czwartek, 29 grudnia 2016

Manwhore - K. Evans




"- Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać.
To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz,
nie być tam samą."


Czy można tęsknić za książką zaledwie chwilkę po odłożeniu jej na półkę? Czy można tęsknić za ukazaną w niej historią i jej bohaterami? Czy można tęsknić za emocjami, jakie kotłowały się w nas w trakcie lektury danej książki? Czy można chcieć ponownie przeżyć te wszystkie uczucia, jakie towarzyszyły nam podczas czytania? Czy może w pewnych momentach zwyczajnie brakować tchu? Czy to możliwe, że nie chcemy powracać do rzeczywistości z tego fikcyjnego świata, że było nam w nim tak dobrze, że pragniemy w nim pozostać? Czy można obdarzyć miłością głównego bohatera? Czy wreszcie można uzależnić się od powieści, a także przedstawionej w niej historii, bohaterów, tak bardzo, że gdy tylko odłoży się książkę na swoje miejsce na regale, to odczuwa się po prostu pustkę? Moja odpowiedź na każde z tych pytań brzmi: tak, można. A przekonałam się o tym po zapoznaniu się z książką "Manwhore" autorstwa Katy Evans, którą jestem zachwycona. Zapraszam na recenzję :)

Katy Evans wraz z mężem, dwojgiem dzieci i trzema leniwymi psami mieszka w Południowym Teksasie. W wolnych chwilach chętnie chodzi na piesze wycieczki, czyta, piecze i spędza czas z rodziną i przyjaciółmi. Jest autorką książek m.in. z serii "Real" oraz "Manwhore". Więcej informacji na temat pisarki oraz jej książek można znaleźć na jej stronie: www.katyevans.net oraz portalach społecznościowych.

Rachel Livingston pracuje jako dziennikarka w redakcji magazynu "Egde". Niestety ostatnimi czasy gazeta cienko przędzie i kobieta obawia się, że pewnie będą powoli następować zwolnienia pracowników. Tymczasem szefowa Rachel wzywa ją pewnego dnia do gabinetu i zleca przeprowadzenie wywiadu z jednym z najbogatszych biznesmenów, a jednocześnie jednym z najprzystojniejszych mężczyzn w Chicago, który postrzegany jest jako playboy, który nie odmawia żadnej kobiecie oraz napisanie artykułu nie tyle o prowadzonych przez niego biznesach, co całkowicie go demaskującego. Raczel jest wyraźnie zaszokowana, ale na tyle ambitna i zdeterminowana, że postanawia przyjąć zlecenie. Głównym czynnikiem mającym wpływ na jej decyzję są przede wszystkim pieniądze, dzięki którym mogłaby odbić się poniekąd od dna oraz pomóc matce. Dlatego od razu zabiera się do działania i wieczorem tego samego dnia wysyła na jednym z portali społecznościowych wiadomość do miliardera Malcolma Sainta z prośbą o spotkanie w sprawie wywiadu. Otrzymuje odpowiedź od jego asystenta akurat wtedy, gdy uczestniczy w kampanii Stop Przemocy. Odczytuje, iż Saint miałby dla niej czas za godzinę i mógłby jej poświęcić zaledwie kilka minut. Rachel udaje się jak najszybciej do jego firmy, gdzie stawia się w ubraniu poplamionym farbą, co nie wywołuje wśród pracowników biurowca najlepszego wrażenia. Niestety pierwsze spotkanie nie przebiega tak, jakby tego oczekiwała i sobie życzyła. Dlatego robi wszystko, aby doszło do kolejnego, podczas którego uzyska jakieś informacje na temat Malcolma, którym jest oczarowana. A jako pretekst wykorzystuje koszulę otrzymaną od Sainta w jego gabinecie...

Czy Rachel uda się zrealizować plan i dowiedzieć się czegoś o Malcolmie? W jaki sposób uda jej się zdobyć jego zaufanie? Jakie tajemnice skrywa mężczyzna? Jakim okaże się być człowiekiem? Czy wszystkie informacje na jego temat ukazujące się w magazynach i portalach społecznościowych są prawdziwe? Czy Rachel napisze artykuł i odniesie sukces? Co połączy Rachel i Malcolma?

