wtorek, 28 marca 2017

"Moje pierwsze imago" - Anna Purowska




"(...) Doskonale wiem, że każda droga, zaprowadzi nas w inne miejsce,
w którym zobaczymy inne kamienice oraz spotkamy innych ludzi.
Zupełnie jak w życiu: czasami wystarczy kilka kroków, jedna decyzja,
odwrócenie wzroku, a nasze losy mogą wejść na zupełnie inne tory
lub wręcz przeciwnie - pozbawić nas jakiejś szansy."


"Moje pierwsze imago" to książka, którą przeczytałam pewnego popołudnia dwa tygodnie temu. Od tamtego czasu trudno było mi zebrać się do napisania kilku słów o niej, bowiem mam tak bardzo mieszane uczucia po jej lekturze, że nawet nie potrafię ich chyba tak do końca zdefiniować, a tym bardziej opisać. Co więcej - nie wiem, co tak naprawdę mam o niej sądzić. Sięgnęłam po nią zachęcona trzema elementami, a mianowicie po pierwsze zaintrygował mnie jej tytuł i pragnęłam dowiedzieć się, co też się za nim kryje, po drugie urzekła mnie swoją prostotą oraz pięknymi barwami okładka, a po trzecie z opisu wynikało, iż akcja powieści toczy się w Chorwacji, a jak już wspominałam przy okazji innej recenzji - podróż do owego kraju jest moim marzeniem. Przyznaję, że zanim jednak podjęłam decyzję o poznaniu ukazanej w niej historii, zaznajomiłam się z opiniami innych czytelników, które były bardzo skrajne, ale poniekąd sprawiły, że nabrałam jeszcze większej ochoty na tę książkę, aby przekonać się, dlaczego są tak różne zdania na jej temat. I cóż... Teraz już wiem. Zapraszam na moją opinię.

Anna Purowska - niestety nie udało mi się znaleźć jakichkolwiek informacji o autorce. Domyślam się więc, że "Moje pierwsze imago" jest jej debiutem literackim.

Anna to ponad dwudziestoletnia kobieta, która po nieudanym związku z młodszym mężczyzną nie potrafi ponownie ułożyć sobie życia i osiągnąć upragnionego wewnętrznego spokoju. Ponadto jest już zmęczona pracą, rutyną, samotnością i rozmyślaniem o byłym partnerze. Przyjaciółka proponuje jej zatem kilkudniowy pobyt w Chorwacji. Ania jest wniebowzięta i z niecierpliwością odlicza dni do wymarzonego wyjazdu do słonecznego kraju, słynącego z krystalicznie czystego morza, pięknych krajobrazów i bałkańskiej aury. Ma również nadzieję, że dzięki tej wyprawie uda jej się zapomnieć o nieszczęśliwej miłości i pozytywnie spojrzeć w przyszłość. Kobiety wyruszają zatem autokarem do Chorwacji. Na miejscu zajmują mały apartament z cudownym widokiem na morze. Spędzają czas na plaży, korzystają ze słońca, napawają się niepowtarzalnym klimatem, delektują miejscowymi przysmakami i trunkami, zwiedzają zabytki i organizują sobie wycieczki. Pewnego dnia spotykają trzech mężczyzn z Polski, przybyłych do Chorwacji z zupełnie inną grupą turystów. Jeden z nich - Darek jest szczególnie zainteresowany Anną, na której ten również wywiera wrażenie. Między parą iskrzy... Jednak kobieta nie jest pewna, czy może mu zaufać i czy jest gotowa na nowy związek...

Przyznaję, że mam ambiwalentne uczucia po lekturze tej książki. Ową mini powieść dosłownie pochłonęłam w ponad dwie godziny. Liczy ona zaledwie sto czterdzieści stron i wyjątkowo dość szybko się ją czyta - pomimo małej czcionki i wąskich  odstępów między wierszami. Fabuła choć banalna, spokojna, pozbawiona nagłych zwrotów akcji i na pewno nieoryginalna, w pewnym sensie mnie wciągnęła, byłam ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterek i czy podróż, w jaką się udały odmieni ich życie, a bynajmniej Ani - głównej bohaterki. Ponadto opowieść ta ma w sobie to "coś", co sprawia, że ani razu nie miałam ochoty przerwać jej lektury, czy też całkowicie z niej zrezygnować, mimo iż przecież opowiedziana historia szczególnie nie porywa, ani tym bardziej nie zachwyca. A jednak nie można przestać o niej myśleć, nawet po kilkunastu dniach od jej odłożenia na półkę. Dlaczego? Otóż uważam, że zawiera w sobie mnóstwo sprzeczności, a zarazem stanowi jedną wielką niewiadomą i owiana jest aurą tajemniczości. Nie wiem, czy jasno się wyrażam, ale nie potrafię inaczej, a zarazem lepiej tego ująć. 

