środa, 17 stycznia 2018

"Prawie was utraciłam" - Jessica Strawser [recenzja]




"(...) "Może w rzeczywistości nic nie jest tak skomplikowane, jak nam się wydaje - rzekł. - 
- Może życie tak naprawdę jest bardzo proste"."


Frapujący zarys fabularny sugerujący poruszającą, fascynującą i uwzględniającą aspekty psychologiczne historię to nie jedyny, aczkolwiek główny powód, dla którego sięgnęłam po książkę "Prawie was utraciłam". W pewnym stopniu ujęły mnie też zarówno tytuł powieści skrywający jakąś tajemnicę, którą chciałam odkryć, jak i niezwykle klimatyczna, poniekąd nawet hipnotyzująca, oprawa zdecydowanie przykuwająca uwagę. Ponadto wcześniejsza nieznajomość pióra J. Strawser również wpłynęła na chęć zaznajomienia się z ową publikacją. Jak zatem wypadło moje pierwsze spotkanie z utworem amerykańskiej autorki?

Jessica Strawser jest związana z branżą wydawniczą od piętnastu lat. Pracuje jako dyrektor do spraw wydawniczych w magazynie dla debiutujących pisarzy ukazującym się od 1920 roku - "Writer's Digest", gdzie opublikowała swoje wywiady z takimi autorami jak: Alice Walker, Anne Tyler czy David Sedaris. Wieczorami pisze powieści i prowadzi bloga. Chętnie bierze udział w dyskusjach internetowych i spotkaniach, na które jest zapraszana. Mieszka z mężem i dwójką dzieci w Cincinnati w USA. (źródło: okładka książki)

Violet, Finn i ich trzyletni synek Bear przebywają na wakacjach nad oceanem. Kiedy kobieta samotnie odpoczywa na plaży upajając się niezwykłą chwilą, ciesząc się własnym szczęściem oraz czerpiąc radość i ciepło z promyków słońca odbijających się od tafli wody złotymi drobinkami, jej najważniejsi mężczyźni właśnie opuszczają hotel. Niczego nieświadoma Violet po dłuższym czasie, nieco stęskniona za chłopakami, wraca do pokoju i wtedy na jej twarzy maluje się jednocześnie wyraz zaskoczenia, przerażenia, niezrozumienia... Nagle ziemia rozstępuje się pod jej stopami, serce na moment przestaje bić, oddech staje się coraz wolniejszy, kompletna pustka... Młoda kobieta nie dostrzega ani męża, ani ukochanego synka. Co więcej, brakuje również ich rzeczy. Postanawia działać, informuje odpowiednie służby o zaginięciu, powraca do domu z nadzieją, że może zastanie tam Finna i Beara. Niestety nie ma ich, nie ma z nimi kontaktu, a agenci FBI zadają jej mnóstwo pytań... Tymczasem poszukiwany za porwanie Finn wraz z synem niespodziewanie zjawia się na terenie posiadłości swojej wieloletniej przyjaciółki, szantażując ją. Żąda od Caitlin, aby ta dała im schronienie w willi należącej do jej teściów. W zamian on nie wyjawi jej sekretu, który mógłby całkowicie zburzyć dotychczasowe życie kobiety i rozbić jej rodzinę... Tym bardziej, że jej mąż jest wpływową osobą...

