środa, 30 listopada 2016

Niepamięć - J. Kosowska




"- Szkoda, że w życiu nie można niczego odwrócić, niczego cofnąć, 
że nic się nie może powtórzyć, nic nie może się dwa razy zdarzyć. 
Szkoda, że niczego nie można poprawić, 
że nie mamy szansy repetować żadnego dnia naszego życia. 
Ile rzeczy można byłoby wtedy naprawić."


Jak czuje się osoba, która pewnego dnia budzi się i nic nie pamięta? Nie może przypomnieć sobie przeszłości. Nie wie, co wydarzyło się tamtego dnia, kiedy uległa wypadkowi. Nie wiem kim była i kim jest obecnie. Nie potrafi dostrzec żadnych przeszłych faktów, wydarzeń i wspomnień. Nie przewijają się w jej głowie żadne obrazy. Nie zna swojej tożsamości, swojego pochodzenia. Nie jest w stanie przypomnieć sobie jaką rolę pełniła w życiu, czy ma rodzinę, dom, pasję. Nagle, nie znając tak naprawdę miejsca pobytu, otaczających ją ludzi, panujących zwyczajów jest zmuszona odnaleźć się w świecie. Tylko to nie jest takie proste, kiedy musi walczyć ze swoimi lękami, obawami i strachem. Kiedy boi się każdego poranka, kiedy trzeba otworzyć oczy, każdej upływającej minuty i godziny, każdego wieczoru, kiedy musi pójść spać. Obawia się przenikających po jakimś czasie przed jej oczyma obrazów, które każdego dnia stają się coraz bardziej wyraziste, przygnębiające, przerażające i niejasne. Czy to tylko wytwór jej wyobraźni? A może wreszcie powraca przeszłość? A jeśli tak, to jaki będzie miała wpływ na teraźniejszość?

poniedziałek, 28 listopada 2016

Pan Przypadek i trzynastka - J. Getner




"- Po prostu uważam, że ludzie są banalnie przewidywalni."


Kilkanaście dni temu na moim blogu pojawiła się recenzja książki "Pan Przypadek i mediaktorzy" (tutaj), na którą trafiłam zupełnie przypadkowo, a która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Postanowiłam wówczas, że na pewno sięgnę nie tylko po kolejne tomy przygód Pana Przypadka, ale będę również chciała powrócić do tych poprzednich ("Pan Przypadek i mediaktorzy" to piąty tom cyklu). Zatem kiedy sam autor zaproponował, że podeśle mi pierwsze cztery tomy serii do zrecenzowania, to niesamowicie się ucieszyłam. Pierwsza z czternastu książek o śledztwach i losach detektywa nosi tytuł "Pan Przypadek i trzynastka". Czy ta pozycja również przypadła mi do gustu? Zapraszam na moją opinię :)

sobota, 26 listopada 2016

Klamki i dzwonki - M. Knedler




"W życiu często bywa tak, że albo nie dzieje się nic, albo wszystko dzieje się naraz."


Po raz pierwszy z twórczością Magdaleny Knedler miałam styczność w sierpniu tegoż roku, przy okazji powieści "Winda" (recenzja tutaj), która była jedną z wartościowszych, skupiających kilka ważnych zagadnień i  zmuszających do myślenia książek, a jedynym moim zarzutem wobec niej była przede wszystkim mnogość postaci, co początkowo sprawiało problemy z przyswojeniem ich wzajemnych korelacji. Kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się zapowiedź publikacji "Klamki i dzwonki" wiedziałam, że będę chciała się z nią zapoznać, ponieważ nie tylko spodobał mi się wcześniej styl pisania autorki, ale przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł najnowszej prozy. Odczekałam jednak pewien czas, aby zaznajomić się z jej recenzjami i wtedy podjąć ostateczną decyzję, co do jej lektury. Ponieważ większość wystawionych opinii było pozytywnych, postanowiłam po nią sięgnąć. Jak oceniam książkę "Klamki i dzwonki"? Czy również mnie ujęła ta historia? Jakie ogólne wrażenie na mnie wywarła? Zapraszam na moją opinię :)