Zacznę zatem od początku, czyli ściślej rzecz ujmując od okładki, która w dużej mierze wpłynęła na moją decyzję co do lektury tejże publikacji. Ujęła mnie ze względu na swą inność i oryginalność, zdecydowanie wyróżnia się na tle innych powieści pojawiających się na rynku wydawniczym. Ciepła kolorystyka, uroczy widok ukazujący zachód słońca, morze i plażę oraz kobietę w białej sukni. Patrząc na nią spodziewałam się wyjątkowej i ambitnej powieści, ukazującej piękną i tajemniczą historię. Niewątpliwie oprawa idealnie komponuje się z pewnymi elementami i zjawiskami omówionymi w książce, ale z drugiej strony nie do końca pasuje mi tak cudowna okładka do tak prostej i zwykłej historii. Zapewne to, co staram się przekazać jest po trosze niezrozumiałe, ale sądzę, że osoby, które jej lekturę mają za sobą przyznają mi poniekąd rację.

Przechodząc do przedstawionej historii w owej mini powieści, muszę stwierdzić, iż nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia, kompletnie mnie nie urzekła, ani w żaden sposób nie oczarowała, prawdę mówiąc nie ma za bardzo nad czym się roztkliwiać. Powieść podzielona jest na trzy części: Gąsienica (pierwsze cztery dni pobytu w Chorwacji, od momentu wyjazdu autokarem z Polski do dnia poznania mężczyzn - kierowców), Poczwarka (kolejne trzy dni, ukazujące przede wszystkim relację między Anią a Darkiem oraz przemianę kobiety) oraz Imago (ostatnie trzy dni pobytu w Chorwacji oraz czas po powrocie do Polski, pełen oczekiwań, nadziei i planów na przyszłość). Będę się powtarzać, ale fabuła jest po prostu zwyczajna, niewymagająca i nieskłaniająca do głębszych refleksji, pozbawiona kreatywności. Bohaterki przybyły bowiem do Chorwacji na kilkudniowe wakacje, podczas których zwiedzają poszczególne miejsca warte uwagi, wylegują się na plaży, delektują się smakami tamtejszej kuchni oraz zachwycają się widokami tegoż wspaniałego i przepełnionego niepowtarzalnym klimatem kraju, a następnie poznają kilku mężczyzn, z którymi miło i przyjemnie spędzają czas - głównie rozmawiając tak naprawdę o niczym. W powieści prym wiedzie oczywiście wątek romantyczny, iskrzenie między Anią a Darkiem było niesamowicie odczuwalne. Praktycznie od momentu ich spotkania, byłam pewna jak zakończy się ta historia i z lekkim podekscytowaniem oczekiwałam ostatniej strony. Cóż, pomyliłam się... Zakończenie totalnie mnie zaskoczyło, do tego stopnia, że cofnęłam się o kilka kartek, aby upewnić się, czy czegoś nie pominęłam i czy poprawnie zrozumiałam to, co zaserwowała autorka. Nie spodziewałam się bowiem takiego obrotu sprawy. Zwieńczenie tejże opowieści stanowi parę zdań będących przemyśleniami na temat życia, postrzegania otaczającego nas świata oraz spoglądania w głąb siebie. I to właśnie był jedyny wartościowy w moim odczuciu fragment owej powieści.

Powieść napisana jest zrozumiałym, prostym, a nawet powiedziałabym swobodnym (najczęściej używanym słowem - odnotowanym przeze mnie było "spontany"), z lekkim zabarwieniem humorystycznym językiem. Cała historia opowiedziana jest z perspektywy głównej bohaterki Ani, której podróż do Chorwacji miała poniekąd zapewnić wewnętrzny spokój po rozstaniu z partnerem, pozwolić zrozumieć własne uczucia, a także w pewnym sensie uporać się z bolesną przeszłością i rozpocząć nowy - być może lepszy - etap w swoim życiu. Dokładnie poznajemy zatem nie tylko uczucia, myśli i refleksje kobiety, ale również jej plany i marzenia oraz wyobrażenia przyszłości. Zastosowanie narracji pierwszoosobowej w tym przypadku uważam zatem za atut.

