poniedziałek, 2 maja 2016

Dziewczynka z balonikami - A. Turzyniecka




"Jestem brudna. I taka ciężka. Każda minuta jest walką na śmierć i życie. 
Ile jeszcze będę ją wygrywać ? Czuję, jak moje siły słabną. 
Coraz mniej potrzeby życia, coraz więcej potrzeby snu. 
Gdybym tak mogła usnąć i przespać cały wiek. 
Nagle zdałam sobie sprawę, że wcale nie pragnę umrzeć. 
Chcę tylko spać, jedynie wtedy czuję się dobrze, jedynie w tym stanie nic nie czuje. 
Ale jak na złość nie mogę spać. Jestem umęczona i to już od lat. 
Czy już zawsze tak będzie ? Jeśli tak, to ja wysiadam, dziękuję za takie atrakcje."


Książka "Dziewczynka z balonikami" rzuciła mi się w oczy na jednym z portali opiniotwórczych. Gdy ujrzałam tę cudną okładkę, ukazującą dziewczynkę idącą starym drewnianym mostem, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Tym bardziej, że zaintrygował mnie również jej tytuł. Zapisałam sobie zatem dane książki na mojej liście i któregoś dnia odbywając kolejną wizytę w bibliotece, nagle ją zobaczyłam na półce. Mimo, iż akurat tego dnia postanowiłam, że nie będę nic wypożyczać, bo miałam stosik książek do przeczytania w domu, to jednak się skusiłam. Byłam bardzo ciekawa tej książki i miałam przeczucie, że warto spędzić z nią czas. Nie pomyliłam się.

Marlena Serafin jest dwudziestosiedmioletnią Polką, mieszkającą od jakiegoś czasu w Niemczech, gdzie pracuje jako kasjerka w sklepie monopolowym. Czuje się tam samotna, nie ma chłopaka, a rodzina jest daleko stąd. Kobieta z niechęcią wstaje każdego ranka, najchętniej spędzałaby czas leżąc w łóżku. Nie zmywa naczyń, nie sprząta, nie dba o siebie od kilku tygodni. Pewnego dnia szef wysyła Marlenę na bezpłatny urlop i sugeruje wizytę u psychologa, ponieważ wybuchy płaczu przy każdym kliencie nie są normalne. Kobieta uświadamia sobie, że jedynym rozwiązaniem, które uchroni ją od kolejnej próby samobójczej jest zgłoszenie się do szpitala psychiatrycznego i skierowanie prośby o pomoc do tamtejszych lekarzy. Zostaje zatem przyjęta na oddział w szpitalu Świętej Matki w Karlsruhe, gdzie lekarze stwierdzają u niej zaburzenia depresyjno - maniakalne. Każdego dnia Marlena bierze udział w odbywających się w określonych godzinach zajęciach np. terapia sztuką. Jej ulubionym miejscem staje się palarnia, gdzie poznaje nowych ludzi i ich problemy. Ponadto uczęszcza na terapię indywidualną do dr Barbiana, w czasie której na jaw wychodzą dotąd skrywane przez nią doświadczenia z przeszłości. Marlena poddawana jest leczeniu, zażywa leki, które co jakiś czas są zmieniane. Jednak kobieta wcale nie czuje się po nich lepiej, wręcz przeciwnie. Odnosi wrażenie, że tak naprawdę nikt jej nie chce i nie może pomóc. Powracają do niej myśli o samobójstwie.

Czy Marlena podejmie kolejną próbę samobójczą ? Czy uzyska pomoc w szpitalu ? Czy terapia indywidualna pomoże jej w poradzeniu sobie z przeszłością ? Co spowodowało, że zapadła na depresję ? Co wywołuje u niej stany maniakalne ? Czy kobieta odnajdzie wreszcie sens życia ?

"Na wszystkich pani rysunkach są małe dzieci. 
Na większości z nich znajduje się mała dziewczynka. To pani jest tą dziewczynką. 
Pani wciąż jest tą małą dziewczynką, która szuka akceptacji i miłości. 
Pani Marleno, proszę pozwolić jej dorosnąć. 
Niech pani zwróci uwagę, że ta dziewczynka jest zawsze uśmiechnięta. 
Ale pani już nie jest dzieckiem. Najwyższy czas, żeby stać się uśmiechniętą kobietą." 

Marlena to kobieta inteligentna, która ze względu na prześladującą ją depresję musiała zrezygnować ze studiów, swoich planów i marzeń. Jest samotna, niestety nie udało jej się ułożyć życia z żadnym mężczyzną. Często wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa, kiedy matka na każdym kroku pokazywała swoją władzę nad  nią i rodzeństwem. Poniżała ich, wyzywała od "głupich". Najgorzej traktowała Marlenę, nie brała pod uwagę jej marzeń, nie przemawiały do niej pochwały nauczycieli twierdzących, że córka ma talent. Wyśmiewała córkę, kiedy ta oznajmiała, że chce zostać pisarką. Ponadto uważała, że Marlena jako dziecko była gruba. Udała się z nią do lekarza, sugerując, żeby przepisano jej leki na odchudzanie. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że wywołują one skutki uboczne, a jednym z nich była depresja. Matka kobiety nigdy nie okazywała pozytywnych uczuć swoim dzieciom. A jedynie ciągle krytykowała. Żałowała  im nawet na ubrania czy jedzenie, przez co Marlena nie raz była wyśmiewana w szkole. Często uciekała z lekcji, a nawet z domu. Kilkukrotnie miała myśli samobójcze. Nie była rozumiana ani przez rodziców, ani rodzeństwo. Dziewczyna zastanawiała się, dlaczego jej mama pracująca jako przedszkolanka miała świetny kontakt z innymi dziećmi, a swoje traktowała tak, jakby były dla niej karą, jakby ich nigdy nie chciała. Nie potrafiła też zrozumieć ojca - milicjanta, który nigdy nie stanął w obronie swoich dzieci. Był pod złym wpływem żony i nigdy nie mógł wyrazić swojego zdania. A może po prostu nie chciał, bo tak było mu wygodniej ?