Owiana nutką nostalgii, nacechowana smutkiem i zawierająca namiastkę udzielającego się napięcia opowieść porywa w wir zdarzeń złożonych z wielu stopniowo odkrywanych kart. Swego rodzaju przenikający niepokój związany z enigmatycznym wolnym biegiem toczącej się historii tylko wzmaga ciekawość i chęć czym szybszego dotarcia do jej finału. Towarzysząca nieustannie melancholijna, nierzadko depresyjna atmosfera, jaką niewątpliwie owa powieść jest nasiąknięta, wynika nie tylko z sytuacji po drodze wynikających, ale nade wszystko zachowań i poczynań występujących w niej postaci. Nieprzerwane retrospekcje pozwalające przyjrzeć się ich losom i w następstwie zrozumieć wpływ przeszłych przeżyć na obecne życie są doskonałym zabiegiem i tym samym urozmaiceniem tejże powiastki. Szczegółowość i obszerność deskrypcji pojedynczych wątków nie dają poczucia monotonii i przesytu, natomiast pozwalają na bardziej precyzyjne wniknięcie w portrety psychologiczne poszczególnych osób. Przewidywalność, która dopada w pewnym momencie fabularnym, nie odwodzi od dalszej lektury i nie zraża do niej, a jedynie bardziej intryguje i skłania do intensywnego dążenia do celu, jakim jest zarówno poznanie końcowego rozwiązania, jak i upewnienie się co do swych ówczesnych przyjętych założeń i wyobrażeń. Od tego czasu powieść wciąga bardziej, intensyfikuje emocje, zmusza do głębszych refleksji. Co prawda, jeden fragment będący opisem niejako kulminacyjnego punktu opowieści, wydaje się aż nadto pretensjonalny, niewiarygodny i kompletnie niepasujący do całości, jednak nie umniejsza to ogólnej oceny tegoż woluminu. Zakończenie mimo iż nie zaskakuje, to z pewnością napawa nadzieją i wyzwala ciepłe uczucia.

Wyrazistość i skrupulatność w przedstawieniu osobowości przy jednoczesnym zrównoważeniu stron emocjonalnej i intelektualnej to na pewno zalety książki "Prawie was utraciłam". Sukcesywne przybliżanie losów bohaterów sprzed porwania oraz w jego trakcie pozwala na wyłuskiwanie istotnych faktów z ich życia, analizowanie ich postaw, współodczuwanie wraz z nimi rozmaitych przeżyć, przyglądanie się podejmowanym przez nich krokom, dostrzeganie w nich cech dotąd pomyślnie skrywanych i uczuć tłumionych w nich przez lata. Każda z postaci mierzy się z traumatyczną bądź skomplikowaną przeszłością, która tak bardzo przenika w jej obecne życie, iż nie dopuszcza do głosu przyszłości, a co najważniejsze radości z tego, co tu i teraz. Tajemnice tłamszone w sobie i chronione przed wyjawieniem z obawy przed utratą najbliższych, spokoju, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, posuwają bohaterów do niekiedy dramatycznych w swym wydźwięku decyzji. Ponadto ich egoistyczne podejście do wielu spraw sprawia, że obrane przez nich ścieżki życiowe są jeszcze bardziej zawiłe... Finna nadal nęka poczucie winy, a przed jego oczyma jawi się tylko jedno traumatyczne wspomnienie... Violet walcząca z tęsknotą za synkiem uświadamia sobie, że żyła w kłamstwie. Nie dostrzegała sygnałów, a może nie chciała ich wcale ujrzeć... Nadopiekuńcza Caitlin nigdy nie żałowała tamtego wieczoru. Dlaczego zatem boi się, że ów sekret ujrzy światło dzienne? I George... Gdyby niegdyś powiedział prawdę, wszystko potoczyłoby się inaczej...

"Prawie was utraciłam" to zajmująca, intrygująca i kontemplacyjna powieść podejmująca szerokie spektrum życiowych i jakże wartościowych zagadnień. To historia o dramacie matki, której uprowadzono z niewyjaśnionych powodów najdroższe i najukochańsze dziecko. To opowieść o kobiecie, do której dociera, że tak naprawdę nie znała swojej drugiej połówki. O małżeństwie tylko z pozoru idealnym, za którym kryje się bolesna przeszłość. O sekretach,  niedopowiedzeniach, nielojalności, zdradzie, braku zaufania i braku konwersacji. O trudnym dzieciństwie, niełatwej młodości. O śmierci, utracie bliskich i samotności. O tęsknocie rozdzierającej serce i bólu przeszywającym ciało na wskroś. O żalu, wyrzutach sumienia, nienawiści i zemście. O mozolnym zmaganiu się z przeszłością, rozważaniu swych wyborów oraz poszukiwaniu drogi do zapomnienia. O pragnieniu zaznania ukojenia, szczęścia i równowagi emocjonalnej. O tym, jak jedna chwila może diametralnie zmienić człowieka, zabijając w nim pozytywne pokłady uczuć, pozbawiając nadziei, wskrzeszając przy tym te niesłuszne i złe zachowania decydujące o losach wielu osób. O przyjaźni, miłości od pierwszego wejrzenia i przeznaczeniu. I nade wszystko to powieść o tym, że każdy, choćby niewielki, błąd ma swoją cenę, którą prędzej czy później trzeba uiścić...

