niedziela, 19 marca 2017

Przedpremierowo: "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" - J. Rebanks




"Nie ma początku ani końca.
Słońce codziennie wschodzi i zachodzi, pory roku przychodzą i odchodzą.
Dni, miesiące i lata mijają w słońcu, deszczu, gradzie i śniegu,
na wietrze i na mrozie.
Liście opadają każdej jesieni i każdej wiosny zielenią się na nowo.
Ziemia obraca się w bezmiarze kosmosu.
Trawa pojawia się wraz z ciepłymi promieniami słońca i wraz z nimi ginie.
Farmy i trzoda znoszą to wszystko i trwają,
znacząc więcej niż życie pojedynczego człowieka.
My rodzimy się i wypełniamy swoje dni pracą i znikamy 
niczym liście dębu zmiecione zimowym wiatrem.
Każdy z nas jest jednak cząstką czegoś trwalszego, 
czegoś, co wydaje się stałe, rzeczywiste i prawdziwe."


Już wkrótce, bowiem 29 marca 2017 roku nakładem wydawnictwa Znak literanova ukaże się książka "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" James'a Rebanksa, okrzyknięta "najbardziej zaskakującym wydarzeniem literackim ostatnich lat" oraz "międzynarodowym fenomenem". Przyznaję, że gdy tylko ujrzałam zapowiedź owej powieści na stronie internetowej wydawnictwa, wiedziałam, że prędzej czy później po nią sięgnę. Jednak pewnego dnia nadeszła wiadomość z propozycją jej zrecenzowania i oczywiście natychmiast odpisałam na nią twierdząco. Niesamowicie zależało mi na tej książce z kilku powodów. Po pierwsze - będę się powtarzać do znudzenia - urzekła mnie jej okładka, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Po drugie - zachęcił mnie jej opis oraz albo przede wszystkim blurb. Po trzecie, byłam przekonana, że jest to publikacja wymagająca, absorbująca, skłaniająca do refleksji, wnosząca coś nowego i świeżego, a takowej poniekąd potrzebowałam. A ponadto - uwielbiam czytać prawdziwe historie ludzi, którzy pragną tym sposobem coś przekazać, w jakimś celu opowiedzieć o swoim życiu i podzielić się swoimi uczuciami. Dlatego właśnie zdecydowałam się na lekturę tejże powieści. Jakie wrażenia na mnie wywarła? Czy moim zdaniem zasługuje na określenia typu: fenomen, wydarzenie literackie, bestseller? Zapraszam na moją opinię.

