wtorek, 20 grudnia 2016

Pod skrzydłami miłości - I. M. Krasińska




"Uświadomiła sobie, że jej dotychczasowe życie było kpiną, zwykłym marnotrawstwem. 
Tak niewiele o sobie wiedziała.
Bawiła się w dorosłość, przekonana, że ma przed sobą jeszcze dużo czasu.
Wystarczył jeden wypadek, by zmieniła swoje priorytety i podejście do ludzi.
Każdego dnia dowiadywała się czegoś nowego o sobie i innych."


Uwielbiam czytać debiuty literackie, które wnoszą coś nowego, niespotykanego, świeżego i budzącego ciekawość. Przy okazji innej recenzji przyznałam, że w bieżącym roku przeczytałam ich kilkanaście, mniej lub bardziej udanych. Tym razem postanowiłam sięgnąć po jeden z najnowszych zatytułowany "Pod skrzydłami miłości" autorstwa Izabeli M. Krasińskiej. Gdy tylko ujrzałam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę poznać historię, jaką zawiera. Z niecierpliwością czekałam zatem na dostarczenie jej przez listonosza. Jak oceniam ten debiut? Czy jest wart uwagi i zainteresowania? Czy spełnił moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję :)

Izabela Maria Krasińska, rocznik 1989, absolwentka filologii polskiej. Uwielbia koty, francuską muzykę, literaturę pozytywistyczną i polskie reportaże. Wielbicielka kina studyjnego oraz serialu "The Walking Dead". Od lat wierna fanka Garou, który niechcący odmienił jej życie (bardziej niż pozytywnie). Aby zrozumieć o czym śpiewa, nauczyła się francuskiego. Śmieje się, że jest magistrem ironii (pracę magisterską napisała o ironii twórczości Zygmunta Miłoszewskiego). Z natury melancholijna i ponura, choć bliźni uważają inaczej. Mieszka w małej miejscowości pod Radomiem. "Pod skrzydłami miłości" jest jej debiutancką powieścią. (źródło: czwartastrona.pl)

Marta Konarska to młoda kobieta, która od dwóch lat tkwi w związku z żonatym i dzieciatym oraz o piętnaście lat starszym Markiem - właścicielem salonu samochodowego. Mężczyzna nieustannie obiecuje kobiecie, że porzuci dla niej rodzinę, żonę, której ma już naprawdę dość ze względu na jej ciężki charakter oraz niezbyt inteligentne i sprawiające problemy dzieci. Pewnego dnia Marta będąc na zakupach dostrzega Marka z rodziną. Wydają się być szczęśliwi i widać, że miło spędzają czas w swoim towarzystwie. Ich widok uświadamia Marcie, że wszystkie zapewnienia Marka były jednym wielkim kłamstwem. Dociera do niej, że mężczyzna nie darzy jej głębokim uczuciem, że nigdy nie zwiąże się z nią na stałe, a tym bardziej nie porzuci rodziny. Zrozpaczona Marta wsiada do samochodu i rusza przed siebie. Nagle zauważa rowerzystę, chcąc uniknąć potrącenia go, gwałtownie skręca, tym samym uderzając w drzewo. Z samochodu wyciąga ją przystojny strażak - kapitan Piotr Majewski. Między Martą a Piotrem, który każdego dnia odwiedza ją w szpitalu rodzi się pewna więź...

Bohaterzy powieści zostali moim zdaniem bardzo wiarygodnie wykreowani, ze wszelkimi zaletami i wadami. Dokładnie poznajemy ich przeszłość, zachowania, przemyślenia, spostrzeżenia, którymi się dzielą, a nawet obawy i problemy, z którymi muszą się nieustannie mierzyć. Marta to trzydziestoletnia kobieta pracująca w sklepie z markową odzieżą. Jest jedynaczką, samotnie mieszkającą w Radomiu od wielu lat. Z rodzicami jest skłócona od dłuższego czasu, miała dość ich ingerowania się w jej życie, a także narzucania  kierunku kształcenia i drogi, jaką powinna podążać. Sądzili, że córka pójdzie w ich ślady i zostanie lekarzem lub prawnikiem. Uważali, że tylko dzięki tym zawodom osiągnie sukces i stabilizację finansową oraz poczucie bezpieczeństwa. Wtedy Marta wyprowadziła się od nich, pragnęła stać się samodzielna i udowodnić im, że sama sobie świetnie poradzi. Ukończyła administrację, rozpoczęła pracę w sklepie odzieżowym i związała się z Markiem, którego kochała i wierzyła w jego zapewnienia. Do czasu, kiedy ujrzała go szczęśliwego z rodziną. Marta to kobieta niezdecydowana, egoistyczna, naiwna, sprawiająca czasem wrażenie niedojrzałej i nieradzącej sobie z uczuciami i emocjami. Nie potrafiła odróżnić miłości od pożądania. Muszę przyznać, że niekiedy jej postać mnie irytowała i wielokrotnie miałam ochotę nią zwyczajnie potrząsnąć.

