czwartek, 29 grudnia 2016

Kocha, lubi, szpieguje - J. Szarańska




"Doprawdy, mogę powiedzieć, że wielu rzeczy nie potrafię, 
ale jedną rzecz opanowałam do perfekcji: pakowanie się w tarapaty. 
Jak nie uganiam się za złodziejami dzieł sztuki, to masuję nieboszczyka, zrzucam go ze stołu 
i odkrywam, że nie żyje. Choć oczywiście jest proste i logiczne, że nieboszczyk nie żyje, 
ale czy doprawdy jego masowanie musi przypadać w udziale właśnie mnie?


"Kocha, lubi, szpieguje" to kontynuacja debiutu literackiego Joanny Szarańskiej zatytułowanego "I że ci nie odpuszczę", który miałam przyjemność przeczytać w lutym bieżącego roku (recenzja tutaj). Wówczas pierwszą książkę autorki określiłam jako rewelacyjną i z niecierpliwością czekałam na jej ciąg dalszy. Tym razem jednak nie mogę użyć tego słowa, co nie znaczy, że najnowsza powieść nie przypadła mi do gustu. Owszem, podobała mi się, ale czuję niedosyt po jej lekturze. Czego mi zabrakło w drugim tomie serii "Kalina w malinach"? Zapraszam na recenzję.

Joanna Szarańska to osoba pogodna i czarująca świat swoim uśmiechem. Obserwuje mijające dni z niegasnącym entuzjazmem i oczekuje, że w swoim życiu zrobi coś naprawdę ważnego. Dla innych i dla siebie. Copywriterka o stu specjalnościach. Zakochana w piłce nożnej, języku hiszpańskim i książkach. Miłośniczka powieści Stephena Kinga. Tych najdłuższych. Blogerka z zamiłowania, pisarka dotychczas szufladowa i nałogowa marzycielka. Współpracuje z fundacją Miasto Słów i Klubem z Kawą nad Książką. Na co dzień mama, żona i opiekunka najpiękniejszego pod słońcem schroniskowca rasy mieszanej.

Kalina i Marek wiodą spokojne i szczęśliwe życie, ona pracuje w bibliotece, a on prowadzi swoją agencję detektywistyczną i realizuje zlecenia. Niestety któregoś dnia z powodu redukcji etatów, Kalina zostaje zwolniona, a Marek informuje ją, że w najbliższy weekend będzie musiał wyjechać w celach służbowych. Jakby tego było mało, to Kalinę odwiedza Jolka (ta, która niegdyś odebrała jej narzeczonego i urodziła mu dziecko, którego swoją drogą Kalina jest chrzestną) z prośbą o pomoc przy opiece nad córką, bowiem chce spędzić w Kamionkach romantyczny weekend ze swoim nowym ukochanym, tylko we dwoje. Kalina zdecydowanie odmawia, tym bardziej, że nie ma pojęcia, jak należy zajmować się małym dzieckiem. Kiedy myśli, że udało jej się zbyć przyjaciółkę, okazuje się, że wieczorem pod drzwiami, Kalina znajduje fotelik, a w nim swoją chrześnicę, a po Jolce ani śladu. Kobieta jest wściekła, a na dodatek całkiem sama. Postanawia odwieźć dziecko do jego matki, w tym celu udając się do dworku w Kamionkach. Na miejscu dowiaduje się od właścicielki dworku (Elizy), że Jolka i jej partner nie zatrzymali się w nim. Eliza oferuje zatem Kalinie nocleg i pomoc w opiece nad małą. Gdy Kalina wypakowuje rzeczy z samochodu, dostrzega znajdującego się w nim psa Młynka - porzuconego i tułającego się po wsi. Kalina decyduje się nim zaopiekować. Postanawia również pomóc Elizie, Szparce i Nadziei w obsłudze gości zajmujących pokoje we dworku. Pewnego dnia masuje przebywającego we dworku i wiecznie niezadowolonego biznesmena. Kobieta stara się go zagadywać, jednak mężczyzna nie reaguje. Zaskoczona Kalina nagle orientuje się, że on nie oddycha, a gdy sprawdza jego puls upewnia się, że on nie żyje. We dworku zjawia się miejscowa policja, w tym komisarz Karol Broszko, który to ma przeprowadzić śledztwo i wyjaśnić sprawę. Pierwszą podejrzaną jest właśnie Kalina, która jako ostatnia miała styczność z denatem... Czy uda jej się udowodnić, iż jest niewinna? I czy rzeczywiście to nie ona przyczyniła się do śmierci mężczyzny?

