wtorek, 11 kwietnia 2017

"Już nie uciekam" - Anna Sakowicz




" - (...) Sporo przeżyłam i nauczyłam się, że życie nie jest czarno-białe. 
Ma sporo odcieni szarości, ale i innych kolorów też. Trzeba tylko chcieć je zobaczyć."


"Już nie uciekam" to niestety ostatni już tom trylogii kociewskiej, szkoda. Pierwsze dwa, a mianowicie: "Złodziejka marzeń" (recenzja) oraz "To się da!" (recenzja) miałam okazję przeczytać rok temu i mimo iż minęło sporo czasu i zdążyłam pochłonąć przez te kilkanaście miesięcy ponad sto innych książek, to bardzo dokładnie pamiętam, o czym opowiadały poprzednie powieści Anny Sakowicz. Z przyjemnością zaczytywałam się w każdym tomie, poniekąd zżyłam się z bohaterami, z ciekawością śledziłam ich losy, a przede wszystkim zaznałam mnóstwo emocji - od wzruszenia poprzez śmiech, dlatego nie ukrywam, że będzie mi brakować owej serii. Zapraszam na recenzję.

Anna Sakowicz - ukończyła filologię polską oraz edukację filozoficzną i filozofię na Uniwersytecie Szczecińskim, a także edytorstwo współczesne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jest mamą, żoną i posiadaczką kota Nutusia. Mieszka w wymarzonym domku z czerwonymi pelargoniami w oknach. Ma bzika na punkcie wynalazku Gutenberga, dlatego bez opamiętania otacza się książkami. Tworzy też własne historie. Debiutowała zbiorem humoresek "Żółta tabletka" (2014), w następnych latach ukazały się jej powieści: "Złodziejka marzeń" (2014), "Szepty dzieciństwa" (2015), "To się da!" (2016) oraz "Niedomówienia" (2016). Prowadzi blog: kuradomowa.blogujaca.pl (źródło: okładka książki "Już nie uciekam")

Joanna sprzedaje swoje mieszkanie i ostatecznie przeprowadza się na Kociewie. Pragnie ziścić jedno ze swoich marzeń, jakim jest uruchomienie kawiarni z klimatycznym wystrojem oraz przepełniającym ją zapachem kawy i pieczonych ciast. Decyduje się wynająć lokal, który jak się okazuje owiany jest pewną tajemnicą... Dodatkowo kobieta znajduje pod deskami teczkę odkrywającą fakty z przeszłości... Joanna nadal zaangażowana jest w pracę jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci, choć zaczyna mieć coraz większe wątpliwości, czy się do tego nadaje. Skupia się również na pisaniu dla nich bajki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję jej wydania od bardzo poważnego wydawnictwa, które stawia warunki... Ponadto kobieta stopniowo dostrzega dziwne przesłanki w zachowaniu swego narzeczonego - Artura... Tymczasem na drodze Joanny ponownie pojawia się Jaromir, który wywołuje w niej skrajne uczucia oraz ktoś trzeci... Jej życie miłosne zatem się komplikuje i przybiera nieoczekiwany kierunek...

Główną bohaterką trylogii jest ponad czterdziestoletnia Joanna - matka nastoletniej córki, z którą widuje się zazwyczaj w weekendy; córka swojej ciekawskiej, dociekliwej i nadopiekuńczej matki, która za wszelką cenę i w trybie natychmiastowym chce doprowadzić swą pierworodną przed ołtarz, a jej wymarzonym zięciem jest oczywiście doktor oraz narzeczona Artura - człowieka, który nie uporał się tak do końca ze swą przeszłością, tym samym nie wykazuje się szczerością wobec kobiety i ukrywa przed nią swe słabości. Joanna to kobieta skromna, uczciwa, uprzejma, serdeczna, ciepła, niezwykle wrażliwa, pragnąca spełnić swe marzenia. Dlatego krok po kroku dąży do ich realizacji. Marzy bowiem o kochającym mężczyźnie, ognisku rodzinnym, domu pełnym zapachów i smaków, spokoju, szczęściu i poczuciu bezpieczeństwa. Jej postać nie jest idealizowana, to kobieta, która posiada wady, popełnia błędy, okazuje swe słabości, nie kryje się z porażkami. Stara się radzić sobie z przeciwnościami losu, wykazuje się siłą walki (choć nie zawsze przychodzi to z łatwością), a w pewnym momencie dociera też do wniosku, że musi wreszcie podjąć ryzyko, a przede wszystkim przestać uciekać. Jej osoba wzbudza ogromną sympatię, sądzę, że wiele kobiet mogłoby się z nią utożsamiać, odnaleźć w niej jakąś część siebie. 

