Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania szukając szczęścia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania szukając szczęścia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

Szukając szczęścia - A. Krasińska



"Nasze życie uzależnione jest od naszej postawy wobec niego. 
Każdy czasem płacze, a czasem się śmieje.
Ważne, aby umieć to zrównoważyć."


Zazwyczaj kiedy sięgam po książki, w których poruszany jest temat dotyczący dzieci, ich choroby, odrzucenia, osamotnienia to po prostu się boję. Czego ? Przede wszystkim podejścia tak emocjonalnego, że wyleję może łez i tego bólu rozdzierającego serce. Zapewne nikt z nas nie może przejść obojętnie wobec cierpienia i bólu dzieci. To są bezbronne istoty, które niekiedy muszą walczyć o życie zaledwie kilka godzin czy dni po narodzinach. Kolejne porzucone przez rodziców poszukują do końca życia miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa. Wówczas każdy z nas uważa, że to niesprawiedliwe i oczywiście tak jest. Ale nie zawsze, mimo najszczerszych chęci, możemy pomóc. Nie wszystko zależy od nas niestety.

Malwina i Artur są kochającym się małżeństwem od trzech lat. Kobieta pracuje w bibliotece, uczy też gry na gitarze i pianinie w domu kultury. Artur natomiast zatrudniony jest w policji, w wydziale prasowym. Kiedy pewnego dnia okazuje się, że Malwina jest w ciąży i za parę miesięcy zostaną rodzicami są bardzo szczęśliwi. Czekali na ten moment z niecierpliwością. To dla nich wielka radość. Malwina świetnie się czuje w stanie błogosławionym, cały okres ciąży przebiega prawidłowo. Gdy któregoś dnia kobieta dostaje skurczy i udają się do szpitala, nie przeczuwają, że może być coś nie tak. Okazuje się, że dziewczynka - Dagusia, która właśnie przyszła na świat jest poważnie chora. Początkowo lekarze nie udzielają żadnych informacji, ponieważ sami konkretnie nie wiedzą, co dolega dziecku. Po wykonaniu całej serii badań, Malwina i Artur dowiadują się, że u ich córki zdiagnozowano zespół Pierre'a Robina, a dokładniej rozszczep podniebienia i warg, wady serca, słuchu i wzroku oraz obniżoną odporność organizmu. Dziewczynkę czekało długotrwałe leczenie oraz kilka operacji, niezbędnych, aby Dagusia mogła w miarę normalnie funkcjonować. Dla rodziców cały ten piękny i szczęśliwy świat runął. Każdego dnia walczono o życie i zdrowie dziewczynki. Malwina całkowicie poświęciła się opiece nad córką, rezygnując tym samym z pracy. Całe dnie przebywała w szpitalu, potem, gdy dziewczynkę wypisano do domu, samotnie ją wychowywała. Artur niestety poświęcił się tylko i wyłącznie pracy, twierdząc, że ktoś musi zarabiać na dom. Oddalił się od żony, nie zajmował się córką. Zachowywał się tak, jakby się wstydził przed  innymi, że Dagusia jest niepełnosprawna. Malwina zatem z pomocą swojego ojca, każdego dnia zapewniała córce wszystko, co mogła, a przede wszystkim swoja miłość i oddanie. Każda kolejna umiejętność córki wywoływała uśmiech na twarzy. Każdego dnia walczyła o lepsze i szczęśliwe życie dla Dagusi i dla siebie. 

Czy Malwina poradzi sobie z chorobą córki ? Czy małżeństwo Malwiny i Artura przetrwa tak trudną próbę ? Czy Malwina i Dagusia odnajdą upragnione szczęście i spokój ? Dlaczego Artur odwrócił się od córki i żony ?