Główna bohaterka powieści - Kalina to osoba, której zwyczajnie nie da się nie lubić, choć momentami bywa trochę irytująca. Jest dwudziestoośmioletnią kobietą, która swego czasu bardzo przeżyła rozstanie z ówczesnym narzeczonym. To ona go porzuciła przed ołtarzem, gdy okazało się, że sypiał z jej najlepszą przyjaciółką, która była z nim w ciąży. To było ogromnym przeżyciem dla Kaliny, która chcąc zapomnieć o przykrym wydarzeniu, udała się do dworku do Kamionek, gdzie spędziła kilka dni (udając malarkę), w trakcie których zaprzyjaźniła się z właścicielką - Elizą, Szparką oraz Nadzieją. Tam również poznała Marka (byłego policjanta), który akurat rozpracowywał szajkę handlarzy skradzionymi dziełami sztuki. Tam też okazało się, że Paweł (jej były narzeczony) to kryminalista i spędzi wiele lat w więzieniu. Jolka została zupełnie sama, na dodatek w ciąży. Kalina postanowiła jej wybaczyć i podjęła decyzję o kontynuacji ich przyjaźni. Pobyt we dworku w Kamionkach odmienił jej życie. Odzyskała przyjaciółkę, poznała miłość swojego życia, rozwiązała poniekąd zagadkę kryminalną. Wszystko zaczęło się jej układać do momentu, kiedy znów nie wpadła w kłopoty, a jej życie wywróciło się do góry nogami, bowiem nie tylko musiała zająć się zaledwie półtoraroczną córką Jolki, ale także była zmuszona zawalczyć o swoje dobre imię, kiedy została uznana za główną podejrzaną w sprawie morderstwa. Po raz kolejny podjęła się wyjaśnienia zaistniałego we dworku zdarzenia oraz znalezienia sprawcy zabójstwa. Bardzo liczyła na pomoc Marka, który również zjawił się w Kamionkach, ale w zupełnie innym celu... Jakie zlecenie otrzymał Marek? Co tak naprawdę sprowadziło go na prowincję? Jaką rolę w całej sprawie odegrał pies Młynek? Jak zakończy się prowadzone śledztwo? A przede wszystkim, jak potoczą się dalsze losy Kaliny i Marka?

Niewątpliwie atutem książki z serii "Kalina w malinach" jest żywa, barwna, przyciągająca wzrok, kojarząca się z latem i napawająca optymizmem okładka. Ponadto powieść napisana jest prostym, lekkim i łatwym w odbiorze językiem, z mnóstwem dialogów, co sprawia, że bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta. Ja pochłonęłam tę książkę w jedno popołudnie. Ukazana historia przepełniona jest humorem, sporą dawką pozytywnej energii. Wielokrotnie na mojej twarzy gościł uśmiech, a nawet zdarzało się, że płakałam ze śmiechu. Najbardziej rozbawiła mnie scena, kiedy to Kalina miała przygotować maseczkę na twarz z glinki, co uczyniła, ale jak się okazało użyła nie tego składnika, co trzeba. Naprawdę świetnie się bawiłam w trakcie lektury tej powieści, która stanowi idealne urozmaicenie i jest doskonałym lekarstwem na poprawę nastroju.

Oczywiście muszę nadmienić i zwrócić uwagę na fakt, iż część dochodów ze sprzedaży tejże książki zostanie przeznaczona na Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, co jest na pewno pięknym gestem.

Jednak muszę wskazać również minusy książki "Kocha, lubi, szpieguje", które niejako wpłynęły na moją ogólną jej ocenę i spowodowały, że odczuwam niedosyt. Mianowicie jednym z nich (według mnie oczywiście) jest przewidywalna fabuła. Praktycznie od początku podejrzewałam, kto, dlaczego i w jaki sposób postanowił pozbyć się biznesmena. Brakowało mi elementów zaskoczenia, szybkich zwrotów akcji i nutki niepewności. Poza tym myślałam, że zostanie bardziej rozwinięty wątek romantyczny rozgrywający się między Kaliną a Markiem. Oprócz tego spodziewałam się, że również i w tym tomie pojawi się wiele sytuacji, w których znaczące role odegrają Szparka, Nadzieja, a nawet Stary Jan. Niestety byli ukazani zdawkowo, zaledwie przez kilka krótkich chwil, będących małymi epizodami. Nie ukrywam, że zabrakło mi ich postaci, zabawnych tekstów i spostrzeżeń. Uważam, że można było bardziej się skupić na ich osobach, a być może nawet stworzyć pewien wątek (albo wątki), w którym mieliby większy udział. W tej powieści poznajemy też kilka nowych postaci drugoplanowych, w tym między innymi Kotyldę Młynarczykową, której osoba bardzo mnie zaintrygowała. Szkoda tylko, że pojawiła się na tak krótko i że uzyskujemy niewiele informacji na temat jej życia i losów.

Podsumowując, "Kocha, lubi, szpieguje" to lekka, przyjemna i niewymagająca komedia kryminalna, zapewniająca miłe spędzenie czasu i pozwalająca oderwać się od książek poruszających trudne zagadnienia. Nie jest to powieść, która zmusza do refleksji czy zapada w pamięć, ale na pewno można przy niej odpocząć i się zrelaksować. To idealna lektura na zimowe popołudnia lub wieczory, gwarantująca znakomitą zabawę i wywołująca uśmiech na twarzy, który utrzymuje się nawet po odłożeniu jej na półkę. Serdecznie polecam.


"Minęły dwa miesiące, nadszedł sierpień, a mimo to ta myśl wciąż wzbudza we mnie entuzjazm 
i szczerzenie zębów. Robię to przed lustrem, na wszelki wypadek, żeby nie wyglądało dziwnie. 
Kiedy mieszka się z kimś, trzeba bardzo uważać, kiedy szczerzy się zęby, co się mówi, 
gdzie się drapie i co się je."







Tytuł: "Kocha, lubi, szpieguje"
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 328


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


4 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam tej książki, a bardzo mnie ona interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze do czynienia z autorką, więc wstrzymam się, dopóki nie złapię w bibliotece pierwszego tomu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam wszystko co związane z kryminałami, więc może taka lekka i przyjemna książka też przypadłaby mi do gustu. Może kiedyś wpadnie w moje ręce :)

    Pozdrawiam, anonymous-introvert.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)