James Rebanks urodził się i wychował na farmie położonej w Krainie Jezior - regionie w północno-zachodniej Anglii, który co roku odwiedza szesnaście milionów turystów. Wywodzi się z rodziny, która od kilkuset lat hoduje owce. Już będąc zaledwie kilkuletnim chłopcem pomagał ojcu i dziadkowi w gospodarstwie, z zaangażowaniem wypełniał swoje obowiązki, przyswajał podstawowe zasady prowadzenia farmy owczej, uwielbiał bowiem kontakt z naturą, ze zwierzętami, a nawet wczesne pobudki i pracę do późnych godzin wieczornych. Jedyne czego nie lubił, to szkoły, którą uważał za przymus, a nawet określał ją mianem więzienia. Twierdził, że to miejsce, w którym wpaja się uczniom wiele zbędnych i nieprzydatnych rzeczy, a nie uczy się tego co najważniejsze - podejścia do życia oraz szacunku. Dlatego też w wieku piętnastu lat postanowił ją rzucić i całkowicie poświęcić się pracy na rodzinnej farmie, w tym dbaniu o owce, wypasaniu ich, karmieniu, strzyżeniu, walce z epidemią i chorobami dotykającymi zwierzęta, udzielaniu pomocy w okresie wykotu, pilnowaniu pastwiska, a także braniu udziału w konkursach oraz uczęszczaniu na wystawy targów branżowych. Jednak po kilku latach, po jednej z wielu kłótni z ojcem, postanowił wrócić do szkoły wieczorowej, aby nie tylko udowodnić ojcu, że sobie poradzi w życiu i że stać go na coś więcej, ale przede wszystkim chciał się sam przekonać, czy jest w stanie coś osiągnąć bez pomocy rodziny. Okazało się, że był bardzo zdolnym uczniem i zdobywał pozytywne oceny. Zaproponowano mu wówczas złożenie dokumentów na studia. Początkowo podszedł do tego pomysłu dość sceptycznie, ale po namyśle postanowił spróbować. Udało się. Przez długi czas mieszkał w Londynie, podjął nawet staż w jednej z firm, wieczorami natomiast wracał na farmę, aby pomagać ojcu. W pewnym momencie ten cały zgiełk, gonitwa, dążenie do celu, rywalizacja na każdym kroku, osiąganie wysokiej pozycji i stanowisk oraz wyścig szczurów zaczęły mu zdecydowanie przeszkadzać. Wtedy uświadomił sobie, że nie chce takiego życia, z dala od natury, cudownych krajobrazów, życzliwych ludzi. Tęsknił za farmą, owcami, pracą pośród pięknych wzgórz, za spokojem. Postanowił wrócić, zbudować dom dla swojej rodziny, spełnić swoje marzenia, żyć z dala od cywilizacji i wieść proste, a zarazem piękne i fascynujące życie.

"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to przede wszystkim opowieść o pracy pasterza z uwzględnieniem poszczególnych pór roku, rozpoczynając od lata, a kończąc na wiośnie. Autor z ogromną pasją przybliża nam zadania i obowiązki związane z prowadzeniem farmy. Dokładnie przedstawia nam swój rozkład dnia, precyzyjnie opisuje wykonywane czynności dotyczące opieki nad zwierzętami, a zatem: strzyżenie, karmienie, czyszczenie, leczenie chorych owiec, sposoby radzenia sobie z epidemią, wykot owiec, doglądanie ich na pastwisku oraz przygotowywanie ich na wszelakie konkursy oraz wystawy. Poza tym wyszczególnia rasy owiec, tym samym wskazując różnice pomiędzy nimi. Ukazuje również istotną rolę psów pasterskich. Pokazuje, że praca pasterza jest bardzo czasochłonna, wymagająca cierpliwości i poświęcenia. Wykazuje się ogromnym szacunkiem wobec zwierząt, bowiem ma świadomość, że w dużej mierze to właśnie od niego zależy ich życie. Wielokrotnie musiał podejmować o nie walkę, głównie wtedy, kiedy dopadały ich różnego rodzaju choroby albo panowały niesprzyjające warunki pogodowe, jak intensywne deszcze, śniegi czy ujemne temperatury. Nie zawsze jednak mógł im pomóc. Zdarzały się chwile, że ronił łzy, bo był bezsilny wobec natury.

To też opowieść o przodkach, najbliższej rodzinie i relacjach rodzinnych. James Rebanks najbardziej cenił, podziwiał i darzył ogromnym szacunkiem swego dziadka, którego uważał za ósmy cud świata. Był pod wielkim wrażeniem jego pracy, uporu i zaangażowania. Bardzo często mu towarzyszył w pracy na farmie i pomagał w miarę swoich możliwości. To właśnie dziadek zaszczepił w nim miłość do natury, zwierząt, pastwiska, farmy oraz hodowli. Był mu niesamowicie wdzięczny za wszelkie nauki, wskazówki, spostrzeżenia i wartości, którymi kierował się w swoim dorosłym życiu. Natomiast relacje Rebanksa z ojcem niestety nie należały do najłatwiejszych, nie potrafili się porozumieć, bardzo często dochodziło między nimi do awantur, niejednokrotnie mieli ochotę sobie wzajemnie przyłożyć. Nie umieli, może nawet nie chcieli zakopać toporu wojennego. Każdy z nich miał bowiem inne poglądy i spojrzenie na pewne sprawy. Dopiero z czasem James zaczął doceniać jego wieloletnią pracę, dbałość o utrzymanie farmy, zapewnienie rodzinie jak najlepszych warunków do życia, a także dotarło do niego, że zawsze kochał i szanował ojca, pomimo tego, iż ich wzajemne relacje od początku były niewątpliwie trudne i skomplikowane. Autor przedstawia również swoją kochającą żonę, która wychowała się na farmie, zawsze go wspierała i mobilizowała, a kiedy trzeba było pomagała oraz troje wspaniałych dzieci, które wdrożyły się już w pracę na farmie i z chęcią uczestniczą we wszelakich czynnościach.

