego strachu zaczynają kombinować.
Unikać tego, co ich przeraża. Omijać problemy.
Chować się przed odpowiedzialnością. 
Rezygnować ze szczęścia kosztem świętego spokoju.
Idą najtrudniejszym szlakiem.
Zbyt długim i zbyt trudnym na ich umiejętności. 
Koniec końców - sami skazują siebie na zagładę."


Gdy pewnego zimowego dnia otrzymałam od Wydawnictwa wykaz propozycji do zrecenzowania, pamiętam, że wówczas po ujrzeniu tytułu "Dwie świątynie" pomyślałam - to zapewne literatura fantastyczna. Dlatego też ani nie skusiłam się, aby obejrzeć okładkę, ani też nie widziałam potrzeby zapoznania się z jej opisem. Jednak po kilku dniach - przeglądając recenzje na innych blogach - dostrzegłam właśnie tytuł owej książki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam oprawę, która nijak się miała do moich pierwotnych skojarzeń o tejże powieści. Poza tym - owszem - przyciąga uwagę, ale nie przypadła mi do gustu i prawdę mówiąc, gdybym napotkała ją w jakiejkolwiek księgarni, to na pewno nie wyciągnęłabym po nią ręki, a tym samym nie miałabym ochoty przyjrzeć się jej zawartości. Mimo to, postanowiłam przeczytać recenzję powieści i doznałam kolejnego zaskoczenia, którego powodem nie była pozytywna ocena, a raczej skrywana w owej książce opowieść. Nagle zapragnęłam poznać ukrytą w niej historię, a ponadto uświadomiłam sobie po raz kolejny, że nie ocenia się książki nie tylko po okładce, ale także po tytule. Poczułam się zaintrygowana i zachęcona do jej lektury. Więc, gdy całkiem niedawno nadarzyła się takowa okazja, to postanowiłam z niej skorzystać. I to była słuszna decyzja. Zapraszam na recenzję. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Przedpremierowo: "Droga na koniec świata" - Marcin Kretkiewicz




" - (...) Przed sobą nigdy nie uciekniesz. 
Nie ma takiego miejsca na ziemi, w którym odnalazłbyś spokój i ukojenie, 
jeśli najpierw nie pogodzisz się sam ze sobą i nie uporządkujesz swego wnętrza. 
Być może w pewnych okolicznościach uda ci się doświadczyć krótkotrwałego zadowolenia, 
ale nie będzie miało ono wiele wspólnego z prawdziwym pokojem i wolnością, których szukasz."


Pewnego dnia, przeglądając jeden z portali społecznościowych całkiem przypadkowo trafiłam na zdjęcie okładki książki "Droga na koniec świata", która mnie na tyle ujęła i zaintrygowała, że postanowiłam uzyskać więcej informacji na jej temat. Znalazłam jedynie krótki, aczkolwiek ciekawy opis, z którego wynikało, iż owa powieść jest zapisem wspomnień z odbytej  podróży do Santiago de Compostela, a ponadto sugerował on wartościową i refleksyjną opowieść. Wiedziałam już, że muszę ją przeczytać, bowiem po pierwsze uwielbiam wymagające i zmuszające do przemyśleń utwory, a po drugie publikacja ta wydawała się idealna dla miłośnika turystyki i wszelakich wojaży (ukończyłam turystykę i rekreację). Z niecierpliwością zatem wyczekiwałam dnia jej premiery. Nie ukrywam też, że miałam małą nadzieję, iż gdy otrzymam wykaz propozycji do zrecenzowania od wydawnictwa, owa pozycja znajdzie się na takowej liście. Zatem, gdy otrzymałam wiadomość, a nastepnie dostrzegłam tytuł książki, od razu zgłosiłam chęć jej lektury. Przez kilka dni po jej dostarczeniu, wpatrywałam się w piękną okładkę i wyobrażałam sobie siebie podążającą tym znanym szlakiem (naprawdę!), aż wreszcie zapragnęłam poznać ukazaną w niej historię... Zapraszam na moją opinię.

środa, 7 grudnia 2016

Pax - S. Pennypacker, J. Klassen




"To, że coś nie dzieje się tutaj, nie znaczy,
że nie dzieje się wcale."