Natomiast moją ogromną sympatię wzbudził Piotr Majewski - trzydziestopięciolatek, od piętnastu lat pełniący służbę w Straży Pożarnej. To przystojny, uprzejmy, odpowiedzialny i miły mężczyzna, który niestety kilkukrotnie został doświadczony przez los. Bardzo przeżył nagłą śmierć ojca, musiał zająć się mamą i siostrą. Długo nie mógł poradzić sobie z jego stratą. Z żoną długo starali się o dziecko, jednak niestety bez powodzenia. Ich siedmioletnie małżeństwo się rozpadło. W tym samym czasie również stracił najlepszego przyjaciela, który okazał się być wobec niego nielojalny. Po tych wszystkich zaistniałych wydarzeniach Piotr stał się nieufny, zraniony, unikał spotkań towarzyskich, zamknął się w sobie. Postanowił, że już nigdy nie zwiąże się z żadną kobietą. Na dodatek nie radził sobie ze swoją przypadłością, cierpiał, ale czuł się też w dużym stopniu winny i był przekonany, że już nigdy nie będzie dobrze. Cały swój czas poświęcał pracy, która była jego pasją, spełnieniem marzeń i przede wszystkim dawała mu mnóstwo satysfakcji. Lubił adrenalinę, każdego dnia narażał swoje życie, aby ratować innych z pożarów, wypadków czy katastrof. Nigdy - nawet przez chwilę - się nie zawahał. Tacy ludzie jak Piotr zasługują na ogromny szacunek i podziw.

Między głównymi bohaterami, jakimi niewątpliwie są Marta i Piotr rodzi się najpierw przyjaźń, która powoli przeradza się w uczucie. Marta stopniowo zaczyna rozumieć, czym jest miłość i uświadamia sobie, że często myliła ją z pożądaniem. Ponadto dopiero poznanie Piotra wyzwala w niej dotąd skrywane emocje i sprawia, że dojrzewa ona do podejmowania poważnych decyzji. A Piotr na nowo uczy się ufać drugiemu człowiekowi - choć jest to dla niego niezwykle trudne, podejmuje więc walkę z samym sobą. Poza tym ujawnia także pewną tajemnicę. Znajomość Marty i Piotra niejednokrotnie będzie poddawana próbom, wiele razy będą musieli stawić czoła wszelkim napotkanym na ich drodze trudnościom. Czy sobie poradzą? Czy ich uczucie przetrwa?

W powieści pojawiają się też postacie drugoplanowe, odgrywające istotne role. Każda z tych osób została bardzo dobrze skonstruowana. Poznajemy przyjaciółkę Marty - Magdę, jej męża i synka, kolegów Piotra ze Straży Pożarnej, kochanka Marty i jego żonę oraz rodziców Marty, z którymi od wielu lat nie utrzymywała kontaktu. Jak potoczą się losy wszystkich bohaterów?

Powieść jest moim zdaniem bardzo dobrze napisana, zrozumiałym i przejrzystym stylem. Autorka posługuje się lekkim, prostym i wyrazistym językiem. Zastosowała narrację trzecioosobową. Książka podzielona jest na kilkanaście rozdziałów, a te następnie na krótkie podrozdziały. Każdy z nich rozpoczyna się fragmentem utworu słynnego na całym świecie muzyka Garou. Niezaprzeczalnie powieść wciąga już od pierwszej strony i nie można się od niej oderwać, choćby na chwilę. Czyta się ją niezwykle szybko, nawet mogę rzec, że zdecydowanie za szybko. Jej lektura była ogromną przyjemnością. Wiele się działo w życiu bohaterów, co wzbudzało większą ciekawość i z każdą kolejną stroną coraz bardziej się angażowałam w ukazaną historię, która bez wątpienia wzbudzała mnóstwo emocji. Muszę jednak przyznać, że czasem miałam wrażenie przesytu dramatycznych wydarzeń, ale to tylko moje odczucie. 