Czasami, kiedy mamy gorsze dni twierdzimy, że "mamy depresję". Nie jesteśmy chyba wówczas świadomi wypowiedzianych przez siebie słów. Nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę oznacza depresja i jakie są jej objawy, a także jak tragiczne skutki potrafi wywołać. Zaburzenia depresyjno - maniakalne nie biorą się znikąd. Powstają w wyniku smutnych doświadczeń z czasów dzieciństwa, z powodu utraty ukochanej osoby, śmierci bliskich, straty satysfakcjonującej nas pracy, ale również mogą być skutkiem zażywania leków, które przyjmowane były w celu zwalczenia konkretnej choroby.

Książka "Dziewczynka z balonikami" ukazuje bardzo trudną i wstrząsającą historię młodej kobiety. Czytałam ją z zapartym tchem i nie mogłam się oderwać nawet na chwilę. Przedstawiona jest w bardzo wiarygodny sposób. Miałam nieodparte wrażenie, że autorka przed napisaniem tej książki musiała albo tak bardzo zagłębić się w zagadnienia depresji albo ktoś podzielił się z nią swoją przeszłością. Powieść zawiera  głęboką, poruszającą i smutną treść. Opowiada o samotności, odrzuceniu, braku akceptacji i poczucia bezpieczeństwa, ale również o chęci bycia kochanym i szczęśliwym. Skłania do przemyśleń nie tylko w trakcie czytania, ale również po jej odłożeniu. Pozwala zrozumieć istotę depresji, którą dotkniętych jest mnóstwo ludzi na świecie. Każdego dnia bowiem podejmują oni walkę ze sobą, z przeszłością, z życiem. Najważniejsze dla nich jest okazanie wsparcia i miłości, a także poczucie, że są potrzebni.

"Dziewczynka z balonikami" to książka, która nie należy do łatwych, lekkich i przyjemnych. Mimo, iż nie jest powieścią obszerną, nie liczącą nawet dwustu stron, to po jej przeczytaniu ma się wrażenie, jakby składała się z kilku tomów. Jednak warto ją przeczytać, ponieważ porusza bardzo ważne zagadnienie, jakim jest depresja. A także pomaga zrozumieć ludzi, którzy się z nią zmagają. Zapewne na długo zostanie w mojej pamięci. O tej książce nie da się zapomnieć.

"Mówi się, że kiedy zamykają się jedne drzwi, to otwierają się drugie. 
Przede mną nowe życie. To nie powrót do przeszłości, tylko zupełnie nowy etap. 
I ode mnie zależy, czy zatruję go starą nienawiścią, 
czy pozwolę losowi, by sam napisał inny scenariusz."


Tytuł : "Dziewczynka z balonikami"
Autor : Agnieszka Turzyniecka
Wydawnictwo : Szara Godzina
Oprawa : miękka
Ilość stron : 174


Serdecznie polecam !



sobota, 30 kwietnia 2016

Moje czytelnicze podsumowanie kwietnia :)




Kwiecień dobiegł końca, zatem czas na jego czytelnicze podsumowanie :)

Był to bardzo dobry miesiąc dla mnie, obfitujący w wiele pozytywnych komentarzy dotyczących moich recenzji i prowadzenia bloga. Za wszystkie miłe słowa, uwagi, wsparcie oraz okazane zaufanie serdecznie dziękuję :)

W kwietniu nawiązałam współpracę z Wydawnictwami : Prozami, Novae Res, Psychoskok i Videograf, z czego się bardzo cieszę :) Dziękuję za zaufanie :)

Chciałabym Wam przypomnieć o trwającym na blogu konkursie, w którym nagrodą jest książka "Pomniejszy przypadek manii wielkości" - W. Czusz, Wydawnictwo Novae Res.
Zapraszam do udziału w nim : http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/2016/04/konkurs.html
Konkurs trwa do 8 maja :)

W kwietniu  przeczytałam chyba same naprawdę rewelacyjne książki. Nie mogę wskazać najlepszej wśród nich, to byłby bardzo trudny wybór. Wszystkie dostarczyły mi mnóstwo niesamowitych wrażeń, śmiałam się, płakałam, popadałam w złość, byłam zaskoczona, zdumiona i zachwycona.

