poniedziałek, 17 lipca 2017

"Domek nad strumykiem" - Bożena Helena Mazur-Nowak [recenzja przedpremierowa]




"(...) Taki ładny mamy dzień. Wybiegam na bosaka do sadu. Oj, jak cudnie! 
Rozkładam ręce i tańczę. Świat jest piękny i tak ładnie pachnie."


Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale decydując się na zrecenzowanie opowiastki "Domek nad strumykiem", nie byłam do końca świadoma gatunku, jakiemu jest przypisana. Jak to zwykle bywa, "rzuciłam" się na nią ze względu na okładkę oraz opis sugerujący przyjemną lekturę stanowiącą zapis wspomnień autorki z pewnych niezapomnianych wakacji, będących jednym z najważniejszych okresów jej życia. Szczerze mówiąc, sięgając po "Dom nad strumykiem", nie spodziewałam się, że ukazana w niej niepozorna i banalna wręcz historyjka okaże się dla mnie osobiście tą niezwykłą i poruszającą. Nie sądziłam, że owa książeczka kierowana do młodszych czytelników tak bardzo mnie wzruszy, wyzwoli ogrom emocji i przede wszystkim przywoła najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa... Zapraszam na recenzję.

Bożena Helena Mazur-Nowak pochodzi z Opola. Od 2004 roku mieszka w Wielkiej Brytanii. Wiersze i proza autorki, przetłumaczone przez nią samą na język angielski, ukazały się w kilkudziesięciu międzynarodowych antologiach wydanych m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Kanadzie, Indiach i Ghanie. Przekłada wiersze i prozę swoje i "kolegów po piórze". Jest członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II, Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie z siedzibą w Londynie, Academy of American Poets oraz Partii Dobrego Humoru. 
Bożena Helena Mazur-Nowak wydała sześć tomików wierszy (cztery w języku polskim i dwa w angielskim), dwa zbiory opowiadań w języku angielskim. W 2016 roku, w języku polskim, ukazał się zbiór opowiadań "Przerwane życie"." (źródło: okładka książki "Domek nad strumykiem")

Siedmioletnia Bonia i czteroletnia Dzidka to siostrzyczki mieszkające z rodzicami w Opolu. Dziewczynki wybierają się do dziadków do Komarna, malutkiej wioski, gdzie spędzą ostatnie wakacje przed pójściem starszej z nich do pierwszej klasy. Obie są bardzo przejęte, a jednocześnie podekscytowane wyjazdem. Przemierzają zatem drogę (wraz z tatą), najpierw pociągiem, następnie autobusem, którym docierają do Maciejowej, gdzie czeka na nich dziadek z wozem zaprzęgniętym w białą kobyłkę Siwą, którą siostry od razu pokochały. Dojeżdżają do domu rodzinnego babci Marysi i dziadka Franka, wspólnie konsumują pyszny obiadek, kwaterują się w pokoiku z zaściełanymi łóżeczkami i żegnają ojca, który wraca do miasta. Dziewczynki zostają w domku nad strumykiem pełnym ciepła i miłości. Spędzają we wsi beztroski i piękny czas, obserwując każdego dnia toczące się w niej życie, poznając wielu ludzi, zaprzyjaźniając się z miejscowymi dziećmi, bawiąc się, podziwiając cudowne okoliczne krajobrazy, ucząc się szacunku do przyrody i zwierząt, pomagając babci i dziadkowi, a nawet sąsiadom w obowiązkach gospodarskich, a także czerpiąc radość z wartościowych przygód, którym ulegają na każdym kroku.