"Szukając szczęścia" to książka o miłości, macierzyństwie, przyjaźni, a przede wszystkim o opiece nad chorym dzieckiem i radzeniu sobie w trudnej sytuacji. Historia bardzo mnie poruszyła, walczyłam ze łzami napływającymi do oczu. Książkę czytałam w nocy, nie potrafiłam się oderwać. Podziwiam Malwinę, która poświęciła córce samą siebie. Każdy dzień był dla nich walką. Zrezygnowała z pracy, jeździła z córką na rehabilitacje, operacje, karmiła pilnując, żeby córka się nie zakrztusiła. walczyła o każde słowo wypowiedziane z ust Dagusi, o każdy postawiony przez nią krok, o każdy uśmiech na jej twarzy. Zostały przecież same, miały tylko siebie. Artur opuścił swoją rodzinę, odrzucił własną córkę, pozbawił ją miłości i poczucia bezpieczeństwa. Pozostawił także żonę, która go bardzo potrzebowała, oczekiwała wsparcia i pomocy z jego strony. Historia opowiedziana jej z perspektywy Malwiny. Szkoda, że nie możemy poznać zdania, myśli i uczyć Artura. 
Każdy rozdział poświęcony jest jednemu konkretnemu dniu - 12 września - urodziny Dagusi. Poznajemy zatem życie głównych bohaterek na przestrzeni dziesięciu lat. Możemy dostrzec zmiany, jakie zachodziły każdego roku w życiu Dagusi, jakie poczyniła postępy, jak sobie radziła przebywając wśród innych rówieśników. Dowiadujemy się, jak Malwina radzi sobie z chorobą córki, jak dzieli czas pomiędzy pracą a opieką nad Dagusią i jak idzie jej poszukiwanie szczęścia i miłości, których tak bardzo potrzebują. 

Aneta Krasińska stworzyła przepiękną, wzruszającą i bardzo emocjonalną opowieść. Poruszyła bardzo ważny, jednocześnie trudny i bolesny temat. Ukazała uczucia matki walczącej o swoje dziecko, o zapewnienie mu miłości, a także najlepszych warunków do codziennego funkcjonowania w życiu. Mimo, iż została porzucona przez męża, musiała stać się silna i odzyskać chęć do życia. Duże znaczenie na pewno odegrała pomoc ojca Malwiny, który zabierał wnuczkę na spacery albo na parę dni do swojego domu, aby odciążyć trochę córkę, która czasem musiała odpocząć i zadbać o siebie. To poruszająca i prawdziwa historia, skłaniająca do przemyśleń, ale także dająca nadzieję. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie zakończenie powieści. Książka na pewno zagości na dłużej w moim sercu. I z pewnością sięgnę po kolejną lekturę autorstwa Anety Krasińskiej. 

Serdecznie polecam !

"Szukając szczęścia" - Aneta Krasińska
Wydawnictwo Novae Res
Oprawa miękka
Ilość stron : 238


wtorek, 27 grudnia 2016

Finezja uczuć - A. Krasińska




"(...) Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. 
Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. 
Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. 
Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, 
bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości."


W marcu bieżącego roku miałam okazję zapoznać się z twórczością Anety Krasińskiej, sięgając po jej powieść "Szukając szczęścia" (recenzja tutaj), która zdecydowanie wywarła na mnie pozytywne wrażenie i zapadła w pamięć ze względu na przepiękną i wzruszającą historię o macierzyństwie, ogromnej miłości matki i samotnej opiece nad chorym dzieckiem. Tym razem postanowiłam zaznajomić się z pierwszą książką autorki zatytułowaną "Finezja uczuć", która również porusza trudne tematy, a przede wszystkim ukazuje obraz zakazanej miłości. Jak oceniam ten debiut literacki autorki? Czy również okazał się emocjonalną lekturą godną uwagi? Zapraszam na moją opinię :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Moje czytelnicze podsumowanie marca :)



Marzec dobiegł końca, zatem czas na jego czytelnicze podsumowanie. W marcu przeczytałam kilka naprawdę rewelacyjnych książek. Nie potrafię wskazać najlepszej wśród nich, to byłby bardzo trudny wybór. Jednak muszę przyznać, że najniżej oceniam książkę "Wersje" J. Górskiego.  Wszystkie natomiast dostarczyły mi mnóstwo niesamowitych wrażeń, śmiałam się, a jednocześnie płakałam, popadałam w zachwyt.