"Pod skrzydłami miłości" to powieść obyczajowa z dominującym wątkiem miłosnym. Porusza też wiele innych ważnych kwestii, tj.: śmierć, zdrada czy bezpłodność. To opowieść o miłości, przyjaźni, samotności, relacjach międzyludzkich, pasji, obawach, lękach, tajemnicach, nieustannym narażaniu życia oraz o poszukiwaniu szczęścia, poczucia bezpieczeństwa, spełnienia i spokoju. Przekazuje ona wiele cennych wartości, skłania do przemyśleń i wysnuwania wniosków, a także uświadamia, jak istotne jest wsparcie bliskich osób i że w najmniej spodziewanym momencie każdy z nas może spotkać anioła, który obdarzy opieką, wskaże właściwą drogę i przywróci nadzieję na lepsze jutro. "Pod skrzydłami miłości" to według mnie udany debiut literacki, po który warto sięgnąć i zagłębić się w przedstawioną historię. Gorąco polecam!


Cytaty:


"(...) Poświęcają się swojej pracy w stu procentach, nie oczekując niczego w zamian.
Ratują ludzkie życie, nie bacząc na to, że sami mogą stracić własne.
A przecież większość z nich też ma rodziny, dzieci...
Jak udaje im się żyć ze świadomością, że tak naprawdę każda akcja może być dla nich ostatnią?
Ilu z nich ginie albo zostaje kalekami do końca życia, tylko dlatego, że pomogli innym?
Dla niej takie oddanie było po prostu niepojęte." 


"(...) Konarska sprawiła, że znowu potrafił się śmiać, żartować, 
mógł nie myśleć o bolesnej przeszłości.
W jej obecności czuł się po prostu dobrze.
Zapomniał o pracy, stresie, okropieństwach, jakie codziennie widywał.
Dzięki niej uświadomił sobie, że tęsknił za kobiecym dotykiem, czułością i bliskością."


"(...) Dla niego liczyła się tylko teraźniejszość.
Przeszłości nie mógł przywrócić, przyszłość była nieprzewidywalna i nieznana.
Miał do wyboru dwie możliwości: odrzucić to uczucie i do końca swych dni zastanawiać się, 
co by było gdyby, albo zawalczyć o tę kobietę mimo obaw i wątpliwości. 
Cokolwiek wybierze, będzie cierpiał, tego był pewien."


"(...) Jedynie teraźniejszość dawała nadzieję i poczucie bezpieczeństwa, 
pozwalała chociaż na krótką chwilę zatrzymać uciekający czas."


"(...) Wiedział, że życie jest cholernie kruche i nic nie trwa wiecznie.
Miłość, zdrowie, szczęście, pieniądze... Wszystko to było ulotne i nietrwałe.
Każdą chwilę radości musiał przypłacić cierpieniem i samotnością, 
ale być może dzięki temu tak bardzo doceniał to wszystko, co miał."


"(...) Zrozumiała wreszcie, że najbardziej boimy się tego, co nieznane i nowe.
Wyolbrzymiamy problem, usprawiedliwiamy się,
szukamy kolejnych powodów, podczas gdy tak naprawdę brakuje nam motywacji do działania. 
Nie chcemy spróbować, z góry zakładamy porażkę. 
Kiedy oswoimy w końcu nasze obawy, najczęściej okazuje się, 
że wcale nie były tak przerażające, jak nam się wydawało. 
Wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy patrzymy na daną sprawę 
i czy starcza nam odwagi, by przełamać wszystkie lęki."




Tytuł: "Pod skrzydłami miłości"
Autor: Izabela M. Krasińska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 304


 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


1 komentarz:

  1. Nie czytałam, autorki nie znam, kiedyś może to zmienię. ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)