James Rebanks opowiada także o mieszkańcach Krainy Jezior oraz o sąsiedzkich relacjach. Wszyscy darzyli się szacunkiem, pomagali sobie nawzajem, jeśli tylko sytuacja tego wymagała. Pomoc była całkowicie bezinteresowna, jeśli bowiem pasterze zakończyli obowiązkową pracę na swojej farmie, a sąsiad jeszcze nie uporał się z wymaganymi zadaniami, wówczas udawali się do niego, aby wraz z nim dokończyć poszczególne czynności - bez względu na dopadające ich zmęczenie, dopadający głód czy już późną porę dnia. Takie były zasady i każdy starał się ich trzymać. Ponadto między pasterzami obowiązywał niepisany kodeks honorowy, zawsze reputacja była ważniejsza od zarobku. Poza tym w regionie wszyscy dobrze się znali, farmy przechodziły z pokolenia na pokolenie. Miejscowym był ten, który mieszkał w Krainie Jezior od trzech pokoleń. Ludzie żyli prościej, ale skromniej, wolniej, w zgodzie z naturą i sąsiadami. Darzyli się szacunkiem, nawet jeśli nie pałali do siebie sympatią. Ważne dla nich było to, aby żyć w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Każdy mieszkaniec miał wiedzę, kto i gdzie mieszka, jaką rasę hoduje, jakie pastwisko zajmuje i w jakich aukcjach uczestniczy. To bez wątpienia były najważniejsze informacje. Nikomu ze społeczności lokalnej nie zależało bowiem ani na byciu kimś ani na wykształceniu - to były nieistotne i nieprzydatne fakty.

"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to moim zdaniem bardzo ciekawa i wartościowa powieść, w której autor szczerze przedstawia prawdziwe życie pasterza, ludzi prowadzących farmę i zajmujących się hodowlą zwierząt - w tym przypadku owiec oraz zwyczaje i tradycje wspomnianego regionu. Unika idealizowania, wyolbrzymiania i oceniania, a wręcz stara się przekazać najważniejsze wartości, jakimi kierują się ludzie zamieszkujący ten cudowny region. Pragnie przybliżyć nam pracę pasterza, która wymaga również wielu wyrzeczeń, czasu i ogromnego zaangażowania, a przede wszystkim pasji, wytrwałości i szacunku. Chce także pokazać, że życie z dala od cywilizacji i nowoczesnego świata jest pełniejsze, spokojniejsze, wolniejsze i szczęśliwsze. Przyznaję, że udzielił mi się niezwykle spokojny i pełen uroku klimat stworzony przez James'a Rebanksa. Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat pasterza i farmera, który z wielką pasją i miłością dzielił się swoim życiem i pracą, przeżyciami i doświadczeniami, przeplatając ową historię pięknymi i plastycznymi opisami krajobrazów, wzgórz, pastwisk, a także niekiedy smutnymi, innym razem pełnymi humoru anegdotami i ciekawostkami. Ponadto atutem książki są czarno-białe fotografie (szkoda, że jest ich niewiele) oraz fragmenty przepięknych wierszy kilku pisarzy, które stanowią początek poszczególnych rozdziałów (najbardziej ujął mnie ten, który rozpoczyna część "Wiosna", na pewno będę do niego wracać). Książka przepełniona jest również cennymi i mądrymi cytatami i przemyśleniami na temat życia. Nie ukrywam, że z przyjemnością poddawałam się lekturze tejże opowieści, która wprawiała mnie w stan melancholijny, zapewniła spokój i odprężenie, a także nieustannie przywracała wspomnienia z pobytu w górach i pozwoliła ponownie poczuć rześkie powietrze oraz ten niesamowity górski klimat.

