środa, 28 czerwca 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec" - Audrey Carlan [recenzja]




" - (...) W życiu trzeba ryzykować. Wybrać nieznane ścieżki."


Kilka dni temu podzieliłam się moją opinią na temat pierwszego tomu serii Calendar Girl. Z pewnością książki wchodzące w skład owego cyklu nie stanowią wymagającej literatury. Moim zdaniem nie są też powieściami, do lektury których bym koniecznie zachęcała. Nie wnoszą bowiem niczego wartościowego, pomimo iż poniekąd poruszają istotne zagadnienia. Aczkolwiek mogą odegrać rolę przerywnika pomiędzy trudniejszymi, refleksyjnymi i niosącymi przesłanie powieściami oraz okazać się odskocznią od codzienności, tym bardziej, że czyta się owe lekko i nie trzeba zbytnio pobudzać do pracy szarych komórek. Po pierwszej części, naiwnie wierzyłam, że może druga będzie lepsza i ciekawsza. Cóż... Uważam, że nie tylko była słabsza, ale też pokuszę się o stwierdzenie, że jest jedną z gorszych powieści z gatunku literatury erotycznej. Zapraszam na recenzję.

Audrey Carlan mieszka w słonecznej California Valley, dwie godziny drogi od miasta, plaży, gór i tego, co prawdziwie cenne... winnic. Od ponad dekady żyje w szczęśliwym małżeństwie i ma dwoje małych dzieci, które niedługo zasłużą sobie na własną część "Monster Madness". Gdy nie pisze namiętnych romansów, nie ćwiczy jogi i nie sączy wina z "bratnimi duszami", trzema zupełnie różnymi i wyjątkowymi osobami w jej życiu, można ją znaleźć czytającą książkę. Książka ta z pewnością jest namiętna i romantyczna. Więcej o autorce na: www.audreycarlan.com (źródło: książka "Dziewczyna na miesiąc. Styczeń-luty-marzec")

Pewnego dnia Mia Saunders dowiedziała się, że jej ojciec trafił do szpitala po tym, jak został znaleziony ciężko pobity. Mężczyzna zapadł w śpiączkę. Do dziewczyny dotarła informacja, że ten pożyczył aż milion dolarów od jej byłego chłopaka - człowieka niebywale niebezpiecznego i bezwzględnego. Mia, chcąc chronić ojca i siostrę, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i spłacić ogromny dług zaciągnięty u najgroźniejszego bandyty. W tym celu przyjęła propozycję cioci Millie prowadzącej firmę "Luksusowe przyjaciółki", gdzie przez rok będzie zatrudniona jako luksusowa dziewczyna do towarzystwa. Każdy kolejny miesiąc spędza zatem z wyznaczonym przez ciotkę bogatym klientem. Wpływowi mężczyźni korzystają z jej usług w konkretnym celu. W styczniu wcieliła się w rolę dziewczyny znanego i lubianego scenarzysty i reżysera, a z zamiłowania surfera Westona Charles'a Channinga Trzeciego, z którym połączyła ją silna więź. W lutym była muzą pewnego francuskiego malarza i artysty Aleca Dubois, który pokazał jej istotę miłości. A w marcu pełniła funkcję narzeczonej Anthony'ego Fasano - właściciela włoskich restauracji, skrywającego przed rodziną, znajomymi i współpracownikami pewną tajemnicę. Po wykonaniu zleceń, z każdym z mężczyzn utrzymywała kontakt i pozostała w przyjacielskich relacjach. Przede wszystkim jednak z każdej zawartej znajomości wyniosła niejedną życiową lekcję. W kolejnych miesiącach uda się do jednego z najstarszych miast USA - Bostonu, na Oahu - najbardziej popularną pod względem turystycznym wyspę Hawajów oraz do stolicy Stanów Zjednoczonych, a mianowicie do Waszyngtonu. Czego doświadczy? Jakie ostatecznie odegra role w życiu przystojnych milionerów i nie tylko ich? Co wydarzy się w jej życiu? Do jakich dojdzie wniosków? Co sobie uświadomi? I o czym zamarzy?

