poniedziałek, 3 lipca 2017

"Siostra Burzy" - Lucinda Riley [recenzja]




" - Jeśli człowiek zamyka się w swoim wnętrzu, zazwyczaj nie dopuszcza do siebie innych."


W ciągu ostatniego półrocza miałam przeogromną przyjemność poznać kilka powieści, które pozostawiły trwały ślad w mym sercu oraz w mych myślach. To były utwory, które wpłynęły poniekąd na moje postrzeganie świata. Pokazały mi różne, ale jakże piękne oblicza miłości. Opowiedziały historie, którymi przesiąknęłam, w których się zatopiłam, którym całkowicie uległam. Wzruszyły mnie, skłoniły do zadumy, poruszyły najczulsze struny mej duszy, ukazały inny świat - nie do końca mi znany i oczywisty, przywołały też niejako wspomnienia, a przede wszystkim podzieliły się ze mną cennymi wartościami i przemyśleniami, które pozostaną ze mną na zawsze, a także uświadomiły mnie w wielu kwestiach. Pozwoliły też odbyć niezwykłe, ale jakże wyczerpujące emocjonalnie podróże, dzięki którym miałam okazję zwiedzić cudowne miejsca, zachwycać się wspaniałymi krajobrazami, poczuć klimat i zapach danego miasta i regionu, posmakować tradycyjnych potraw, zdobyć rozmaitą wiedzę ze wszelakich dziedzin życia, a przede wszystkim poznać ludzi pełnych miłości i pasji oraz ich opowieści, z których wyniosłam niejedną lekcję i wiele spraw zrozumiałam. Jedną z tychże niezwykle czarujących, melancholijnych, magicznych oraz pasjonujących książek jest właśnie "Siostra Burzy" stanowiąca drugi tom serii "Siedem Sióstr". Pierwsza część cyklu mnie zachwyciła, a w drugiej natomiast się zakochałam. Po prostu... Zapraszam na recenzję.

środa, 28 czerwca 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec" - Audrey Carlan [recenzja]




" - (...) W życiu trzeba ryzykować. Wybrać nieznane ścieżki."


Kilka dni temu podzieliłam się moją opinią na temat pierwszego tomu serii Calendar Girl. Z pewnością książki wchodzące w skład owego cyklu nie stanowią wymagającej literatury. Moim zdaniem nie są też powieściami, do lektury których bym koniecznie zachęcała. Nie wnoszą bowiem niczego wartościowego, pomimo iż poniekąd poruszają istotne zagadnienia. Aczkolwiek mogą odegrać rolę przerywnika pomiędzy trudniejszymi, refleksyjnymi i niosącymi przesłanie powieściami oraz okazać się odskocznią od codzienności, tym bardziej, że czyta się owe lekko i nie trzeba zbytnio pobudzać do pracy szarych komórek. Po pierwszej części, naiwnie wierzyłam, że może druga będzie lepsza i ciekawsza. Cóż... Uważam, że nie tylko była słabsza, ale też pokuszę się o stwierdzenie, że jest jedną z gorszych powieści z gatunku literatury erotycznej. Zapraszam na recenzję.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Ślad przeznaczenia" - Agnieszka Monika Polak [recenzja]




" - (...) Życie jest jak pociąg, który zatrzymuje się na różnych stacjach, 
zabiera pasażerów, którzy wsiadają do niego, jeśli chcą, i wysiadają w miejscu, do którego dążą."


Zdecydowana większość czytelników mojego bloga zapewne wie, że jestem sroką okładkową. To właśnie oprawa musi na tyle przykuć moją uwagę, abym zapragnęła bliżej zapoznać się z jej fabułą. Tak było w przypadku owej powieści. Gdy tylko ją ujrzałam w zapowiedziach, zakochałam się. Oczarowała mnie (zresztą, tak jak i drugi tom). Moja wyobraźnia zaczęła pracować intensywnie. Widziałam już piękną, niesamowitą i niezwykłą opowieść. Dlatego też bardzo czekałam na te książki. Z niecierpliwością wypatrywałam listonosza. A kiedy już do mnie dotarły, nie mogłam oderwać od nich wzroku. Bajka. Po prostu. Coś wspaniałego. Ale cóż... Okazało się, że cudowne opakowanie nie oznacza równie cudownej zawartości. Po raz kolejny zatem przekonałam się, iż nie ocenia się książek po okładce. Owszem, to wartościowa historia, aczkolwiek kompletnie do mnie nieprzemawiająca. Zapraszam na recenzję.

czwartek, 22 czerwca 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Styczeń-luty-marzec" - Audrey Carlan [recenzja]




"(...) Rozbita miłość. Tylko tyle udało mi się osiągnąć w życiu.
Tylko to znam. Pasuje idealnie."