W marcu udało mi się przeczytać 15 następujących książek : 
1. "Szepty miłości" - J.M.R. Michalski
2. "Obsesja" - Laurelin Paige
3. "Wojowniczki. Jak być nieperfekcyjną i szczęśliwą kobietą" - Glennon Doyle Melton
4. "Samulka" - Kinga Facon
5. "Echa przeszłości" - Elżbieta Hutnik
6. "Szukając tego" - Kinga Tatkowska
7. "Szukając szczęścia" - Aneta Krasińska
8. "Wersje" - Jarosław Górski
9. "We dnie, w nocy" - Agata Kołakowska
10. "Rosół z kury domowej" - Natasza Socha
11. "365 dni bez zapałek. Jak rok w australijskim buszu odmienił moje życie" - Claire Dunn
12. "Zdążę cię zabić" - James Patterson & Marshall Karp
13. "Z teściową za pan wróg" - Izabela Milik
14. "Były sobie świnki trzy" - Olga Rudnicka
15. "Yoga Girl" - Rachel Brathen

Recenzje pierwszych trzynastu powieści są już na blogu. Natomiast recenzje książek "Były sobie świnki trzy" i "Yoga Girl" pojawią się na początku kwietnia.

A tak prezentują się wszystkie książki przeczytane przeze mnie w zeszłym miesiącu :




Książki recenzenckie otrzymane od Wydawnictw, z którymi współpracuję lub autorów :




Najczęściej wyświetlane posty w marcu :
1."Szukając tego" - K. Tatkowska
2. Co nowego w mojej biblioteczce ?
3. "Szepty miłości" - J.M.R. Michalski
4. "Obsesja" - L. Paige
5. "Echa przeszłości" - E. Hutnik

Bardzo Wam dziękuję za odwiedzanie bloga, komentowanie, obserwowanie, a także za każde polubienie na fb. Ogromnie się cieszę, że blog z dnia na dzień zyskuje coraz więcej czytelników wśród Was :) 

A jakie książki udało się Wam przeczytać ?  Zapraszam do komentowania :)

niedziela, 13 marca 2016

Co nowego w mojej biblioteczce ?



Dziś chciałabym Wam przedstawić książki, które w ostatnim czasie znalazły miejsce w mojej biblioteczce. Recenzje wszystkich pokazanych powieści zostaną umieszczone na blogu. Ponadto w najbliższym tygodniu pojawi się premierowa recenzja kryminału :) Zatem zapraszam do zaglądania na bloga :)


 1. Ostatni dzień roku - Katarzyna Misiołek
     Wydawnictwo Literackie MUZA S.A.
     Oprawa miękka / wydanie kieszonkowe
     Ilość stron : 446
2. Nie powiesz nikomu ? - Sophie Kinsella
    Wydawnictwo Sonia Draga
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 408
3. Szukając szczęścia - Aneta Krasińska
    Wydawnictwo Novae Res
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 238

 
4. Góra Tajget - Anna Dziewit - Meller
    Wydawnictwo Wielka Litera
    Oprawa twarda
    Ilość stron : 247
5. Dasz radę Nataszo - Karolina Wilczyńska
    Wydawnictwo Czwarta Strona
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 273
6. Wszystkie kształty uczuć - Edyta Świętek 
    Wydawnictwo Replika
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 384


7. Cukiernia w ogrodzie - Carole Matthews
    Wydawnictwo Harper Collins
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 462
8. Pokój - Emma Donoghue
    Wydawnictwo Sonia Draga
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 406


9. Lubię być fantastą - Agnieszka Kawula - Kubiak
    Wydawnictwo Dolnośląskie
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 395
10. Pismo Leonarda - Dina Rubina
    Wydawnictwo Literackie MUZA S.A.
    Oprawa miękka
    Ilość stron : 463

Miłej niedzieli :)

niedziela, 19 czerwca 2016

Ścieżki życia - E. Kowalska ( Book Tour )




" - Julia, życie jest przed tobą i czeka, aż otworzysz drzwi i wejdziesz w nie pełną parą. 
Zacznij żyć, zacznij się spotykać z ludźmi, ciesz się tym, co masz, 
nie roztrząsaj na nowo wszystkich małych rozbitych kawałeczków życia. 
Zobaczysz, że świat przyjmie cię z otwartymi rękoma. 
Zacznij ufać, nie uciekaj przed facetami, daj się ponieść emocjom. 
Zobaczysz, znajdziesz kogoś, na kim będziesz mogła polegać, kto cię tak mocno przytuli, 
że wszystkie twoje rozbite kawałki zbiorą się z powrotem do kupy i krzykną: 
"Wow, życie jest piękne!". Musisz tylko chcieć, musisz uwierzyć, że tak może być."


