poniedziałek, 5 grudnia 2016

Reguła - L. Mieszczak




"(...) Czas upływał i upływał, a wszystkie poszlaki, prawdy, półprawdy zacierały się. 
Wiedział, że jeśli się tym nie zajmie, życie i historia jego pradziadka 
będzie zamkniętą kartą historii. Domyślał się, że w życiu nie chodzi całkiem o pamięć 
- każde pokolenie, które odchodziło, pozostawiało po sobie nowe bagaże doświadczeń, 
które wpływały w niepostrzeżone na dalsze losy pokoleń. 
Ten nieuchwytny dla wielu szczegół był dla niektórych symbolicznym kluczem do jutra."


W ubiegłym miesiącu miałam przyjemność przeczytać piękną i niezwykle wartościową książkę "Noc jest dniem" autorstwa Leszka Mieszczaka. Powieść ta wyzwoliła we mnie ogrom emocji, doprowadziła mnie do łez, wprowadziła w zadumę, wpłynęła na przewartościowanie życia, a także niesamowicie mnie zaskoczyła. Nadmieniłam wówczas, że na pewno sięgnę po inne publikacje autora, bowiem urzekł mnie jego styl pisania, a także emocjonalna i prawdziwa forma opowiadania konkretnej historii. Po ukazaniu się mojej opinii na blogu, skontaktował się ze mną sam autor, co było niezwykle miłe i zaproponował mi swoją książkę "Reguła" do przeczytania i zrecenzowania. Z chęcią się zgodziłam, spodziewając się tym samym podobnych wrażeń, co po lekturze książki "Noc jest dniem". Jakie zatem są moje odczucia po zapoznaniu się z powieścią "Reguła"? Czy moja ocena jej jest również pozytywna? Zapraszam na moją opinię.

Leszek Mieszczak urodził się w 1960 roku w Bielsku-Białej. Z zamiłowania poeta i pisarz. Debiutował tomikiem wierszy „W drodze do słowa”, wydanym przez Agencję Wydawniczą AD Oculos w 2008 roku. W 2009 roku ukazała się powieść „Reguła” (Wydawnictwo Poligraf). Ukazana w niej przeszłość, jaka by nie była, staje się stwórcą przyszłości i implikuje na wszystkich płaszczyznach człowieczego życia. W następnym roku ukazują się dwie pozycje wydawnicze, niecodzienny tomik poezji „Nielogiczne słowa” (Wydawnictwo Radwan) oraz będąc członkiem Klubu Poetów przy Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie autor otrzymał szansę uczestniczenia w publikacji Wydawnictwa Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie noszącej tytuł „Bilans otwarty”, a będącą antologią Klubowiczów. Kolejną książką, która ukazała się w 2014 roku tylko w formie e-booka, jest powieść „Rozplatając warkocz papuszy” (Wydawnictwo E-bookowo). W 2016 roku została wydana powieść "Noc jest dniem", która stała się swoistą podróżą w czwarty wymiar, który niema oparcia w otaczającej nas rzeczywistości i potwierdza, że nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni i nie każdy z otwartymi oczami może widzieć.

Bronisław Chrobak to czterdziestoośmioletni mężczyzna, mąż, ojciec i dziadek. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość od wydawnictwa, że napisany przez niego tomik wierszy ma szanse ujrzeć światło dzienne i zostać wydany, co go niezmiernie cieszy. W Święta Bożego Narodzenia mężczyzna spotyka się z rodzicami  i wspomina pradziadka Jana, który już nie żył od kilku lat. Pozostawił jednak pewne listy, które Bronisław postanawia odszukać. Odnajduje teczkę z listami, w której pojawia się też informacja o istnieniu zwitku kartek z symbolami. Bronisław znajduje zapisane karteczki w domu pewnej rodziny. Niestety nie potrafi zrozumieć znaczenia naniesionych na nich znaków i zwraca się z prośbą o tłumaczenie do zaprzyjaźnionego kolegi Roberta - tłumacza języków wschodnich. Tymczasem ten informuje Bronisława, że wyjeżdża do Mongolii na konsultacje organizowane przez UNESCO, a ponieważ zwolniło się jedno miejsce, proponuje Bronisławowi, aby mu towarzyszył w podróży. Jednocześnie uświadamia mu, że może właśnie tam odnajdzie regułę rządzącą światem, której tak zawzięcie poszukuje od jakiegoś czasu, a przede wszystkim mógłby udać się do Bour-Uzuur - miejsca wspomnianego na kartkach pozostawionych przez pradziadka Jana. Bronisław decyduje się na wyprawę do Mongolii...