Dialogi zarówno między przyjaciółkami, jak i ich współtowarzyszami były zbyt proste i kompletnie nic niewnoszące do treści, a czasami sprawiały wrażenie wymuszonych na potrzeby zapełnienia bądź urozmaicenia (o ile można tak to nazwać) samej powieści. Natomiast, nie ukrywam, że opisy krajobrazów, widoków, miejsc były bardzo plastyczne i zachęcające do odwiedzenia chorwackich miast (Trogir, Split, Dubrovnik). Wyobrażałam sobie wszystkie opisane miejsca, uliczki, zabytki skrywające ciekawe historie i pragnęłam się po prostu tam znaleźć. Czułam to ciepło, powiew wiatru, zapach owoców, kwiatów i przysmaków serwowanych w okolicznych knajpkach, a także specyficzny klimat panujący na ulicach tamtejszych miast i życzliwość ich mieszkańców.

Pragnę również zwrócić uwagę na samo wydanie książki, a dokładniej na jej złożenie. Niestety z przykrością muszę przyznać, że czytanie tejże powieści sprawiało mi problemy czysto techniczne. Publikacja ta jest tak sztywno sklejona, że nie ma możliwości swobodnego otwarcia książki na jakiejkolwiek stronie, bowiem od razu samoistnie się zamyka, a próby jej rozłożenia kończyły się na tym, iż dana kartka się niestety odklejała. To zdecydowanie jest wadą owej publikacji.

Podsumowując, decydując się na książkę "Moje pierwsze imago" oczekiwałam zniewalającej, angażującej, pełnej emocji, zmuszającej do myślenia i napisanej pięknym językiem powieści, a tymczasem otrzymałam lekkie czytadło, mogące stanowić idealną lekturę na leniwe popołudnie. Co prawda nie charakteryzuje się intrygującą i wymagającą fabułą, doskonałym stylem pisania czy też perfekcyjną kreacją bohaterów, ale bez wątpienia pozostaje w myślach na dłużej, przede wszystkim ze względu na kilka rozbieżności (m.in.: piękne opisy a marne dialogi, urzekająca okładka a zwykła zawartość) i niejasności - do tej pory zastanawiam się, czy historia ukazana w książce jest fikcją literacką, czy też opisem prawdziwych przeżyć samej autorki. Być może kiedyś uzyskam odpowiedź na to pytanie... Póki co polecam lekturę tejże mini powieści jako chwilowe oderwanie się  od codziennych obowiązków, a także odskocznię od poruszających trudne zagadnienia książek.


Cytaty:


"(...) Adriatyk widziałam już od włoskiej strony, ale zdecydowanie nie był tam tak piękny.
Lazurowa tafla wody w połączeniu z górzystym terenem,
krystalicznie czystym błękitem nieba i słońcem,
które ani trochę nie żałuje tu swych promieni, sprawia, 
że moje oczy otwierają się coraz szerzej. Nie chcę nic mówić.
Pragnę jedynie zapamiętać ten widok.
Mieć go już zawsze ze sobą i zachować w sercu gdziekolwiek bym była.
Czuję, jak przez całe moje ciało przechodzi dziwne uczucie.
Co to jest? Roznosi się od pępka w każdą stronę.
To chyba spokój... Tak, zalewa mnie fala wyciszenia.
Zamykam oczy i delektuję się tym uczuciem.
Nie myślę o niczym, wszystko, co złe i stresujące, zostawiam za sobą. 
Jedyna myśl, jaka mnie teraz nachodzi, dotyczy przekonania,
że tutaj zamknie się pewien rozdział mojego życia,
a ja przygotuję się do otwarcia kolejnego."


"Zaraz pod nami roztacza się biel domków i czerwień ich dachówek,
zieleń roślinności i kolorystyka kwiatowa.
Bardziej naprzód widać zarys miasta u samych stóp ogromnego skalistego szczytu.
Wszystko to otacza lazur morza i błękit nieba,
przejrzystych i błyszczących pod delikatnymi promieniami 
niedawno obudzonego słońca.
Widok ten jest niezwykle świetlisty,
jakby stanowił scenę z bajki lub dzieło sztuki.
Nie sądziłam, że istnieją miejsca, które są po prostu zaczarowane,
jakby namalowane, a jednak tak bardzo namacalne.
Biorę głęboki wdech, czuję, że wraz z powietrzem cząstka tego pejzażu 
zostaje we mnie już na zawsze."


