wtorek, 18 kwietnia 2017

"Niczyja. Zapach magnolii" - Anna Crevan Sznajder




"Powroty czasami bywają bolesne, a już na pewno zaskakujące i niespodziewane.
Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki."


W lutym bieżącego roku miałam przyjemność zapoznać się z pierwszym tomem serii zatytułowanym "Niczyja. Kwiat magnolii", w którym ukazana historia nie tylko mnie mile zaskoczyła, ale nawet oczarowała. Wprowadzona zostałam w świat mangi i anime, o którym wcześniej słyszałam, ale nie miałam tak naprawdę możliwości bądź też chęci przyjrzenia mu się bliżej. Niezwykle mnie ujął za sprawą owej opowieści. Ponadto atutem tejże książki bez wątpienia okazała się fascynacja autorki zarówno Japonią - Krajem Wschodzącego Słońca i Krajem Kwitnącej Wiśni, jak i mangą Kuroko no basket oraz jej bohaterami. Jej pasja była wyraźnie odczuwalna w pierwszej części. Między innymi dlatego też poczułam się zachęcona sięgnąć po kolejny tom "Niczyja. Zapach magnolii". Oczywiście byłam też ogromnie ciekawa, jak potoczyły się dalsze losy głównych bohaterów... Jakie zatem wrażenie wywarł na mnie drugi tom? Zapraszam na moją recenzję.

Anna Crevan Sznajder - początkująca pisarka, absolwentka kursów pisarskich, miłośniczka Japonii, współautorka książki Facet do wzięcia. Wielbicielka Kuroko no basket - Tadatoshi Fujimaki, które było inspiracją do napisania książki Niczyja. Kwiat Magnolii oraz jej kolejnych części. Historia w niej opowiedziana przenosi czytelników do świata Otaku. Do świata mang i anime, konwentów, cospley'ów i dobrej zabawy z nutką orientu w tle. Świat ten towarzyszy autorce od wielu lat.

Crevan po dwóch miesiącach ponownie leci do Tokio, głównie w celu spotkania się z Yaną w wydawnictwie w sprawie książki. Aczkolwiek przede wszystkim kobieta wybiera się do tegoż wspaniałego miasta, aby móc spędzić piękne chwile z Kise, którego obdarzyła ogromną miłością i jest przepełniona tęsknotą za nim. Ma w planach dłuższy pobyt w Japonii, a być może zostanie tam na zawsze ze względu na mężczyznę swego życia... Wszystko się jednak komplikuje, gdy Crevan poznaje w klubie - do którego wybrała się z Kise i jego przyjaciółmi - przystojnego i czarującego oraz budzącego w niej pożądanie Aomine... Ten również zwraca uwagę na kobietę, zachwycił go jej zapach... Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że musi trzymać się od niej z daleka, bowiem obowiązuje go pewna zasada, nie tyka się dziewczyn kumpli... Niestety uczucia są silniejsze od rozsądku... Między dwojgiem dochodzi do zbliżenia... Oboje poniosą tego konsekwencje... Tym samym ich życie na zawsze ulegnie zmianie...