czwartek, 24 listopada 2016

Sekretna zima Jaśminy - A. Trzepiota




"(...) I wtedy znowu przyszła do mnie wilczyca.
Zawsze przychodzi w trudnych życiowych momentach, tylko nie chcemy 
albo nie mamy czasu jej słuchać.
Wyłania się z nas samych.
Zaczynamy wyć tak jak ona, patrzeć, biegać, podążamy jej tropem, aż do upragnionego celu.
Kiedy chciałam odzyskać kontakt z instynktem, musiałam być sama. 
To Ona, to ta druga Ja zawyła we mnie i dodała odwagi, żeby podjąć wyzwanie. 
Przecież mam tyle, na ile się odważę?"


W kwietniu bieżącego roku miałam okazję przeczytać i tym samym zrecenzować pierwszą książkę autorki "Zwilczona" (recenzja tutaj), która wywarła na mnie ogromne wrażenie, nie tyle ze względu na samą fabułę, ale przede wszystkim piękny, magiczny i niepowtarzalny nastrój. Wiedziałam, że losy głównej bohaterki - Jaśminy będą kontynuowane w kolejnej książce pisarki, na którą niecierpliwie czekałam. Zatem, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Sekretna zima Jaśminy" w przecudownej oprawie, to już się nie mogłam doczekać dnia, kiedy ją otrzymam i będę mogła rozpocząć lekturę. Czy i tym razem powieść Adrianny Trzepioty mnie oczarowała? Zapraszam na recenzję :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Noc jest dniem - L. Mieszczak




"(...) nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni,
i nie każdy z otwartymi oczami może widzieć."


Kiedy któregoś dnia otrzymałam wykaz zapowiedzi na jesień Wydawnictwa Psychoskok i od razu moją uwagę przykuła książka "Noc jest dniem", głównie ze względu na prostą, ale wyrazistą okładkę. Jednak muszę przyznać, że nie zdecydowałam się po nią sięgnąć, ponieważ nie znałam wcześniej twórczości autora oraz jej opis jakoś do mnie szczególnie nie przemówił, a ponadto obawiałam się, że będzie to zbyt ciężka książka, być może trochę nudnawa, której mogę nie podołać. Postanowiłam zatem zaczekać, aż pojawią się jej pierwsze recenzje i ewentualnie wtedy podjąć decyzję o chęci poznania ujętej w niej historii. I pewnego dnia trafiłam na opinię Angeliki z bloga Tylko magia słowa, która zachęciła mnie do lektury tej powieści. Byłam ogromnie ciekawa, czy odbiorę ją w ten sam sposób, co autorka bloga. Nie ukrywam, że nie byłam chyba do końca przygotowana na to, co zastanę w tej książce i nie spodziewałam się tego, jak bardzo wpłynie ona na moje postrzeganie świata oraz jak bardzo we mnie uderzy i sprawi, że wyleję morze łez...

niedziela, 20 listopada 2016

Książki po angielsku ze słownikiem




Od jakiegoś czasu już myślałam, aby sięgnąć po jakąkolwiek książkę w języku angielskim, tym bardziej, że ostatni raz bezpośrednią styczność z językiem miałam jakieś trzy lata temu, kiedy jeszcze pracowałam w biurze podróży, gdzie trzeba było wielokrotnie posługiwać się między innymi tym językiem. Przyznaję, że nigdy nie władałam angielskim na poziomie zaawansowanym, ale potrafiłam się porozumieć. Szczerze mówiąc, lepiej jednak wychodziło mi pisanie czy rozumienie ze słuchu niż samo mówienie - i wcale nie dlatego, że miałam trudności z wymową, raczej obawiałam się, że niepoprawnie skonstruuję zdanie i na dodatek w nieodpowiednim czasie. Jedynym w sumie językiem, który swego czasu opanowałam do perfekcji był rosyjski i z nim nigdy nie miałam problemów (uczestniczyłam w kilku olimpiadach, począwszy od szkoły podstawowej; na studiach praktycznie nie musiałam się nawet uczyć na kolokwia), nawet teraz po kilkuletniej przerwie, wiem, że na pewno poradziłabym sobie z komunikacją w tym języku. 

