czwartek, 8 listopada 2018

"Z każdym oddechem" - Nicholas Sparks




"- Bo czasem wystarczy, żeby ktoś nas wysłuchał."

 
Hope jest pielęgniarką, która przybyła na ślub jednej ze swych przyjaciółek. Zatrzymała się w rodzinnym domku przy plaży, który niebawem zostanie sprzedany przez jej rodziców. Przyjechała sama, albowiem jej partner wolał wypad z kolegami do Las Vegas, aniżeli towarzyszenie swej kobiecie na weselnej imprezie. Tru natomiast pochodzi z Zimbabwe, gdzie pracuje jako przewodnik w Parku Narodowym Hwange. Jest rozwodnikiem i ojcem dziesięcioletniego syna, Andrew. Do Karoliny Północnej przyleciał na zaproszenie biologicznego ojca, którego nigdy nie poznał. Ten wiedząc, że zostało mu niewiele czasu, pragnie spotkać się z synem i wyznać mu prawdę. Hope i Tru poznają się na plaży. Wystarczyło jedno spojrzenie, aby zrozumieli, że między nimi dzieje się coś pięknego i niepowtarzalnego. Spędzają ze sobą każdą chwilę, świadomi, że wkrótce muszą się rozstać. Pewnego dnia ona pokazuje mu niezwykłe miejsce - skrzynkę pocztową zwaną Bratnią Duszą. Nie podejrzewają, jak ta stanie się dla nich ważna, jak bardzo zmieni ich życie i co istotne, okaże się jedynym drogowskazem...
 
Nie będę ukrywać, że ubóstwiam powieści Nicholasa Sparksa. Autor z wrażliwością i subtelnością maluje cudowne historie, które się czuje, przeżywa i w które się wnika. I choć owe raz absorbują bardziej, raz mniej, to nie można im zarzucić braku intensywnego zabarwienia emocjonalnego. Każda z jego opowieści napisana jest w płynnym stylu i ciepłym tonie, wyzwala szereg niebywałych emocji, a nade wszystko każda przesiąknięta jest jedyną w swoim rodzaju aurą, uzależniającą i rodzącą tęsknotę zarówno w trakcie lektury, jak i tuż po niej. Sparksa cechuje umiejętność odzwierciedlania przebiegu sytuacji, ludzkich uczuć i zachowań, a także scenerii, przez co w czasie pochłaniania danej historii odnosi się wrażenie, iż wszystkie ukazane w niej wątki fabularne są prawdziwe, namacalne i wyraziście wpływają na poszczególne zmysły. To się chyba nazywa talent. Talent do zabierania w niezwykłe podróże po uczuciach przyjmujących rozmaite kolory z ogromną przewagą tych słonecznych, ujmujących i poruszających.

Najnowsza powieść autora to wspaniała kompozycja ciekawych przeżyć, trudnych doświadczeń, urokliwych miejsc, intymnych wyznań, namiętnych chwil, niepowtarzalnych momentów i widoków oraz palety nieziemskich uczuć. Wątek miłosny, jakże subtelny i nastrojowy urozmaicany jest lapidarnym, aczkolwiek klarownym motywem afrykańskim oraz lakonicznymi i pełnymi emocji życiorysami ludzi, którzy w Bratniej Duszy pozostawili cząstkę siebie, prosząc o wybaczenie, pragnąc ponownie uświadczyć utraconych doznań i nierzadko mając nadzieję na choćby chwilowy powrót ulotnych i istotnych dla nich chwil z przeszłości. Zarówno skrzynka na listy, jak i cała jej otoczka urzekają i w pewnym sensie skłaniają do refleksji nad nieuchronnością przyszłości, trudnymi wyborami zmieniającymi bieg życia i losami tych, którzy mimo niegdysiejszej rozłąki, byli na tyle zdeterminowani, aby móc się odnaleźć i znów móc smakować życie razem.