Udało mi się przeczytać 12 następujących książek : 
1. "Pokalane poczęcia" - Natalia Rogińska
2. "Od urodzenia" - Elisa Albert
3. "Zwilczona" - Adrianna Trzepiota
4. "P@n Wilk i kobiety" - Jarosław Wilk
5. "Nowa księga uścisków" - Kathleen Keating
6. "P@n Wilk i tajemnice tajemnic" - Jarosław Wilk
7. "Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie" - Albert Espinosa
8. "Druga runda" - Caren Lissner
9. "Zawierucha w wielkim mieście" - Krystyna Bartłomiejczyk
10. "Pomniejszy przypadek manii wielkości" - Wojciech Czusz
11. "Dziewczynka z balonikami" - Agnieszka Turzyniecka
12. "Kiedy wiosna nie nadchodzi" - Anna Wysocka - Kalkowska

Recenzje pierwszych dziesięciu powieści pojawiły się już na blogu. Natomiast recenzje książek : "Dziewczynka z balonikami" oraz "Kiedy wiosna nie nadchodzi" pojawią się na początku maja.


A tak prezentują się książki przeczytane przeze mnie w kwietniu :

Książki recenzenckie otrzymane od Wydawnictw, z którymi współpracuję lub Autorów :






Książki zakupione przeze mnie lub wypożyczone z biblioteki :




Najczęściej wyświetlane posty w kwietniu :
1. "P@n Wilk i tajemnice tajemnic" - Jarosław Wilk
2. "P@n Wilk i kobiety" - Jarosław Wilk
3. "Z teściową za pan wróg" - Izabela Milik
4. Moje czytelnicze podsumowanie marca
5. "Zawierucha w wielkim mieście" - Krystyna Bartłomiejczyk

Bardzo Wam dziękuję za odwiedzanie bloga, komentowanie, obserwowanie, a także za każde polubienie na FB.  Ogromnie się cieszę, że blog z dnia na dzień zyskuje coraz więcej czytelników wśród Was :) 
A jakie książki udało się Wam przeczytać ?  Zapraszam do komentowania :)

piątek, 29 kwietnia 2016

KONKURS !!! :)





Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie :)


Nagrodą w konkursie jest książka „Pomniejszy przypadek manii wielkości” – Wojciech Czusz, której fundatorem jest Wydawnictwo Novae Res.

Recenzja książki dostępna jest na moim blogu :
http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/2016/04/pomniejszy-przypadek-manii-wielkosci-w.html


Zasady konkursu :

1.      Polubić mój profil na FB : https://www.facebook.com/wielbicielkaksiazek/?ref=bookmarks
2.      Polubić profil Wydawnictwa Novae Res na FB : https://www.facebook.com/NovaeRes/?fref=ts
3.      Zaobserwować mojego bloga
4.      Udostępnić post konkursowy na swoim profilu na FB lub blogu ( mile widziane )
5.      Odpowiedzieć na pytanie konkursowe :

Czym dla Ciebie jest miłość ?


REGULAMIN
  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga – Wielbicielka książek / http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/
  2. Nagrodą w konkursie jest książka „Pomniejszy przypadek manii wielkości” – Wojciech Czusz, której fundatorem jest Wydawnictwo Novae Res.
  3. Konkurs trwa od 29.04.2016 do 08.05.2016 r. do godziny 23.59. Zgłoszenia wysłane później nie będą brane pod uwagę.
  4. Zgłoszenia przyjmowane są w komentarzu pod postem konkursowym na moim blogu.
  5. Zwycięzcą zostanie osoba, która udzieli moim zdaniem najciekawszej odpowiedzi.
  6. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni od dnia zakończenia konkursu na moim blogu.
  7. Zwycięzca konkursu w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników, powinien przesłać dane do wysyłki nagrody mailowo : kasiatuszek@gmail.com. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 3 dni nie zgłosi się, nastąpi wybór innego zwycięzcy.
  8. Należy posiadać adres korespondencyjny w Polsce. Nie ma możliwości wysyłki nagrody za granicę.
  9. Nagroda zostanie wysłana w ciągu dwóch tygodni od daty ogłoszenia wyników konkursu.
  10. Każdy uczestnik konkursu powinien zapoznać się z regulaminem oraz zasadami konkursu. Zgłaszając udział  w konkursie jednocześnie wyraża zgodę na akceptację regulaminu.
  11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


 Powodzenia ! :)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Pomniejszy przypadek manii wielkości - W. Czusz




"- Kocham to, co mnie przerasta - wypalił i aż skulił się w sobie, 
ogarnięty nagłą potrzebą złożenia wyjaśnień. 
- Kocham to, przed czym staję onieśmielony, co wzbudza we mnie zachwyt, 
co jest większe i lepsze ode mnie. - Poczuł, że zapala się w nim płomień ekscytacji. 
- To, co odbiera mi mowę i pozwala tylko wpatrywać się bez słowa, co oszałamia i ogłupia, 
co chcę chłonąć sobą, całym sobą, ciałem i umysłem. To nazywam... 
- Zrobił pauzę dla wzmocnienia efektu. - Pięknem."


"Pomniejszy przypadek manii wielkości" to książka, która od początku bardzo mnie zaintrygowała. Przyznaję, że jest jedną z niewielu, na którą czekałam z niecierpliwością. Dlaczego ? Przede wszystkim moją uwagę przykuła ciemna, ponura okładka ukazująca twarz kobiety z wyraźnie zaznaczonymi czerwoną szminką ustami. Moje pierwsze skojarzenie, gdy ją ujrzałam to zapewne jakiś thriller lub kryminał. Następnie uwagę zwrócił bardzo interesujący tytuł powieści, po którym tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przeczytałam zatem opis z tyłu okładki, który sprawił, że jeszcze bardziej byłam ciekawa tej lektury.