Aczkolwiek muszę przyznać, że po zapoznaniu się z opisem ją promującym spodziewałam się czegoś niesamowitego i zachwycającego, solidnej dawki emocjonalnej, naprawdę mocnej i zaskakującej historii, która dogłębnie mnie poruszy i na długo pozostanie w sercu. Cóż... Powieść wywarła na mnie pozytywne wrażenie i owszem - pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na ujmującą okładkę, ale również z powodu przekazanych wartości, oryginalności i prawdziwości oraz niejednego cennego przesłania. Jednak po jej lekturze odczuwam pewien niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie, zabrakło mi tego efektu "wow". Krótko mówiąc, nie nazwałabym owej publikacji ani fenomenem ani tym bardziej wielkim wydarzeniem literackim ostatnich lat.

Podsumowując, "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to bez wątpienia piękna, prawdziwa, życiowa i zmuszająca do refleksji opowieść człowieka, dla którego Kraina Jezior zawsze była, jest i pewnie będzie tym jedynym i wyjątkowym miejscem na ziemi. Jego historia pozwala inaczej spojrzeć na otaczający nas świat, zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad własnym życiem, a być może nawet wprowadzić pewne zmiany i spełnić dotąd skrywane marzenia. Serdecznie polecam.


Cytaty:


"Dla wielu osób Kraina Jezior od chwili "odkrycia" stała się ucieczką, azylem,
w którym dzika, nienaruszona przyroda wywołuje uczucia i nastroje,
jakich nie można doświadczyć nigdzie indziej.
Zdaniem wielu nasza ziemia istnieje po to,
żeby po niej wędrować, napawać się jej widokiem,
wspinać się dla niej, malować ją, pisać o niej albo po prostu o niej marzyć.
To miejsce, które warto zwiedzić, a nawet warto w nim zamieszkać."


"Ciężka praca potrafi jednak wybić głupoty z głowy,
zwłaszcza gdy dorasta się w takim miejscu jak nasze.
Uczy jednego: albo bierzesz się w garść, albo lepiej sobie odpuść.
Szybko się okazuje, kto jest mocny tylko w gębie
- ci, którzy użalają się nad sobą, już od wczesnego popołudnia podpierają ściany,
podczas gdy starsi mężczyźni uwijają się, jak gdyby dopiero zaczęli pracę."


"(...) Trzymał się zasady: zmieniaj się, adaptuj, rozwijaj.
Rób, co trzeba, żeby mocno stać na własnych nogach,
ponieważ jeśli upadniesz, nikt cię nie podniesie."


"(...) Ludzie rodzą się i umierają,
ale gospodarstwa, stada i rody wciąż istnieją."


"Babcia przyłapała mnie kiedyś na czytaniu w swoim domu
i zganiła za próżniactwo.
Powiedziała coś w stylu, że na farmie jest za dnia tyle do roboty,
że na co, jak na co,  ale na czytanie na pewno nie ma czasu.
Zainteresowanie książkami uważano w najlepszym razie za oznakę lenistwa,
a w najgorszym - za zagrożenie."


"(...) Zacząłem się zastanawiać, czy ludzie wędrujący po górach 
w ogóle dostrzegają tych, którzy na tej ziemi pracują,
i czy ta praca ma dla nich jakiekolwiek znaczenie.
Coś mi podpowiadało, że tak.
Że dostrzeganie, rozumienie i szanowanie ludzi zamieszkujących dane tereny
to klucz do docenienia i zachowania miejscowej kultury i sposobu życia. 
Nie można przecież dbać o to, czego się nie widzi."


