wtorek, 1 sierpnia 2017

"Cierpkie winogrona" - Bożena Gałczyńska-Szurek [recenzja]




"Ależ byłam naiwna, wyrzucała sobie w myślach. 
To znana prawda, że nie ma dobrego małżeństwa bez wzajemnego zaufania, 
jednak w istotnych kwestiach życiowych zaufanie do męża powinno być ograniczone, rozmyślała. 
Czuła się coraz bardziej oszukana, zawstydzona i upokorzona. (...) Połykała gorzkie łzy."


"Cierpkie winogrona" to moje trzecie, ale z pewnością nie ostatnie spotkanie z twórczością autorki. Po każdą kolejną jej powieść sięgam nie tyle z przyjemnością i swego rodzaju podekscytowaniem, ale przede wszystkim z ogromną dozą niepokoju i ciekawości tego, co też pisarka znów wymyśliła i jaką historią mnie uraczy, a nawet zauroczy. Dotychczas każda stworzona przez Bożenę Gałczyńską-Szurek opowieść, zawiła i owiana mnóstwem tajemnic, zaskakiwała, trzymała w napięciu, angażowała, wyzwalała poczucie niepewności, pobudzała wyobraźnię, zachęcała do myślenia i wyłuskiwania ukrytych faktów oraz sprawiała, że z wielką chęcią się ją chłonęło i w nią zagłębiało. Czy w przypadku "Cierpkich winogron" było podobnie? Zapraszam na recenzję.

Bożena Gałczyńska-Szurek - wiolonczelistka i wielbicielka teatru. Praca w zespole Marka Grechuty, a także liczne podróże zainspirowały ją do podjęcia prób dziennikarskich i literackich. Wydała cztery książki. Najnowsza powieść "Cierpkie winogrona" weszła na rynek wydawniczy w 2017 roku wraz z "Krętą drogą do nieba" (wydanie pierwsze pt. "Tajemnice greckiej madonny", 2010 r.), "Klasztorem zapomnienia" (wydanie pierwsze pt. "Monachos", 2013 r.) oraz powieścią "Wieczność bez ciebie" (wydanie pierwsze, 2014 r.). Od 2015 roku na scenie Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie Teatr MIST wystawia jej komedię kryminalną zatytułowaną "Żabka". Autorka prowadzi stronę internetową www.galczynska-szurek.pl. Zaprasza na swój blog i autorski profil na Facebooku. (źródło: okładka książki)

Po nagłej śmierci męża Paulina jest zrozpaczona, a jednocześnie przerażona. Janek zginął w wypadku samochodowym na Korfu, gdzie przebywał służbowo. Kobieta darzyła go ogromną miłością, tworzyli szczęśliwy, pełen zaufania i udany związek, przynajmniej tak się jej wydawało. Pewnego dnia Paulina wraz z teściową zjawiają się u adwokata męża i syna. Na spotkaniu dochodzi do odczytu testamentu Jana. Jego szokująca treść sprawia, że Paulina traci przytomność. Okazuje się bowiem, że jej zmarły tragicznie mąż wydziedziczył zarówno ją, jak i ich córkę Anię, całkowicie pozbawiając je środków do życia i dachu nad głową. Cały swój majątek zapisał niejakiemu Krzysztofowi Vanizelosowi. W związku z zaistniałą sytuacją, Zofia proponuje synowej wspólne mieszkanie w drewnianym domu w Zamościu, które to Jan niegdyś wybudował dla matki i ustanowił ją właścicielką. Paulina decyduje się przystać na ofertę teściowej i zarazem postanawia polecieć do Grecji, na wyspę Korfu w celu ustalenia kim jest spadkobierca i odkryć tajemnice Jana, które z pewnością miał. W dużej mierze do realizacji planu skłoniła ją znaleziona przypadkiem teczka, a w niej dokumenty, rachunki i stare czarno-białe fotografie ukazujące postacie, których kobieta nie znała. W podróży towarzyszy jej Nina. Przyjaciółki docierają do małej miejscowości Afionas, gdzie kwaterują się w pensjonacie Teodora - przyjaciela rodziny. Paulina stopniowo zaczyna poznawać sekrety męża, które nierzadko doprowadzają ją do łez. Poznaje też osobę, która zdecydowanie odegra istotną rolę w jej życiu... 