Co pradziadek Jan tak naprawdę chciał za pośrednictwem listów przekazać rodzinie? Jakie zawarł w nich przesłanie? Jakie symbole zapisane były na kartkach i co oznaczały? Czy Bronisław odnajdzie regułę oraz pozna jej znaczenie i sens? Co wydarzy się w Mongolii? Czy poniekąd historia lubi się powtarzać? Jak potoczą się dalsze losy Bronisława?

Książkę "Reguła" przeczytałam kilka dni temu i prawdę mówiąc trochę zwlekałam z napisaniem jej recenzji. Muszę przyznać, że zarówno w trakcie jej lektury, jak i po nieustannie dokonywałam porównań do "Noc jest dniem". Oczywiście znalazłam mnóstwo różnic, ale także kilka elementów wspólnych łączących obie powieści. Nie ukrywam, że jak w przypadku poprzedniej książki autora, z którą miałam przyjemność się zapoznać, byłam oczarowana, zachwycona i niezwykle poruszona, tak tutaj mam mieszane uczucia. Dlaczego? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć omawiając kilka kwestii.

Niewątpliwie atutami każdej dotychczas przeczytanej przeze mnie książki autora są język oraz styl pisania. Nie podlega dyskusji, iż pisarz ma ogromny talent i posługuje się pięknym, wyrazistym, bogatym, subtelnym oraz zrozumiałym językiem. Od razu dostrzega się jego wielką pasję i miłość do pisarstwa, a także jego oddanie, poświęcony czas i pracę na stworzenie ciekawych i oryginalnych historii, tak bardzo prawdziwych, bowiem traktujących o życiu człowieka. Ponadto wyczuwa się dokładne przygotowanie i wiedzę autora na przeróżne zagadnienia poruszane w książkach (np. dotyczące medycyny, religii, filozofii). Praktycznie od pierwszej strony można poczuć niesamowity klimat wprowadzający w zadumę i skłaniający do refleksji. Od początku odczuwa się taki wewnętrzny spokój i ciepło przenikające do ciała, dzięki czemu każda powieść autora sprawia, że można przy niej odpocząć i się zrelaksować. Nawet pomimo tego, iż wielokrotnie ukazywane są w nich bardzo istotne życiowe, a niekiedy przygnębiające i smutne tematy.

"Reguła" jest książką, którą również czytałam z zaangażowaniem i ciekawością tego, co nastąpi dalej, co się wydarzy i jak zakończy się cała opowieść. Początek mnie bardzo zaintrygował i śledziłam z wnikliwością poczynania Bronisława, dotyczące poszukiwań listów, a następnie kartki z symbolami pozostawionymi przez pradziadka Jana. W listach zawarł on swoje przeżycia z lat wojennych (w skrócie opisał wydarzenia od 1914 do 1922 roku), kiedy był jeńcem i walczył o przetrwanie na Syberii, kiedy chorował i tułał się od jednego do drugiego obozu, a także dzielił się swoimi uczuciami - przede wszystkim tęsknotą za rodziną. To myśl o żonie i dzieciach dodawała mu sił w ciągu tych trudnych i przerażających kilku lat rozłąki. Opowiedział też o pewnej kobiecie, która zaopiekowała się nim i uratowała mu poniekąd życie. Przyznaję, że czytając historię Jana bardzo się wzruszyłam, ale też w którymś momencie (nie mogę zdradzić kiedy) na mojej twarzy zagościł uśmiech. Bowiem, pomimo tragizmu mającego miejsce w tamtych czasach oraz bólu i cierpienia, których doświadczali wówczas ludzie, pojawiały się też chwile radości, spełnienia i spokoju. Fragmenty książki (w postaci listów) będące pewnego rodzaju rozliczeniem się pradziadka Jana z przeszłością naprawdę stanowiły jeden z ciekawszych i piękniejszych momentów powieści. Sądzę, że były prawdziwe, tym bardziej, że w powieści autor zamieścił fotografię pradziadka Jana i prababci Stefani z 1963 roku. I tak, jak jestem prawie przekonana co do autentyczności listów, tak nieustannie zastanawiam się, na ile pozostałe wydarzenia przedstawione w powieści są prawdziwe, a na ile stanowią fikcję literacką, a także ile jest samego autora w osobie Bronisława Chrobaka?

