czwartek, 28 lutego 2019

"Splątane marzenia" - Denise Hunter




"- (...) - Choć raz w życiu chciałbym, by ktoś wybrał mnie. Nie narkotyki. Nie wolność.
I nie jakąś głupią fantazję. Mnie."

 
Brady Collins po śmierci swej byłej żony samotnie wychowuje synka o imieniu Sam. Kiedy mężczyzna poświęca się pracy w warsztacie samochodowym, kilkumiesięcznym chłopcem opiekuje się wieloletnia przyjaciółka Brady'ego, Hope. Kobieta tymczasowo pracuje w Atlancie w jednej ze stacji radiowych, w której prowadzi lubianą przez słuchaczy audycję. Pewnego dnia otrzymuje propozycję stałego zatrudnienia, co wiąże się z przeprowadzką. Tymczasem Brady dowiaduje się, że byli teściowie podjęli stosowne kroki prawne, aby móc sprawować wyłączną opiekę nad wnukiem. To nie wszystko - wystąpili też z pismem o wykonanie testów na ojcostwo. Okazuje się, że Brady nie jest biologicznym ojcem chłopca. Jednak ten nie zamierza się poddawać i postanawia walczyć o syna. Prawnik sugeruje mu, aby się ożenił, bo tylko wtedy może zwiększyć swoje szanse...

Książki Denise Hunter należą do kategorii tych, które relaksują, czarują lekkością pomimo poruszanych trudnych zagadnień życiowych i sprawiają przyjemność. Ponadto każda z powieści otula ciepłą aurą, której z chęcią zawsze się poddaję, a nade wszystko jest niesamowicie klimatyczna. Szczegółowych fragmentów odzwierciedlających miejsce rozgrywającej się fabuły praktycznie nie ma, a jednak zdecydowanie czuje się atmosferę danego zakątku i widzi jej atrybuty oczyma wyobraźni. A co najważniejsze, owe historie porywają już od pierwszej strony i nawet ich przewidywalność nie przeszkadza.

Podobnie jest w przypadku książki o enigmatycznym tytule "Splątane marzenia". Subtelne wątki, którym niekiedy nadano lekko pikantny ton, intrygująca i traktująca o istotnych aspektach życia fabuła, naturalne dialogi, sympatyczny styl, cudowni bohaterowie oraz niezwykłe fluidy między poszczególnymi postaciami to bez wątpienia atuty tejże opowieści. Opowieści, nad którą nie można się zbytnio roztkliwiać, aby przypadkiem nie ujawnić co poniektórych detali nitek fabularnego kłębka. Natomiast trzeba przyznać, że cała historia jest harmonijna, przepełniona pozytywnymi emocjami, aczkolwiek niepozbawiona negatywnych momentów rodzących rozmaite uczucia.

Owa historia przyjmuje niezwykle prawdziwy charakter. Wielu zapewne zmaga się czy też zmagało z podobnymi przeżyciami. Porzucenie przez biologicznych rodziców, śmierć ukochanej osoby, tęsknota za utraconym, stany paniki, depresja, lęk przed utratą kogoś bliskiego, zdystansowanie mające pomóc w ujarzmieniu uczuć, poświęcenie dla dobra ogółu, oddanie, skomplikowane decyzje ważące na najbliższej przyszłości, a także obawy przed jutrem i tym, co może wówczas nastąpić to tylko część tematów, których podjęła się autorka. To powieść również o walce o dobro dziecka, wyborze między rodziną a karierą i o spełnianiu upragnionych marzeń. O tym, że od przyjaźni do miłości jest tylko jeden krok. Przede wszystkim jednak to opowieść o ojcostwie, miłości ojca do syna, który nie jest jego biologicznym dzieckiem, a dla którego mężczyzna jest w stanie uczynić wszystko.

Delikatne brzmienie, refleksyjna nuta, cenna esencja, niejedno płynące przesłanie i szczypta emocjonalnych zawirowań - owe słowa doskonale wyrażają pierwsze myśli po zamknięciu książki. Zawarta w niej historia pokazuje, że warto mieć marzenia i dążyć do ich realizacji, bo tylko wtedy jest szansa, że się urzeczywistnią. Serdecznie polecam. 
 
 
Tytuł: "Splątane marzenia"
Autor: Denise Hunter
Tłumaczenie: Joanna Olejarczyk
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 2019
Ilość stron: 352
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Egzemplarz recenzencki
 
 

8 komentarzy:

  1. Myślę, że mogłabym mi się spodobać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje klimaty - aż żałuję, że nie mam więcej czasu na czytanie :c w tym miesiącu było u mnie z tym kiepsko :c
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Opis ciekawy, ale raczej się nie zdecyduję, bo mam inne książki na oku :) Pozdrawiam, Pola https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio podczas pożyczania książki u koleżanki dowiedziałem się że najlepsze na stawy jest pływanie.Dodatkowo koleżanka poleciła mi stronę internetową https://www.hyalutidin.pl/plywanie-doskonaly-sport-na-stawy .Chętnie tam zajrzę.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.