Od momentu, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Pax", wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać, bowiem zaintrygował mnie opis. A także zapragnęłam mieć ją w swojej biblioteczce, abym mogła co jakiś czas spoglądać na tę przepiękną, urzekającą i hipnotyzującą okładkę. Moim zdaniem to jedna z piękniejszych oprawek, która nie tylko przyciąga uwagę i zachęca do poznania wnętrza książki, ale zapewne jest też tą, którą się zapamiętuje na zawsze i która wywołuje wspaniałe emocje. Jeszcze przed jej lekturą zapoznałam się z kilkoma recenzjami, które były niezwykle pozytywne i przejmujące, w których często porównywano tę powieść do znakomitej książeczki "Mały Książę". To tym bardziej nakłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę, na którą czekałam z niecierpliwością. Jakie są zatem moje wrażenia po lekturze książki "Pax"? Zapraszam na moją opinię.

piątek, 27 stycznia 2017

Margo - T. Fisher




"Smutek to emocja, której możesz zaufać. Jest silniejszy niż wszystkie inne. 
Przy smutku radość wydaje się chwilowa i niepewna. 
Smutek trwa dłużej, jest trwalszy i z taką łatwością zastępuje pozytywne uczucia, 
że nawet nie poczujesz zmiany, gdy znajdziesz się w jego okowach. 
Jakże zaciekle walczymy o szczęście, a kiedy wreszcie mamy tę ulotną radość w rękach, 
trzymamy ją krótko i zaraz spływa między palcami jak woda. Nie chce trzymać wody. 
Chcę trzymać coś twardego i solidnego. Coś, co potrafię zrozumieć. 
Rozumiem smutek i dlatego mu ufam. 
Naszym przeznaczeniem jest czuć przygnębienie, choćby tylko po to, 
żeby chronić się przed ściemą szczęścia. 
Będę znać tylko ciemność; może kluczem jest uczynić z tego sztukę."


„Margo” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Oczywiście, słyszałam co nieco o napisanych przez nią innych książkach, a nawet zapoznawałam się z ich opiniami, aczkolwiek nie byłam do nich na tyle przekonana, aby zwyczajnie po nie sięgnąć. To nie oznacza jednak, że kiedyś nie postanowię poznać historii w nich zawartych, być może nadejdzie taki czas. Natomiast inaczej było w przypadku Margo". To książka, która po prostu od razu rzuciła mi się w oczy ze względu na całkiem oryginalną i niepowtarzalną okładkę (znowu!). A jej opis wydał mi się na tyle intrygujący i tajemniczy, że zdecydowałam się na jej lekturę. Owszem spodziewałam się, iż nie będzie to ani lekka ani tym bardziej przyjemna powieść, lecz nie sądziłam, że będę miała do czynienia z tak niezwykle depresyjną publikacją. Zapraszam na moją opinię.

poniedziałek, 1 maja 2017

"W skorupce orzecha" - Ian McEwan




"(...) Słucham, konstatuję i jestem zaniepokojony.
Słyszę intymne zwierzenia, w którym pobrzmiewają mordercze zamiary,
i boję się tego, co mnie czeka, w co mogę być zamieszany."


Nie ukrywam, że świadomie odwlekałam moment, kiedy powinnam zasiąść do napisania recenzji książki "W skorupce orzecha". Kilkukrotnie podchodziłam do laptopa, otwierałam dokument i patrzyłam w migający kursor. Nie byłam jednak w stanie złożyć żadnego sensownego zdania, zatem zamykałam go i wracałam do jakichkolwiek domowych zajęć. Muszę przyznać, że napisanie recenzji owej powieści, a tym samym sprecyzowanie własnych uczuć po jej lekturze, sprawiło mi trudności. Po raz pierwszy chyba tego doświadczyłam. Ale zanim przejdę do podzielenia się pokrótce wrażeniami po przeczytaniu prozy wybitnego pisarza, może w paru słowach wyjaśnię, dlaczego po nią sięgnęłam. A mianowicie zachęcił mnie jej opis sugerujący nie tylko tajemniczego narratora, ale przede wszystkim historię nie pozbawioną intryg i podstępów. To mnie niezwykle zaciekawiło. Choć nie ukrywam, że miałam też pewne obiekcje, wynikające z braku wcześniejszej znajomości pióra autora. Ale ciekawość fabuły zwyciężyła, a jak to mówią "ciekawość to pierwszy stopień do piekła". I mimo iż w takowym się nie znalazłam (póki co bynajmniej), to nie zmienia to faktu, iż zaspokoiłam swoją dociekliwość i mogę z pełną świadomością powiedzieć, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Iana McEwana było jednocześnie ostatnim. Zapraszam na recenzję.

