poniedziałek, 29 maja 2017

"Nie nazywaj mnie Pamelą" - Dorota Majewska




"(...) Każda pora roku miała dla mnie urok. Kochałam przyrodę. 
Czasem siadałam na ławce i marzyłam.
O lepszym życiu, o miłości..."


Zazwyczaj decyduję się na lekturę danej książki wtedy, gdy oczaruje mnie jej oprawa. Jednak tym razem, postanowiłam po nią sięgnąć skuszona intrygującym, a przede wszystkim pełnym tajemnic opisem. Na tyle zaciekawiła mnie krótka notka na okładce, iż wiedziałam, że muszę poznać przedstawioną w powieści historię. Przyznaję, że oczekiwałam zupełnie innej opowieści. Na pewno nie byłam przygotowana na to, co w owej publikacji zastałam i co wywołało moje zaskoczenie, chwilami wzburzenie, a w dużej mierze niezrozumienie (łagodnie rzecz ujmując). Zapraszam na recenzję.

Dorota Majewska - pisarka związana z Warszawą. Autorka licznych scenariuszy przedstawień teatralnych. W jej twórczości wielką rolę odegrał Wojciech Siemion. To w jego Petrykozach poczuła wenę, która zaowocowała kilkunastoma wierszami i powieścią "Cztery pory (u)roku". (źródło: okładka książki "Nie nazywaj mnie Pamelą")

Bogna to trzydziestodwuletnia kobieta, matka trojga dzieci, córka, siostra, wdowa i była prostytutka. Od niedawna opiekuje się swoją podopieczną - schorowaną panią w podeszłym wieku, której mąż zamiast się nią zajmować, woli romansować z kochanką. Bogusia pracuje na utrzymanie siebie i dzieci. Owe zajęcie nie przynosi jej satysfakcji, a wręcz chwilami wzbudza w niej obrzydzenie i wstręt. Pracę tę traktuje przede wszystkim jako swego rodzaju pokutę. Pewnego wieczoru, aby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, zbiega po schodach i udaje się na podwórze. Tam przypadkiem spotyka tajemniczą staruszkę przedstawiającą się jako Pamela/Krystyna. Twierdzi, że samotnie zajmuje mieszkanie w tym samym bloku, co Bogusia, tylko piętro niżej. Nieznajoma zaprasza Bognę na herbatę widząc, że ta jest czymś udręczona. Zachęca ją do zwierzeń. Młoda kobieta, o dziwo bardzo otwiera się przed ledwo poznaną sąsiadką, mając wrażenie, jakby znała ją od lat. Zaczyna zatem swą opowieść... Wyjawia skrywane sekrety, niekiedy bardzo intymne i haniebne... Dzieli się wieloma wspomnieniami ze swej zawiłej przeszłości...

Zacznę od fabuły, która jest bez wątpienia oryginalna, kompletnie nieprzewidywalna i poniekąd frapująca. To pierwsza przeczytana przeze mnie powieść poruszająca tematykę budzącą mnóstwo kontrowersji, a mianowicie dotyczącą najstarszego zawodu świata czyli prostytucji. Przyznaję, że dokonując wyboru owej książki, nie miałam pojęcia, że będzie mi dane zmierzyć się z tym zagadnieniem. Szczerze mówiąc, gdybym posiadła szczegółowszą wiedzę o tejże prozie, pewnie bym lepiej przemyślała swoją decyzję, zanim się na nią zdecydowałam. I uściślając, przeszkodą nie jest dla mnie opowieść o owej "dziedzinie" życia, a raczej pewne drobiazgowe fakty wyzwalające skrajne emocje, najczęściej budzące zniesmaczenie i obrzydzenie. Gdy rozpoczęłam lekturę, nie ukrywam, że nawet mi się spodobało. Niezwykle zaciekawił mnie początek, a dokładniej mówiąc nagłe spotkanie kobiet, ich otwartość względem siebie i pewna magia wyczuwalna pomiędzy nimi. To wydało mi się bardzo dziwne, a zarazem fascynujące. Pragnęłam poznać nie tylko historię Bogusi, ale przede wszystkim chciałam dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest staruszka Pamela. Dlatego też z wnikliwością i zaangażowaniem przewracałam kolejne strony. Zwyczajnie targała mną ciekawość tego, jak zakończy się historia Bogny i w jakim celu w jej życiu nagle zjawiła się nieznajoma (po kilkunastu stronach miałam już co prawda pewne podejrzenia i jak się później okazało - niejako przewidziałam rolę jej postaci). Akcja toczy się w ekspresowym tempie, ciągle coś się dzieje w życiu młodej kobiety, co rusz na jaw wychodzą tajemnice z jej przeszłości. Wielokrotnie byłam zaskakiwana, niejednokrotnie na mojej twarzy jawił się wyraz zdumienia i zaszokowania. Nie odnotowałam natomiast ani jednego momentu znużenia. Aczkolwiek z czasem im bardziej zagłębiałam się w lekturze, tym moje podekscytowanie z każdą kolejną stroną malało. A to głównie za sprawą zachowań i poczynań głównej bohaterki, ale o tym za chwilkę. Jakieś sześćdziesiąt stron przed końcem książki, miałam niestety ochotę ją odłożyć. Bowiem przedstawione wówczas sceny erotyczne wywołujące awersję wyraźnie zniechęciły mnie do kontynuowania owej publikacji. Ale nie zrezygnowałam. Nie poddałam się i tym sposobem dotarłam do zakończenia, które niejako mnie usatysfakcjonowało, a poniekąd też zaskoczyło. Ale czy było warte mego poświęcenia? Nie sądzę.