Życie polega na nieustannym dokonywaniu wyborów. Kroczymy pewną drogą pewni, że to jest ta właściwa. I czasami rzeczywiście tak jest. Prosta i gładka doprowadza nas do szczęścia i pięknych chwil. Jednak zdarza się też, że idąc nią, napotykamy na przeszkody, rozwidlenia. Wówczas musimy dokonać wyboru, czy
idziemy dalej, zaliczając potknięcia, omijając trudności, walcząc z przeciwnościami, czy może zawracamy, szukając innej ścieżki, która doprowadzi nas do miłości, pomyślności i dzięki której osiągniemy wewnętrzny spokój i zadowolenie.

Julia to trzydziestopięcioletnia kobieta, mężatka, pracująca w bibliotece. O pewnego czasu nie układa jej się w małżeństwie. Patryk coraz rzadziej bywa w domu, twierdząc, że jest zawalony pracą, ciągłymi służbowymi spotkaniami, a także wyjściami z kolegami. Julia jednak podejrzewa go o zdradę, na której przyłapuje go któregoś dnia. Podejmuje decyzję o rozwodzie, tym bardziej, że mąż nie był jej wierny od kilku miesięcy. I rozpoczyna nowy etap w swoim życiu. Julia przeprowadza się zatem do małego mieszkanka, przygarnia kota Piernika oraz spędza wieczory w towarzystwie książek. W trudnych chwilach pomagają jej przyjaciele : rodzina Malickich oraz koleżanka z pracy - Ania, a także nowo poznany sąsiad - starszy pan - Antoni Kogucik. Kobieta postanawia wziąć się w garść, zapomnieć o przeszłości, a przede wszystkim zrzucić zbędne kilogramy. Niespodziewanie na jej drodze pojawia się przystojny mężczyzna ....

Czy Julia poradzi sobie po rozstaniu z Patrykiem ? Czy będzie potrafiła jeszcze kiedykolwiek zaufać innemu mężczyźnie ? Czy wytrwa w postanowieniu o podjęciu diety w celu zrzucenia zbędnych kilogramów ? Kim okaże się być nowo poznany mężczyzna ? Komu pomoże Julia ? Jak potoczą się jej dalsze losy ?

"Wiesz, jeśli się kogoś kocha, można na różne sposoby tłumaczyć sobie jego zachowanie, 
można usprawiedliwiać, wybaczać. Aż miarka się przebrała.
Zawsze przychodzi w końcu taki moment, że coś pęka, pojawia się złość, żal i poczucie krzywdy.
Wystarczy jedno zdarzenie, jeden szczegół, jeden zbieg okoliczności, 
który na zawsze coś zmienia w tobie, w twoim życiu.
I tak właśnie się stało."

Już od pierwszej strony polubiłam główną bohaterkę. Przede wszystkim dlatego, że jest miłośniczką książek, a poza tym bibliotekarką. Julia to sympatyczna, ciepła, radosna, trochę naiwna i zakompleksiona kobieta, która została skrzywdzona przez mężczyznę, którego naprawdę kochała. Nie czuła się przez niego akceptowana, doceniana, adorowana. Czuła, że mąż cały czas romansuje i ją okłamuje. Po rozwodzie postanowiła zatem zmienić swoje życie, rozpoczynając od przejścia na dietę, która nie tylko miała doprowadzić do zrzucenia kilku kilogramów, ale głównie zyskać pewność siebie, którą utraciła oraz poprawić samopoczucie. Julia założyła również, że już nigdy nie zaufa żadnemu facetowi, nie będzie potrafiła się ponownie zakochać. Bała się, że po raz kolejny zostanie zraniona, odrzucona, wymieniona, a nawet porzucona. Dzięki rodzinie Malickich, Ani oraz panu Kogucikowi udało jej się stanąć na nogi. Maliccy to małżeństwo z gromadką niesfornych i przeuroczych dzieci, których wypowiedzi oraz pewne zachowania wywołują uśmiech na twarzy, a niekiedy doprowadzają do łez ( ze śmiechu oczywiście ). To rodzina pełna życia, na której w każdej - choćby najtrudniejszej - sytuacji można polegać, zawsze wyciągną pomocną dłoń. Na sympatię zasługuje również pan Antoni Kogucik, wdowiec, samotnie mieszkający, mający bardzo sporadyczny kontakt ze swoimi dorosłymi już dziećmi i wnukami, którzy na stałe przebywają za granicą i od kilku lat nie odwiedzili staruszka. To bardzo przykre i smutne. Mimo to, pan Antoni czerpie radość z każdego dnia, potrafi słuchać, udzielać pięknych, mądrych i cennych rad oraz wskazać właściwą drogę zagubionej w życiu osobie. Julia miała niezwykłe szczęście, że otaczali ją tak cudowni ludzie. 