Ignacy to młody historyk sztuki, który rozpoczął studia doktoranckie oraz podjął pracę jako asystent na uniwersytecie. Zrezygnował z akademika, by zająć jeden z pokoi w mieszkaniu swoich przyjaciół - młodego małżeństwa : Klary i Feliksa. Mężczyzna przywiązuje dużą uwagę do swojego stroju, ubrania dobiera tak, aby dodawały szyku. Docenia piękno bijące od kobiet, zwraca uwagę na dokładne rysy twarzy i figurę. Ma słabość do alkoholu, a gdy za dużo wypije, nie pamięta co wydarzyło się poprzedniego dnia. Większość czasu spędza z przyjaciółmi w barze "Pod umówionym Jaworem", gdzie barmanem jest Gustaw, a szefem Tytus. Ponadto Ignacy uwielbia samotne spacery ulicami miasta, w czasie których podziwia architekturę mijanych kamienic i kościołów. Czasami odwiedza również muzea, zachwycając się znajdującymi się w nich obrazami i dziełami sztuki. Od dłuższego czasu darzy uczuciem Zofię - kobietę, która niczego nieświadoma zaręczyła się już z innym mężczyzną, a na dodatek mieszka w odległym mieście. Pewnego dnia kobieta przyjeżdża z wizytą. Wówczas Ignacy postanawia, że w ciągu tych kilku dni rozkocha w sobie Zofię, a jego przyjaciele mają mu w tym pomóc.

Czy Ignacemu uda się zrealizować swój plan ? Czy Ignacy i Zofia stworzą udany związek ? Jak potoczą się losy Ignacego ?

Ignacy jest nietypowym bohaterem, rzadko spotyka się taką osobowość w książkach. Jest człowiekiem inteligentnym, bardzo często rozmyślającym o swoim życiu, kobietach, społeczeństwie, problemach. Twierdził, że nie posiada talentu. Mówiono, że ma umysł badacza. Mnóstwo czasu spędzał na czytaniu i studiowaniu książek, m.in. o kulturach i cywilizacji. To miało mu pomóc w stworzeniu wielkiego dzieła. Niestety nie miał nigdy szczęścia w miłości. Kochał tak naprawdę cztery kobiety. Jednak z żadną z nich z różnych powodów nie potrafił ułożyć sobie życia. Miło spędzał z nimi czas na rozmowach. Natomiast unikał bliskości, kontaktu fizycznego, przytulenia, trzymania się za rękę. Nie potrafił wyrażać swoich uczuć. Zdarzyło się nawet, że chciał popełnić samobójstwo, ale nie miał odwagi. Wykazywał się niezdecydowaniem. Można było odnieść wrażenie, że jest raczej obserwatorem, lubiącym samotny tryb życia. Jednak mimo wszystko pragnącym również miłości. Gdy obdarzył uczuciem Zofię, miał nadzieję, że ona odwzajemnia jego miłość. Przygnębił go widok złotego pierścionka na palcu jej dłoni. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego wybrała innego. Wtedy, dzięki pomocy przyjaciół, podjął decyzję, że zawalczy o nią. Miał zaledwie trzy dni.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia. Byłam bardzo ciekawa ujętej w książce historii i z niecierpliwością oczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ją poznać. Spodziewałam się opowieści, która wywoła we mnie pełną paletę emocji. Tym bardziej, że zachęcona byłam zarówno wizualną oprawą książki, jak i jej krótkim opisem. I niestety trochę się pod tym względem rozczarowałam. Owszem zdarzały się momenty, kiedy na mojej twarzy gościł uśmiech. Czasami też współczułam głównemu bohaterowi, po prostu było mi go żal. Jednak ukazana historia nie do końca do mnie przemówiła. Niektóre fragmenty uważam nawet za zbędne. A takiego zakończenia się w ogóle nie spodziewałam.

Natomiast podobał mi się charakterystyczny styl pisania oraz forma książki, która została podzielona na trzy części, a te z kolei na krótsze rozdziały. Zauroczona jestem połączeniem języka poetyckiego, teatralnego i epickiego. Przeplatają się elementy współczesności z elementami innych epok, w tym średniowiecza. W trakcie czytania książki dostrzegłam nawet pewne podobieństwo - pod względem stylu, formy i języka - do książki "Humus" Rafała Wojasińskiego. Ponadto należą się wielkie ukłony w kierunku autora za ogromną wiedzę, bogate słownictwo, interesujące dialogi, inteligentny, a zarazem ironiczny sposób pisania, a także poczucie humoru.

Podsumowując, "Pomniejszy przypadek manii wielkości" jest książką lekką, przyjemną, niebanalną i niepowtarzalną. Zarówno zawarta w niej treść, jak i tytuł oraz okładka idealnie ze sobą współgrają. Odnosi się wrażenie, że wszystko było starannie dopracowane. Powieść czyta się szybko i z ciekawością tego, jak zakończą się losy głównego bohatera i czy oczywiście uda mu się rozkochać  w sobie Zofię. Natomiast przedstawiona historia sama w sobie nie jest porywająca i emocjonująca. Faktem jest, że książka zostanie na długo w mojej pamięci. Jednak nie ze względu na ukazany temat, ale głównie z powodu inteligentnego pióra autora.