niedziela, 1 stycznia 2017

Cień jabłoni - W. Szlęzak




"(...) Człowiek myśli, że widzi, co białe, a co czarne, a potem okazuje się, 
że owszem widzi, ale tylko kiedy patrzy z boku.
A kiedy chodzi o niego samego, to granica się rozmywa,
 a banalne wymówki same cisną się do głowy,
by usprawiedliwić największe draństwo."


Lubię sięgać po wymagającą literaturę (i nawet udało mi się w poprzednim roku zapoznać z kilkunastoma takowymi książkami, z czego się ogromnie cieszę), która pobudza do myślenia, pozwala się zatrzymać na chwilę, przemyśleć swoje życie i dokonać poniekąd jego analizy, a także wprowadza od pierwszej strony w niepowtarzalny i klimatyczny nastrój, którego tak naprawdę nie można, a prawdę powiedziawszy nawet nie chce się opuszczać. To właśnie miało miejsce w trakcie lektury powieści "Cień jabłoni". To książka, która od chwili zapowiedzi mnie przywoływała i prosiła się, aby zwyczajnie się z nią zaznajomić, co też uczyniłam. Zapraszam na moją opinię :)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Nasze kiedyś - N. Jagiełło-Dąbrowska




"Ciekawe, jak to będzie. Ekskluzywny pokój, złotobiały piasek, woda czysta i błękitna. 
Odkrywanie nowych miejsc, inne jedzenie, inni ludzie... Ludzie, mężczyźni, cała masa mężczyzn... 
Czy jestem na to gotowa? Wzdycham... Muszę być. 
Już za późno, żeby w ogóle się nad tym zastanawiać. Postanowiłam. 
Każda podjęta przeze mnie decyzja ma wpływ na moje życie, dążę ku lepszemu, 
dlatego zawsze wszystko analizuję. Chciałabym, by ten wyjazd też coś zmienił. 
Przez dwa tygodnie będę żyła w obcym miejscu, na niepewnym gruncie. 
To będzie jak stąpanie po kruchym lodzie. Chciałabym nabrać przekonania, 
że wszędzie mogę być bezpieczna. Chciałabym wrócić do domu, spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: 
"Nie bój się. Już po wszystkim. To się nigdy nie powtórzy". 
Chciałabym zaznać wewnętrznego spokoju, nie czuć strachu, nie myśleć o bólu..."


Prawdę mówiąc, "Nasze kiedyś" bardzo chciałam mieć w swojej biblioteczce od momentu, gdy tylko zobaczyłam okładkę, która po prostu jest cudowna. Od razu skojarzyła mi się z gorącym latem, miłością i namiętnością. Nie ukrywam, że zaintrygował mnie również jej tytuł i byłam zwyczajnie ciekawa, jaką zawiera historię. Przyznaję, że przed jej zakupem nie zapoznałam się z opisem, ani też nie przeczytałam jakiejkolwiek o niej recenzji. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że nie żałuję, że ją nabyłam. Jest to bardzo przyjemna powieść, którą pochłonęłam w dwa wieczory. Ale to nie oznacza, że jestem nią niesamowicie oczarowana.

O czym opowiada książka?