" - Życie to plątanina wielu dróg, które wybierasz, idąc przed siebie."

"Ścieżki życia" to obyczajowa i pozytywna mini powieść, przy której spędziłam bardzo miłe i przyjemne popołudnie. Książka jest moim zdaniem udanym debiutem literackim. Owszem, dostrzegłam pewne niedociągnięcia, ale to nie przeszkadzało mi zbytnio w cieszeniu się lekturą. Porusza wiele ważnych kwestii, przede wszystkim problemy młodej i porzuconej kobiety, zmagającej się z samotnością, zdradą, nadmiernymi kilogramami, a także brakiem pewności siebie. Ta powieść, licząca zaledwie sto pięćdziesiąt stron jest pamiętnikiem głównej bohaterki, zapisem poszczególnych dni z ostatnich paru miesięcy. Dzięki temu mamy możliwość poznać jej emocje, uczucia, zaistniałe w jej życiu wydarzenia, istotne momenty i chwile. 

"Ścieżki życia" to książka z dużą dawką humoru, przekazująca pozytywną energię, momentami wzruszająca, dająca nadzieję, wskazująca drogę oraz skłaniająca do refleksji. Uświadamia, że każdemu z nas przypisana jest jakaś ścieżka życia. Trzeba tylko trafić na tę właściwą, a następnie kroczyć wyznaczoną trasą, aby na jej końcu odnaleźć to, co najpiękniejsze, miłość i szczęście.


" - Tak to już jest w życiu.
Czasem słońce musi zajść, zanim wzejdzie ze zdwojonym blaskiem.
Musisz przetrwać to zaćmienie.
Zobaczysz, niedługo razem podążycie ku słońcu, czerpiąc radość z każdego promyka, 
z każdej słonecznej chwili."



Tytuł : "Ścieżki życia"
Autor : Edyta Kowalska
Wydawnictwo : Poligraf
Rok wydania : 2015
Oprawa : twarda
Ilość stron : 151



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję 
autorce - Edycie Kowalskiej oraz Klaudii z bloga Nowe Horyzonty.



poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Ubuntu" - Heather Ellis [recenzja]




"Prawdziwa Afryka. To coś nieuchwytnego, co przyciągnęło wielu podróżników.
Choć ja też przybyłam tu, szukając przygód, moja wyprawa ewoluowała, 
przekształciła się w tropienie trudnego do zdefiniowania, głębszego sensu, 
który powoli zaczynałam odkrywać."


