czwartek, 28 kwietnia 2016

Pomniejszy przypadek manii wielkości - W. Czusz




"- Kocham to, co mnie przerasta - wypalił i aż skulił się w sobie, 
ogarnięty nagłą potrzebą złożenia wyjaśnień. 
- Kocham to, przed czym staję onieśmielony, co wzbudza we mnie zachwyt, 
co jest większe i lepsze ode mnie. - Poczuł, że zapala się w nim płomień ekscytacji. 
- To, co odbiera mi mowę i pozwala tylko wpatrywać się bez słowa, co oszałamia i ogłupia, 
co chcę chłonąć sobą, całym sobą, ciałem i umysłem. To nazywam... 
- Zrobił pauzę dla wzmocnienia efektu. - Pięknem."


"Pomniejszy przypadek manii wielkości" to książka, która od początku bardzo mnie zaintrygowała. Przyznaję, że jest jedną z niewielu, na którą czekałam z niecierpliwością. Dlaczego ? Przede wszystkim moją uwagę przykuła ciemna, ponura okładka ukazująca twarz kobiety z wyraźnie zaznaczonymi czerwoną szminką ustami. Moje pierwsze skojarzenie, gdy ją ujrzałam to zapewne jakiś thriller lub kryminał. Następnie uwagę zwrócił bardzo interesujący tytuł powieści, po którym tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przeczytałam zatem opis z tyłu okładki, który sprawił, że jeszcze bardziej byłam ciekawa tej lektury.

Ignacy to młody historyk sztuki, który rozpoczął studia doktoranckie oraz podjął pracę jako asystent na uniwersytecie. Zrezygnował z akademika, by zająć jeden z pokoi w mieszkaniu swoich przyjaciół - młodego małżeństwa : Klary i Feliksa. Mężczyzna przywiązuje dużą uwagę do swojego stroju, ubrania dobiera tak, aby dodawały szyku. Docenia piękno bijące od kobiet, zwraca uwagę na dokładne rysy twarzy i figurę. Ma słabość do alkoholu, a gdy za dużo wypije, nie pamięta co wydarzyło się poprzedniego dnia. Większość czasu spędza z przyjaciółmi w barze "Pod umówionym Jaworem", gdzie barmanem jest Gustaw, a szefem Tytus. Ponadto Ignacy uwielbia samotne spacery ulicami miasta, w czasie których podziwia architekturę mijanych kamienic i kościołów. Czasami odwiedza również muzea, zachwycając się znajdującymi się w nich obrazami i dziełami sztuki. Od dłuższego czasu darzy uczuciem Zofię - kobietę, która niczego nieświadoma zaręczyła się już z innym mężczyzną, a na dodatek mieszka w odległym mieście. Pewnego dnia kobieta przyjeżdża z wizytą. Wówczas Ignacy postanawia, że w ciągu tych kilku dni rozkocha w sobie Zofię, a jego przyjaciele mają mu w tym pomóc.

Czy Ignacemu uda się zrealizować swój plan ? Czy Ignacy i Zofia stworzą udany związek ? Jak potoczą się losy Ignacego ?