piątek, 18 listopada 2016

Na jej rozkazy - A.M. Chaudiere, A. Caligo




" - Ja w sumie na początku nie lubiłam kwiatów. 
Są śliczne, owszem, ale zawsze kojarzyły mi się ze słabością kobiet. 
Kwiaty są wiotkie i delikatne, a ja uważam, że kobieta powinna umieć walczyć o siebie i o to, 
co chce robić. Nie dać się nikomu podporządkować, zwłaszcza jakimś głupim stereotypom. 
A potem się do nich przekonałam."


Z niecierpliwością czekałam na tę książkę, każdego dnia wypatrywałam listonosza. Najzwyczajniej w świecie chciałam po prostu mieć już tę powieść w rękach i zacząć czytać. Dlaczego? Od początku, gdy tylko ujrzałam jej zapowiedź, wiedziałam, że muszę ją mieć w swojej biblioteczce ze względu na fantastyczną, czarującą, fascynującą, jednym słowem cudowną okładkę (dodatkowo w moich ulubionych barwach). Ponadto byłam ogromnie ciekawa, jaką zawiera historię, w jaki sposób przedstawiono BDSM i czy rzeczywiście pochłonę ją z wypiekami na twarzy, jak zapewnia wydawca. Faktem jest, że temat ten nie jest mi obcy. Mianowicie miałam okazję zapoznać się z nim w przypadku innej książki, której recenzja pojawiła się na blogu kilkanaście dni temu i która wywarła na mnie tak wielkie wrażenie, tak mną wstrząsnęła i poruszyła, że nadal nie mogę ochłonąć po jej lekturze, a wypowiadając się o niej, wszystko się jeszcze we mnie trzęsie i podejrzewam, że długo nie będę potrafiła o niej zapomnieć. Dlatego też przyznaję, że trochę porównywałam "Na jej rozkazy" do przeczytanej przeze mnie wcześniej powieści innej autorki (mimo, iż diametralnie różnią się fabułą, to jednak mają kilka wspólnych elementów, a jednym z nich jest oczywiście BDSM). Jakie zatem wrażenia wywarła na mnie książka "Na jej rozkazy"? Czy jest godna polecenia? Zapraszam na recenzję :)

czwartek, 17 listopada 2016

52 kolory życia (tom IV) - M. Kozioł




"- Wiele rzeczy w naszym życiu dzieje się przypadkowo, ale nie można być fatalistą 
i wierzyć, że wszystko, co nam się przydarza, musimy przyjmować bez protestu. 
W końcu mamy wolną wolę, a rozum też w jakimś celu został stworzony 
- stwierdziła Aneta i wyszła."


"52 kolory życia" tom IV przeczytałam, a raczej pochłonęłam w niecałe dwie godzinki kilka dni temu (recenzja I tomu tutaj, II i III tomu tutaj). Od tamtej pory nadal odczuwam ten niesamowity klimat i świat bohaterów, w który zostałam wciągnięta. Wydaje się on być tak bardzo rzeczywisty i realny, że mam nieustanne wrażenie, jakby przedstawiona w książce historia dotyczyła kogoś z moich znajomych czy przyjaciół. Nie ukrywam, że wracam myślami do tej opowieści, dylematów i przeżyć wszystkich występujących w niej postaci. Bardzo bym chciała poznać już dalsze losy głównych bohaterów, ale muszę cierpliwie czekać. Swoją drogą, muszę przyznać, że tom IV cyklu jest tym najlepszym, najbardziej klimatycznym, ujmującym i poniekąd zaskakującym. Dlaczego? Zapraszam na krótką recenzję :)

wtorek, 15 listopada 2016

Dziewczyna, która przepadła - K. Misiołek




"(...) Cisza panująca w domu doprowadzała mnie do szału. Przycupnęłam na krześle, nasłuchując. 
Wyobrażałam sobie, jak on czai się w ciemnościach, obmyślając perfidne tortury. 
Nerwy miałam napięte do granic możliwości, serce szarpało się w piersi nierówno, niepewne jutra. 
Zaczęłam krzyczeć. Ochryple, przeraźliwie, bez końca. Zerwałam się z krzesła i kopałam  w drzwi. 
Waliłam w nie pięściami, napierałam ramieniem, szarpałam za klamkę, ale nawet nie drgnęły. 
Kiedy straciłam głos, ze szlochem opadłam na materac. 
Boże, spraw, żeby to był tylko koszmarny sen - powtarzałam szeptem, 
ale Bóg musiał być zajęty czymś innym, bo chyba mnie wtedy nie słyszał..."