"Dom nad strumykiem" stanowi autentyczną relację autorki jako kilkuletniej dziewczynki z wakacyjnego pobytu u ukochanych dziadków. To powiastka przedstawiona z perspektywy dziecka, które wychowywało się w mieście, a na swoje ostatnie, przed pierwszym dzwonkiem w szkole, wakacje wybrało się do Komarna wraz z młodszą siostrzyczką. Dziewczynka pokazuje swymi małymi oczyma wiejski świat, w którym człowiek żyje w zgodzie z naturą, każdego dnia opiekuje się domowymi zwierzętami, zbiera plony, owoce, warzywa, z których część przeznacza na przygotowanie konfitur i innych wszelkiego rodzaju zapraw, a pozostałe wydziela na sprzedaż, dba o środowisko, pracuje od wschodu do zachodu słońca. Określa rolę dziadka, który zajmuje się gospodarstwem oraz babci, która jest wyjątkową kobietą, pełną miłości i spokoju, obdarzającą wszystkich ciepłem i dobrocią, poświęcającą się rodzinie, dbającą o ognisko domowe, wspaniałą kucharką przygotowującą rozmaite smakołyki, potrafiącą z dostępnych w tamtych czasach produktów stworzyć przepyszne cudowności. Bonia dzieli się najważniejszymi dla niej momentami z tamtego lata. Wspomina swoje pierwsze spotkanie z pasieką i pszczołami, wyprawę na targ, zabawy z poznanymi dziećmi, przyjaźń z Sabiną, udział w odpuście, zbieranie porzeczek, agrestu oraz jagód, wizytę cioci Józi, zakupy w Domu Handlowym, bolesny upadek, pikniki nieopodal lasu, puszczanie latawca, czas spędzany z Lalką (klacz), wczesne pobudki wywołane pianiem koguta, a także swój pierwszy dzień w nowej szkole. Tamto lato okazało się być dla niej nadzwyczajnym i zapamiętanym na zawsze okresem, przepełnionym emocjami, barwami i szczęściem.


Nie ukrywam, że jestem oczarowana tą liczącą zaledwie sto osiemdziesiąt stron opowieścią, która wyzwoliła we mnie uczucia sprzed wielu lat, przywołała mnóstwo wspomnień, a tym samym smaków, zapachów, widoków. W mej głowie przewijały się co rusz pojedyncze obrazy z czasów dzieciństwa. Las z soczyście zielonymi koronami drzew, których gałęzie i liście poruszały się w rytmie nadawanym im przez wiatr, powiew wiejskiego i świeżego powietrza łaskoczącego policzki, rzeczka płynąca swym nurtem, przejrzyste i odbijające promyki słońca strumyczki, śpiew ptaków, odgłosy zwierząt. Czułam smak owoców jadanych prosto z krzewu, warzyw świeżo wyrwanych z grządek (bez uprzedniego ich umycia), kiełbasek oraz ziemniaków pieczonych nad ogniskiem, chleba posmarowanego smalcem lub miodem, jajka sadzonego z kwaśnym mlekiem, kakao lub kawy zbożowej (prawdziwej), wiejskiego rosołu, lodów Bambino oraz oranżady zarówno tej z butelki, jak i serwowanej w proszku. Przyznaję, że jeszcze nigdy w trakcie lektury jakiejkolwiek książki (nawet przeglądając książki kucharskie z bogatymi przepisami i ilustracjami) nie zdarzyło mi się, abym była tak bardzo głodna i spragniona potraw z dawnych lat (naturalnych, pozbawionych chemii, intensywnych). Ile ja bym dała, ażeby ponownie posmakować ówczesnych specjałów. Nieustannie przypominały mi się też między innymi wyprawy z dziadkiem nad rzekę, jego rysunki zwierząt hodowlanych, które mam do dziś, pogawędki z nim, babcina zupa pomidorowa, wyjazd do wujka i przejażdżka wozem konnym, wykopki, zabawy w sianie, karmienie świnek, królików i kurek, mój pierwszy dzień w szkole, klucze noszone na tasiemce na szyi, plecenie wianków, sukienki w groszki szyte przez mamę. Mogłabym wymieniać bez końca... Dzięki tej historii przeniosłam się do przeszłości, odbyłam piękną sentymentalną podróż, zatrzymałam się na chwilkę, osiągnęłam wewnętrzny spokój, rozmyślałam i wspominałam piękne chwile. I łza się w oku zakręciła, nawet teraz...


