sobota, 17 grudnia 2016

Córeczka tatusia - C. Glass




"(...) Można sobie wyobrazić, jaka przykra i niepokojąca dla dziecka jest sytuacja, 
w której musi nagle opuścić dom, znajome środowisko i zamieszkać z obcymi ludźmi."


"Córeczka tatusia" to książka, która przeczytałam kilka dni temu, a nadal odczuwam wszystkie towarzyszące mi wówczas podczas lektury emocje. Decydując się na tę pozycję, wiedziałam, że nie będzie to łatwa i lekka, a jednocześnie przyjemna powieść. Zatem poniekąd nastawiłam się na to, że może być dramatycznie, smutno i boleśnie. Nie sądziłam jednak, że historia ukazana w książce tak bardzo mnie zaszokuje, a nawet mną wstrząśnie. Najtrudniejsze, a zarazem najgorsze w tym wszystkim jest to, że sytuacje, jakie zostały opisane w książce mają tak naprawdę miejsce w życiu wielu rodzin na całym świecie. Niby mamy tego świadomość, ale po pierwsze o tym nie myślimy, bo osobiście nas to nie dotyczy, po drugie nie rozmawiamy (albo zdecydowanie za rzadko), bo nie ma sensu poruszać tego tematu, skoro w najbliższym otoczeniu nic się złego nie dzieje, po trzecie niekiedy ignorujemy pewne dostrzegalne przesłanki, twierdząc, że to nie nasza sprawa, co się dzieje obok za ścianą, a ponadto pewne rzeczy są dla nas niewyobrażalne, niedopuszczalne i wydają się nam być nierealne, a jednak niestety się dzieją.

środa, 14 grudnia 2016

Mogę wszystko - A. Scharmach




"(...) Miłość jest piękna. Trzeba tylko dbać i pielęgnować, aby ognisko nie zgasło."


W ostatnim roku przeczytałam bodajże kilkanaście książek będących debiutami literackimi. Większość z nich bardzo mile wspominam i uważam, że były one naprawdę udane, a inne wzbudzały we mnie mieszane uczucia bądź też okazywały się totalnym nieporozumieniem. Tym razem miałam okazję sięgnąć po jeden z najnowszych na rynku wydawniczym debiutów, mianowicie po "Mogę wszystko" autorstwa Anity Scharmach (niestety nie udało mi się znaleźć jakichkolwiek informacji o autorce). Jakie wrażenia wywarła na mnie ta powieść? Czy warto po nią sięgnąć? Zapraszam na moja opinię :)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Cytrynowy sad - L. Rice




"Dlaczego żadnemu człowiekowi nie jest dane nosić w sercu dwóch wielkich miłości 
w tym samym momencie, w tym samym czasie?"


Gdy tylko ujrzałam tę piękną, kojarzącą się z ciepłym klimatem, słodko-kwaśnym smakiem i cytrynowym zapachem okładkę, wiedziałam, że muszę poznać zawartą w książce historię. Szczerze mówiąc, sięgając po tę powieść, liczyłam na lekką i przyjemną lekturę, przy której się zrelaksuję i zapomnę o przygnębiającym, szarym, wietrznym i deszczowym widoku za oknem. I poniekąd tak było. Nie sądziłam jednak, że "Cytrynowy sad" okaże się być słodko-gorzką powieścią, przepełnioną tęsknotą i bólem, a jednocześnie dającą nadzieję na lepsze jutro. Zapraszam na moją opinię :)

niedziela, 11 grudnia 2016

Ścieżki przeszłości - E. Kowalska (BOOK TOUR)




"(...) Swojego szczęścia nie można próbować budować na nieszczęściu innych.
We wszechświecie jest równowaga i prędzej czy później zło, które wyrządziliśmy, 
powraca do nas. 
Miłości nie można kupić. Na prawdziwą miłość trzeba sobie zasłużyć. 
Na to, żeby móc kogoś kochać, też."