Odkąd pamiętam, marzyłam o  wyprawie do dzikiej, tajemniczej, nieobliczalnej, ale jakże bogatej krajobrazowo i zróżnicowanej etnicznie oraz kulturowo Afryki. Sięgałam po rozmaitą literaturę, zarówno podróżniczą, jak i obyczajową, w celu nabycia szerszej wiedzy na temat tegoż kontynentu (informacje nabyte w okresie edukacji nie były dla mnie wystarczające), jego państw, poszczególnych regionów, plemion, panujących tam obyczajów, zwyczajów, tradycji, walorów krajoznawczych, turystycznych, przyrodniczych czy kulturowych. Przede wszystkim intrygowały mnie też historie ludzi, którzy udali się w niezapomnianą podróż do Afryki, z której albo wrócili bogatsi nie tyle o zaczerpniętą tam wiedzę, co prawdę o sobie, albo zwyczajnie tam pozostali i się osiedlili, gdyż obdarzyli ów kraj od pierwszego spojrzenia ogromną miłością, wiele tam przeżyli, doświadczyli, wynieśli nauki, poznali mnóstwo miejscowych, jak i innych miłośników i pasjonatów wojaży. Od dawna ciągnie mnie do Afryki. Prawdę mówiąc, nie potrafię określić jednoznacznie, co jest tym magnesem. Inność, ciekawość, chęć poznania, ujrzenia, zasmakowania i porównania, a może dzikość, fascynacja, adrenalina, dreszczyk emocji. Trudno powiedzieć. Może kiedyś zaspokoję swoje pragnienie i spełnię marzenie. Jedno wiem na pewno, udam się na tę wyprawę otoczona grupą ludzi. Nigdy nie samotnie i nigdy nie na motocyklu (choćbym umiała się na nim poruszać). Heather Ellis to uczyniła. Wybrała się w samotną motocyklową podróż po Afryce, a swą niezwykłą odyseję szczegółowo opisała w książce "Ubuntu". Zapraszam na recenzję.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Życie pechowej emigrantki - M. Flemming




"Ludzie czasem są dziwni. Ja również.
Marzą o niedoścignionym, chcą więcej od życia, chcą inaczej lub łatwiej. 
Jedni marzą, by schudnąć, inni, by się wzbogacić.
Nienapici marzą o napiciu, głodni o najedzeniu. Chorzy o wyzdrowieniu. 
Ci w związkach marzą o wolności, nieszczęśliwi o szczęściu. 
Samotni chcą z kimś być, a ci, co już kogoś mają, chcą więcej swobody.
Ale by zmądrzeć, to nikt nie marzy.
Takie zmądrzenie by mi się wówczas przydało. Bo chyba zgłupiałam do reszty. 
I po co tyle niepotrzebnych nerwów?"


"Życie pechowej emigrantki" była na mojej liście książek "do przeczytania" od momentu, gdy tylko pojawiła się wzmianka o jej premierze. Na pewno uwagę przyciąga pełna optymizmu okładka, sugerująca, że zapewne zawiera mnóstwo przezabawnych sytuacji i zdarzeń. I poniekąd rzeczywiście tak jest, ale sięgając po nią trzeba również przygotować się na momenty, kiedy to łzy spływają po policzkach, na chwile wzruszenia, bólu i cierpienia. Nie minął miesiąc od dnia jej premiery, a już widnieje na liście bestsellerów w dziale literatura podróżnicza. W sumie mnie to nie dziwi. Powieść jest emocjonalną huśtawką, bawi, wzrusza, uczy, otwiera oczy na pewne sprawy, skłania do refleksji, podejmuje ważne tematy oraz pokazuje prawdziwe życie osoby, która mimo, iż wiele przeszła w swoim dotychczasowym życiu, nadal je kocha i stara się z niego czerpać garściami. 

"Niekiedy w życiu są sytuacje, w których nie ma odwrotu, gdy nie możesz powiedzieć: 
"Nie dam rady", "Nie podołam", "Nie zrobię tego". Po prostu MUSI się brnąć dalej. 
Ceną za brak wyjścia (choć zawsze istnieje wyjście, pytanie tylko, czy nie kosztowniejsze) 
jest utrata pieniędzy za wykonanie zadania, strata kogoś bliskiego, 
wciągnięcie kogoś w tarapaty i tak dalej."

Na początku, po otworzeniu książki pojawia się zdjęcie oraz kilka słów od autorki. W tym momencie łzy napłynęły mi do oczu, czego się kompletnie nie spodziewałam. Sądziłam bowiem, że będę się świetnie bawić podczas jej lektury, a tutaj takie zaskoczenie już na samym wstępie. Dalej powieść podzielona jest na trzy części, a z kolei każda z nich na kilkanaście bardzo krótkich, ale treściwych rozdziałów. Przewracając kartki, odczuwałam niepewność i tajemniczość, nie wiedziałam, co tak naprawdę zostanie przedstawione i przekazane na następnych stronach. To sprawiało, że książkę czytałam z ogromnym zaciekawieniem, zaangażowaniem i podekscytowaniem. 