Przez ową opowieść płynie się ze wzruszeniem i zaciekawieniem, i choć koniec tej czytelniczej wędrówki jest nieunikniony, to tak naprawdę wydłuża się jej czas, aby móc jeszcze odczuwać ten niesamowity klimat, jaki wypływa z każdej zapisanej kartki. Ten sprawia, że odnosi się wrażenie rzeczywistego uczestniczenia w życiu bohaterów. Ów powoduje, że przed oczyma przewija się mnóstwo obrazów, od widoku których niekiedy nie można się oderwać. Dwoje wpatrzonych w siebie ludzi, pusta plaża przed wschodem słońca, nieskończoność oceanu, błyskawica rozświetlająca niebo i przecinająca je na pół, molo wskazujące drogę do odkrywania ludzkich tajemnic niewątpliwie zachwycają. Szum fal, śpiew ptaków, ciepło piasku pod stopami, krople deszczu na policzkach i dotyk wiatru je muskający, smak schłodzonego wina i atmosfera lokalnej knajpki z pewnością pobudzają zmysły i wzmagają ochotę na więcej. Ale niestety koniec jest nieubłagany. Ów nie zaskakuje, ale to nic. Nie zawsze musi wprawiać w zdumienie. Najważniejsze jest przesłanie z niego się wydobywające.

"Z każdym oddechem" to wzruszająca, otulona delikatnością i miłością, przyjemna i kontemplacyjna powieść o przeznaczeniu, decyzjach rozdzierających serce, tęsknocie, niepewności, pragnieniu bliskości, spełnianiu marzeń, szczęściu i walce z przeciwnościami losu. A przede wszystkim to historia o szczerej i mądrej miłości, która nigdy nie wygasa. Zdecydowanie warto zgłębić się w tę opowieść i poznać smak prawdziwego uczucia...
 
 
 "- Liść ma w sobie coś wspaniałego - powiedział. - Mówi człowiekowi,
żeby żył jak najlepiej i jak najdłużej, do czasu,
gdy trzeba będzie odpuścić i pozwolić sobie na to, by odfrunąć z gracją."


Tytuł: "Z każdym oddechem"
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2018
Ilość stron: 368
Oprawa: miękka
Kategoria: obyczajowa
 
 
""Wspomnienia są bramą do przeszłości. 
Im bardziej ceni się wspomnienia, tym szerzej otwiera się brama" (...)."
  
 

12 komentarzy:

  1. Kocham Sparksa! Jak mam chandrę, to siadam i albo czytam jego książki, albo oglądam filmy nakręcone na podstawie jego powieści. To działa na mnie mega pozytywnie, podobnie jak wywoływanie zdjęć, bo to mój kolejny sposób na smutki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twórczość Sparksa, więc z pewnością się skuszę na tą książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ta książka okazała się naprawdę wyjątkowa. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka już za mną - wrażenia pozytywne, choć bez zgrzytów się nie obyło :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogromnie lubię powieści tego autora, a więc z całą pewnością się skuszę. Czytałam go będąc praktycznie jeszcze dzieckiem, później wróciłam i nie spodobał mi się tak jak kiedyś. Najnowsze powieści udowodniły mi, że jednak warto go czytać i ma świeże pomysły na swoje historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedne jego powieści wprawiają w zachwyt, inne wyzwalają tylko pozytywne wrażenia. Ale wszystkie są klimatyczne, nostalgiczne i pięknie obrazują uczucia <3

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że ta książka to taki "dobry, stary Sparks" bo ostatnie 2 książki jakoś nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, w związku z tym mam co do tego tytułu OGROMNE oczekiwania ;) Sparks zawsze jest dobry wtedy, gdy nie wiadomo co czytać. Historie są dość przewidywalne ale zawsze chętnie sięgam po tego autora, zwłaszcza jesienią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sparks ma ten niesamowity dar tworzenia powieści, które się "czuje" i ten tytuł jest kolejną z nich. Jest w tej historii coś niezwykle ciepłego, co sprawia, że chce się przerzucać stronę za stroną. Polecamy bardzo gorąco wraz z Tobą!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.