W czerwcu tego roku miałam przyjemność - w ramach Book Tour - zaznajomić się z książką "Ścieżki życia" (recenzja tutaj), którą bardzo miło wspominam. Powieść ta stanowiła pierwszy tom opisujący losy Julii - młodej kobiety, bibliotekarki, rozwódki, stosującej różne diety i walczącej o zrzucenie zbędnych kilogramów, a przede wszystkim wspaniałej przyjaciółki, córki i sąsiadki, poszukującej własnej ścieżki, którą mogłaby podążyć, aby zaznać wyczekiwanego szczęścia i pięknej miłości. Tym razem - dzięki organizowanemu przez autorkę - Edytę Kowalską i Klaudię z bloga Nowe Horyzonty Book Tour  - w moje ręce wpadła kolejna powieść pisarki "Ścieżki przeszłości", będąca zarówno kontynuacją dalszych losów Julii, jak i historią życia jej babci Weronki. Jakie wrażenia wywarła na mnie ta książka? Czy również przypadła mi do gustu? Zapraszam na moja opinię :)

piątek, 9 grudnia 2016

Zdążyć przed zmrokiem - T. French




"Las to jedno wielkie migotanie i szept, i iluzja. 
Jego cisza jest puentylistycznym spiskiem miliona głośników - szelestów, podmuchów, 
bezimiennych zduszonych pisków; jego pustka obfituje w tajemne życie, 
umykający z tupotem cień dostrzegany kątem oka. 
Uważaj: pszczoły prują do i z gniazd w szczelinach dębu; zatrzymaj się, 
odwróć pierwszy lepszy kamień, a zobaczysz dziwną larwę, która się wije z irytacją, 
a tymczasem na nogę wmaszeruje ci sznur pracowitych mrówek. 
W zrujnowanej wieży, czyjejś porzuconej twierdzy, 
gdzie między kamieniami są pajęczyny grube jak nadgarstek, 
o świcie króliki wyprowadzają swoje małe z fundamentów, 
by bawiły się na prastarych grobach."


Zapewne zauważyliście, że bardzo rzadko, zdecydowanie za rzadko sięgam po thrillery bądź kryminały. Powodem na pewno nie jest to, iż nie pałam sympatią do tego typu literatury. Jeżeli już zdarzy mi się zdecydować na powieść z tego gatunku, to albo z polecenia, albo dlatego, że mam akurat ochotę na coś poniekąd mrocznego, intrygującego, podnoszącego poziom adrenaliny i trzymającego w napięciu, a także stanowiącego w jakimś stopniu przerywnik pomiędzy książkami obyczajowymi, których czytam niewątpliwie bardzo dużo. Muszę przyznać, że kiedy otrzymałam wykaz pozycji listopadowych do zrecenzowania, od razu w oczy rzuciła mi się okładka "Zdążyć przed zmrokiem", nie wspominając już o ciekawym i tajemniczym opisie. Zastanawiałam się chwilę, czy podjąć się jej lektury, bowiem chyba trochę obawiałam się, że bedzie zawierać zbyt drastyczne - jak dla mnie - fragmenty (teraz już wiem, że moje obawy był niesłuszne). Jednak zarys historii tak bardzo mnie zaintrygował, że po prostu musiałam poznać tę opowieść. Jakie wrażenia na mnie wywarła powieść? Czy żałuję, że się na nią zdecydowałam? Zapraszam na moją recenzję :)

środa, 7 grudnia 2016

Pax - S. Pennypacker, J. Klassen




"To, że coś nie dzieje się tutaj, nie znaczy,
że nie dzieje się wcale."


Od momentu, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Pax", wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać, bowiem zaintrygował mnie opis. A także zapragnęłam mieć ją w swojej biblioteczce, abym mogła co jakiś czas spoglądać na tę przepiękną, urzekającą i hipnotyzującą okładkę. Moim zdaniem to jedna z piękniejszych oprawek, która nie tylko przyciąga uwagę i zachęca do poznania wnętrza książki, ale zapewne jest też tą, którą się zapamiętuje na zawsze i która wywołuje wspaniałe emocje. Jeszcze przed jej lekturą zapoznałam się z kilkoma recenzjami, które były niezwykle pozytywne i przejmujące, w których często porównywano tę powieść do znakomitej książeczki "Mały Książę". To tym bardziej nakłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę, na którą czekałam z niecierpliwością. Jakie są zatem moje wrażenia po lekturze książki "Pax"? Zapraszam na moją opinię.