Już niedługo, albowiem 1 października 2017 roku ukaże się najnowsza powieść Jarosława Wilka "P@n Wilk tam i z powrotem". W związku z owym wydarzeniem, postanowiłam poprosić wybrane blogerki o dokończenie zdania: "Książki Wilka lubię za...". Pięknie dziękuję dziewczynom za wypowiedzi oraz poświęcony czas na ich zredagowanie. Serdecznie zapraszam zatem do zapoznania się z głosami wiernych czytelniczek powieści autora: Doroty, Ani, Kasi, Marzeny i Gosi.
wtorek, 26 września 2017
niedziela, 24 września 2017
"Życie za życie" - Katarzyna Janus [recenzja]
"(...) Czasem człowiek się pomyli.
Wydaje ci się, że kogoś dobrze znasz, że jesteś go pewna, że możesz na nim polegać,
a później się okazuje, że się zupełnie myliłaś. Ot, samo życie."
Powieść "Życie za życie" już od pewnego czasu zajmuje miejsce w mojej
biblioteczce. Dokonałam jej wyboru ze względu na intrygujący, piękny i
emocjonalnie brzmiący tytuł. Zachęciła mnie też jej okładka stanowiąca
kompozycję subtelności, tęsknoty, tajemniczości, smutku i swego rodzaju
niepewności. Kilka dni temu postanowiłam wreszcie po nią sięgnąć, i po
zaledwie kilku kartkach zupełnie przepadłam. Zapraszam na recenzję.
piątek, 22 września 2017
"Pędzle w kieliszku" - Patryk Beniamin Grabiec [recenzja]
"(...) Czasem nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak codzienne wybory,
w naszych oczach mało znaczące, wpływają na całe nasze życie. Krusząc nadzieje.
Niszcząc perspektywy. Zabijając naszego ducha."
Interesujący tytuł stanowiący połączenie malarstwa i alkoholizmu,
ciekawa i zwracająca uwagę okładka oraz frapujący opis zapowiadający
zajmującą lekturę sprawiły, iż postanowiłam sięgnąć po debiut literacki
Patryka Beniamina Grabca. Nie ukrywam, że po omówionej w nim historii,
poruszającej bez wątpienia niezwykle ważny temat, oczekiwałam
zaintrygowania, zaangażowania, refleksyjności, szczegółowego i
sensownego ujęcia problematyki oraz zobrazowania owej pod względem
psychologicznym, a nade wszystko ogromu emocji związanych z przeżyciami
osoby zmagającej się z chorobą alkoholową. Tymczasem, będąc już kilka
dni po spotkaniu z piórem autora, przyznać muszę, że, może nie jedynymi,
ale głównymi przymiotami określającymi moje wrażenia są niedosyt i w
pewnym sensie rozczarowanie. Natomiast pozytywną stroną owej powiastki z
pewnością jest to, iż nadal o niej myślę. W jakim dokładnie kontekście?
Zapraszam na moją krótką opinię.
niedziela, 17 września 2017
"Tańcząc z delfinami" - Bonnie Leon [recenzja]
"- (...) Czasem, gdy się jest w ciemności, trudno jest dostrzec jakiekolwiek światło."
Moje pierwsze i jakże udane spotkanie z piórem autorki
miało miejsce całkiem niedawno, przy okazji lektury książki "Sięgając
chmur", która wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie. Skradła nie
tylko moje myśli, ale przede wszystkim serce. Urzekła, niejednokrotnie
wprowadzała w stan zadumy i zapewne zostanie w mej pamięci na długo. Po
tychże cudownych chwilach zaznajamiania się z historią ujętą we
wspomnianej prozie, postanowiłam, że z ogromną chęcią i przyjemnością
poznam pozostałe powieści pisarki, a jest ich ponad dwadzieścia. Gdy
zatem ujrzałam "Tańcząc z delfinami", od razu się na nią zdecydowałam,
bez jakiegokolwiek zagłębiania się w opis fabularny. Intuicyjnie czułam,
że i tym razem się nie zawiodę i że najnowsza książka Bonnie Leon
również wyzwoli we mnie mnóstwo emocji, pozwoli wyłuskać cenne wartości,
a także z innej perspektywy spojrzeć na otaczający nas świat i docenić
jego piękno oraz każdą chwilę życia. Nie pomyliłam się, moje przeczucie
mnie nie zawiodło. Zapraszam na recenzję.