"(...) Chyba na tym właśnie polega dorosłość:
na zobaczeniu, jak mało się wie
i w jak wielu sprawach nie miało się racji."


"Wyjechałem, aby coś sobie udowodnić, może również udowodnić coś innym.
Okazało się jednak, że nie sprawia mi to tyle przyjemności,
ile się spodziewałem.
Odechciało mi się udowadniania."


"(...) Gdy słońce wspina się nad wzgórzami, rozpoczyna się mój wyścig z czasem.
Zimą mam go mniej niż zwykle, ponieważ zmierzch zapada szybko,
ale ja, tak czy inaczej, muszę się wyrobić z oporządzeniem trzody
i wszystkimi gospodarskimi obowiązkami.
Gdy mam dobry dzień, nie zauważam tego, że czasu jest mało.
Gdy mam zły dzień, tykanie zegara w głowie nie daje mi spokoju.
Nie mogę wziąć urlopu na żądanie. 
Moja opieszałość może się okazać dla któregoś zwierzęcia wyrokiem śmierci."


"Dni, w których wyprowadzam owce na wzgórza, to najlepsze chwile w roku.
Nie ma nic lepszego niż wolność i przestrzeń, która mnie otacza, 
gdy pracuje ze stadem i psami na wspólnych gruntach.
Znika poczucie bezsensu dopadające mnie czasem na dole.
Moje życie znów ma cel, nabiera pierwotnego, praktycznego znaczenia."


"Wdycham rześkie górskie powietrze.
Obserwuję samolot kreślący białą linię na niebieskiej tablicy nieba.
Maciorki nawołują jagnięta, które wspinają się za nimi po grani.
To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę."





Tytuł: "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior"
Autor: James Rebanks
Wydawnictwo: Znak literanova
Data premiery: 29 marca 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 336


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak literanova.


9 komentarzy:

  1. Ile fantastycznych cytatów!!!! Chętnie się skuszę na tę książkę :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująca książka. W dzisiejszym pędzie może być bardzo wartościową lekturą, która pozwoli się nam na chwilę zatrzymać 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona!
    Spodziewałam się po okładce nudzącej gawędy, a okazuje się, że to głęboka lektura. Bardzo dziękuję Ci za wnikliwą recenzję, czuję się ogromnie zachęcona do tej książki i zapewne ją kupię.
    Ciepło pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest urzekająca, zgadzam sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się zawiesilo i poszedł komentarz za szybko :p
      Treść nie przyciąga mnie już tak mocno, nie czuję żebym musiała wziąć się za ten tytuł niezwłocznie. Tym bardziej, że jak piszesz takim fenomenem to znowu nie jest:p
      Może w przyszłości sama sprawdzę, póki co nie.

      Usuń
  5. Książkę miałam ochotę przeczytać jeszcze zanim pojawiło się polskie wydanie. Cieszę się, że już jest i nie spodziewam się mega porywającej lektury, jednak myślę, że przypadnie mi do gustu. Ciesze się również z tego, że zachowali oryginalną okładkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka cudna owca :D i ile świetnych cytatów <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też patrząc na piękną okładkę i opis spodziewałabym się efektu wow! Fabuły, która na długo zapada w pamięć, szkoda, że tego zabrakło i że poczułaś niedosyt, myślę, że u mnie byłoby podobnie, jednak nie skreślam tej książki :) Piszesz, że ma w sobie wiele cennych wartości, dlatego jeśli kiedyś nadarzy się okazja, rozważę czy po nią sięgnąć :).
    Pozdrawiam ciepło :*
    PS. Zrobiłaś bardzo urokliwe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ksiazka idealna dla mnie! Na sto procent się na nią skuszę, zwłaszcza, że życie pasterza bardzo by mi odpowiadało ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)