Ignacy jest nietypowym bohaterem, rzadko spotyka się taką osobowość w książkach. Jest człowiekiem inteligentnym, bardzo często rozmyślającym o swoim życiu, kobietach, społeczeństwie, problemach. Twierdził, że nie posiada talentu. Mówiono, że ma umysł badacza. Mnóstwo czasu spędzał na czytaniu i studiowaniu książek, m.in. o kulturach i cywilizacji. To miało mu pomóc w stworzeniu wielkiego dzieła. Niestety nie miał nigdy szczęścia w miłości. Kochał tak naprawdę cztery kobiety. Jednak z żadną z nich z różnych powodów nie potrafił ułożyć sobie życia. Miło spędzał z nimi czas na rozmowach. Natomiast unikał bliskości, kontaktu fizycznego, przytulenia, trzymania się za rękę. Nie potrafił wyrażać swoich uczuć. Zdarzyło się nawet, że chciał popełnić samobójstwo, ale nie miał odwagi. Wykazywał się niezdecydowaniem. Można było odnieść wrażenie, że jest raczej obserwatorem, lubiącym samotny tryb życia. Jednak mimo wszystko pragnącym również miłości. Gdy obdarzył uczuciem Zofię, miał nadzieję, że ona odwzajemnia jego miłość. Przygnębił go widok złotego pierścionka na palcu jej dłoni. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego wybrała innego. Wtedy, dzięki pomocy przyjaciół, podjął decyzję, że zawalczy o nią. Miał zaledwie trzy dni.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia. Byłam bardzo ciekawa ujętej w książce historii i z niecierpliwością oczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ją poznać. Spodziewałam się opowieści, która wywoła we mnie pełną paletę emocji. Tym bardziej, że zachęcona byłam zarówno wizualną oprawą książki, jak i jej krótkim opisem. I niestety trochę się pod tym względem rozczarowałam. Owszem zdarzały się momenty, kiedy na mojej twarzy gościł uśmiech. Czasami też współczułam głównemu bohaterowi, po prostu było mi go żal. Jednak ukazana historia nie do końca do mnie przemówiła. Niektóre fragmenty uważam nawet za zbędne. A takiego zakończenia się w ogóle nie spodziewałam.

Natomiast podobał mi się charakterystyczny styl pisania oraz forma książki, która została podzielona na trzy części, a te z kolei na krótsze rozdziały. Zauroczona jestem połączeniem języka poetyckiego, teatralnego i epickiego. Przeplatają się elementy współczesności z elementami innych epok, w tym średniowiecza. W trakcie czytania książki dostrzegłam nawet pewne podobieństwo - pod względem stylu, formy i języka - do książki "Humus" Rafała Wojasińskiego. Ponadto należą się wielkie ukłony w kierunku autora za ogromną wiedzę, bogate słownictwo, interesujące dialogi, inteligentny, a zarazem ironiczny sposób pisania, a także poczucie humoru.

Podsumowując, "Pomniejszy przypadek manii wielkości" jest książką lekką, przyjemną, niebanalną i niepowtarzalną. Zarówno zawarta w niej treść, jak i tytuł oraz okładka idealnie ze sobą współgrają. Odnosi się wrażenie, że wszystko było starannie dopracowane. Powieść czyta się szybko i z ciekawością tego, jak zakończą się losy głównego bohatera i czy oczywiście uda mu się rozkochać  w sobie Zofię. Natomiast przedstawiona historia sama w sobie nie jest porywająca i emocjonująca. Faktem jest, że książka zostanie na długo w mojej pamięci. Jednak nie ze względu na ukazany temat, ale głównie z powodu inteligentnego pióra autora.


"- Wyobraź sobie, że każdy człowiek, którego poznajesz, każde spotkanie, każda rozmowa, 
każdy temat poruszony, każde zdanie i każde słowo, wszystko po prostu, 
wszystko to okazja do otwarcia nowego wątku, który może nas zaprowadzić w nieznane miejsca. 
I prześladuje mnie ta myśl, cudowna i przerażająca, ile tych okazji już zaprzepaściłem, 
ile wspaniałych opowieści nigdy nie poznam, w ilu zdarzeniach nie wziąłem udziału, i żałuję, 
żałuję niemal wszystkiego, co w życiu zrobiłem, 
i gdybym mógł cofnąć czas, wszystko bym zrobił inaczej. Wszystko, rozumiesz ? 
Ja potrzebuję chociaż jednej wielkiej, wspaniałej historii, 
chociaż jednej genialnej puenty wieńczącej genialną opowieść."



Tytuł : "Pomniejszy przypadek manii wielkości"
Autor : Wojciech Czusz
Wydawnictwo : Novae Res
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 256


Serdecznie polecam !




Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


4 komentarze:

  1. Jaka piękna okładka, a ten tytuł!?
    Ależ intryguje ten tytuł. Lubię takie książki aby się oderwać o tych "ciężkich" :)
    Chętnie zapiszę, bo już sam tytuł tak mnie zaciekawił.
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Napisz proszę, jak przeczytasz. Ciekawa jestem Twojej opinii :)

      Usuń
  2. Intrygująca pozycja, muszę przyznać. Już dawno nie czytałam książek z niszy literackiej, więc może po nią sięgnę;)
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)