środa, 13 września 2017
"Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk [recenzja]
"- Każdy ma w sobie pierwiastek zła. Ludzie bez skazy nie istnieją."
"Szeptucha" - to jedno słowo wystarczyło, aby wzniecić nie tylko
moje zainteresowanie, ale też wzbudzić chęć poznania historii kryjącej
się pod owym tytułem. Jednak pomimo zżerającej mnie ciekawości, nie
sięgnęłam od razu po książkę Katarzyny Bereniki Miszczuk. Dlaczego? Albowiem przynależy ona do gatunku, przed którym wzbraniam się od lat (co prawda,
przeczytałam dwie publikacje tego rodzaju, ale nie do końca wpisałabym
owe w ten gatunek). Z jednej strony mnie do niej ciągnęło, ale z drugiej
jej skategoryzowanie do literatury fantastycznej zdecydowanie
hamowało mnie przed wyciągnięciem po nią ręki. Do czasu, kiedy ujrzałam
informację o Book Tour organizowanym przez Sandrę prowadzącą bloga Rosa Czyta. Wówczas pomyślałam "a co mi tam, spróbuję, najwyżej odłożę po
kilku stronach, nie przeczytam, odeślę dalej". Zgłosiłam się i
wyczekiwałam książki, zarówno z niecierpliwością, jak i pewną obawą.
Wahałam się nadal. Chwilami nawet żałowałam, że się zdecydowałam i
nachodziła mnie myśl, aby odmówić. Naprawdę. Na szczęście tego nie
uczyniłam. I tym sposobem "Szeptucha" okazała się moim pierwszym
spotkaniem z prawdziwą fantastyką, które uważam za udane.
Zapraszam na recenzję.
wtorek, 12 września 2017
Zapowiedź: "Geniusz ptaków" - Jennifer Ackerman
Od dziś „ptasi móżdżek”
nabiera nowego znaczenia!
Autorka
przedstawia najnowsze odkrycia naukowe dotyczące niezwykłych ptasich zdolności,
ubarwiając opowieść licznymi anegdotami. Jak się okazuje, poza doskonałą
orientacją w terenie czy umiejętnością korzystania z narzędzi, zwierzęta te
wykazują ogromną inteligencję społeczną. Potrafią zwodzić, manipulować i
podsłuchiwać. Wzywają świadków, gdy odkryją śmierć swoich pobratymców, opłakują
zmarłych i całują na pocieszenie. A niektóre potrafią nawet rozpoznać swoje
odbicie w lustrze. To idealna lektura nie tylko dla miłośników ptaków, ale
także dla wszystkich ciekawych otaczającego nas świata.
sobota, 9 września 2017
"Melodia zapomnianych miłości" - Dorota Gąsiorowska [recenzja]
"- Człowiek nie może się wyrzec tego, co kocha, bo wtedy staje się nikim,
imitacją samego siebie."
Dotychczas tylko słyszałam o książkach
Doroty Gąsiorowskiej, nie miałam okazji przyjrzeć im się bliżej pod
względem fabularnym. Ich
przecudowne okładki nierzadko przewijały się też przed moimi oczyma.
Aczkolwiek
nigdy jakoś nie czułam chęci, aby sięgnąć po jakąkolwiek z nich, aż do
teraz. "Melodia zapomnianych miłości" okazała się powieścią stanowiącą
początek mojej przygody z twórczością autorki. Ukazana w niej subtelna,
jakże piękna, melancholijna i magiczna historia nie tylko mnie zajęła,
ale całkowicie mną zawładnęła. Nie chciała pozwolić mi się
oderwać choćby na chwilkę, ale gdy już to następowało, to z kolei nie
dawała o sobie zapomnieć i usilnie namawiała mnie do powrotu, co
zresztą z ogromną chęcią czyniłam. Zapraszam na recenzję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