Książeczka przede wszystkim skierowana jest do młodszych czytelników, stąd napisana jest prostym, nieskomplikowanym, przystępnym językiem. Podzielona jest na dwadzieścia sześć kilkustronicowych tytułowanych rozdziałów. Uwzględnia krótkie opisy przyrody, starego domku w Komarnie, pobliskich wsi i mieszkańców, mijanych miast i miasteczek (m.in. Strzegomia, Brzegu, Wrocławia), a także Domu Handlowego czy straganów. Zawiera też sporo dialogów, rozmów prowadzonych przez Bonię z Dzidką, dziadkiem Frankiem, babcią Marysią, koleżanką Sabiną, sąsiadami - dziewczynka poznała rodziny Spruchów, Dziedziców i Kwaśniców. Całość urozmaicona jest uroczymi czarno-białymi rysunkami stworzonymi za pomocą ołówka. Niby są proste, ale niebywale intensywnie oddają wiejski klimat i sprawiają wrażenie żywych. Prawdę mówiąc, nie mogę się na nie napatrzeć i pomimo że od lektury owej opowieści minęły dwa dni, ja nadal wertuję strony i przeglądam ilustracje. To ogromna przyjemność dla oczu, niesamowite!

Podsumowując, "Domek nad strumykiem" to utkana z pięknych wspomnień, pełna nostalgii, ciepła i refleksji, wzbogacona znakomitymi i nastrojowymi obrazkami mini powieść. Warto nadmienić, że wspomniana powiastka jest prozatorskim debiutem autorki. Ponadto poetka zadedykowała ową książkę swojej ukochanej wnuczce. Bardzo gorąco zachęcam do zapoznania się z tą niewątpliwie wartościową i emocjonującą pozycją. Polecam jej lekturę zarówno dzieciom, które potowarzyszą Boni w poznaniu sielskich uroków wsi i doświadczą wraz z nią wielu ciekawych zdarzeń, a jednocześnie wyniosą z nich niejedną lekcję, jak i ich rodzicom, dla których historia ta może stanowić rozrzewniający i pasjonujący powrót do lat dziecięcych. Ja i moja córeczka z pewnością niejednokrotnie będziemy do niej powracać.


Cytaty:

" - (...) Wszystko wokół mija, życie drogą biegnie."


"(...) Koniki polne cykały, słychać było kumkanie żab.
Cieszyłam się, że przyjechali rodzice, i martwiłam się, że moje wakacje skończą się za kilka dni."


"Pod powiekami latawce tańczyły na niebie, płonęło ognisko.
W uszach brzmiała piękna cygańska muzyka. Tak odpłynęłam w sen."


"(...) Księżyc schował się za chmurami. Cienie pięknie tańczyły po ścianach.
Rozpamiętywałam fajne chwile z moich wakacji.
Żal mi było, że zaraz się skończą."


"Długo nie mogłam zasnąć. Słyszałam śmiechy w sadzie. 
Księżyc rozpanoszył się na bezchmurnym niebie, zaglądał do mojego okna i ocierał moje łzy."



Tytuł: "Domek nad strumykiem"
Autor: Bożena Helena Mazur-Nowak
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: wrzesień 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 180
Kategoria: literatura dziecięca
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Książka bierze udział w wyzwaniu:


10 komentarzy:

  1. Książka wydaje się bardzo sielska :). Jak sobie przypomnę pomidorową mamy, to aż nabieram ochoty na jedzenie. I czytanie, oczywiście! Dzieciństwo na wsi to jest coś wspaniałego. Przeżyłam je i bardzo się z tego powodu cieszę :).
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie swojska i sentymentalna :) Przywołuje wspomnienia, smaki i zapachy :)

      Usuń
  2. Zapamiętam ten tytuł;) może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Propozycja czytelnicza, którą mogłabym poznać wspólnie z moją córką, interesująco się zapowiada, chętnie zwrócę na nią uwagę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecudne pachnące słońcem, świeżym sianem, szczęśliwymi dniami dzieciństwa. Pisz Bożenko dalej, pisz i nie ustawaj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecę ja mamie, wydaje mi się, że za jakiś czas, gdy pojawi się w bibliotece, mogłaby się spodobać, więc wypożyczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Z pewnością będzie to dla mamy sentymentalna podróż :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)