poniedziałek, 22 lutego 2016

Złodziejka marzeń - A. Sakowicz



"... zaczęłam mu się przyglądać, kiedy składał zamówienie. 
Wyglądał na pierwszy rzut oka całkiem przyzwoicie: czysta koszula, spodnie na kancik. 
Dyskretnie spojrzałam w dół. O nie! Sandały. I białe skarpety. Mało nie zachichotałam. 
Lekko się zakrztusiłam, powstrzymując atak śmiechu. Był ciepły początek września. 
A facet miał na sobie sandały do spodni w kancik i grube skarpety frotte!"


"Złodziejka marzeń" - Anna Sakowicz
Wydawnictwo Szara Godzina
Oprawa miękka
Ilość stron : 239

"Złodziejka marzeń" to pierwsza książka Anny Sakowicz, po którą sięgnęłam. I muszę przyznać, że bardzo się cieszę, że się na nią skusiłam - od razu również zaopatrzyłam się w książkę "To się da!", która jest kontynuacją "Złodziejki marzeń".
Powieść czytałam z uśmiechem na twarzy, a nawet kilkakrotnie popłakałam się ze śmiechu. Jest  to książka obyczajowa z dużą dawką humoru. Momentami smutna i wzruszająca. Podejmująca ważne tematy dotyczące: chorych dzieci przebywających w hospicjum; życia w małym miasteczku - wszyscy wszystko o sobie wiedzą i ciężko cokolwiek ukryć przed sąsiadami; zmiany swojego życia, które jak się okazuje wcześniej było szare i niezbyt ciekawe. Pisana prostym, ale żywym językiem. Bardzo ciepła i refleksyjna powieść, którą czyta się z wielką przyjemnością.

A o czym opowiada książka?

Joanna jest czterdziestoletnią nauczycielką w gimnazjum. Rozwódka samotnie wychowująca córkę - Lusię i właścicielka kota. Całe dotychczasowe życie poświęca wychowywaniu córki oraz pracy zawodowej. Jej życie jest monotonne, bezbarwne. Kobieta zmęczona pracą postanawia udać się na roczny urlop zdrowotny, aby zacząć realizację swoich marzeń. A jednym z nich jest napisanie książki. Jednak okazuje się, że matka kobiety ma wobec niej zupełnie inne plany. Joanna wraz z córką na prośbę matki miałyby wyjechać do Starogardu Gdańskiego, aby tam zamieszkać ze schorowaną ciocią Zosią, która wymaga opieki. Kobieta zatem podejmuje decyzję o wyjeździe, wynajmuje mieszkanie, Lusia składa papiery do szkoły w Gdańsku. Pobyt u cioci wnosi wiele barw w życie Joanny, jest pełen niespodzianek. Kobieta zaczyna pisać bloga, uprawia jogging, podejmuje pracę w hospicjum, a nawet przeprowadza śledztwo w sprawie poznanego przystojnego sąsiada...

Czy ciocia Zosia rzeczywiście wymagała opieki?  Czy Joanna odniesie sukces pisząc bloga? Czy spełni swoje marzenie o napisaniu książki? Co wyniknie z przeprowadzonego przez nią dochodzenia? Kim okaże się być sąsiad? Czy kobieta odnajdzie miłość w tym małym miasteczku?

Główna bohaterka - Joanna przebywając na urlopie uświadamia sobie kilka spraw. Między innymi zaczyna zauważać, że brakuje jej miłości i męskiego ramienia, na którym mogłaby się wesprzeć. Przecież od kilkunastu lat nie była w związku z żadnym mężczyzną. Chyba nawet zapomniała jak to jest. Podejmując prace w hospicjum ma poczucie, że jest komuś potrzebna. Czuje się doceniona nawet wtedy, kiedy piecze ciasta na prośby sąsiadów. Przebywając z chorymi dziećmi, docenia fakt, że ona i jej córka są zdrowe, że się kochają i są szczęśliwe. Dochodzi do wniosku, że warto mieć marzenia i podjąć się ich realizacji, bo życie jest tylko jedno i czasem zbyt krótkie.
Ja bardzo polubiłam Joannę. Pewnie każda z nas czytelniczek odnajdzie w niej cząstkę nas samych. Wiele z nas kobiet we współczesnym świecie zajmuje się domem, samotnym wychowywaniem dzieci, spełnia się zawodowo, zapominając o sobie, o swoich marzeniach, o miłości. I w pewnym wieku zauważa, że nadszedł czas na zmianę swojego życia. Teraz albo nigdy. 

"Złodziejka marzeń" jest opowieścią prawdziwą, skłaniającą do refleksji nad naszym dotychczasowym życiem, zachęcającą do działania i zmian, realizacji własnych planów i marzeń. Krótko mówiąc zakochałam się w tej książce. Bardzo pozytywna opowieść. I cieszę się, że historia Joanny jest kontynuowana w książce "To się da!". 

A kim jest tytułowa złodziejka marzeń? Przekonacie się czytając książkę, którą serdecznie polecam, w szczególności nam kobietom :)

Recenzja książki "To się da!", która jest kontynuacją "Złodziejki marzeń" pojawi się na blogu na początku marca.  


"Tylko chwila jest ważna, więc należy się jej poddać. 
A czas pokaże, co przyniesie los, przecież i tak był nieprzewidywalny i miewał dziwne zwyczaje. 
Nie ma co wysuwać roszczeń wobec rzeczywistości. 
Ani też dać się przyprzeć do muru swoim oczekiwaniom. 
Dałam ponieść się tej niezwykłej rozmowie i nie chciałam już wracać do punktu wyjścia. 
Przecież i tak byłam tutaj tylko na chwilę."

6 komentarzy:

  1. Kiedyś się skuszę :)

    z-ksiazka-w-reku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie jest to książka "w moim klimacie", ale recenzja bardzo ciekawa, pozdrawiam :) http://odkrywajacksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)