czwartek, 27 sierpnia 2020

„Zaczekaj na mnie” — Monika Michalik




„(...) — Życie nie jest po to, aby je analizować, rozważać, ale żeby chłonąć je pełną piersią. 
Trzeba wyciskać je jak soczystą pomarańczę. (...) Tak bardzo, żeby sok kapał po łokciach.”

 
Amelia to młoda i piękna kobieta. Niestety jej życie nie jest usłane różami. Od dłuższego czasu kobieta zmaga się z bólem, strachem i niepewnością jutra. Za zamkniętymi drzwiami domu doznaje wielu krzywd ze strony męża, który bardzo się zmienił, stał się zupełnie innym człowiekiem. Oschłym, stanowczym i bezlitosnym. Kobieta żywi jednak nadzieję, że to tylko przejściowe i że mężczyzna, którego kiedyś pokochała, wróci i będzie jak dawniej. Amelia, pragnąc choć na chwilę zapomnieć o tym, co dzieje się w czterech ścianach rodzinnego domu, skupia się na pracy w nadmorskim pensjonacie „Bryza”. Pewnego dnia jego próg przekracza Aleksander Domański — pisarz i obiekt westchnień kobiet. Amelia również ulega jego urokowi. Ten zafascynowany jej osobą postanawia poznać ją bliżej. Między dwojgiem zaczyna rodzić się uczucie. Wkrótce dochodzi do tragedii...

„Zaczekaj na mnie” to moje pierwsze spotkanie z piórem Moniki Michalik. I śmiało mogę je uznać za udane, biorąc pod uwagę fakt, że ową powieść pochłonęłam w jedno popołudnie. To niewątpliwie intrygująca, porywająca, momentami melancholijna, chwilami sentymentalna historia, od której naprawdę trudno się oderwać. Z każdą kolejno przewróconą kartką absorbuje bardziej, a emocje z niej wypływające wzbierają na sile.

To opowieść poruszająca wiele istotnych zagadnień, aczkolwiek skupiająca się przede wszystkim na przemocy wobec kobiet. Niepokój, niepewność jutra, ból fizyczny i emocjonalny, samotność, utrata poczucia bezpieczeństwa, żal, a nawet wstyd każdego dnia towarzyszą pokrzywdzonym. Nie dzielą się swymi przeżyciami z innymi, nie ujawniają tego, co dzieje się w ich domu, zamykają się w sobie z obawy przed niezrozumieniem, odrzuceniem, a być może również przerzuceniem winy na nich, a nie na oprawcę. To niezwykle ciężki temat, ale niewątpliwie wymagający dyskusji. A powieści takie jak „Zaczekaj na mnie” są bardzo potrzebne, bo mogą pomóc niejednej skrzywdzonej osobie, dać siłę do walki, być motywacją do wydostania się ze szponów dramatycznej sytuacji, a nade wszystko mogą dać nadzieję na to, że jeszcze może być pięknie i normalnie.

Naznaczona bólem, smutkiem i nostalgią historia owiana jest również lekką i ciepłą nutą oraz namiastką uśmiechu. Bezinteresowna przyjaźń, praca sprawiająca przyjemność, ukochane miejsca będące lekarstwem na chandrę, a także zaskakujące spotkania, które zmieniają życie na zawsze. Nadmorski klimat miasteczka, szum fal dających ukojenie, powiew wiatru, który zabiera zmartwienia, plaża zachęcająca do spacerów, morze, którego nieobliczalna i zarazem piękna aura mami i fascynuje. Tajemnice rodzinnego domu, sekretne miejsce pod łóżkiem i zaskakujący dokument. Owe elementy stanowią przyjemniejszą i enigmatyczną część wspomnianej powieści.

„Zaczekaj na mnie” to wciągająca, fascynująca i niesamowicie frapująca, aczkolwiek niepozbawiona irytujących fragmentów (głównie w postaci dialogów) opowieść o stopniowym odzyskiwaniu pewności siebie, sile przyjaźni i prawdziwej miłości, zamykaniu drzwi do przeszłości, powolnym wkraczaniu w nowy etap życia i wreszcie o poznaniu smaku szczęścia i wolności. Zachęcam do lektury! 


Tytuł: „Zaczekaj na mnie”
Autor: Monika Michalik
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2020
Ilość stron: 432
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Egzemplarz recenzencki

1 komentarz:

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.