piątek, 25 maja 2018

"Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie" - Monika Rzepiela




"(...) Najtrudniej dostrzec piękno, które jest blisko.
Najtrudniej jest zobaczyć dobro w kimś, kto jest przy tobie każdego dnia. (...).
Złote serce bije w środku człowieka, bo jest ono w nim ukryte. 
Prawdziwe dobro i piękno trzeba dostrzec w duszy, nie w ciele!"


Z niecierpliwością wyczekiwałam drugiego tomu zatytułowanego "Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie" stanowiącego część sagi polskiej autorstwa Moniki Rzepieli. Poprzedni utwór autorki opiewał w melancholię, romantyczność, beztroskę, sentymentalizm i prawdziwość. Urzekł mnie prostotą, omamił wyjątkowym klimatem, zrodził ciekawość nieustannie ją wzmagając, pobudził wyobraźnię stopniowo wyraźnie ją intensyfikując, a nade wszystko przeniósł do czasów sprzed kilkudziesięciu laty, do przeszłości, jakże intrygującej, nostalgicznej i znanej tylko z lekcji historii, szeroko pojętej literatury czy też między innymi filmów dokumentalnych i fabularnych. Po przyjemnym i zajmującym spotkaniu z powieścią stanowiącą pierwszą księgę wspomnianej sagi, nie mogłam doczekać się jej kontynuacji, głównie z racji zaspokojenia ciekawości związanej z dalszym biegiem losów poznanych dotąd bohaterów. Czy i tym razem Monice Rzepieli udało się mnie oczarować ukazaną historią? 

środa, 23 maja 2018

[PREMIEROWO] "Cała ja" Augusty Docher




"Żyję. Chociaż przez chwilę, ale jestem żywym człowiekiem, z głośno bijącym sercem, 
oddechem, który potrzebuje wielkiego łyku powietrza, 
z krwią pulsującą w najmniejszym nawet naczyniu. Jestem życiem."


"Cała ja" to najnowsze literackie dziecko Augusty Docher vel Beaty Majewskiej. Nie ukrywam, że sięgając po tę powieść liczyłam na lekką, otuloną humorem i nutką wzruszenia, a także poniekąd niezobowiązującą lekturę. Tymczasem otrzymałam coś zadziwiającego, wyzwalającego swego rodzaju napięcie, kontemplacyjnego i niesamowicie emocjonującego. Otrzymałam historię, której aspekty mogą budzić kontrowersje, która prowokuje do dyskusji i zapada w pamięć. Zapraszam na moją opinię.

wtorek, 15 maja 2018

"Heloiza i jej warszawski Abelard" - Janusz Niżyński [recenzja]




"- (...) według mnie najpiękniejszym uczuciem nie może być miłość. 
Jest nim siostrzany głos serca: czułość.
- Czułość?
- Tak. Tylko ona, tylko czułość jest w stanie dodać nam skrzydeł, otulić nas ciepłem, światłem
i jak feeria barw zachodzącego słońca dotknąć najbardziej skrytych pokładów naszej duszy..."
 
 
Przyznaję, że Janusz Niżyński jest jednym z mych ulubionych pisarzy polskich. Jego powieści dotychczas przeze mnie poznane stanowiły kompozycję pasji, nietuzinkowości, nieprzewidywalności i enigmatyczności. Owiane nostalgiczną nutą i sentymentalną aurą, przesiąknięte morzem emocji i nade wszystko będące zbiorem istotnych wartości okazały się dla mnie cudowną, liryczną i niezapomnianą podróżą. Dlatego też sięgając po najnowszy wolumin autora o dość intrygującym, poważnym i poniekąd archaicznie brzmiącym tytule "Heloiza i jej warszawski Abelard", oczekiwałam podobnych wrażeń, jakich dostąpiłam wcześniej, przy okazji smakowania poprzednich książek pisarza. Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie delektowania się owym utworem okazało się, że niejako odbiega on od pozostałych zajmujących miejsce w literackim szeregu lektur autorstwa Janusza Niżyńskiego. Dlaczego? O tym w dalszej części tekstu - zapraszam.

wtorek, 8 maja 2018

"Geniusz ptaków" - Jennifer Ackerman [recenzja]




Dlaczego sięgnęłam po publikację z serii nauka wydaną przez Wydawnictwo UJ zatytułowaną "Geniusz ptaków"? Poczułam się zachęcona stroną wizualną tegoż woluminu, zafrapowana intrygującym i wyzwalającym chęć poznania meritum tytułem, a także zaciekawiona zawartością tejże książki, która - jak zapewnia wydawca - jest nie tylko idealną lekturą dla pasjonatów ptaków, ale również dla zwykłego laika pragnącego poszerzyć swoją podstawową wiedzę dotyczącą owego gatunku zwierząt. Zapraszam na moją opinię. 

piątek, 4 maja 2018

"Pocałunek morza" - Anna Stryjewska [recenzja]




"(...) Potem pochyliła się nad grobem, zapalając znicz.
Wreszcie była z nim sama, wreszcie nikt im nie przeszkadzał. Mogła teraz powiedzieć wszystko.
O tym, jak tęskniła, jak latami wypatrywała, czekając na niego. 
O tym wszystkim, co w niej powoli umierało; o nadziei, która tliła się do samego końca.
A wreszcie o tym, jak bardzo czuła się w tej chwili samotna."
 

Szczerze mówiąc, mam spory problem z wyrażeniem opinii o książce "Pocałunek morza". Od poznania ostatniej zapisanej strony powieści minęło kilka dni, a ja nadal nie wiem, od czego tak naprawdę miałabym zacząć. I przyznaję, że świadomie i celowo odwlekałam moment, aby zasiąść do laptopa i podzielić się wrażeniami po zaznajomieniu się z utworem Anny Stryjewskiej. Imałam się jakichkolwiek domowych zajęć, aby odsunąć od siebie myśl o tym, że czas napisać recenzję. Cóż, nie da się uniknąć tego, co nieuniknione. Dlatego też nadeszła ta chwila, kiedy wreszcie trzeba stawić czoła temu zadaniu i co nieco Wam przekazać na temat wspomnianej książki. Zatem zapraszam na krótki tekst. 

wtorek, 1 maja 2018

"Jak zatrzymać czas" - Matt Haig [recenzja]




"Istnieje ciemność, która obleka wszystko. Wywołuje najbardziej przerażający z zachwytów..."


Sięgając po książkę "Jak zatrzymać czas" nie spodziewałam się, że moje z nią spotkanie okaże się nadzwyczajne i niesamowicie kontemplacyjne. To jedna z nielicznych publikacji w moim czytelniczym dorobku, o której mogę rzec - genialna. To też jedna z tych powieści, do której chce się powracać i ponownie ją przeżywać, która po odłożeniu na stolik wabi, kusi i prosi, aby znów do niej zajrzeć i rozpocząć przygodę z nią od nowa. Śmiem stwierdzić, że z każdej kolejnej wędrówki w jej towarzystwie wynosi się coraz to nowe wartości, idee i przemyślenia. O niej się nie zapomina - nie ma takiej możliwości. Albowiem jest jedyna w swym rodzaju. Po prostu wyjątkowa...