poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Kruchość jutra" - Ewa Bauer [recenzja]



  
"(...) Życie powinno być wolne od kłamstw."
 
 
Parę dni temu wyraziłam swoją opinię o debiucie literackim Ewy Bauer zatytułowanym "W nadziei na lepsze jutro", stanowiącym początek trylogii Kolory Uczuć. Ów utwór, jakże intensywny i przepełniony oceanem rozmaitych emocji, chwilami mnie przytłaczał skumulowaniem na zaledwie dwustu czterdziestu stronach ogromu życiowych problemów dotykających ludzi. Co z kolei nie pozwoliło w trakcie jego lektury w pełni doświadczać i odczuwać poruszanych zagadnień. Jak zatem było w przypadku drugiej części serii o poniekąd smutnym i nostalgicznym tytule "Kruchość jutra"? 

Ewa Bauer - z wykształcenia prawniczka, ale serce oddała literaturze. Mieszka w Krakowie z mężem i dziećmi, interesuje się psychologią, włada językiem hiszpańskim i uwielbia podróże w nieznane, ale najczęściej odwiedzanym przez nią miejscem jest Barcelona. Miłośniczka Małego Księcia. Posiada kolekcję ponad czterdziestu tłumaczeń tej książki na różne języki. Chociaż nieraz mówiła, że pisanie książek odłoży na czas emerytury, postanowiła przyspieszyć ten proces, czego efektem jest jej debiutancka powieść W nadziei na lepsze jutro. Kolejnymi są Kruchość jutra i Kurhanek Maryli. Strona autorska: www.ewabauer.pl (źródło: okładka książki)
 
Anna, po otrzymaniu wiadomości o pobycie matki w szpitalu, wraca z Barcelony do Polski. Okazuje się, że przy teściowej codziennie czuwał Robert - mąż Anny. A po jej śmierci, zajął się pogrzebem, zaopiekował się kobietą swojego życia wykazując się troską, oddaniem i wsparciem. Anna widząc zaangażowanie męża i chęć naprawienia błędów z przeszłości, postanawia mu wybaczyć i rozpocząć nowy etap życia u jego boku. Wszystko układa się pomyślnie, zdarza się cud - na świat przychodzą bliźniaki. Jest tak, jak być powinno - miłość, szczęście i spokój. Jednak pewnego dnia owa sielanka i harmonia zostają zakłócone. Anna przypadkiem dostrzega na laptopie męża mail od Sabiny - jego - jak myślała - byłej kochanki. Wstrząśnięta i zrozpaczona przeprowadza się z synami do galerii, w której pracuje. Jej właściciel, Michał, wyciąga do kobiety pomocną dłoń... Robert szaleje z niewiedzy i nie rozumie zachowania żony, która nie zamierza się tłumaczyć z podjętej decyzji. A Michał zdaje sobie sprawę, że musi wykorzystać szansę zesłaną mu przez los...
 
Niebywale zaskakująca, zdumiewająca i nade wszystko nieprzewidywalna - to pierwsze słowa nasuwające się zarówno w czasie przyswajania powieści, jak i tuż po jej zamknięciu. Oczekiwanie emocji poniekąd przypominających te zaznane w trakcie poznawania pierwszego tomu cyklu, bez wątpienia było błędem. Pomyłką również okazała się pewność rozwoju zdarzeń i rozwiązania poszczególnych nitek fabularnego kłębka, jeszcze przed sięgnięciem po ową pozycję. Wyobrażenie sobie przebiegu całego utworu i nastawienie się na obrany kierunek także było niejako gafą. Dlaczego? Albowiem wszystkie myśli kotłujące się w głowie i ją zaprzątające przed otworzeniem książki i przez kilkadziesiąt minut chłonięcia opowieści zostały nagle rozplątane i rozmyte, wprawiając w zmieszanie i osłupienie, jednocześnie wyzwalając chęć na więcej. Dominująca sfera obyczajowa urozmaicona została wyzwalającą napięcie i rodzącą niepewność oraz ciekawość nutką kryminalną stanowiącą niemałą niespodziankę. Smaczek ten nadał w pewnym sensie tejże publikacji pikantnego zabarwienia. Ów zabieg, jakże udany i niezwykle frapujący, sprawił, że powieść tę skonsumowałam w jedno popołudnie. Nie mogłam się oderwać od trudnego i pełnego zawiłych zakrętów biegu fabularnego, jakim uraczyła mnie autorka. Niejasność tego, co zastanę na kolejnej kartce, tylko wzmagała moje zaabsorbowanie i całkowicie przejęła moją uwagę. I tym sposobem w ekspresowym tempie dotarłam do zakończenia. Wydawało mi się, że jego obraz przewidziałam. Cóż, myliłam się.
 