Ponadto w książce omówiona została ciekawa i fascynująca podróż Bronisława do Mongolii. Przede wszystkim podobała mi się forma szczegółowego ukazania wyprawy do Bour-Uzuur, w trakcie której Bronisławowi towarzyszyła przewodniczka. Stworzył on dziennik ze swojej pielgrzymki, w którym podzielił się swoimi odczuciami, spostrzeżeniami, myślami, relacjami z napotkanymi osobami oraz poszczególnymi etapami wędrówki. Poznajemy nie tylko jego losy i przebytą trasę, ale również mieszkańców tamtego regionu przedstawionych jako ludzi ciepłych, otwartych, pokornych, delektujących się chwilą oraz niezwykle gościnnych i pomocnych oraz ich filozofię życia. To właśnie ta część powieści wywarła na mnie największe wrażenie, podobały mi się bardzo intrygujące, intelektualne i ideologiczne rozmowy Bronisława z Ri-Szun - przewodniczką, dotyczące świata, religii, wyznania, sensu życia i istnienia oraz przeznaczenia.

W powieści autor zastosował narrację trzecioosobową (Bronisław poszukujący listów pradziadka), a także pierwszoosobową (listy Jana i dziennik Bronisława). Akcja toczyła się zarówno w teraźniejszości (okres półroczny: od Wigilii w 2007 roku do czerwca 2008 roku) oraz w odległej przeszłości (lata 1914-1922), dodatkowo też pojawiały się wspomnienia kilku zaistniałych wydarzeń w życiu Bronisława sprzed kilku lat.

Niestety muszę też wspomnieć o minusach powieści, które zdecydowanie mi przeszkadzały, głównie w pierwszej połowie lektury. Mianowicie troszkę się pogubiłam nie tyle w samej fabule, co w strefach czasowych. Zabrakło mi w tym przypadku rozdziałów, które rozgraniczyłyby wszelakie etapy oraz być może wpłynęłyby na łatwiejszy i bardziej przejrzysty odbiór. Ponadto pewne fakty z teraźniejszego życia Bronisława były moim zdaniem zbędne i nie wnosiły niczego konkretnego do całej opowieści. Uważam, że to niepotrzebnie wprowadziło chaos, a tym samym może po prostu zniechęcić czytelnika do kontynuowania lektury. Sądzę, że pierwsza połowa książki nie została do końca dopracowana i w pełni nie wykorzystano jej koncepcji, pomysłu. Natomiast druga połowa powieści, głównie zawierająca opis podróży do Mongolii i zapiski Bronisława, wypadła zdecydowanie lepiej. W związku z tym, odniosłam wrażenie, jakbym czytała dwie oddzielne publikacje, z tymże ta druga na pewno będzie przeze mnie pamiętana i wspominana.

Poza tym, pragnę tez zwrócić uwagę na okładkę, która początkowo do mnie w żadnym stopniu nie przemówiła i zapewne nie zwróciłabym na nią uwagi w księgarni. Ale im częściej na nią spoglądałam - z każdym kolejnym dniem - coraz bardziej mi się podobała. A po skończonej lekturze dotarło do mnie, że oprawa ta idealnie odzwierciedla treść powieści i oba elementy świetnie ze sobą harmonizują.

