piątek, 16 listopada 2018

"Teatr pod Białym Latawcem" - Ilona Gołębiewska




"(...), tak sobie pomyślałam, że człowiek jest jak ten latawiec. 
Wciąż musi starać się wzbić w górę, bo tylko wtedy jest wolny. 
Każdy człowiek potrzebuje wolności jak powietrza..."


Zuzanna Widawska straciła pracę w największym dzienniku krajowym, ukochanego oraz luksusowy apartament. Wkrótce znajduje zatrudnienie jako dziennikarka w redakcji niewielkiego kobiecego pisma. Owo zajęcie nie jest oczywiście spełnieniem jej marzeń, ale tak naprawdę nie ma wyboru. Musi utrzymać siebie i to obskurne mieszkanie w kamienicy przy ulicy Magicznej. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie od swej szefowej, ma znaleźć dobry temat do świątecznego wydania gazety. Niebawem zaprzyjaźnia się z Eleną Nilsen, która okazuje się jej sąsiadką...
Elena Nilsen to osiemdziesięciolatka, pełna energii i zapału. We własnym domu prowadzi zajęcia aktorskie dla dzieci z osiedla, udziela się również charytatywnie jako wolontariuszka w Fundacji Złotych Serc. Kobieta ma jedno marzenie - pragnie stanąć jeszcze na teatralnej scenie...
Jakub Bilewicz to znany biznesmen, wdowiec i ojciec niepełnosprawnego Igora. Mimo iż od tragicznego wypadku nieopodal miejscowego teatru minęło kilka lat, nadal nie potrafi poradzić sobie z utratą żony oraz chorobą syna, którego marzenie o byciu muzykiem już nigdy się nie spełni. Mężczyzna ma jeden cel - dopaść sprawcę, który zniszczył jego rodzinę i zrównać z powierzchnią ziemi przypominający o dramacie teatr...
W pewnym momencie losy tych trzech osób krzyżują się. Co z tego wyniknie?
 
"Teatr pod Białym Latawcem" stanowi moje piąte spotkanie z piórem Ilony Gołębiewskiej. Po książki autorki zawsze sięgam z przyjemnością, i pomimo że co do poprzednich tytułów miałam pewne niewielkie zastrzeżenia, to w ostateczności wszystkie uważam za udane i sympatyczne, a moja ich ocena jest jak najbardziej pozytywna. W związku z tym z wielką ochotą i podekscytowaniem wyciągnęłam rękę po najnowszą powieść wspomnianej pisarki. I zdecydowanie muszę przyznać, że ta okazała się najlepsza, najciekawsza, najbardziej intrygująca, emocjonująca i klimatyczna. I co najważniejsze, dla mnie niewątpliwie wyjątkowa.

A to głównie za sprawą cudownej, ciepłej i niepowtarzalnej aury, jaką owiana jest opowiedziana historia. Mam na myśli wspaniałą atmosferę teatru, jego specyficzny zapach, jedyny w swoim rodzaju urok, moc łączenia ludzi i wyzwalania w człowieku rozmaitych emocji, które nie przemijają, osadzają się głęboko w sercu i nie dają o sobie zapomnieć. Ów aspekt teatralny przywołał mnóstwo moich wspomnień, nie tylko od strony widowni, ale przede wszystkim od strony kulis i sceny, na której miałam przyjemność niegdyś stać i tym samym móc przekazać widzom emocje, które we mnie tkwiły. Liczne próby, które nie męczyły, a dawały radość, przygotowania w garderobie przed występem, mobilizujący stres przed samym wyjściem na scenę, otworzenie się na publiczność i ten moment, kiedy schodzi się ze sceny ze świadomością, że się podobało, a dowodem na to były liczne oklaski. I zawarte wówczas przyjaźnie, które choć nie przetrwały próby czasu, to na zawsze pozostaną w myślach i sercu. Choć nie obyło się bez łez, zgrzytów, przeszkód czysto technicznych, to było warto tego wszystkiego doświadczyć. Warto było przeżyć tyle chwil i móc o nich opowiadać. Bo były nadzwyczajne.

Dzięki poruszającej powieści, jaką z pewnością jest "Teatr pod Białym Latawcem" mogłam odbyć sentymentalną podróż do przeszłości, do czasu sprzed kilkunastu lat. Aczkolwiek nie tylko w trakcie chłonięcia owej historii towarzyszyła mi nostalgia. Niejednokrotnie się wzruszyłam, od czasu do czasu na mych ustach pojawiał się uśmiech (i wiem już co stanowi podstawę wyśmienitego humoru), a niekiedy zdarzało się, że miałam ochotę porządnie uderzyć w stół lub tupnąć nogą. Bowiem autorka zawarła w swej powieści szeroki wachlarz zagadnień, począwszy od pokazania konsekwencji zbyt wygórowanej ambicji, która może zgubić i doprowadzić do upadku zawodowego oraz finansowego, poprzez życie ludzi niepełnosprawnych, którzy mimo pewnych fizycznych słabości i nieustannego bólu umieją czerpać radość z każdej chwili, po pełne rozpaczliwego cierpienia radzenie sobie ze śmiercią i trwałym okaleczeniem bliskich osób. Tematyka ta urozmaicona jest powrotem do dramatycznych czasów wojennych, które odbierały życie ludzkie, niszczyły ważne obiekty kulturalne, wyrywały serce, pustoszyły duszę i pozbawiały możliwości realizowania swej pasji. Jednak pozostawała nadzieja, że pewnego dnia te ciemne chmury nad krajem rozgoni słońce.

"Teatr pod Białym Latawcem" to owiana refleksyjną nutą, otulona intrygującym i melancholijnym fluidem starego teatru, ukazująca urok przedwojennej kamienicy, a nade wszystko pięknie namalowana i obfitująca w morze uczuć powieść o skrywanych uczuciach, bolesnych tajemnicach i dramatach siejących pustkę w sercu. O następstwach popełnianych błędów, upartym dążeniu do poznania prawdy, wyrzutach sumienia burzących normalność, trudnych rozstaniach i ufnych powrotach, zawiłości rodzinnych więzi oraz stopniowym uczeniu się pokory. O sile przyjaźni, empatii, próbach zapomnienia i dzieleniu się z innymi pasją. I wreszcie o zwykłych ludziach, którzy są jak latawce. Raz się wznoszą, innym razem upadają. To pierwsze rodzi szczęście i spokój, to drugie z kolei, nierzadko niezbędne, staje się przebudzeniem...
 
 
"(...) W życiu nie ma prób tak jak w teatrze. 
Od razu jest premiera, co oznacza, że każda sekunda naszego życia jest bezcenna."
 
 
"(...) W chaosie rodzi się szaleństwo, w szaleństwie pasja,
w pasji wielka radość życia."
 
 
Tytuł: "Teatr pod Białym Latawcem"
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2018
Ilość stron: 480
Oprawa: miękka
Kategoria: obyczajowa
 
 
"(...) Wtulona w nią, spojrzała na sąsiadujący plac, gdzie dzieci puszczały latawce. 
Szczególnie jeden z nich, w śnieżnobiałym kolorze, wzbił się naprawdę wysoko. 
Jakby chciał udowodnić, że świat nie stawia żadnych granic i dosłownie wszystko jest możliwe."

6 komentarzy:

  1. Nim zaczęłam czytać twoją opinię raczej byłam nastawiona na "nie" książce. Teraz jednak nie jestem pewna, gdyż fabuła kusząco się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji nic czytać tej autorki, ale z pewnością to nadrobię, bo lubię dawać szansę naszym polskim autorom :) Póki co się nie zawodzę :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie zapowiadająca się książka :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.