Główną bohaterką powieści jest oczywiście Bogusia, która bardzo dokładnie ukazuje swoje życie, począwszy od czasów dzieciństwa, poprzez lata młodzieńcze, aż po niechlubną działalność. Kobieta relacjonuje swe życie bez zbędnego idealizowania, skrępowania, ujawniając najbardziej intymne i przerażające momenty. Nazywa rzeczy po imieniu, jest szczera do bólu, skrupulatnie omawia poszczególne zdarzenia zaistniałe w jej życiu. Dzieli się swymi uczuciami, myślami, przeżyciami, sukcesami i porażkami, radościami i smutkami. Z perspektywy czasu ocenia swoje niegdysiejsze wybory i podejmowane decyzje, które zaważyły na jej dalszym życiu. Przyznaje się do popełnionych błędów (co się chwali - nie każdy bowiem byłby do tego zdolny), prowadzi analizę swych poczynań i wyciąga wnioski. Szkoda tylko, że dokonuje tego po tylu latach. Mówi się, że "lepiej późno niż wcale". Niby tak... Każdy zasługuje na drugą szansę, tylko wydaje mi się, że Bogna miała ich o wiele więcej, ale z żadnej nie skorzystała, rujnując zarówno swoje życie, jak i najbliższych jej osób. Została prostytutką z własnej, nieprzymuszonej woli. Godziła się na pewne rzeczy, ryzykowała na własne życzenie, nie dostrzegała wielu istotnych kwestii, skupiała się na sobie i swoich potrzebach, tym samym zapominając kto i co jest najważniejsze w życiu. Zadziwiające jest to, że przez wiele lat nie postrzegała swego zawodu jako czegoś złego, a wręcz była z tego dumna i zadowolona. Owszem, jej sprawa, jej życie, jej przysłowiowe cztery litery. Jednak w tym wszystkim, najbardziej poszkodowane były jej kolejne dzieci. Zatem jej działalność bulwersuje mnie przede wszystkim jako matkę. Dla mnie jest to kompletnie niejasne i niewyobrażalne. Nie zamierzam ujawniać więcej szczegółów z jej życia (choć i tak pewnie między wierszami można wiele wyczytać), tym samym zdradzać fabuły, bowiem nie chce spojlerować - być może ktoś jest w trakcie lektury owej powieści bądź ma ją w planach. Mogę jedynie przyznać, że nie obdarzyłam Bogny sympatią, po prostu nie mogłam. A naprawdę się starałam, czasem nawet tłumaczyłam sobie jej zachowania. Była zapewne trochę zagubiona, niezdecydowana, za bardzo chyba pragnęła miłości i bliskości. Stąd dokonywała takich, a nie innych wyborów. Czy jednak to ją usprawiedliwia? Nie wydaje mi się. Jestem w stanie naprawdę wiele zrozumieć, ale często postępowanie kobiety nie mieściło się w głowie (bynajmniej mojej). 

Powieść stanowi formę monologu prowadzonego przez Bognę, przerywanego co jakiś czas wtrąceniami tajemniczej staruszki, które wydały mi się bardzo sztuczne, chwilami bezwartościowe i moim zdaniem, co poniektóre mogłyby zostać usunięte. Momentami wyraźnie mi przeszkadzały i wybijały z rytmu. Czytając ową prozę, miałam wrażenie, jakbym słuchała opowieści znajomej, którą spotkałam po latach i która pragnie wyrzucić z siebie wszystko to, co nie daje jej spokoju i tkwi gdzieś głęboko w niej. Jakby chciała się rozliczyć z przeszłością, znaleźć ukojenie, a może nawet zaznać rozgrzeszenia, aby wreszcie móc rozpocząć życie na nowo. Pragnę nadmienić, że owa opowieść to historia prawdziwa. W związku z tym nasunęły mi się następujące pytania. Po pierwsze, czy przemowa konkretnej kobiety została nagrana, a dalej w całości przelana na papier, czy też może - w oparciu o faktyczne wydarzenia - została napisana od początku do końca? A po drugie, czy owa historia stanowi zapis życia jednej kobiety, czy może jest zlepkiem losów kilku pań? Powieść bowiem nie jest napisana typowo literackim językiem, raczej lekkim, zrozumiałym i niewyszukanym stylem. Czasami pojawia się słownictwo potoczne oraz niepozbawione wulgarnych zwrotów. 