Nie ukrywam, że tak jak po lekturze pierwszej części miałam ambiwalentne uczucia, tak po poznaniu drugiego tomu serii Calendar Girl, niestety muszę przyznać, że to była jedna z najsłabszych książek przeczytanych w moim dotychczasowych życiu. I nie mam na myśli tylko tych z działu literatury erotycznej. Nie doświadczyłam tym razem monotonii czy znudzenia, natomiast poczułam irytację i zniesmaczenie. Praktycznie tylko jeden wątek był w pełni "normalny" i "zdrowy". Pozostałe z kolei aspekty stały się dla mnie kompletnie niezrozumiałe, między innymi: zachowania poszczególnych postaci, relacje międzyludzkie (głównie damsko-męskie), postawa głównej bohaterki, a co poniektóre wydarzenia czasami były wręcz niewiarygodne, ale nie będę ich przytaczać, bowiem zdradziłabym wówczas elementy fabuły. Ponadto we wspomnianej książce zaczerpniemy po trosze polityki w lekkim ujęciu, pokibicujemy (bądź nie) drużynie baseballowej Boston Red Sox oraz zaznajomimy się poniekąd z hawajską kulturą i obyczajami tegoż regionu. I nawet byłoby przyjemnie, gdyby wymienione motywy nie zostały potraktowane po macoszemu, zbyt zdawkowo oraz przyćmione przez erotyczne sceny, których nie było wiele, ale w moim odczuciu ukazano owe w niezbyt zachęcający, przekonujący, czy też przede wszystkim apetyczny sposób. W pierwszym tomie zdecydowaną większość intymnych incydentów opisano z niezwykłym wyczuciem i bez nutki zbędnej wulgarności, aż chciało się takowe chłonąć. Natomiast w przypadku tejże części, już w pewnym momencie - a dokładniej w połowie książki - miałam dość, tym bardziej, że za bardzo skupiano się na aż nadto szczegółowym, a chwilami wręcz obleśnym omawianiu konkretnej męskiej części ciała. Na dodatek ponownie muszę zwrócić uwagę na jej nazewnictwo. Słowo "k...s" było tak często powtarzane, że najchętniej rzuciłabym książką o ścianę. Niesamowicie mnie to irytowało. Naprawdę nie można użyć innego, przyjemniejszego słowa? A skoro już przy słowach jestem, to nie tylko mi się nie podobało, ale też kompletnie niejasne dla mnie było stosowanie zwrotu "Cześć, zdziro". W tej formie właśnie zwracała się przyjaciółka do przyjaciółki. Kompletnie tego nie pojmuję. No, ale może jestem już za stara, aby to zrozumieć.

Owa powieść również podzielona jest na trzy części, a każda z nich przybiera nazwę kolejno po sobie następującego miesiąca. W tym przypadku były to: kwiecień, maj i czerwiec. Nie będę się roztkliwiać nad historiami przedstawionymi w poszczególnych okresach, a jedynie ujawnię ich zarys. W kwietniu przed Mią Saunders nie lada zadanie. Będzie musiała ocieplić wizerunek znanego i najlepszego sportowca Masona - miotacza drużyny Boston Red Sox, który słynie nie tylko ze wspaniałej gry, ale przede wszystkim ze zbyt rozwiązłego i towarzyskiego stylu życia, co nie wpływa korzystnie na postrzeganie jego osoby przez potencjalnych reklamodawców. W maju dwudziestoczteroletnia kobieta poleci na Hawaje, gdzie będzie musiała się zmierzyć z dość żmudną i czasochłonną pracą modelki. Pewien projektant mody docenił bowiem walory i atuty Mii i w związku z tym zapragnął, aby odegrała ona istotną rolę w jego kampanii strojów kąpielowych. Natomiast w czerwcu dziewczyna uda się do zmiennego pod względem klimatycznym Waszyngtonu, gdzie będzie starała się pomóc najbogatszemu człowiekowi na świecie w realizacji wyznaczonego przez niego celu i doprowadzenia do końca bardzo ważnego projektu. W ciągu zaledwie trzech miesięcy Mia zawrze znajomości z pasjonującymi i intrygującymi ludźmi, zabawi się w swatkę, zwiedzi urokliwe Hawaje i będzie delektować się przepięknymi widokami (i nie tylko), zaznajomi się z regułami gry sportowej, ale też politycznej, udzieli nawet błogosławieństwa, pozyska nowych przyjaciół, którzy będą w stanie dla niej wiele poświęcić, ujrzy świat pełen obłudy i kłamstw, pozna smak goryczy, stanie się ofiarą, a wreszcie dostrzeże wady wykonywanej pracy i uświadomi sobie coś niezwykle istotnego... Nie zabraknie również epizodów z mężczyznami, których poznała w początkowych trzech miesiącach...

Postać głównej bohaterki wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony Mia Saunders to kobieta otwarta, szczera, skromna, budząca sympatię, rodzinna, pełna empatii, wrażliwa, pomocna, udzielająca wsparcia, cennych rad, wykazująca się dobrocią, bezpośrednia i bardzo towarzyska. Idealna córka, siostra i przyjaciółka. Natomiast z drugiej strony jest dziewczyną pozbawioną zahamowań, niezdecydowaną, wulgarną, egoistyczną, skupioną na zaspokajaniu swych intymnych potrzeb, niewyżytą seksualnie - o czym świadczy jej postępowanie. Każdy napotkany przystojny i dobrze zbudowany mężczyzna wzbudza w niej pożądanie, staje się dla niej obiektem seksualnym. Mia nieustannie pragnie bliskości i namiętności. Darzy uczuciem jednego (nie zdradzę którego), a wskakuje do łóżka ledwo poznanym, po czym po kilkunastu dniach wspólnego spędzania czasu, nazywa ich swymi przyjaciółmi. To brzmi zupełnie nierealnie. Mia Saunders to osoba, w której da się zauważyć mnóstwo rozbieżności. Czasami jej zachowanie wyzwala współczucie, a innym razem powoduje irytację. Z pewnością jej kreacja jest bardzo wyrazista. Zresztą, trzeba przyznać, że dotychczas wszyscy bohaterowie owej serii zostali doskonale skonstruowani. I to na pewno jest atutem tychże powieści.