Julia Kot to młoda kobieta przebywająca od pięciu lat w Londynie. Pochodzi z Bydgoszczy, gdzie mieszkają jej rodzice. Postanowiła uciec ze swojego rodzinnego miasta, aby przede wszystkim zapomnieć o pewnym przykrym wydarzeniu, które miało miejsce kilka lat wcześniej. Julia pracuje jako asystentka w agencji reklamowej, ukończyła również kurs samoobrony. Przyjaźni się z poznaną w Londynie Sammy, która jest jej współlokatorką. Tylko jej wyjawiła skrywaną tajemnicę z przeszłości. Pewnego dnia postanawiają wyjechać na upragnione dwutygodniowe wakacje, aby odpocząć i po prostu dobrze się bawić. Wyruszają zatem na urokliwą, pełną pięknych krajobrazów i piaszczystych złotych plaż Majorkę. Nie zdają sobie sprawy, że urlop na hiszpańskiej wyspie odmieni ich życie. Zatrzymują się w Hotelu Oasis, którym Julia jest zwyczajnie zauroczona. Z ich balkonu w pokoju rozciąga się widok na turkusowe morze. Już pierwszego dnia po przylocie kobiety udają się na plażę, gdzie Julia doznaje urazu w wyniku uderzenia piłką przez nieznajomego. Kiedy kobieta podchodzi do niego, nagle przeszywa ją prąd, nogi miękną, a głos nie wydaje dźwięku. Julia przez chwilę stoi wpatrzona w oczy mężczyzny, po czym się odwraca i ucieka. Na mężczyznę wpada przypadkiem jeszcze dwukrotnie. Wtedy dowiaduje się, że ma na imię Hektor. Zaczynają się spotykać, spędzają ze sobą mnóstwo czasu, nurkują, zwiedzają wyspę. Między nimi rodzi się uczucie oraz pożądanie. Tymczasem Sammy również spotyka pewnego mężczyznę, z którym zaczyna ją coś łączyć, na co w ogóle nie była przygotowana. Kobiety uświadamiają sobie, że ich pobyt na Majorce wkrótce się skończy i będą musiały się rozstać z poznanymi mężczyznami...

Jaką tajemnicę skrywa Julia? Kim okaże się być Hektor? Czy uczucie łączące Julię i Hektora przetrwa? Czy zakochane kobiety opuszczą wyspę i wrócą do Londynu? A może jednak miłość sprawi, że pozostaną na Majorce? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów?

"- Kot? Co to za nazwisko, dziwne jakieś.
- Sam jesteś dziwny. Kot jak kot. C-A-T - literuję mu głośno i wyraźnie. - Taki zwierzaczek. 
Puszysty, mięciutki, z pazurami. Czaisz? - Gato!"

Książka wciągnęła mnie już od pierwszej strony i tak jak zaznaczyłam wcześniej, pochłonęłam ją w dwa wieczory. Już na początku było wiadomo, że Julia skrywa pewną tajemnicę z przeszłości. To sprawiło, że z ogromną ciekawością czytałam powieść. Oczywiście na zainteresowanie opowieścią miały wpływ również zarówno prosty i łatwy język, przyjemny styl pisania oraz krótkie rozdziały. To bardzo ułatwiało lekturę. Ponadto dialogi prowadzone między Julią a Sammy bardzo często wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Sceny intymne pomiędzy Julią a Hektorem były naprawdę idealnie przedstawione, niekiedy nawet bywało gorąco. Zdarzały się wulgarne słowa, ale nie było ich dużo, mnie osobiście to nie przeszkadzało i według mnie nie wpłynęło na odbiór książki.