Kim jest Krzysztof Vanizelos - spadkobierca majątku Jana? Co ukrywał przed rodziną zmarły tragicznie Jan? Kim są ludzie widniejący na znalezionej fotografii? Co ich niegdyś łączyło? Czy Paulinie uda się odnaleźć Vanizelosa? Dlaczego mieszkańcy nabierają wody w usta na dźwięk brzmienia tegoż nazwiska? Co skrywają? Czego nie chcą ujawnić? Co wydarzy się we wiosce Afionas? Kto pomoże Paulinie rozwikłać zagadkę? Jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki?

Najnowsza powieść Bożeny Gałczyńskiej-Szurek to kolejna jej proza pozbawiona przewidywalności, jasnego obrazu sytuacji i klarowności. Tutaj niczego nie można być pewnym, zwyczajnie nie da się odczytać prawidłowego, ostatecznego rozwiązania poruszonych wątków. To ogromny atut owej pozycji. Już od pierwszej strony wzbudza zainteresowanie, które z każdą kolejno przewracaną kartką staje się coraz to intensywniejsze. Inteligentne i wyważone prowadzenie fabuły niepozwalające na szybkie rozszyfrowanie jej zakończenia, idealny dobór tła rozgrywającej się akcji, ozdabianie historii ciekawymi i jakże rozpalającymi wyobraźnię oraz ożywiającymi zmysły opisami zachęcającymi do natychmiastowego znalezienia się w konkretnym miejscu i  stopniowanie poszczególnych informacji, a także zgrabne scalanie pojedynczych elementów, powodują całkowite przenikanie i zagłębianie się w ukazaną historię. Te cechy wyzwalają poczucie realności i autentyczności, a zarazem wzmożenie już aktywnego i emocjonalnego uczestniczenia w życiu bohaterów. A to z kolei sprowadza się do tego, iż przez całą lekturę z lekkim poddenerwowaniem, podekscytowaniem i nutką rodzącej się nadziei, oczekiwałam na pozytywne i szczęśliwe zakończenie. Nieustannie w trakcie delektowania się ową prozą towarzyszyły mi wzruszenie, jaśniejący płomień w sercu, ciepło na duszy, uśmiech na ustach, ale również odrobinka labilności, zaaferowanie oraz przyjemny lęk prowadzący do stanu euforii. Powieść kompletnie zawładnęła moimi myślami, zarówno jeszcze przed  poznaniem pierwszej kartki, poprzez czas smakowania tejże historii, aż po ostatnią jej stronę i nawet po odłożeniu książki na półkę. A to tylko stanowi o znakomitości owej powieści. Zakończenie, które wydawać by się mogło banalne, niezwykle mnie ujęło. Jedno zdanie, ale ubrane w esencjonalny i  emocjonalny sposób, niesamowicie mnie poruszyło.

"Cierpkie winogrona" to paleta barwnych osobowości, każda z postaci wnosi w przedstawioną opowieść swą indywidualność, tym samym ją uatrakcyjniając i dodając pikantności. Z przyjemnością śledziłam ich losy, czułam wszystkie targające nimi emocje, intensywne wibracje i jawiące się pożądanie między co poniektórymi z nich, ale także wzajemną niechęć, ukryty żal oraz ograniczone zaufanie. Prawie wszystkich, poza pewnymi wyjątkami odgrywającymi dość znikome role, od razu obdarzyłam sympatią. Każda z tychże osób mnie w jakimś stopniu ujęła, za sprawą swej pociesznej bezradności, wspaniałej opiekuńczości, niebywałej wrażliwości, a nawet humorystycznej dociekliwości. Przeplatają się zatem losy ciepłej, zrozpaczonej i pragnącej dojścia do prawdy Pauliny; zabawnej, wyluzowanej i nieco naiwnej Niny; upartej, obdarzającej wsparciem i miłością Zofii;  przystojnego i tajemniczego Stawrosa; egoistycznego i korzystającego z życia Gabriela oraz dojrzałego, pomocnego i przyjaznego Teodora. Oczywiście nie można zapomnieć o wzmiankowych, ale jakże wyraźnych rolach twardej, szczerej i wnikliwej Mariny oraz określanego mianem człowieka bezwzględnego Christosa Vanizelosa.