Podsumowując,  "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec" to powieść, która czyta się lekko i szybko, niekoniecznie zawsze przyjemnie. Mnóstwo w niej dialogów, ale nierzadko tak bezsensownych, że czasami zastanawiałam się, po co w ogóle takowe uwzględniać. To historia o więzach rodzinnych, obawach przed wyznaniem prawdziwych uczuć oraz przemianach wewnętrznych zachodzących w bohaterach. To opowieść pełna namiętności i erotyzmu, aczkolwiek pozbawiona romantycznych uniesień. To jedna z tych książek, którą po przeczytaniu odkłada się na półkę i o niej zwyczajnie zapomina. Nie skłania do głębszych refleksji, nie wprawia w zadumę, nie wymaga zbytniego zaangażowania oraz nie budzi ogromnej ciekawości. To pozycja tylko dla dorosłych. Irytująca i zdecydowanie nieintrygująca na tyle, abym miała ochotę sięgnąć po kolejne części. Dlatego też na drugim tomie kończę swoją przygodę z serią Calendar Girl i tym samym piórem autorki Audrey Carlan.


Cytaty:

"(...) czułam się dobrze, ale potem, gdy leżałam w cichym i pustym pokoju,
ogarnęło mnie poczucie niewiarygodnej pustki.
Po raz pierwszy w życiu byłam sama, naprawdę sama i samotna."


"(...) Zabieram ze sobą wiedzę, że zawsze powinno się pokazywać swoje najlepsze oblicze 
i być otwartym na nowe możliwości. Aby znaleźć szczęście, należy ryzykować, 
a ludzie zbyt często tkwią w codziennej rutynie albo myślą, że ich życie nie może już być lepsze, 
nawet jeśli czują, że nie są szczęśliwi."


"(...) Jestem przekonana, że pewnego dnia znajdę to, czego szukam, a gdy to już się stanie, 
gdy nadejdzie właściwa chwila, nigdy nie wypuszczę tego z rąk."


"(...) Czułam się jak rozbitek unoszący się na wodzie przez wszystkie lata, 
pływający z miejsca w miejsce."


" - Prawdziwa miłość zawsze jest trudna. Wydaje mi się, że musisz trochę przejść,
żeby przeżyć szczęśliwe zakończenie i miłość na wieki wieków."


" - Prawdziwi mężczyźni mają sekrety, o których ich kobiety nie wiedzą."


"(...) Czyli to moja wina. Robiłam krzywdę sobie, nam.
Za każdym razem te rozmowy stawały się coraz trudniejsze, a przede mną było jeszcze pół roku.
Pytanie, gdzie znajdziemy się w grudniu.
Jak na razie bycie przyjaciółmi nie za dobrze nam wychodziło.
Cały czas nieumyślnie raniliśmy się nawzajem."



Tytuł: "Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień-maj-czerwiec" (tom II cyklu Calendar girl)
Autor: Audrey Carlan
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Rok wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 436
Kategoria: literatura erotyczna
Moja ocena: 4/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję BookSenso.

16 komentarzy:

  1. Byłam ciekawa jakie wrażenie zrobi na tobie druga część. I coraz bardziej upewniam się, że to jednak lektura nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba tylko dla takiego totalnego rozluźnienia czyta się takie powieści. Wychodzę z założenia, że nie wszystkie książki muszą wpływać na życie i szturmem zdobywać myśli. Czasem można poczytać dla samego czytania - relaks przy niezobowiązującej lekturze jest w porządku :) A jednak po ten cykl nie sięgnę, bo to dalekie od moich książkowych klimatów, a i Ty nie polecasz tego jakoś szczególnie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :)

      Zgadzam się z Tobą. Aczkolwiek czytałam wiele innych powieści z gatunku literatury erotycznej, które miały głębszy wydźwięk i skłaniały do refleksji :) Ponadto książka, która irytuje i budzi niesmak, nie stanowi dla mnie przyjemności :)

      Usuń
  3. Nie skuszę się. Szkoda, że ta część wypadła gorzej niż poprzednia, do tego potencjał obu nie został wykorzystany. Mnie też irytowałyby słowa wulgarne używane trochę na wyrost.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem po pierwszym tomie i tak patrzę, że z biegiem czasu nawet mi się podobała gdyby nie główna bohaterka oczywiście. Mam nadzieję, że w drugim tomie będzie ona lepsza i moja ocena również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główna bohaterka jest strasznie irytująca. Czekam zatem na Twoje wrażenia po lekturze drugiego tomu :)

      Usuń
  5. O Boże czytałam to! I chciało mi się wymiotować. Ta bohaterka jest tak głupia i beznadziejna, że myślałam, że ją rozerwę. A te jej orgazmy, nie wiem, nawet chyba z poduszką byłyby totalnym uniesieniem. NIE! NIE! NIE! Niech nikt po to nie sięga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha. Dobrze powiedziane. Zgadzam się z każdym Twym słowem! :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)