"- Wyobraź sobie, że każdy człowiek, którego poznajesz, każde spotkanie, każda rozmowa, 
każdy temat poruszony, każde zdanie i każde słowo, wszystko po prostu, 
wszystko to okazja do otwarcia nowego wątku, który może nas zaprowadzić w nieznane miejsca. 
I prześladuje mnie ta myśl, cudowna i przerażająca, ile tych okazji już zaprzepaściłem, 
ile wspaniałych opowieści nigdy nie poznam, w ilu zdarzeniach nie wziąłem udziału, i żałuję, 
żałuję niemal wszystkiego, co w życiu zrobiłem, 
i gdybym mógł cofnąć czas, wszystko bym zrobił inaczej. Wszystko, rozumiesz ? 
Ja potrzebuję chociaż jednej wielkiej, wspaniałej historii, 
chociaż jednej genialnej puenty wieńczącej genialną opowieść."



Tytuł : "Pomniejszy przypadek manii wielkości"
Autor : Wojciech Czusz
Wydawnictwo : Novae Res
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 256


Serdecznie polecam !




Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


wtorek, 26 kwietnia 2016

Najlepsze przepisy dla całej rodziny - G. Łapanowski, M. Sobczak




"Pamiętaj o jednym : najważniejszą przyprawą zawsze jest serce, które wkładasz w gotowanie."


"Najlepsze przepisy dla całej rodziny" to książka, którą mam już w swojej biblioteczce od jakiegoś czasu i korzystam z przepisów w niej zaproponowanych, niekiedy je lekko modyfikując. Przedstawia mnóstwo smacznych i lekkich, a zarazem łatwych w przygotowaniu dań. Ponadto dowiadujemy się z niej m.in. :
- czym jest dobre jedzenie;
- na czym polega zdrowe odżywianie całej rodziny;
- w jaki sposób powinniśmy dokonywać zakupów;
- jak należy czytać etykiety poszczególnych produktów;
- czym należy się kierować przygotowując jedzenie dla naszych dzieci;
- co to są choroby dietozależne i jakie są ich przyczyny;
- jak powinna wyglądać prawidłowa dieta dziecka;
- jak długo można przechowywać jedzenie.

Autorami książki są :
- Grzegorz Łapanowski - zapewne znany jest Wam z prowadzenia różnych programów kulinarnych ( m.in. prowadzi program Top Chef ). Poza tym jest zarówno założycielem, jak i prezesem Fundacji "Szkoła na widelcu", mającej na celu promowanie edukacji kulinarnej. Ponadto jest właścicielem największego studia kulinarnego w Polsce - Food Lab Studio.
- Maia Sobczak - jest psychologiem, terapeutą tradycyjnej medycyny chińskiej, a także konsultantem ajurwedy. Prowadzi blog kulinarny qmamkasze.pl

W przepięknie wydanej książce znajdziemy przepisy na rozmaite dania według podziału na : I śniadania, II śniadania, obiady, przekąski/desery oraz kolacje. Przy każdym proponowanym daniu wymienione są oczywiście składniki, które pomogą nam w jego przygotowaniu, krok po kroku opisane są etapy jego wykonania, a także, co istotne dla osób zmagających się z alergiami pokarmowymi, ukazywane są zamienniki niektórych produktów.

W książce znajdziecie m.in. przepisy na następujące dania :
- granola;
- placki owsiane;
- omlet z warzywami;
- domowe batony z truskawkami;
- dorszburger;
- placki gryczane z ogórkiem;
- rosół z grzybami;
- pulpeciki w sosie pomidorowym;
- ciastka owsiane z żurawiną i sezamem;
- zapiekanka warzywna;
- zupa ze świeżych ogórków.

Wszystkie przedstawione przepisy zobrazowane są przepięknymi zdjęciami, które zachęcają do przygotowania, a następnie skosztowania dań. Jest to książka dla każdego, nie wymagająca umiejętności kulinarnych. Każdy z nas może je samodzielnie wykonać, a następnie zaserwować swoim najbliższym. Zatem do dzieła :)







Tytuł : "Najlepsze przepisy dla całej rodziny"
Autor : Grzegorz Łapanowski, Maia Sobczak
Wydawnictwo : Publicat
Oprawa : twarda
Ilość stron : 223


Serdecznie polecam !


A Wy korzystacie z książek kulinarnych ? 

niedziela, 24 kwietnia 2016

Zawierucha w wielkim mieście - K. Bartłomiejczyk




"- Nie ustrzegę cię przed kolcami w życiu, choć bardzo bym chciał. Ale dam ci radę.
 - Daruj sobie.
 - Nie idź przez życie na oślep. - Udawał, że nie słyszy. - Ufaj ludziom, ale jeszcze bardziej sobie, 
swojemu sercu i swojemu rozumowi. Tam na pewno znajdziesz drogowskaz.
 - Oczywiście. Ramię na północ - Zdrada, na południe - Kłamstwa, na wschód - Obłuda, na zachód 
- Łzy."


Uwielbiam książki, które wywołują w czytelniku mnóstwo skrajnych emocji. "Zawierucha w wielkim mieście" to powieść obyczajowa, charakteryzująca się wielowątkowością oraz różnorodnością postaci i miejsc, w których toczy się akcja. Przyznaję, że czytanie tej książki sprawiło mi ogromną przyjemność. Mimo, iż początek był zwyczajny, to jednak po kilkunastu stronach książka totalnie mnie wciągnęła.