W powieści poznajemy młodą kobietę - Julię skrzywdzoną w młodości, która pragnie zapomnieć o traumatycznym wydarzeniu. Od kilku lat unika spotkań i randek z mężczyznami, a o jakimkolwiek związku nie ma mowy. Nie potrafiłaby bowiem żadnemu zaufać, przed żadnym z nich się otworzyć. Radzi sobie, choć jest jej bardzo ciężko. Poczuła ulgę, gdy pewnego dnia opowiedziała o wszystkim Sammy. Kobieta obdarzyła ją wsparciem, wyrozumiałością i postanowiła już nigdy więcej nie bawić się w swatkę. Wcześniej nie rozumiała, dlaczego jej atrakcyjna przyjaciółka tak bardzo wzbrania się przed kontaktami z mężczyznami. Odkąd Julia wyjawiła jej prawdę, podjęła decyzję o nie wracaniu do przeszłości i nie drążeniu tematu. Gdy jednak na Majorce Julia poznała Hektora, z którym zaczęła się spotykać, Sammy się naprawdę ucieszyła. Dostrzegła radość w oczach przyjaciółki i myślała, że dzięki tej znajomości Julia upora się z przeszłością i otworzy na nowe uczucie. I rzeczywiście tak się stało.
Hektor natomiast to bogaty mężczyzna, który zawsze stawia na swoim. Jest bardzo stanowczy, nieprzyjmujący odmowy, pewny siebie, nieustępliwy, zazdrosny i broniący swojej kobiety. Poznaje sekret Julii, co na początku wywołuje jego złość i wzburzenie, a później otacza opieką ukochaną kobietę. Wyznaje jej miłość, dochodzi między nimi do wielu zbliżeń.
Właśnie w tym momencie uważam, że wszystko potoczyło się zbyt szybko. Mam na myśli fakt, iż przez kilkanaście lat Julia walczyła z demonami przeszłości, wzbraniała się przed kontaktami z mężczyznami, a gdy poznała Hektora, nagle po kilku spotkaniach obdarza go głębokim uczuciem, ulega mu, dochodzi do coraz częstszych zbliżeń między nimi. Mam wrażenie, że ten wątek potoczył się za intensywnie, że można było go stopniować, wówczas byłoby to bardziej wiarygodne. Uważam, że nie zostało to dokładnie dopracowane i przemyślane.

"Wierzyłam w cuda. Choćby w to, że miłość ma moc naprawiania. Nadal w to wierzę. 
Jestem tego najlepszym przykładem, ale nie każdego można naprawić. 
Nie pomożesz komuś, kto ci na to nie pozwala..."

"Nasze kiedyś" w księgarniach zajmuje miejsce na regałach oznaczonych "literatura obyczajowa", a ja raczej byłabym skłonna stwierdzić, że powinna być przypisana do gatunku literatury erotycznej. Bowiem fabuła tej książki nie różni się zbytnio od ukazywanych w innych tego typu powieściach. W większości z nich przedstawiony jest podobny schemat, mianowicie zwykła, atrakcyjna dziewczyna i bogaty, przystojny mężczyzna, których łączy uczucie, pożądanie. A poza tym w "Nasze kiedyś" jest naprawdę mnóstwo intymnych momentów. To powieść o przyjaźni, miłości, walce z przeszłością, ale przede wszystkim o bliskości, zmysłowości i namiętności.

"Miłość jest albo jej nie ma. Albo się kogoś kocha, albo się nie kocha. Nie można kochać po trochu." 

Moim zdaniem, "Nasze kiedyś" jest udanym debiutem literackim. Jest lekką, wciągającą i idealną powieścią na letnie popołudnia lub wieczory. Na pewno dostarcza mnóstwo emocji jak: uśmiech, podniecenie, żal, współczucie, a nawet złość. Jest w niej niewątpliwie coś, co sprawia, że z przyjemnością oddawałam się lekturze. Przyznaję, że zakończenie jednocześnie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, jak i również rozczarowało. Niestety na ostatniej stronie powieści pojawia się informacja: "Koniec części pierwszej", czego bardzo nie lubię. Ale cóż... Pozostaje czekać na ciąg dalszy. Ja na pewno sięgnę po drugi tom, ponieważ jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze wydarzy się w życiu bohaterów i jak zakończy się ta opowieść.


"Życie uczy nas, że po każdej porażce powinniśmy iść naprzód. Czas jest kluczem, czas leczy rany, 
czas pomaga zapomnieć. Nasuwają się pytania: "Jak ruszyć z miejsca?", 
"Jak zrobić pierwszy krok?", "Jak nie oglądać się za siebie, kiedy wiesz, że wszystko, 
na czym ci zależy, zostało właśnie tam, za twoimi plecami". 
Starasz się, chcesz iść do przodu, próbujesz się przekonać, że tak będzie najlepiej, 
ale twoje ciało, serce i nawet jakaś część umysłu pragnie zawrócić. 
I tak tkwisz w martwym punkcie chwil, uniesień, wspomnień. 
Nie potrafisz zapomnieć i ruszyć ku nowemu."