Główną bohaterką, a jednocześnie narratorką jest Rachel Livingston. To dwudziestotrzyletnia kobieta, która od dwóch lat pracuje w redakcji "Edge" i wynajmuje mieszkanie, dzieląc je z jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek - Giną. Druga z nich - Wynn bardzo często odwiedza dziewczyny i wówczas wspólnie spędzają czas rozmawiając, oglądając filmy czy udając się na imprezę. Razem wspierają też kampanię Stop Przemocy. Rachel została wychowana przez matkę, chorująca na cukrzycę, pasjonującą się malarstwem, z którego musiała zrezygnować, aby zająć się córką, poświęcić jej czas i skupić się na niej. Rachel chciała jej wynagrodzić wszystkie lata, dlatego też tak bardzo zależało jej na dobrze płatnej pracy, zajęciu najlepszego stanowiska, a nawet poniekąd odniesieniu sukcesu, bo dzięki temu mogłaby zapewnić mamie godne życie. Ojciec Rachel zmarł, gdy miała zaledwie dwa miesiące. Przez wszystkie lata brakowało jej ojca, ale przede wszystkim mężczyzny, dla którego byłaby ważna, który zaopiekowałby się nią, dbał o nią i zapewnił poczucie bezpieczeństwa. Tęskniła za ojcem, mimo, iż go nie znała. Najzwyczajniej w świecie pragnęła go mieć. Gdy otrzymała szansę napisania artykułu, który miałby nie tylko zapewnić jej posadę i pieniądze, ale też nie doprowadzić do upadku magazynu, od razu się zgodziła. Wiedziała też, że wywiad, jaki ma przeprowadzić z Malcolmem będzie stanowić dla niej pewne wyzwanie, w końcu to najprzystojniejszy i najbogatszy mężczyzna w całym Chicago. Przygotowywała się do spotkania, przeglądała jego zdjęcia, czytała wszystkie artykuły na jego temat, zapoznawała się z wszelkimi wpisami na portalach społecznościowych. Ten artykuł, który miał ukazać prawdziwego Malcolma był dla niej ogromną szansą, którą musiała wykorzystać. Nie spodziewała się jednak, że napotka pewne trudności i że Malcolm Saint praktycznie od pierwszego spotkania zawładnie jej ciałem i umysłem. Nie sądziła, że może w niej wyzwolić długo skrywane uczucia i że również ona - tak jak większość kobiet - stanie się wielbicielką jego urody, ale także jego tajemniczego wnętrza, które będzie chciała powoli odkrywać. Nagle stanęła przed ogromnym dylematem. Z jednej strony uczucie, którym obdarzyła Malcolma i pragnienie bycia z nim, a z drugiej strony artykuł, którego termin oddania zbliżał się wielkimi krokami, który miał jej zapewnić stabilizację i pewną finansową przyszłość. Jakiego wyboru dokona Rachel? Czy przyzna się przed Malcolmem, o czym tak naprawdę pisze artykuł?

Natomiast Malcolm Saint to dwudziestosiedmioletni miliarder, biznesmen, poświęcający się pracy, mający czarny pas w karate, będący właścicielem kilkunastu luksusowych samochodów oraz jachtu, organizujący imprezy w swojej posiadłości, otaczający się mnóstwem kobiet, biorący czynny udział w akcjach charytatywnych oraz uczestniczący również w akcji "Ratujmy zwierzęta". To mężczyzna niezwykle przystojny, dobrze zbudowany, umięśniony, opalony, pewny siebie, o zniewalającym uśmiechu, tajemniczy, wpływowy, poniekąd zaborczy, niekiedy bezkompromisowy, czasem dowcipny, niezbyt wylewny, niepotrafiący do końca nazywać i wyrażać swych uczuć, zraniony, nieufny, skryty, ale również czuły, delikatny, towarzyski, oddany i odpowiedzialny. Czas wolny spędza ze swoimi przyjaciółmi Tahoe i Callanem na jachcie, w klubach, oglądając mecze lub grając w golfa. Jego matka nie żyje, a z ojcem nie utrzymuje kontaktów, mimo, że często bywają na tych samych przyjęciach (wówczas się unikają). Pomimo, iż otaczało go mnóstwo osób, to czuł się w jakimś stopniu samotny. Nigdy też nie był w długotrwałym związku, nawet o to nie zabiegał. I nagle, któregoś dnia w jego gabinecie w celu przeprowadzenia z nim wywiadu zjawia się Rachel, która go fascynuje i wyzwala w nim przyjemne oraz pozytywne emocje. Kobieta, o której nie potrafi przestać myśleć. Kobieta, która go niebywale intryguje. Kobieta, która sprawia, że on sam czuje się szczęśliwy. 