Historia opowiedziana jest naprzemiennie z perspektywy Ann, Kise i Aomine w narracji pierwszoosobowej. Dzięki temu zabiegowi dokładnie poznajemy myśli, uczucia i emocje targające głównymi bohaterami.  Każda z tych postaci pragnie kochać i być kochaną, dlatego też czyni pewne kroki w celu osiągnięcia szczęścia i spełnienia, tym samym zdobycia serca ukochanej osoby. Jednak niejednokrotnie wydawało mi się, że wspomniana trójka nie tylko myli miłość z pożądaniem, ale przede wszystkim zachowuje się bardzo nieodpowiedzialnie, niekiedy infantylnie i bez głębszego zastanowienia, przemyślenia kilku kwestii. Niestety ich postawy i zachowania zaczęły mnie irytować. Tak jak w pierwszej części obdarzyłam ich sympatią, tak w drugim tomie momentami nie mogłam ich zwyczajnie znieść. Ann okazała się kobietą niedojrzałą, poniekąd egoistyczną, niezdecydowaną, nieumiejącą zdefiniować swych uczuć, niewiedzącą, czego tak naprawdę chce, oczekuje czy też o czym marzy i jakie plany ma na przyszłość. Nie potrafi poukładać myśli, sprecyzować swoich emocji, podjąć decyzji ważącej o jej dalszym pobycie w samym Tokio bądź w ogóle w Japonii. Kise z kolei stał się jakiś nieobecny, zbyt naiwny, nie chciał dostrzec bądź udawał, że nie widzi pewnych sytuacji, zdarzeń, które działy się wokół niego. Za łatwo przyjmował pewne słowa, ale też czyny. Godził się za szybko z faktami, mimo iż sprawiały mu ból. Miłość chyba go po prostu zaślepiła i nie pozwoliła dojrzeć tego, co nieuniknione. Ponadto jego postać została kompletnie zdominowana przez Aomine, mężczyznę pewnego siebie (bynajmniej na początku), przystojnego, dobrze zbudowanego, lubiącego podejmować ryzyko, walczącego do końca, a przede wszystkim niezwykle zmysłowego i namiętnego. To on skupił na sobie całą moją uwagę i muszę przyznać, że to właśnie jego osoba była bez wątpienia jednym z dwóch atutów tejże opowieści.

Przechodząc do fabuły... Cóż... Najważniejszym i w sumie jedynym wątkiem był miłosny czy też erotyczny. Wszystko kręciło się wokół Ann, Kise i Aomine oraz ich intymnych uniesień. Nieustannie coś się działo, aż chwilami już nie nadążałam i nie wiedziałam w którym momencie się znalazłam. Uważam, że niektóre sprawy nabrały zbyt szybkiego tempa, przez co wydały mi się zupełnie nierealne. Ponadto pojawiały się wydarzenia (o których nie mogę wspomnieć), które mnie zaskakiwały, wywoływały zdziwienie i zszokowanie. Scen łóżkowych było mnóstwo i oczywiście nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to, iż niektóre z nich były słabiej przedstawione, nie zawsze zatem odczuwałam emocje bohaterów. Muszę nadmienić, że gdy w pierwszym tomie niesamowicie zauważalna była chemia między Crevan a Kise, tak niestety w tej części nie czułam tego iskrzenia między nimi. Natomiast zdecydowanie wyczuwalne było intensywne pożądanie i napięcie w relacji Ann i Aomine. Prawdę mówiąc, kontynuowałam lekturę owej książki ze względu na tegoż mężczyznę. Interesowało mnie bowiem, jak potoczą się jego losy, czy pokona przeciwnika w walce o uczucie ukochanej kobiety. Niestety brakowało mi w tymże tomie mangi, a także szczegółowszego nawiązania do samej Japonii czy odwiedzanych przez bohaterów miast. Owszem, uwzględniono najistotniejsze zabytki, miejsca w Kioto, m.in.: Złoty Pawilon Kinkaku, Zamek Nijo czy Świątynia Yasaka, ale informacje o nich były zdawkowe, bardzo okrojone. A szkoda...

Powiastka napisana jest lekkim, prostym i zrozumiałym językiem. Dialogi niekiedy są zbyt banalne i nic wartościowego nie wnoszą do fabuły, aczkolwiek zdarzają się też takie, które przesiąknięte są emocjami i przyznaję, że czasami zwyczajnie się wzruszałam. Niestety muszę wspomnieć, iż odnotowałam w tymże tomie mnóstwo błędów literowych, interpunkcyjnych, a nawet wyłapałam jeden ortograficzny. Zdaję sobie sprawę, że otrzymałam egzemplarz próbny przed korektą, dlatego nie wpłynie to zbytnio na moją ostateczną ocenę książki. Niemniej jednak uważam, że należy sygnalizować i zwracać na nie uwagę, aby takowe poprawić i dopracować. Pragnę też odnieść się do okładki książki "Niczyja. Zapach magnolii", która jest piękna, wyróżnia się prostotą oraz stonowaną kolorystyką, a także subtelnością. Na pewno stanowi atut owej pozycji.