Tytuł : "Nasze kiedyś"
Autor : Natalia Jagiełło- Dąbrowska
Wydawnictwo : Zysk i S-ka
Oprawa : miękka
Ilość stron : 464


Serdecznie polecam!

czwartek, 29 grudnia 2016

Manwhore - K. Evans




"- Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać.
To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz,
nie być tam samą."


Czy można tęsknić za książką zaledwie chwilkę po odłożeniu jej na półkę? Czy można tęsknić za ukazaną w niej historią i jej bohaterami? Czy można tęsknić za emocjami, jakie kotłowały się w nas w trakcie lektury danej książki? Czy można chcieć ponownie przeżyć te wszystkie uczucia, jakie towarzyszyły nam podczas czytania? Czy może w pewnych momentach zwyczajnie brakować tchu? Czy to możliwe, że nie chcemy powracać do rzeczywistości z tego fikcyjnego świata, że było nam w nim tak dobrze, że pragniemy w nim pozostać? Czy można obdarzyć miłością głównego bohatera? Czy wreszcie można uzależnić się od powieści, a także przedstawionej w niej historii, bohaterów, tak bardzo, że gdy tylko odłoży się książkę na swoje miejsce na regale, to odczuwa się po prostu pustkę? Moja odpowiedź na każde z tych pytań brzmi: tak, można. A przekonałam się o tym po zapoznaniu się z książką "Manwhore" autorstwa Katy Evans, którą jestem zachwycona. Zapraszam na recenzję :)

niedziela, 19 lutego 2017

Bogowie tanga - C. De Robertis




"(...) Jak brzmiała ta muzyka? Nigdy się tego nie dowiemy.
Tak to już jest z melodiami: ulatują w powietrze i tam giną.
Tak jak wspomnienia. I ciało.
Wspomnienia, melodie i ciała znikają wraz z naszą śmiercią. 
Instrument nie jest jak ciało.
Jest niczym dusza, która trwa, nawet gdy nas już nie ma."


W moim dotychczasowym życiu przeczytałam mnóstwo książek, od zawsze bowiem uwielbiałam czytać. Nie trzeba mnie było do tego zmuszać, czy w jakikolwiek sposób mnie motywować. Oczywiście trafiałam na różne publikacje, raz lepsze, raz gorsze. Niektóre chwytały mnie za serce, wyzwalały ogrom emocji, dostarczały wielu wrażeń, osadziły się w mojej głowie i trwają tam do tej pory, ale były niestety też takie, które mnie irytowały, bulwersowały, nużyły i o których - z chwilą odłożenia na półkę - po prostu zapominałam. Zdarzało się też, że co po niektóre uznałam za jedne z lepszych, jakie miałam okazję przeczytać (takich tytułów jest naprawdę kilka, może kilkanaście). Aczkolwiek nie pamiętam, abym jakąkolwiek powieść nazwała tą najlepszą i najwartościowszą w moim ponad trzydziestoletnim życiu. Do tej pory żadna nie zasłużyła na to miano. Aż do niedawna. Aż do dnia, kiedy poznałam "Bogowie tanga". Zapraszam na moją opinię.

wtorek, 25 października 2016

Nieperfekcyjna mama - A. Dydzik




"Macierzyństwo jest podobne dla kobiet wszystkich pokoleń.
Szkoda tylko, że często pokazuje się je nam przez różowe okulary.
A te okulary spadają z nosa szybciej, niż się tego spodziewamy.
Nie twierdzę, że to źle. Ale żałuję, że nikt wcześniej mi tego nie uświadomił.
Że nikt nie przygotował mnie na taką rewolucję w życiu.
Bycie mamą to nie tylko przyjemność, to także ciężka praca.
Praca przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu."


"Nieperfekcyjna mama" to jedna z wielu książek, jaka widniała na mojej liście tych, które koniecznie muszę przeczytać. Zatem, gdy tylko otrzymałam propozycję jej zrecenzowania, bardzo się ucieszyłam. Dlaczego tak mi zależało na tej pozycji?