Olga Zawierucha jest młoda kobietą, nieprzywiązującą zbytnio uwagi do swojego wyglądu zewnętrznego. Z jednej strony jest wrażliwą i zabawną osobą, z drugiej strony zamkniętą w sobie i odpychającą. Nieustannie ma pecha w życiu. Mieszka z rodzicami w małej miejscowości Gorajki. Jest szczęśliwie zakochana w swoim chłopaku - Antku. Pracuje jako architekt krajobrazu w Zielonym Centrum i notorycznie się spóźnia. Szef ciągle ma do niej pretensje o niepunktualność, z Zośką - koleżanką z zza biurka nie potrafi się porozumieć, ufa Dominikowi - przez którego popada w tarapaty, a Lidka staje się jej rywalką. Któregoś dnia dowiaduje się, że nie jest jedyną w życiu Antka, który niebawem będzie ojcem dziecka ich wspólnej znajomej. Ponadto zostaje zwolniona z pracy za swoje ciągłe spóźnienia oraz przedstawienie beznadziejnego projektu. Olga popada w depresję, cały czas spędza w swoim pokoju. Rodzice proponują jej wizytę u psychoterapeuty, jednak dziewczyna odmawia. Pewnego dnia podejmuje decyzję o wylocie do Kanady, gdzie mieszka jej starsza siostra Rena wraz z mężem. Ma nadzieję, że ucieczka do innego kraju pozwoli jej uporać się z przeszłością i problemami, które ją przytłoczyły. Oznajmia rodzicom o swojej decyzji i udaje się na lotnisko. Po przylocie do Kanady i spędzeniu tam kilku godzin stwierdza, że jednak to chyba nie był najlepszy pomysł i pragnie natychmiast wrócić do Polski.

Czy Olga podtrzyma swoja decyzję i wróci do Polski ? Czy może za namową siostry i szwagra zostanie w Kanadzie ? Co jeszcze wydarzy się w życiu Zawieruchy ? Jak potoczą się jej dalsze losy ? Jak poradzi sobie ze zdradą ukochanego i z utratą pracy ? Czy wreszcie odnajdzie spokój, szczęście, a także upragnioną miłość ?

"Olga czuła się niepewnie w nowym miejscu. W jej oczach pojawiło się zwątpienie. 
Co ona tu robi ? Co właściwie sobie myślała ? 
Że wystarczy przemieścić się z miejsca na miejsce, żeby odnaleźć lepsze domy, ogrody i niebo ? 
Że w nowym miejscu ludzie są lepsi, a zgryzoty pachną konwalią ? 
Że lęki, frustracje, smutki, słowa i myśli też potrzebują paszportu ?"

Moje odczucia po przeczytaniu książki "Zawierucha w wielkim mieście" są mieszane. Powieść porusza wiele kwestii, dotyczących m.in. : miłości, przyjaźni, więzów rodzinnych, utraty pracy, zdrady, alkoholizmu, a także skrywanych przez lata tajemnic czy manipulacji, oszustw i intryg wśród występujących bohaterów. Stąd też książka wywołuje różne emocje, takie jak śmiech, łzy, złość, ciekawość, smutek czy zdziwienie. 
Początek książki jest po prostu zwyczajny, nic się nie dzieje i nic nie zapowiada tego, co wydarzy się w dalszej części. Po kilkunastu stronach pojawia się wiele postaci, co powoduje dezorientację. Musiałam spisać sobie wszystkie dotąd ukazane osoby, a także zanotować, kto jest kim i jakie relacje łączą poszczególnych bohaterów oraz z jakimi problemami się borykają. Z każdym kolejnym rozdziałem było mi coraz łatwiej tę wiedzę przyswoić. Od momentu, gdy Olga Zawierucha wybrała się do Kanady, książka zaczęła mnie niesamowicie wciągać. Byłam bardzo ciekawa każdej kolejnej strony. Po pierwsze dlatego, że zaczęło się komplikować życie bohaterów. Po drugie, kolejne skrywane tajemnice i intrygi zaczęły wychodzić na jaw. A po trzecie, coraz bardziej intrygowała mnie postać Zawieruchy. To wszystko sprawiało, że z coraz większą dociekliwością i zainteresowaniem czytałam ją do końca. I muszę przyznać, że im bliżej zakończenia byłam, tym częściej myślałam, że tak naprawdę nie chcę, żeby powieść dobiegła końca.

Książka, mimo podejmowanych niekiedy trudnych tematów, kilkukrotnie sprawiała, że na mojej twarzy gościł uśmiech. Było mnóstwo zabawnych sytuacji, w których przeważnie sprawczynią była główna bohaterka - Olga Zawierucha. Istnieją słuchy, że często nazwisko jest adekwatne do osobowości i zachowania danej osoby. W tym przypadku w pełni się zgadzam z tym stwierdzeniem.

Reasumując, uważam, że książka "Zawierucha w wielkim mieście" jest godna polecenia i warto po nią sięgnąć. Bardzo mi się podobała, pomimo niezbyt interesującego początku. Jednak później czytałam ją z przyjemnością i zaangażowaniem. Napisana jest lekkim piórem i zawiera mnóstwo wątków, co dość rzadko się zdarza w przypadku innych pozycji. Ponadto dostarcza wielu emocji, skłania do przemyśleń i zawiera jasny przekaz. Czasami warto podjąć wyzwanie, uciec od przeszłości, wyjechać, bo może się okazać, że ta decyzja zmieni czyjeś życie na lepsze. Ja na pewno sięgnę po inne książki autorki ( już nawet sobie zapisałam tytuły ), tym bardziej, że wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z żadną z nich. A sądzę, że warto.