Przyznaję szczerze, że przed otrzymaniem propozycji zapoznania się i tym samym zrecenzowania książek z cyklu Calendar Girl, nie słyszałam o owej serii. Zatem zaznajomiłam się oczywiście z ich opisami, z pewnością intrygującymi, a także okładkami. Zanim jednak podjęłam ostateczną decyzję o ich wyborze, sprawdziłam również oceny czytelników na portalu lubimyczytac.pl. I cóż... Były one bardzo skrajne, od wysokich po bardzo niskie. To skłoniło mnie poniekąd do myślenia oraz w pewien sposób zachęciło do sięgnięcia po zaproponowane mi książki. Różne noty sprawiły, że chciałam przekonać się, co wpłynęło na taki a nie inny odbiór tychże powieści, co takiego poróżniło czytelników, co okazało się być mocną, a co słabą stroną pierwszych dwóch tomów cyklu? Pragnę też zauważyć, że nie przeczytałam wówczas ani jednej opinii, aby przypadkiem nie natrafić na spojler (co już mi się kilkukrotnie zdarzyło). Jak w moim odczuciu wypadła pierwsza część serii? Czy warto było poświęcić czas na jej lekturę? Jakie wrażenia na mnie wywarła? I czy mam w planach poznanie kolejnych tomów? Zapraszam na recenzję.

wtorek, 20 czerwca 2017

"Miłość do trawy" - Michał Krupa [recenzja]




" - (...) Czasami trzeba pogodzić się z losem i pozwolić sprawom po prostu biec swoimi ścieżkami."


W czerwcu ubiegłego roku miałam przyjemność oddać się lekturze mini powieści "Na głowie stanęło" Michała Krupy. To było moje pierwsze czytelnicze i jakże udane spotkanie z piórem autora. Udało mu się wówczas przywołać fantastyczne wspomnienia z mego dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę owej książki, zawartej w niej historii, towarzyszących emocji, bowiem była mi poniekąd bliska. Zakorzeniła się nie tylko w mej głowie, ale i w sercu. Poruszała przede wszystkim ważne aspekty społeczne i kulturalne. Postanowiłam sobie wtedy, że sięgnę po kolejne publikacje tegoż pisarza. Zatem, gdy otrzymałam jakiś czas temu wykaz zapowiedzi wydawnictwa i dostrzegłam nazwisko autora, a potem tę piękną, prostą i klimatyczną okładkę, wiedziałam już, że chcę poznać przedstawioną w niej opowieść. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się podanym przy owej pozycji informacjom, na tamtą chwilę, odpuściłam. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.

sobota, 17 czerwca 2017

"Oczy wilka" - Alicja Sinicka [recenzja]




" - Fajne niebo jest dzisiaj..."


Głównym bodźcem skłaniającym i zachęcającym mnie do sięgnięcia po daną książkę jest jej okładka. Musi mnie w jakimś stopniu oczarować i sprawić, że zapragnę poznać zawartość powieści. Tym razem jednak to nie oprawa przykuła moją uwagę, a dwa niby proste, aczkolwiek niejako hipnotyzujące i tajemnicze słowa "oczy wilka". To w zupełności wystarczyło, abym zainteresowała się ową pozycją i zapoznała z opisem fabuły, która również mnie mocno zaintrygowała. Czekałam zatem na tę książkę z wielką niecierpliwością, ale też pełna ekscytacji i podniecenia. Byłam przeogromnie ciekawa, jaka historia kryje się za tymże enigmatycznym tytułem... I gdy pewnego późnego sobotniego wieczoru przewróciłam zaledwie pierwszą kartkę powieści, już wiedziałam, że to będzie udane spotkanie, z którego nie będę chciała się wyrwać. Przepadłam całkowicie... Zapraszam na recenzję.