"Nie nazywaj mnie Pamelą" to powieść, która wzbudziła we mnie ambiwalentne uczucia, bowiem z jednej strony niepowtarzalna, zagadkowa fabuła, a z drugiej niestety irytująca i egoistyczna bohaterka, nieapetyczne i odrażające (czasami aż nadto bezpośrednie i wulgarne) sceny intymne oraz przewaga negatywnych emocji. Kolejna książka z cyklu "zaspokoiłam ciekawość, odkładam na półkę i nigdy więcej do niej nie wracam (bo niby po co?)".

Podsumowując, "Nie nazywaj mnie Pamelą" to powieść o desperackim poszukiwaniu miłości i swego miejsca na świecie, a także o konsekwencjach podejmowanych wyborów. Uświadamia, że przeszłości nie da się wymazać, nie można usunąć jej z życiorysu, nie można zupełnie się od niej odciąć. Ona zawsze będzie cieniem przyszłości i może o sobie przypomnieć w najmniej spodziewanym momencie.  Opowieść pokazuje również, że za błędy niestety się płaci, niekiedy zbyt wysoką cenę. A ponadto, że co ma być, to i tak będzie. Nikt nie ma szans uciec przed przeznaczeniem...



Cytaty:

" - Tak. Teraz to wiem. Wiem, jak ślepa potrafi być miłość. 
Jak można się w niej zatracić. 
Przekreśliłam miłość człowieka, którego też kochałam. 
Zmarnowałam wszystko, żeby pójść w nieznane. Kto tak postępuje?
Ja z pewnością nie miałam po kolei w głowie.
Byłam zachłanna na miłość, chciałam nagromadzić jej jak najwięcej wokół siebie.
Odrażające."


"(...) - Gdyby można kochać tak bez żadnych wyrzeczeń, po prostu kochać i już!
Przypomniałam sobie coś, co bardzo mi się spodobało, co warto było wtedy zastosować,
zamiast iść na oślep, jak ja to zrobiłam.
W pamięci utkwiło mi takie zdanie. 
Jest to cytat z powieści o zakochanych w Paryżu, ale gdzie mi do Paryża...
Tu zakochani nie rozpaczają, ale tańczą, śpiewają i w ogóle najweselej pędzą życie. 
Sama się sobie dziwię. Przeczytałam wtedy niewiele książek.
Zapamiętałam to zdanie, a nie potrafię powiedzieć, kto je napisał." 


" - (...) bo co było, to było. Czasu nie cofniesz, faktów nie zmienisz.
Wyrzucisz to raz na zawsze z siebie i ogarnie cię błogi spokój, będziesz inną kobietą.
Zapamiętaj! Rany goją się w spokoju."


"(...) Powiedziałam nawet takie mądre zdanie, że oddawanie ciała nie jest zdradą,
jeżeli nie oddaje się serca."


" - (...) Życie wciąż nam coś pokazuje, a my tego nie widzimy.
Może za bardzo skupiamy się na sobie?
Mając kogoś obok siebie, tę ukochaną osobę,
po jakimś czasie tracimy czujność, bo wydaje nam się, że to,
co już posiedliśmy, mamy przypisane na zawsze."


"Będąc prostytutką, nie stałam się kimś gorszym.
Nie wiem, czy to za sprawą mojego charakteru, czy też marzeń,
żeby za każdą cenę zachować godność i być damą."


" - (...) Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i wypatruj końca."



Tytuł: "Nie nazywaj mnie Pamelą"
Autor: Dorota Majewska
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Data wydania: 2014
Oprawa: miękka
Ilość stron: 206
Moja ocena: 5/10

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Motyl.

Książka bierze udział w wyzwaniu:

7 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce. Opis rzeczywiście budzi zainteresowanie, ale szkoda, że nie przełożyło się to na fabułę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dowiedziałam o niej całkiem przypadkowo.
      Niestety - bynajmniej w moim odczuciu.

      Usuń
  2. Nigdy nie widziałam tej książki... :(

    Pozdrawiam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. własnie dlatego uwielbiam blogi!
    Można spotkać coś co zapowiada się bardzo ciekawie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeśli się gdzieś natknę na tą książkę z chęcią przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)