"- Człowiek, który wciąż odgrzewa przeszłość, nie może być szczęśliwy. 
Nie mówiąc o tym, że nie zobaczy, co jest przed nim.
 - A co jest przed nim ?
 - Nadzieja - odparł."


Tytuł : "Zawierucha w wielkim mieście"
Autor : Krystyna Bartłomiejczyk
Wydawnictwo : Prozami
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 384


Serdecznie polecam !



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prozami.



piątek, 22 kwietnia 2016

Druga runda - C. Lissner




"W barze Art's leci kawałek Davida Bowiego, przez co Gert natychmiast przypomniał się Mark, 
który był jego wielkim fanem. I proszę, znów o nim myśli. 
A ilekroć o nim myślała, wszystko wokół przestawało dla niej istnieć. 
Czasem zostawała w takim świecie umarłych przez pięć minut, po czym wracała do rzeczywistości, 
próbując dociec, co się przed chwilą wydarzyło. 
Ludzie gapili się na nią i zastanawiali, czemu ma taki nieobecny wzrok. 
Ale świat zmarłych przynosił jej ulgę i pocieszenie."


Prawdę mówiąc, sięgając po książkę "Druga runda" spodziewałam się jakiejś optymistycznej opowieści. Tym bardziej, że okładka skojarzyła mi się z wakacjami, słońcem i pogodą ducha. Ponadto opis z tyłu książki również sugerował, że będzie to przyjemna i pełna humoru lektura. I w pewnym stopniu rzeczywiście tak było. Jednak zawierała również smutne, nostalgiczne i trudne momenty. 
Muszę przyznać, że bardzo czekałam na tę książkę. Nie mogłam się doczekać dnia premiery i dnia, w którym wezmę ją do ręki i przeczytam. Pochłonęłam ją w jedno popołudnie. Było warto.

Gert to dwudziestodziewięcioletnia wdowa. Jej mąż - Mark zginął w wypadku samochodowym. Tworzyli udane, szczęśliwe i kochające się małżeństwo. Kobieta, mimo, iż upłynęło półtora roku od jego śmierci, nie może pogodzić się z faktem, że już go nie ma. Rodzice namawiali ją, żeby wróciła do rodzinnego miasta Los Angeles, żeby nie była sama w tak trudnym dla niej czasie. Jednak Gert nie chciała tego zrobić, tym bardziej, że na grupie wsparcia, na której zajęcia uczęszczała, mówiono jej, że przez najbliższy rok po stracie ukochanej osoby nie powinno się planować żadnym życiowych zmian. Zatem została w Nowym Jorku. Codziennie chodziła do pracy, gdzie zajmowała stanowisko asystentki w firmie PR. Nie spełniała się w niej do końca, zawsze wiedziała, że zasłużyła na wyższe stanowisko, gdzie mogłaby się wykazać swoją wiedzą i swoimi pomysłami dotyczącymi tworzenia haseł reklamowych np. leków, które poniekąd po kryjomu wypisywała. Po pracy wracała do pustego domu, w którym wszystko przypominało jej ukochanego Marka. Czasami dała się namówić swoim koleżankom Hallie i Eryce na wyjścia do pubów w celu poznania fajnych facetów. Przyjaciółki również były singielkami, ale z wyboru. Co prawda Erika nadal kochała Bena - chłopaka ze studiów, którego opuściła, a teraz tego żałowała. Każdego dnia śledziła wpisy na blogu prowadzonym przez jego żonę i je złośliwie komentowała. Miała nadal nadzieję, że on kiedyś zostawi żonę i ich dziecko i wróci do dawnej miłości. Natomiast Hallie była raczej wymagającą kobietą, wiele oczekującą od swoich partnerów, dlatego nie mogła ułożyć sobie życia z żadnym z nich. Pewnego dnia w trakcie jednego z wyjść do baru poznają fajnych mężczyzn, a jednemu z nich o imieniu Todd - kierownikowi pociągu bardzo przypadła do gustu Gert ...

Czy Gert poradzi sobie ze stratą Marka ? Czy będzie w stanie pokochać innego mężczyznę ? Czy Gert i Todda połączy uczucie ? Jaki finał będzie miała  historia nieszczęśliwej i niemożliwej miłości Eriki ? Czy Erika zaprzestanie wypisywać złośliwe komentarze pod adresem żony Bena ? Czy Hallie znajdzie wreszcie mężczyznę, który spełni jej wszystkie wymagania ?