Podsumowując, "Reguła" to sentymentalna, emocjonalna, wartościowa, trochę filozoficzna, a nawet niejako zaskakująca powieść o śmierci, bólu, tęsknocie, samotności, miłości, przyjaźni, chorobie, nieuniknionym przemijaniu, poszukiwaniu sensu życia, odnajdywaniu siebie oraz radzeniu sobie w trudnych warunkach i zmaganiu się z przeciwnościami losu. Uważam, że pomimo kilku potknięć i niedoskonałości, warto po nią sięgnąć i poznać zarówno historię Jana, jak i wrażenia Bronisława z podróży do Mongolii. Ujęta opowieść na pewno skłania do refleksji i zastanowienia się nad życiem, a także w pewnym sensie zawiera odpowiedzi na nurtujące wielu z nas pytania: Czy istnieje coś takiego jak przeznaczenie? Czy naszym życiem kieruje właśnie przeznaczenie czy przypadek? Czy naprawdę pewne napotkane w życiu osoby bądź sytuacje są zwykłymi zbiegami okoliczności? A może wszystko jest już od dawna zaplanowane? W jakim stopniu przeszłość ma wpływ na przyszłość? Czy historia rzeczywiście lubi się powtarzać? Zachęcam do lektury.


Cytaty:


"(...) Człowiek cofa się w rozwoju do źródeł swojej egzystencji. 
Niczym zwierzę podporządkowuje się rytmowi czasu, bez słów, 
zbędnych gestów wyszarpuje pożywienie z zamarzniętej tundry. 
Nieraz walczy z przyjacielem, a natura staje się jego sprzymierzeńcem."


"(...) Wszyscy stanowili jedną wielką rodzinę.
Właściwość ta była jedną ważną z cech narodowych Mongołów.
Pozwalała na szybką integrację. Gdziekolwiek się spotykali, czasem nawet przypadkiem,
nagle jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, stawali się jednym organizmem,
jedną rodziną mogącą przetrwać najgorsze chwile
i przeciwstawić się grożącemu niebezpieczeństwu, a do tego pokonać czas i nudę."


"(...) Cokolwiek istnieje w naszym świecie, jest nietrwałe pod każdym względem,
a co za tym idzie - każda bez wyjątku rzecz zrodzona do istnienia
zawiera w sobie od samego poczęcia konieczność ostatecznego rozkładu."


"(...) Wydaje się, że naprawdę są takie rzeczy, których nikt nie może sprawić, 
aby były inne, nawet sam Bóg.
I tak wszystko, co podlega chorobie, nie było chore, co podlega śmierci, nie umierało,
co podlega rozkładowi, nie rozkładało się, 
a co podlega przemijaniu - nie przemijało."


"- (...) Śmierć właściwie kończy wszystko.
- I wszystko zaczyna - dodała."


"- Ich świat jest inny niż twój. Wszystko znoszą z wrodzoną cierpliwością,
jakby innej drogi nie było, tylko ta, i z nią należy się godzić."


"(...) Powiązani niewidzialną nicią miłości, umacniamy swoją siłę
i prostujemy zakręcone drogi, jakiekolwiek by były."


"(...) kiedy spotyka się dwoje ludzi, coś się wydarza,
coś, co zmienia ich spojrzenie na życie i na siebie wzajemnie."


"(...) Ścieżki jednak, które przed nami się otwierają, ciągle czegoś nas uczą,
jeśli chcemy się uczyć, jeśli nie staczamy się w otchłań prowadzącą donikąd.
Wszystkim tym rządzi reguła, której zasady ustala byt nieprzenikniony
i niezrozumiały dla ludzkiego rozumu. 
Jego poznanie sięga daleko poza ludzkie ciało i materialność, 
która jest niejako poligonem pozwalającym na ciągłe uczenie
i doskonalenie nieuchwytnego boskiego świata."


"(...) Odnalazłem przeszłość, lecz nie mogłem jej dotknąć moimi dłońmi.
To, co minęło, miało tylko wyraźny wpływ na to, co przyszło."