Akcja powieści toczy się zarówno w przepięknym i urokliwym Zamościu, jak i na wyspie Korfu, której urokliwe krajobrazy i niepowtarzalna oraz wyjątkowa atmosfera zdecydowanie dominowały w prozie. Autorka doskonale odzwierciedliła klimat tamtejszego regionu Grecji oraz mentalność mieszkańców malutkiej wioski wypoczynkowej Afionas, położonej w cudownej zatoce wyspy. Przed oczyma przewijały mi się wspaniałe obrazy, na których widniały charakterystyczne domy oplatane zjawiskowymi bugenwillami, tawerny z wyśmienitym jedzeniem i grecką uliczną muzyką (rembetiko), piaszczysta, złota i nierzadko bezludna plaża Porto Timoni, do której prowadzą wąskie i otoczone zaroślami ścieżki, mieniąca się srebrnymi drobinkami turkusowa woda morska odbijająca promienie słoneczne, błękitne, ciche i romantyczne groty oraz soczyście zielone i skaliste wzgórza. Przyznaję, że po skończeniu powieści, spragniona poszerzenia wiedzy wyszukiwałam wspomniane miejsca w internecie, przeglądałam urzekające fotografie. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. Bajka! Coś niesamowitego!

Podsumowując, "Cierpkie winogrona" to czarująca, urzekająca, wzruszająca, refleksyjna i pełna emocji opowieść o miłości, poszukiwaniu prawdy, godzeniu się z losem, radzeniu sobie po stracie najbliższej osoby, odkrywaniu kart przeszłości i sekretów zatajanych przez lata, zdradzie, pokonywaniu przeszkód nieprzerwanie jawiących się na drodze prowadzącej ku spełnieniu i osiągnięciu wewnętrznego spokoju, a wreszcie o nadziei na lepsze jutro i wierze w to, że jeszcze może być pięknie. Historia skłania do pewnych przemyśleń i pozwala odpowiedzieć sobie na pytania, czy kłamstwo boli równie mocno co wyznanie prawdy? Czy rzeczywiście zatajenie prawdy chroni bliskich przed cierpieniem i bólem? I czy nieujawnianie prawdy dla dobra wszystkich jest na pewno słusznym rozwiązaniem? Powieść pokazuje, że aby zacząć życie od nowa, najpierw trzeba ostatecznie zamknąć poprzedni jego rozdział, zrzucić zbędny balast, pogodzić się z przeszłością i pożegnać to, co minione. "Cierpkie winogrona" to słodko-gorzka powieść, którą warto poznać. Gorąco polecam!


Cytaty:

"Mam ją jeszcze pocieszać? Albo przekonywać, że naprawdę byliśmy kochającą się parą
i że nie mieliśmy przed sobą tajemnic? Kto mi w to uwierzy?
Paulina zastanawiała się, przygryzając wargę do bólu.
Zawsze gdy spotykało ją coś złego, była przekonana, że na to zasłużyła.
Teraz też szukała w sobie winy.
Przez głowę przebiegały jej tysiące poplątanych myśli."


"(...) Nie umiała poradzić sobie z tym, że Janek ją oszukiwał.
Czuła się upokorzona. 
Zaraz po jego tragicznej śmierci była zrozpaczona i przerażona perspektywą życia bez niego.
Jeszcze bardziej bała się tego, czego się o nim dowie.
Popadała w skrajności. To ogarniało ją uczucie tęsknoty, to znów nienawiści.
Czuła się zagubiona."


" - (...) Czasem go nienawidzę, a czasem tęsknię za nim aż do bólu.
Żeby się godnie pożegnać z moim małżeństwem, 
muszę wyjaśnić wszystkie dręczące mnie wątpliwości, które narosły wokół tej sprawy.
Zanim zacznę budować nowe życie, chcę wiedzieć, jakie było naprawdę to poprzednie."


Tytuł: "Cierpkie winogrona"
Autor: Bożena Gałczyńska-Szurek
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2017 (wydanie pierwsze)
Oprawa: miękka
Ilość stron: 305
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.

Moja ocena: 8/10 


 
Książka bierze udział w wyzwaniu:

10 komentarzy:

  1. Ta nieprzewidywalność mnie intryguje, zawsze stanowi to dla mnie duży plus przy ocenie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że Ci się podobała. Świetna książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam starsze wydanie "Wieczność bez ciebie" autorki i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Dkatego myślę że i ta mogłaby przypaść mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna książka tej autorki, którą mam ochotę przeczytać. Brzmi obiecująco :D
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam twórczości autorki i chętnie poznam, bo uwielbiam takie słodko-gorzkie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mam na nią ochoty. ;/ Czasu zresztą też nie mam. :[

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz i ja nabrałam chęci na jej przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciekawa tej książki. Nieprzewidywalność i budzenie emocji to coś, co lubię. Książka czeka na swoją kolej na stosiku, może w sierpniu uda mi się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam twórczości Bożeny Gałczyńskiej-Szurek, ale jeśli kiedyś przypadkiem trafi w moje ręce, to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)