Opowieść ta stanowi swego rodzaju emocjonalną karuzelę, na której miejsca zajmują zarówno pozytywne, jak i negatywne uczucia. One przeplatają się ze sobą, napędzają się i przenikają wzajemnie tym samym burząc osiągniętą harmonię. Historii tej z pewnością nadano nostalgicznego, a co najważniejsze refleksyjnego charakteru. Złożone na nią sznureczki będące określonymi kwestiami życiowej i dość szczegółowo zobrazowanej problematyki zmuszają do zadumy, rozważań, przemyśleń, dyskusji i wysuwania konkluzji. Największą uwagę skupiono na rozprawieniu się nad tematem dotyczącym przebiegu rozwodu, jakże aktualnym we współczesnym świecie, który zdecydowanie nadal budzi sprzeciw i wzmaga kontrowersje, głównie ze względu na nierzadko łatwe i lekkomyślne podejście ludzi do tegoż aspektu. Tym bardziej jeszcze, gdy rozstanie stanowi nie tyle walkę między sobą dwojga dorosłych osób, co zawziętą bitwę o dzieci i ich "przynależność" do jednego z rodziców. Ponadto podjęto się też innych bardzo istotnych i wymagających atencji przymiotów i zachowań. Nieświadome poddawanie się manipulacji, niekontrolowane uleganie zaborczości i wdawanie się w pułapkę zastawioną przez drugiego człowieka zwaną osaczeniem, i co ważne skutki tychże działań, to obszary, które mimo iż pokrótce ukazano w powieści, to niewątpliwie nadano im mocnego i wyrazistego wydźwięku, dzięki czemu ich konkretny i dosadny przekaz trafia i przemawia do człowieka, wyzwalając w nim szereg rozmaitych emocji.

"Kruchość jutra" to opowieść o utraconej i niebezpiecznej miłości, przyjaźni przyćmiewającej rzeczywistość, burzliwym rozpadzie rodziny. O tęsknocie, upartym dążeniu do tego, co dobre i słuszne. O słownej i emocjonalnej walce z sobą i drugim człowiekiem. O ufności, naiwności i nielojalności. O silnym przywiązaniu, nieracjonalnym zachowaniu i kontroli nad życiem innej osoby. O samotności, niegodzeniu się z utratą, skrywaniu mrocznych sekretów i uczuć. O przerażającej przeszłości stawiającej nieoczekiwanie krok na gładkiej i wydawać by się mogło stabilnej drodze. O przeszłości uderzającej z ogromną siłą, pozbawiającej normalnej teraźniejszości i chwilowej szansy na szczęśliwą przyszłość. O skutkach podjętych wyborów, kłamstwach i wyrzutach sumienia. O żegnaniu się z dramatycznym etapem życia i niepewnym, ale pełnym nadziei wkraczaniu na nowy odcinek życiowej ścieżki. O zamykaniu furtki do kruchej przeszłości i otwieraniu drzwi prowadzących do słonecznej przyszłości.
 
"Kruchość jutra" to nad wyraz melancholijna i intrygująca powieść, której ciężkość fabularna została zrównoważona lekkim i przyjemnym stylem. Owa stanowi splot zajmującej faktury obyczajowej z atrakcyjnym kołtunem kryminalnym oraz nastrojową nicią muzyczną. W jej fragmenty bowiem wpleciono gdzieniegdzie słowa utworów zespołu NoName, którego gitarowe brzmienia właśnie dolatują do mych uszu i taśmowo przywołują obrazy ukazujące losy bohaterów powieści. Zachęcam zatem do lektury książki i wsłuchania się w klimatyczne dźwięki grupy NoName. 
 
 
Cytaty:
 
"(...) Raz zawiedzionego zaufania nie da się w stu procentach odbudować."
 
 
"(...) Dlaczego dopiero w obliczu straty uświadamiamy sobie, że gra nie była warta świeczki?
Poznajemy, co jest naprawdę ważne, kiedy nie możemy już tego mieć."
 
 
"(...) Uciekała od bólu, od strachu, od wspomnień.
Chciała zacząć życie na nowo, bez obciążeń, z wiarą w lepsze, słoneczne jutro.
Życie, w którym jutro będzie stabilne i pewne, a nie kruche i słabe jak dotychczas."
 
 
Tytuł: "Kruchość jutra" (tom drugi serii Kolory Uczuć)
Autor: Ewa Bauer
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2018
Ilość stron: 240
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.
 
 

4 komentarze:

  1. Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę i w przyszłości na pewno to uczynię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się być ciekawa. Jak znajdę więcej czasu to ją przeczytam :)
    http://whothatgril.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)