Tytuł: "Reguła"
Autor: Leszek Mieszczak
Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2009
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 208


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi - Leszkowi Mieszczak.


10 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem Twojej wyczerpującej recenzji. Książka niewątpliwie jest nietuzinkowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry, bardzo dziękuję za recenzję. Musiała się Pani natrudzić, aby nie była zbyt ostra. Tutaj pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Prawda jest taka, że przy jej pisaniu popełniłem bardzo dużo błędów. Pierwszy, to podzieliłem narrację, a zaczęło się od tego, że postanowiłem napisać powieść. Taką narracją zacząłem i w połowie zreflektowałem się, że to nie dla mnie, że bardziej uwielbiam pisać prosto z mojego punktu widzenia, tak z serca. Oczywiście korekty nie było konkretnej, ani redakcji, co nie może być w żadnym razie usprawiedliwieniem, dlatego wydałem ją jako self publisher. Miała to być tylko jedna powieść i koniec. Chciałem, aby rodzina poznała historię pradziadka i to dla niej ją napisałem. Chociaż wydawnictwo wprowadziło ją w obrót, czytelników jak sądzę nie spotkała, rozchodząc się po rodzinie i znajomych. Tak wyglądał mój pierwszy krok w twórczości dotyczącej prozy. Myślałem już wielokrotnie o przeredagowaniu książki, ale nigdy nie znajduję czasu i pewnie już nie znajdę. Reguła ma swoje życie i dosięgnie ją z pewnością jej naturalna śmierć. Oczywiście nagle zachciało mi się pisać i napisałem kolejną, popełniając ten sam błąd, na szczęście wydałem ją tylko jako e-book i właśnie rozwiązałem umowę z wydawnictwem i wycofuję z obiegu. Chodzi o powieść „Rozplatając warkocz papuszy”.
    To historia jednego życia człowieka. Na początku chłopca z prowincji, który znajduje zgubioną lalkę (papuszę w języku Romów) małej cyganki, w miejscu gdzie było Romskie obozowisko. Postanawia odnaleźć za wszelką cenę jej właścicielkę. Poszukiwania przeplatają się przez całe jego życie i implikują na wszystkie jego wymiary. W powieści można przenieść się w czas drugiej wojny światowej jak i w otaczającą nas współczesność, w którym to czasie bohater odgrywa najważniejszą rolę, rolę swojego jednego życia, w którą jak zwykle wplotła się miłość, motor naszego istnienia. Czy jednak istnieje jedno życie? Na to pytanie bohater odnajduje odpowiedź. Czy jednak w nią uwierzy, to już inna sprawa. Nie wydam już niczego do czego nie będę przekonany, że jest doskonałe, no może dobre, bo doskonałości z pewnością już nie osiągnę. Może się skusze i ją poprawię.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam życząc wspaniałych lektur. Czytając książki pozwalamy sobie na wielokrotne życie, tak samo jest wtedy, kiedy je piszemy, tylko wtedy stajemy się jak Bóg i troszeczkę z nim się identyfikujemy, dzieląc z nim stworzenie w tak małej cząstce jaką jesteśmy my sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne słowa... Bardzo serdecznie dziękuję. Czekam na kolejne Pana powieści. Mam nadzieję, że takowe się pojawią. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Recenzja mówi, że książka warta przeczytania, ale to nie mój gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna recenzja, ślicznie zdjęcia, choć książka raczej nie w moim gościu. Zresztą zobaczymy, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyczerpująca recenzja. Ja w sumie... chciałabym się skusić, ale nie wiem, czy mi się spodoba. ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja recenzja naprawdę jest wnikliwa i przyznaję, że nawet wspomniane mankamenty związane z podziałem stref czasowych nie są dla mnie dużą przeszkodą. Książka wydaje się być specyficzna, ale jednocześnie naprawdę wartościowa. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietna recenzja! Niestety u mnie brakuje czasu na życie a co dopiero lektury ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)