Kilka dni temu na blogu pojawiła się recenzja książki "Ostatni dzień roku" (tutaj), która wywołała we mnie mieszane uczucia. Przedstawiała ona przeżycia i emocje Magdy - siostry Moniki, która zaginęła w sylwestrowy wieczór i przez kilka lat nie dawała znaków życia. Rodzina - siostra, rodzice, mąż - rozpaczali, nie radzili sobie z utratą bliskiej osoby, nieustannie jej poszukiwali, nie potrafili normalnie funkcjonować w codziennym życiu. Jednak w pewnym momencie doszli do wniosku, że muszą żyć dalej, bez względu na to, co ich spotkało i czego doświadczyli. Z jednej strony byli przekonani, że Monika nie żyje (skoro się nie kontaktowała), ale z drugiej strony mieli nadzieję, że kiedyś wróci, że przestąpi próg domu z uśmiechem na twarzy. Zakończenie tej książki nie było dla mnie zaskoczeniem, bowiem wiadomo było, że Monika odnajdzie się, a jej losy opisane zostały w kolejnej powieści o tytule "Dziewczyna, która przepadła". To moje trzecie spotkanie z piórem Katarzyny Misiołek. I moim zdaniem - na dzień dzisiejszy - jest to zdecydowanie najlepsza powieść autorki. Dlaczego tak uważam? Zapraszam na recenzję :)

piątek, 11 listopada 2016

Pan Przypadek i mediaktorzy - J. Getner




"Bezczynność potrafi być zabójcza. Zwłaszcza gdy czujemy całym naszym jestestwem, 
że powinniśmy działać, gdyż jeśli tego nie zrobimy, stanie się coś naprawdę strasznego. 
Ale najgorzej jest wtedy, gdy wiemy, że absolutnie niczego nie wolno nam zrobić. 
Patrzymy, jak woda podnosi się coraz wyżej, zaraz przerwie wały przeciwpowodziowe, 
a nasi przełożeni mówią, że wszystko jest w porządku i że żadna powódź nam nie grozi."


"Pan Przypadek i mediaktorzy" jest piątym tomem przygód detektywa Jacka Przypadka. Niestety nie miałam przyjemności poznać poprzednich części cyklu z prostego powodu. Mianowicie, dopiero niedawno dowiedziałam się o tej serii. Okładka książki niejednokrotnie przewijała mi się przed oczyma na różnych portalach, ale prawdę mówiąc, sądziłam, że jest to jakiś poradnik menedżerski. Nie zwróciłam nawet uwagi na tytuł, po prostu nie zatrzymałam się na dłużej przy tej książce. Jednak któregoś dnia trafiłam na jej recenzję na jednym z blogów, która bardzo mnie zaintrygowała i dowiedziałam się z niej, że tak naprawdę publikacje z Panem Przypadkiem w roli tytułowej to interesujące detektywistyczne opowieści. To skłoniło mnie do tego, aby sięgnąć po najnowszy tom. Autor zapewnił mnie, że znajomość wcześniejszych części nie jest konieczna, a nawet zbędna i że każda z powieści zawiera odrębne historie. Zachęcona opiniami zdecydowałam się zatem zapoznać z tajemniczym śledczym i jego ciekawymi przypadkami. Co wynikło z mojego spotkania z Panem Przypadkiem i czy było ono udane? Zapraszam na recenzję :)

niedziela, 6 listopada 2016

Ostatni dzień roku- K. Misiołek




"(...) Czasem ogarniały mnie takie ponure, pełne goryczy wizje - czułam, że wszystko to,
co nas spotyka, to tylko rządzący się własnymi prawami przypadek
niemający nic wspólnego z żadną karmą, losem czy przeznaczeniem.
Idziesz w prawo - wpadasz pod rozpędzony autobus,
idziesz w lewo - spotykasz faceta swojego życia.
Stoisz w miejscu - spada ci na głowę cegła, 
ruszasz - wpadasz na największego wroga.
Wszystko wydawało mi się takie upiornie pochrzanione, 
pozbawione jakiegokolwiek znaczenia, ponure." "