Pierwsza część zatytułowana "Zanim wyjechałam z Polski" rozpoczyna się ukazaniem historii Pawła, który wraz z rodziną wyemigrował do Australii. Następny rozdział stanowi podziękowanie dla ojca autorki, który już nie żyje. Później kobieta dzieli się swoimi przeżyciami, kiedy to jeszcze mieszkała w Polsce. Przeprowadzała się kilka razy, mieszkała w Warszawie, Jabłonce, Wrocławiu. Wspomina swoją studniówkę, na którą zaprosiła czarnoskórego znajomego o imieniu Simba, pochodzącego z Zimbabwe. Dlaczego? Jeden z nauczycieli któregoś dnia oznajmił dziewczynie, że po ukończeniu szkoły nikt o niej nie będzie pamiętał ze względu na jej niezbyt dobre oceny. Mylił się, udowodniła zarówno nauczycielom, jak i znajomym, że wszyscy będą pamiętać chwilę, kiedy weszła na salę z partnerem o innym kolorze skóry. Na studia wybrała się do miasta oddalonego o czterysta kilometrów od miejsca, w którym mieszkała. Nie miała za bardzo wyjścia, niewiele uczelni oferowało kierunek - instruktor tańca. W Krakowie stworzyła grupę taneczną, której większość stanowili Kanadyjczycy. Występowali na kilkunastu różnego rodzaju imprezach, w kilku krajach m.in.: na Litwie, Łotwie. Szukając sponsorów na wyjazdy zagraniczne, otrzymywała niemoralne propozycje. Niestety po jakimś czasie, z różnych powodów zespół się rozpadł. Autorka wspomina także swoje związki, dzieli się swoimi uczuciami, przemyśleniami, ukazuje swoje porażki, przedstawia swoje dziwne i zabawne sny (pewnej nocy śnił jej się wyścig świnek morskich w Nairobi). Ponadto ujawnia kulisy swoich udziałów w kilku teleturniejach, tj.: Milionerzy, TeleGra, Familiada, Najsłabsze ogniwo czy Rosyjska ruletka. 

W drugiej części książki "W poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi" autorka przybliża nam swoje podróże po Europie i nabywane w ich trakcie doświadczenia. Mieszkała w Norwegii, na Cyprze, w Holandii. Zwiedziła Węgry, Włochy, Francję, Szwajcarię, koło podbiegunowe. Pracowała jako kelnerka, barmanka, opiekunka do dziecka, w szklarniach przy kwiatach, warzywach, a przede wszystkim w kasynach. Zdarzało się, że nie otrzymywała wynagrodzenia za swoją pracę. Bywało, że trafiała do szpitala w wyniku przemęczenia po kilkunastogodzinnych zmianach/dyżurach. Była także ofiarą napadu. Przeprowadzała się kilkadziesiąt razy albo ze względu na podjęcie zajęcia w innym miejscu albo na panujące warunki w obecnym mieszkaniu, a niekiedy z powodu lokatorów. Poznała ludzi z wielu krajów m.in: z Rosji, Syrii, Filipin, Rumunii; ich zwyczaje, tradycje i zachowania. W czasie jednej z wielu podróży autorka znalazła miłość swojego życia - Adama. W tej części pojawia się mnóstwo anegdot, śmiesznych, a czasem przerażających sytuacji, rozważań, wniosków, obserwacji, analiz, ale głównie wspomnień.

"Z dnia na dzień stawaliśmy się sobie coraz bliżsi. 
mogłam go nazwać swoim przyjacielem, kompanem do szaleństw.
Dawna "ja" przy nim zniknęła - nauczył mnie na nowo spontaniczności,
którą wieki temu zgubiłam gdzieś pod stertą rachunków, odpowiedzialności
i poczucia, że już nie wypada. 
Z nim, nawet gdy szło coś nie tak, było raźniej.
Czułam, że mam w nim maksymalne oparcie. Mam do dziś.
I jeszcze bardziej niż kiedyś wierzę w przeznaczenie - dwie osoby,
które tak bardzo do siebie pasują, znalazły się w tym samym czasie w miejscu,
gdzie wcale nie planowały się znaleźć."