W powieści pierwsze skrzypce odgrywa - bynajmniej w moim odczuciu - wątek miłosny. Swego czasu Joanna przyjęła oświadczyny Artura, będąc przekonaną, iż darzy go wielką miłością i że jest on tym właściwym mężczyzną. Swoją drogą w dużej mierze dla niego postanowiła przeprowadzić się na Kociewie. Aczkolwiek z czasem jego zachowanie i sposób postępowania wzbudza w Joannie pewne podejrzenia i sprawia, że kobieta coraz częściej zastanawia się, czy rzeczywiście Artur jest tym mężczyzną, z którym pragnie spędzić resztę życia. Zaczyna mieć wątpliwości co do swych uczuć względem niego, nie potrafi ich dokładnie sprecyzować i wyrazić. Sprawy się bardziej komplikują, kiedy na horyzoncie pojawia się znów arogancki, bezczelny, nietraktujący życia zbyt poważnie Jaromir - grafik, wykonujący ilustracje do bajek napisanych przez kobietę. To mężczyzna, który z pewnością namiesza w życiu Joanny, poniekąd ratując ją przed nietrafionym wyborem... Joanna traci niejako zaufanie do samej siebie, ma ciężki orzech do zgryzienia i staje przed  podjęciem niełatwej decyzji, tym bardziej, że w jej życiu pojawia się kolejny osobnik płci męskiej wyróżniający się dobrocią, chęcią niesienia pomocy,  także umiejący słuchać i udzielać wsparcia... Kogo zatem wybierze Joanna? 

"Już nie uciekam" to powieść obyczajowa z zabarwieniem humorystycznym. Przyznam, że co po niektóre fragmenty nie tylko wywołały uśmiech na mej twarzy, ale wielokrotnie doprowadziły do wybuchów śmiechu. Uwielbiam ciocię Zofię - kobietę żwawą, gościnną, pomocną, bezpośrednią, doskonale posługującą się gwarą kociewską (wynotowałam sobie kilka słów m.in.: arbata, amt, ruchanki z fjutem :)), wykazującą się umiejętnością czytania z oczu i dostrzegania rzeczy, z których wielu nie zdaje sobie sprawy bądź nie dopuszcza pewnych myśli czy uczuć do siebie. Przyjaźni się ona bowiem ze swoją sąsiadką Jadzią, z którą pewnego dnia postanawia przeprowadzić egzorcyzmy w wynajętym przez Joannę lokalu. Zdecydowanie rozbawił mnie nie tyle sam pomysł starszych pań, co przede wszystkim sposób jego wykonania. Zabawnych chwil z udziałem obu kobiet było kilka, jednak nie chciałabym ich przytaczać, aby zbyt wiele nie zdradzić. Zapewniam, że niewątpliwie można się nieźle zrelaksować takowe czytając.

Najbardziej poruszającym natomiast wątkiem książki był na pewno wolontariat Joanny w hospicjum dla dzieci. Ból i cierpienie dziecka zmagającego się z nieuleczalną chorobą oraz patrzenie na jego nieuniknioną śmierć zawsze wywołuje we mnie mnóstwo emocji oraz powoduje, że w mych oczach wzbierają łzy. To niezwykle trudny i smutny temat, skłaniający także do wielu przemyśleń. Uświadamia bowiem, że czasem po prostu trzeba pozwolić odejść najbliższej i ukochanej osobie, nawet jeśli to wyzwala ogromny i przenikający ból. Na pewne rzeczy nie mamy niestety wpływu i nikogo nie jesteśmy na siłę utrzymać przy życiu, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli...