"Ostatni dzień roku" to moje drugie spotkanie z piórem Katarzyny Misiołek. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką autorki była "Niekochana", którą wspominam bardzo pozytywnie i z pewnym sentymentem. Krótka opinia o niej (tutaj - z dzisiejszej perspektywy uważam, że trochę nieudolna) była jedną z pierwszych, jaka pojawiła się na początku działalności mojego bloga. Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece i tak bardzo spodobał mi się styl pisania autorki, że postanowiłam poznać pozostałe jej książki. Ponieważ "Ostatni dzień roku" nie była dostępna w bibliotece w moim mieście, zdecydowałam, że ją kupię. To było kilka miesięcy temu. Niestety przez jakiś czas nie mogłam nigdzie trafić na tę powieść w normalnym formacie. Dlatego też skusiłam się na nią w wersji pocket (nie przepadam za bardzo za takowymi, ale zależało mi bardzo na tej książce). Jakie wrażenia wywarła na mnie ta publikacja? Czy moje kolejne spotkanie z twórczością pisarki było równie udane? Zapraszam na moja opinię :)

czwartek, 3 listopada 2016

Piekło-Niebo - M.M. Driers




"(...) Nie mogłam się ruszyć. Chciałam wstać i uciekać ale ciało odmawiało współpracy. 
Nawet oczy nie chciały widzieć. Bezradność była nie do zniesienia. 
Brak kontroli nad ciałem sprawiał, że czułam się jak w puszce pozbawionej nerwów i mięśni. 
Tak chyba się czują ludzie z uszkodzonym rdzeniem kręgowym. 
Tylko, że oni nic nie czują a ja coś odczuwałam, jakiś ból 
ale nie wiedziałam co mnie boli i dlaczego."


Przyznaję, że nigdy nie słyszałam ani o autorce M.M. Driers, ani o napisanych przez nią książkach. Próbowałam znaleźć jakiekolwiek informacje o samej pisarce, ale bezskutecznie (być może źle szukałam?). Jak to się zatem stało, że natrafiłam na powieść "Piekło-Niebo"? Mianowicie, któregoś dnia ujrzałam informację udostępnioną przez Krysię z Literacki Świat Cyrysi, że poszukiwane są osoby, które zechciałyby przeczytać, a następnie podzielić się wrażeniami po lekturze książki wysyłanej przez autorkę w formie e-book. Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie ta publikacja. Zanim jednak się zdecydowałam na jej lekturę, a następnie zrecenzowanie, najpierw oczywiście zapoznałam się z opisem, który tak bardzo mnie zaintrygował, iż już wiedziałam, że koniecznie muszę poznać ukazaną w niej historię. Muszę powiedzieć, że nie byłam wówczas do końca świadoma, co tak naprawdę znajdę w powieści. Bo prawda jest taka, że gdybym wtedy miała świadomość, z czym będę miała do czynienia, to pewnie na tamten czas w ogóle bym się nie podjęła czytania tej książki. Dlaczego? Czy żałuję zatem, że sięgnęłam po tę powieść? Zapraszam na recenzję :)

wtorek, 1 listopada 2016

Moje czytelnicze podsumowanie października :)




Kolejny miesiąc za nami. Czas niestety tak szybko płynie. Już niebawem koniec roku, a na początku Nowego Roku, a mianowicie 7 stycznia mój blog będzie obchodził swoje pierwsze urodziny :) Z tej okazji na pewno pojawią się konkursy, do udziału których już serdecznie zapraszam :)