"(...) Zrozumiała, że jej serce dojrzewało od momentu 
przekroczenia granic Dalmacji... od osiągnięcia spokoju, którego doznała,
podziwiając piękne krajobrazy, poprzez kojącą ciszę opatrzoną chlupotem fal
i spotkanie z mężczyzną, który zwyczajnym gestem, spojrzeniem i swym głosem
w ciągu kilku dni okazał jej więcej uczucia, niż dotychczas otrzymywała.
Doznania i odczucia wnikały w jej wnętrze powoli, wkradając się w krwiobieg
i rozlewając wraz z jego nurtem w całym ciele, zataczając wokół serca.
Przełom tej magicznej przemiany stanowiło przejście przez bramę
pałacu Dioklecjana - miejsca, w którym ujrzała siebie w białej sukni
i zaczęła w końcu mieć marzenia, 
które od razu złożyła pod pomnikiem świętego Grzegorza."


"Jak mogłam żyć wcześniej, nie znając miejsc zapierających dech w piersiach,
nie oglądając bajkowych pejzaży
i nie zaznając uczucia ukojenia oraz ulgi,
które zapanowało nad moim ciałem i umysłem."


"(...) Moja droga będzie dłuższa, ale podążając nią,
poczuję zapach nieznanych mi dotąd kwiatów,
poznam smak owoców dojrzewających w pełnym słońcu 
i doświadczę na swojej skórze powiewów nadziei.
Tych, które spływają z nieba tylko wtedy,
kiedy ciało połączy się z duszą i jako jedność pozwolą sobie 
posiąść pełną świadomość doświadczenia.
Pozwoliłam ciału doznawać, a duszy przeżywać.
Ujawniłam sama przed sobą swoje najdalej ukryte tęsknoty i pragnienia."





Tytuł: "Moje pierwsze imago"
Autor: Anna Purowska
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Rok wydania: 2015
Oprawa: miękka
Ilość stron: 140

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Motyl.


Książka bierze udział w wyzwaniu:


11 komentarzy:

  1. Nie dziwię Ci się, że zdecydowałaś się na lekturę. Takie książki, które zbierają skrajne opinie, zawsze intrygują. Przyznaję, że mnie do niej nie ciągnie, ale doceniam fakt, że jest niejednoznaczna i wzbudza tak sprzeczne emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Niewątpliwie wzbudza mieszane uczucia, nie jest tak do końca spójna i pozostawia niedosyt. Miałam wobec niej zbyt wielkie oczekiwania, po prostu.

      Usuń
  2. Po Twojej recenzji mam wrażenie, że ta powieść to jakaś ckliwa historia z Pamiętników z wakacji :( Jeżeli to debiut autorki, to chyba nie ma za bardzo czym się chwalić. W każdym razie szkoda, że w tym wypadku sprawdziło się powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane :) Świetnie to ujęłaś :) Cóż, okładka jest piękna, ale zawartość niestety niedopracowana i pełna sprzeczności. Masz rację :)

      Usuń
  3. Szkoda, że jednak się nie obroniła, a okładkę ma rzeczywiście intrygującą, piękną po prostu.
    Ja również ostatnio miałam problem z jakąś książką, która była zbyt mocno sklejona, chyba od wydawnictwa Novae Res. Nie wszystkie ich książki sprawiają problemy, ale niektóre grubsze tytuły sprawiają kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład owej książki jest po prostu niepraktyczny i niewygodny niestety.
      Okładka piękna, ale kompletnie nie pasuje do treści.

      Usuń
  4. Hmm mam wrażenie, że książka wzbudziłaby we mnie dość ambiwalentne uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja, ciekawie piszesz :) Zapraszam do mnie http://ogrod-zycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja muszę szczerze przyznać, że wizualnie oceniłabym książkę podobnie jak Ty :)
    Także również mogłabym się rozczarować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe zdjęcia! A co do książki, pomyślę nad nią, ale jestem bardziej na tak. ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)