poniedziałek, 25 marca 2019

"Siostra Księżyca" - Lucinda Riley




"(...) czasami w życiu dochodzi się do punktu, kiedy nie można już iść dalej tą samą drogą
i trzeba przejść przez most, by ruszyć dalej."

 
Tiggy przebywa na terenie szkockiej posiadłości Kinnaird, gdzie opiekuje się dzikimi zwierzętami, a w szczególności kotami. Zaprzyjaźnia się też ze współpracownikami, zakochuje w kardiochirurgu będącym właścicielem pięknego domu i wielohektarowych obszarów, a także poznaje starszego człowieka o imieniu Chilly, który jak się okazuje jest jej poniekąd bliski, i co więcej, zna jej historię. Niegdyś obiecał komuś, że wskaże kobiecie drogę do domu. Tiggy za jego namową oraz ze wskazówkami otrzymanymi po śmierci Pa Salta postanawia udać się do Grenady, by odnaleźć swą prawdziwą tożsamość. Tam dociera do domu, który przywołuje pewne obrazy sprzed lat. A jego obecni mieszkańcy - krewni, Angelina i Pepe, zabierają Tiggy w podróż do przeszłości, do czasów kiedy jej babka La Candela była słynną tancerką flamenco. Kobieta odkryje również, że ma niezwykły dar...
 
Przyznaję, że odwlekałam lekturę książki "Siostra Księżyca", z jakiegoś bliżej nieznanego mi powodu wzbraniałam się przed jej otwarciem. Możliwe, że przyczyniła się do tego jej obszerność i świadomość, że spędzę z nią kilka dni. O tyle to było dla mnie dziwne, że przecież uwielbiam powieści Lucindy Riley i zawsze z ogromną chęcią po nie sięgam. Tym razem jednak długo nie mogłam się przełamać. Ale cóż, termin gonił, a poza tym jak to mówią "co się odwlecze, to nie uciecze". Zatem pewnego wieczora zasiadłam do lektury najnowszej historii znakomitej autorki i przepadłam.

Po raz kolejny Lucinda Riley zabrała mnie w wyśmienitą, fascynującą, magiczną, enigmatyczną i absorbującą podróż. Przysypana śniegiem Szkocja, posiadłość Kinnaird skrywająca tajemnice, owiana chłodem i niejako niebezpieczeństwem, ciepłe Sacromonte z romskimi grotami, pachnąca szałwią, miętą i lawendą Alhambra. Piękno otaczającej natury, zapach świeżo upieczonego chleba maczanego w oliwie, smak mięsistych pomidorów, tradycje Romów, niepowtarzalny klimat lokali, w których wybrzmiewały cudowne dźwięki flamenco, odgłosy wydobywające się z ust śpiewaków i rytmicznych uderzeń dłoni. Obraz ruiny, unoszącego się kurzu, łez, rozpaczy i nade wszystko pustki po wojnie.

A to wszystko wprawia w jedyny w swym rodzaju nastrój, budzi ciekawość wzmagającą z każdym kolejnym rozdziałem, niejednokrotnie wprowadza w stan kontemplacji, a ponadto wyzwala chęć zgłębiania się w poszczególne zakamarki podjętych aspektów, a tych paleta jest dość szeroka. Wiele zagadnień szczególnie jest warta uwagi, a mam na myśli między innymi: dokonywanie wyborów między rodziną a karierą, miłością a sukcesem, macierzyństwem a spełnieniem zawodowym, ochronę przyrody, kompleks niskiego wzrostu i braku kobiecych kształtów, a przede wszystkim odebranie dziecku beztroskiego dzieciństwa. A to niestety nie wszystko, albowiem w powieści poruszone zostały też inne kwestie, jak zdrada, samotność w związku, śmierć dziecka, dyskryminacja, uległość, determinacja w dążeniu do celu, ambicja, ucieczka z kraju przed wojną, poszukiwanie własnych korzeni, odnalezienie swego powołania czy też próba rozwikłania nurtującej zagadki.

Rozpiętość tematyczna, jak widać, jest spora, a jej pojedyncze odłamki ukazane zostały w precyzyjny sposób, tworząc harmonijną i wartościową całość. Pięknie namalowana powieść z doskonale oddanym klimatem opisywanych miejsc, zdarzeń i zjawisk (również z nutką parapsychologii) oraz wspaniałą kreacją bohaterów, a w szczególności La Candeli, której postać inspirowana była biografią sławnej tancerki flamenco, Carmen Amayi. Jestem pełna podziwu dla autorki za pasję tworzenia wyjątkowych opowieści, doskonały research, naturalność i emocjonalność fabularną oraz trafność spostrzeżeń i łatwość prowadzenia wątków.

Nostalgiczna, duchowa i niezwykła - taka właśnie jest "Siostra Księżyca", którą gorąco polecam! 
 
 
"W życiu trzeba kierować się intuicją i zdrowym rozsądkiem.
Jeśli nauczysz się korzystać z nich obu w odpowiednich proporcjach,
będziesz podejmować właściwe decyzje w sposób naturalny."
 
 
Tytuł: "Siostra Księżyca"
Autor: Lucinda Riley
Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2019
Ilość stron: 576
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
Egzemplarz recenzencki 
 
 

6 komentarzy:

  1. Książka wydaje się bardzo ciekawa :D
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli będę miała okazję, to ją przeczytam :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja naprawdę świetna, ale książka raczej nie dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już dużo pozytywnych recenzji tej książki, więc myślę, że lektura jeszcze przede mną.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo rzadko czytam książki i jakoś sobie w tym kraju żyję.Chodź na pewno muszę to zmienić i zacząć czytać książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy zachwycają się tą serią ,muszę i ja ją w końcu przeczytać!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.