Dwie rodziny. Dwa małżeństwa. Cztery osoby. Cztery tajemnice. Jedno zdarzenie. Jeden dom. Co wyniknie z tego zestawienia?

"Prawie was utraciłam" - kompozycja trzech elementów: wątku sensacyjnego, natury obyczajowej i wymiaru psychologicznego. Serdecznie polecam!


 Cytaty:

 "(...) Brakowało jej zapachu małego dziecka, nieco słodkawego, i zarazem odrobinę kwaskowego.
Jego cieniutkiego, zaraźliwego śmiechu. Powolnego oddechu, kiedy dopiero co zapadał w sen,
brzmiącego tak teatralnie, że za każdym razem była prawie przekonana, iż udaje. 
Brakowało jej wieczorów, gdy śpiewała mu stare przeboje jako kołysanki (...), 
a on wtórował jej swoim dziecinnym głosikiem. 
Brakowało wołania "mamuniuuu!" z drugiego pokoju."


"(...) - Duchy straszą wszędzie (...). - Straszą w budynkach, gnębią ludzi. 
Wszystko przez błędy, żale i stracone okazje. 
Utracone kontakty. - (...). - One są praktycznie wszędzie."


"(...) - Nikt zazwyczaj nie opowiada innym, co tak naprawdę go gnębi - odrzekła. -
-  Jeśli zaczynasz o tym mówić, w pewnym stopniu przyznajesz się do tego przed samym sobą 
i zaczynasz z tym walczyć lub przynajmniej zaczynasz czuć na sobie oddziaływanie tych strachów."


"(...) - Sęk w tym, że łatwo zapominamy wszystko, co złe, i idealizujemy przeszłość."


"(...) - (...) życie pełne jest przeróżnych nagłych wypadków. Wydarza się ich zdecydowanie więcej, 
niż dociera potem do naszej wiadomości. Tak to już jest; ludzie są delikatnymi stworzeniami."


"(...) Bo czym jest życie, jak nie wielką podróżą?"


Tytuł: "Prawie was utraciłam"
Autor: Jessica Strawser
Tłumaczenie: Hanna Kulczycka-Tonderska
Wydawnictwo: Świat Książki 
Data wydania: 2017
Ilość stron: 448
Oprawa: miękka
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.


14 komentarzy:

  1. Niesamowicie ciekawa jestem tej historii :) Mam nadzieję, że niedługo będzie mi dane ją poznać.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka niewątpliwie porusza trudne tematy. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć to nie bardzo mój klimat, wolę pozytywniejsze książki, fabuła tej mnie zaciekawiła. Więc będę ją miała na oku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo, że książka to nie są moje klimaty i w innych okolicznościach nie zwróciłaby mojej uwagi to twoja recenzja jest niezwykle ujmująca i ciekawa.
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie Słońce, https://cleosevhome.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielką chęcią dałabym szansę tej powieści. To coś, co mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, co może wyniknąć z takiego zestawienia, ale muszę (MUSZĘ) się dowiedzieć. Niesamowicie nakręciłaś mnie na tę opowieść - zapowiada się fascynująco!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraża mnie informacja o zniknięciu 3-letniego syna. Czuję, że czytając te książkę nie raz popłynęłaby mi łza. Jednocześnie zaciekawiła mnie jaką tajemnice kryje przyjaciółka i dlaczego mąż bohaterki zniknął zabierając syna. Ciekawa ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio takie książki domagają się mojej uwagi, będę miała ją na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podoba mi się okłada tej książki i zastanawiam się, gdzie mi umknęła. Jestem bardzo zaciekawiona tą książką i chętnie ją przeczytam jak tylko będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Prawie was utraciłam" to powieść, która balansuje na granicy kilku gatunków, ale jest w niej coś, co sprawia, że wszystkie są idealnie wyważone. Jej fabuła wciąga i zmusza do przerzucania kolejnych stron, a ciekawie wykreowane postaci i retrospekcje sprawiają, że lektura nie staje się monotonna. Polecamy wraz z Tobą! :) Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesująca :) Wezmę ją pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)