Podsumowując, "Już nie uciekam" to opowieść o miłości, spełnianiu najskrytszych marzeń, poszukiwaniu własnej drogi ku szczęściu, przyjaźni, dokonywaniu życiowych wyborów, nadziei, a także o chorobie, utracie bliskiej osoby oraz śmierci. To powieść, która intryguje, angażuje, wzrusza, porusza, bawi, a także skłania do refleksji. To słodko-gorzka historia z niejednym akcentem humorystycznym. To lekka, przyjemna, a jednocześnie podejmująca trudne zagadnienia książka, po którą warto sięgnąć. Serdecznie polecam trylogię kociewską. Zachęcam do lektury.


Cytaty:

"(...) Niecały rok to niewiele, by dobrze poznać drugiego człowieka.
Byłam na etapie zauroczenia tym mężczyzną.
Nie widziałam w nim żadnych wad, a przecież z pewnością jakieś miał.
Może lepiej ich nie odkrywać i zostawić wszystko tak, jak jest?"


"(...) Właśnie był u mnie namacalny dowód na to, że nie warto tracić nadziei.
Nigdy. Nawet gdy się wydaje, że jesteśmy w czarnej dziurze,
to trzeba umieć dostrzec światełko, bo to ledwie tlące się coś może rozpalić się wielkimi neonami. 
Trzeba tylko mocno wierzyć."


"(...) Żyłam w dwóch światach. Miałam poczucie schizofrenii.
Za drzwiami tego ciężkiego budynku moje życie rozpadało się na kawałeczki,
po wyjściu z niego trzeba było je składać w całość, z reguły niedbale.
Nie umiałam uporządkować emocji, nie umiałam oddzielić tych dwóch miejsc."


"(...) Jedno, co mi w życiu naprawdę wyszło doskonale, to córcia.
Aż żal, że urodziłam tylko jednego takiego człowieczka. 
Uśmiechnęłam się do swoich myśli."


"(...) Życie to przecież dyscyplina długodystansowa, 
więc trzeba równomiernie rozkładać siły i gospodarować emocjami, 
a nie huzia na Józia i wszystko albo nic.
Tylko spokój może mnie uratować.
Nie miałam zamiaru się spieszyć."


" - (...) Miłość to wojna, busz, trzeba wyposażyć się w broń i tak dalej, i tak dalej. 
A to tak nie działa.
Jak człowiek kocha, to nie musi o nic walczyć."


" - Czasami trzeba skapitulować. 
Nie można trzymać kogoś na siłę i karmić wiarą w to, 
że będzie dobrze, bo doskonale wiesz, że nie będzie."





Tytuł: "Już nie uciekam"
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 304
Moja ocena: 8/10

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.




Książka bierze udział w wyzwaniu:

17 komentarzy:

  1. Na pewno przeczytam, jednak najpierw wezmę się za poprzednie tomy. Lubię twórczość Ani Sakowicz, chociaż przeczytałam do tej pory jedynie dwie książki jej autorstwa. W sumie tyle wystarczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała seria. Szkoda, że się skończyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Miejmy nadzieję, że pojawi się kolejna :)

      Usuń
  3. Chętnie zapoznam się z tą serią, lubię powieści obyczajowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mówi nie książkom, ale teraz raczej po nie nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam jeszcze tej serii. Przykłady gwary kociewskiej powaliły mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :) Zatem zachęcam do lektury :) Naprawdę warto! :)

      Usuń
  6. Ten wątek hospicjum najbardziej mnie zainteresował. Cała seria przede mną, ale może kiedyś uda mi się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na zaczytane wakacje będzie naprawdę świetną pozycją. Muszę mieć ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytałam kociewskiej z małej i pomyślałam... zaraz zaraz... nazwisko autorki z małej?! a póxniej do mnie dotarło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi nie najgorzej, aczkolwiek brak mi czasu na tę trylogię, więc ją sobie podaruję. Może kiedyś, jak będę na emeryturze. ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)