Natomiast ostatnia część "Szczęście, które trwało zbyt krótko" poświęcona jest oczekiwaniu na upragnioną córeczkę Maję, jej narodzinom oraz bardzo smutnej diagnozie. Autorka dzieli się swoimi emocjami i uczuciami w okresie ciąży, opisuje swój trudny poród, omawia opiekę poporodową i lekarską panujące w Holandii, ale przede wszystkim ukazuje czas macierzyństwa, który niestety trwał zbyt krótko. Ta część przepełniona jest bólem, cierpieniem, smutkiem i rozpaczą. W trakcie jej czytania łzy strumieniami spływają po policzkach i nasuwają się pytania: Dlaczego?; Jak wiele człowiek musi znieść?; Dlaczego życie jest tak bardzo niesprawiedliwe?; Jak poradzić sobie ze stratą dziecka?; Jak dalej żyć?

Życie pechowej emigrantki" nie jest typową książką podróżniczą. Nie znajdziemy w niej obszernych opisów odwiedzanych miejsc, zabytków, przebytych tras. Poznajemy natomiast mnóstwo ciekawostek, zwyczaje panujące w poszczególnych krajach, mentalność mieszkańców, zachowania obcokrajowców oraz Polaków. Autorka dzieli się swoimi spostrzeżeniami, obserwacjami, doświadczeniem, jakie nabyła mieszkając i pracując w różnych krajach, na różnych stanowiskach. Przebywała w wielu hotelach - również pracowniczych, w obozach pracy, które bywały przerażające. Zastanawiające jest to, dlaczego ludzie godzą się na takowe traktowanie, na życie w zamknięciu, w ciągłej gotowości, w nieustannym oczekiwaniu na telefon, po którym w ciągu zaledwie kilku minut muszą stawić się w miejscu pracy. Kobieta była uczestnikiem, często świadkiem wielu sytuacji, relacji międzyludzkich. Omawia współpracę z Agencją Pracy w Holandii, wspomina atmosferę panującą w kasynach, a także moment, kiedy w szóstym miesiącu ciąży zmieniała koło na autostradzie. Miała możliwość zasmakowania ciekawych potraw, tj.: jebra, soukzoukos czy jajecznicy z mewich jaj.

Powieść napisana jest prostym, lekkim, łatwym w odbiorze językiem. Autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika, zadając mu pytania, ostrzegając przed pewnymi zagrożeniami i niebezpieczeństwami, udzielając wartościowych rad, zmuszając do refleksji i wyciągania istotnych wniosków. Odnosi się wrażenie, jakby bohaterka książki siedziała tuż obok, na kanapie i popijając kawę relacjonowała swoje życie. Na pewno jej ogromnym atutem jest niesamowita szczerość. Książka wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej kartki. Opowiada o odwadze, miłości, przyjaźni, determinacji, emigracji, spełnianiu marzeń oraz poszukiwaniu własnej drogi i szczęścia. To prawdziwa opowieść o życiu.

Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnej powieści autorki i z przyjemnością po nią sięgnę. Z informacji na jej blogu, wynika, że takowa książka się pojawi. Tymczasem w listopadzie 2016 roku autorka wybiera się w samotną podróż do Azji.


Jeśli jesteście ciekawi, jak naprawdę wygląda życie na emigracji,
czym jest jebra, gdzie serwowana jest jajecznica z mewich jaj
albo z czym pewna Filipinka chciała jeść polskie pierogi, zapraszam do lektury książki :)




"Zazdroszczę wszystkim, którzy mają codzienną okazję do trywialnych zachcianek,
koncertów życzeń.
Chciałabym móc pomarudzić o pierdołach, zobaczyć tragedię w czymś,
w czym jej tak naprawdę nie ma.
A zamiast tego mam codzienną walkę. Czy wygram?" 


Tytuł : "Życie pechowej emigrantki"
Autor : Martyna Flemming
Wydawnictwo : Czarna Kawa
Rok wydania : 12 sierpnia 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 380


Serdecznie polecam !


 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Kawa.