Podsumowując, "Niczyja. Zapach magnolii" to słodko-gorzka opowieść o trudnej miłości, rysie na przyjaźni, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, namiętności, pożądaniu, zmysłowości, zdradzie, pragnieniu bliskości i poczucia bezpieczeństwa, a przede wszystkim o nadziei. Nie ukrywam, że jestem troszkę rozczarowana tą częścią. Być może wynika to z tego, iż miałam wobec niej zbyt wielkie oczekiwania. Jednakże nie żałuję chwil spędzonych z ową lekturą i zapewne sięgnę po jej kontynuację, tym bardziej, że zakończenie wprawiło mnie w osłupienie. A ponadto intryguje mnie, do jakich wniosków dojdzie Ann i z którym z mężczyzn postanowi ułożyć sobie życie, czy Aomine nadal będzie walczył o ukochaną, a także z jakimi przeciwnościami losu będą musieli się jeszcze zmierzyć bohaterowie. Mam nadzieję, że wkrótce się tego dowiem i uzyskam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Polecam.


Cytaty:

"Wróciłam do kraju załamana.
Nic mnie nie cieszyło, snułam się po domu bez celu i sensu.
 Nie chciałam mówić sobie na głos, jak bardzo tęsknię.
Pisanie to była jedyna rzecz, jaką umiałam robić.
Przelewanie na papier tego, co się wydarzyło bolało,
ale i dawało ulgę."


"(...) Było jednak coś, co trzymało mnie tu i nie pozwalało rzucić tego wszystkiego w diabły,
choć miałem na to ogromną ochotę. Ona! Na serio byłem zakochany.
Jak szczeniak w gimbazie. Jak ostatni idiota. 
Wiedziałem, że to będą trudne wakacje,
ale desperacja, ból serca i pragnienie, by mnie pokochała,
sprawiły, że postanowiłem nie odpuszczać.
Nigdy! Nie poddam się i będę o nią walczył."


"Coś ścisnęło mnie za serce. To nie był żal, nie tylko żal!
Nie mogłam go kochać, bo przecież moje serce należało do innego.
Coś jednak ciągnęło nas do siebie, jak dwa przeciwne bieguny magnesu.
To napięcie między nami było wyczuwalne nawet teraz.
Mimo, że stałam oparta o drzwi, a on stał parę metrów dalej, przy oknie.
Cała przestrzeń pokoju między nami była nim nasycona.
Czy kierując się tym właśnie, chciałam mieć go znów?
Miałam w głowie coraz większy mętlik, a on niczego nie ułatwiał swoim milczeniem."


"(...) Była niczym powietrze, nie mogłem bez niej oddychać."




Tytuł: „Niczyja. Zapach magnolii” (tom II)
Autor: Anna Crevan Sznajder
Wydawnictwo: system wydawniczy Ridero
Premiera: 2017
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 186
Moja ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce - Annie Crevan Sznajder.


Książka bierze udział w wyzwaniu:


14 komentarzy:

  1. Nie znam tej serii. Myślę że mogłabym dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam (mimo wszystko), dla mnie ta seria to coś nowego, nigdy wcześniej nie sięgałam po książki zawierające japońskie akcenty :)

      Usuń
  2. Nie mówię nie, ale obecnie nie mam w planach tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli cos na ksztalt 50twarzy Greya ?😉❓❗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam Greya, więc nie wypowiem się na temat możliwego podobieństwa :)

      Usuń
  4. Ja bardzo chętnie sięgnę po Niczyją👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę przyjemnej lektury i czekam na Twe wrażenia :)

      Usuń
  5. Ostatnio wróciła moja miłość do Japonii (a wszystko po przeczytaniu "Czerwonych dziewczyn") i nie odstrasza mnie nawet wątek erotyczny, który jest (chyba, tak zrozumiałam) przewodni. Zaryzykuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Mam w planach "Czerwone dziewczyny" :)
      Wiesz, mnie również wątki erotyczne nie odstraszają, o ile są dobrze i emocjonalnie ukazane :)

      Usuń
  6. Myślę, że to nie do końca mój klimat, chociaż nie twierdzę, że spróbowałabym :) Uwielbiam zapach magnolii ;)

    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba tym razem sobie odpuszczę, jakoś nie jestem co do niej przekonana :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)