"Druga runda" to tak naprawdę opowieść o radzeniu sobie po stracie ukochanego mężczyzny, a także o poszukiwaniu miłości i bliskości. Gert była bardzo młodą kobietą, kiedy dowiedziała się, że jej mąż zginął w wypadku. Bardzo długo się obwiniała o jego śmierć. Przecież tego ranka mogła go zawieźć do szpitala i nie pozwolić, by po zażytych tabletkach wsiadł do samochodu. Czuła też, że w jakimś stopniu rodzice Marka mieli do niej o to żal. Od dnia pogrzebu nie kontaktowali się z nią, nie odbierali od niej telefonów. Kiedy od młodszego brata Marka otrzymała zaproszenie na ślub, nie wiedziała, jak ma się zachować. Czy wypada wybrać się na tę uroczystość, kiedy już tak naprawdę nie stanowią rodziny ? Obawiała się reakcji teściów. Bardzo ją to bolało, że została odtrącona. Każdego roku w rocznicę urodzin Marka jeździła do Bostonu na cmentarz, gdzie był pochowany. W mieszkaniu nadal przechowywała część rzeczy zmarłego męża, a zdjęcia z nim cały czas zajmowały miejsce na komodzie w pokoju. Wszystko jej go przypominało, mieszkanie, oglądane filmy, usłyszana muzyka, ulice miasta, po których razem spacerowali trzymając się za rękę, a nawet gazety, które Mark prenumerował i z których nie potrafiła zrezygnować nawet po jego śmierci. Czasami żałowała, że pewne sprawy odkładali na potem. Chcieli mieć dziecko, ale dopiero po jakimś czasie. Ważna była dla nich praca, a także spłacanie kredytu za mieszkanie.

"A mężczyźni nie lubią, kiedy dziewczyny stają się zbyt oczywiste. nie licząc mężczyzn, 
z którymi jesteś pięć lat po ślubie i z którymi wcześniej spotykałaś się przez trzy lata. 
Takim to można powiedzieć wszystko. I zrobić wszystko.
 Na przykład kochać się o dziesiątej rano podczas zamieci śnieżnej, 
kiedy wszystko w mieście jest pozamykane, a burmistrz nakazał mieszkańcom zostać w domach. 
Tamtego dnia powinni postarać się o dziecko, co zresztą wielu ludzi wówczas uczyniło. 
Ale oboje czekali na awans w pracy. Jeszcze tylko jeden rok z wyższymi pensjami dla każdego z nich, 
a wtedy zajdą w ciążę. Zawsze można mieć więcej. Więcej i więcej, i więcej. 
Aż nagle tracisz to, co w tym wszystkim jest najważniejsze."

Z drugiej strony Erika - kobieta, która po kilku latach uświadomiła sobie, że zrezygnowała ze związku z mężczyzną, którego kochała. Bardzo tego żałowała i nie mogła się pogodzić z faktem, że on założył udaną i szczęśliwą rodzinę. Cały czas wierzyła, że on jednak ją kocha i kiedyś do niej wróci. Przecież parę lat temu tworzyli naprawdę fajny związek. I nagle zdaje sobie sprawę, że już jest za późno, że go utraciła na zawsze.

"Faktem jest, że to Erika z nim zerwała. Ale skąd w wieku dwudziestu czterech lat mogła wiedzieć, 
czy dobrze postępuje ? Trudno oczekiwać, że będziemy podejmowali same słuszne decyzje, 
kiedy mamy za sobą zaledwie jedną trzecią całego życia.
Ona miała więcej szczęścia. Zawsze wiedziała, że kocha Marka. 
Nigdy nie przyszło jej do głowy, żeby z nim zerwać. Ale nie może nikogo winić za to, 
że podjął taką decyzję. Choć dwudziestoparoletnia osoba jest uważana za dorosłą, 
świat jest tak zwariowany, że trudno przewidzieć, co się stanie. 
Ty możesz się zmienić, on może się zmienić, świat może się zmienić. 
W takim wieku lęk przed zobowiązaniem na resztę życia jest naturalny. 
Z drugiej strony, jeśli zerwiesz ze swoim partnerem, może się okazać, 
że ta decyzja również zaważy na całym twoim życiu."

"Druga runda" to książka, którą się czyta z przyjemnością. Napisana jest lekkim i prostym językiem. Od samego początku byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy Gert i jej przyjaciółek. Książka skłania do wielu przemyśleń i refleksji nad życiem. We współczesnym świecie ludzie często skupiają się za bardzo na swojej pracy, pną się po szczeblach kariery, rezygnując tym samym z innych ważnych rzeczy. Odkładają pewne kwestie na potem, nie zdając sobie tak do końca sprawy, że tego potem może już nie być. Życie jest tylko jedno, czasem zbyt krótkie.
Powieść pokazuje też, że pomimo tragedii, jaką jest śmierć ukochanej osoby, należy iść do przodu i zacząć życie od nowa. Owszem, zawsze pozostanie pamięć o bliskiej osobie, zawsze będzie darzona uczuciem, tym bardziej, że spędziło się z nią kilka cudownych lat. Jednak każdy potrzebuje miłości, wsparcia, a przede wszystkim bliskości. Dlatego warto otworzyć się na nowe znajomości i doświadczenia. Może się wówczas okazać, że znajdzie się drugi "ten jedyny", który nada sens życiu, obdarzy wielkim uczuciem i uszczęśliwi.

"Wiele kobiet znajduje tego jedynego i kocha go przez resztę życia. 
Więc dlaczego wszyscy oczekują, że moje uczucia ulegną zmianie tylko dlatego, że on umarł."

Reasumując, "Druga runda" to książka obyczajowa, skierowana przede wszystkim do kobiet. Powieść ta zachęca do korzystania z życia, nierezygnowania z jednych rzeczy kosztem innych, do poszukiwania swojego szczęścia, spełniania marzeń, a przede wszystkim daje nadzieję na lepsze jutro. Bowiem nawet z największej tragedii można się podnieść. Trzeba tylko dać sobie szansę i wierzyć w pozytywne zakończenie.


Tytuł : "Druga runda"
Autor : Caren Lissner
Wydawnictwo : HarperCollins
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 351


Serdecznie polecam !


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.