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Malcolma, od samego początku obdarzyłam go sympatią. Powiem więcej (chyba po raz pierwszy) - kocham tego faceta! Całkowicie przyćmił swoją osobą, postawą, zachowaniem, postępowaniem główną bohaterkę Rachel. Moim zdaniem to on odgrywał pierwsze skrzypce i to on skupił całą moją uwagę w powieści. Niesamowicie mnie zaintrygowała jego postać i bardzo jestem ciekawa, co dokładnie zaszło w jego przeszłym życiu, dlaczego jego kontakty z ojcem uległy oziębieniu, a nawet przerwaniu. Mam nadzieję, że dowiem się tego w kolejnym tomie tej serii. Zarówno Rachel, jak i Malcolm zostali bardzo wyraziście ukazani. Zdecydowanie lepiej i precyzyjniej możemy poznać uczucia, przeżycia, spostrzeżenia i przemyślenia Rachel, bowiem to z jej perspektywy przedstawiona jest cała historia. Aczkolwiek bardzo bym chciała się dowiedzieć, jakie przez cały czas myśli i refleksje kłębiły się w głowie Malcolma, to mogłoby być niewątpliwie ciekawe i fascynujące. 

Powieść jest bardzo dobrze napisana, lekkim, prostym i łatwym stylem. Chłonęłam ją z ogromną przyjemnością, delektowałam się każdą jej stroną, smakowałam każdą kartkę, przenikałam w umysły i uczucia głównych bohaterów. Zwyczajnie nie chciałam odrywać się od jej lektury, ale musiałam, bowiem przecież należało wrócić do domowych obowiązków, które po prostu mnie wzywały. Ale za każdym razem, gdy choćby na chwilę ją odkładałam, czułam smutek i pustkę. Naprawdę. I nieustannie rozmyślałam o Malcolmie i Rachel oraz łączącym ich uczuciu. Z niecierpliwością wypatrywałam wieczora, kiedy znów będę mogła powrócić do świata bohaterów i wraz z nimi doznawać i doświadczać wszystkich przeżyć i emocji oraz wrażeń. Prawdę mówiąc, z jednej strony pragnęłam jak najszybciej przeczytać tę książkę, która wciąga od pierwszej strony i poznać zakończenie ukazanej historii, a tym samym decyzję Rachel, a z drugiej strony specjalnie dozowałam sobie jej lekturę, bowiem nie chciałam rozstawać się z ani z bohaterami, ani z opowieścią, ani tym bardziej z emocjami, którymi z pewnością ta powieść jest przepełniona. Nie ukrywam, że po przeczytaniu tej pozycji, najpierw się zezłościłam, kiedy dostrzegłam na ostatniej kartce słowa: ciąg dalszy nastąpi (wcześniej nie zwróciłam uwagi, że to pierwszy tom serii :)). Aczkolwiek później na mojej twarzy zagościł uśmiech, a w mych oczach pojawiła radość, bowiem uświadomiłam sobie, że będzie kolejny tom i to już niebawem, bo w lutym.

Faktem jest, że w ostatnim roku miałam okazję przeczytać kilka (może nawet kilkanaście) lepszych bądź gorszych książek z gatunku literatury erotycznej, ale szczerze powiedziawszy, żadna mnie tak nie oczarowała, nie zafascynowała, nie zachwyciła jak "Manwhore". Krótko mówiąc, jestem zakochana w tej powieści i mam ochotę na więcej. Dosłownie wszystko wywarło na mnie niesamowite wrażenie, począwszy od cudownej i ujmującej okładki, poprzez ciekawą fabułę, wspaniałych bohaterów, lekki styl pisania oraz ogromny przekaz emocjonalny. Muszę też wspomnieć o ujęciach scen intymnych, które były piękne, subtelne, przyjemne, gorące i pełne uczuć. 

"Manwhore" to piękna, zmysłowa, niepowtarzalna, uzależniająca, po prostu rewelacyjna powieść, stanowiąca ogromny ładunek emocjonalny. Zdecydowanie zachęcam do jej lektury i gorąco polecam. A jej autorka odtąd stała się jedną z moich ulubionych pisarek i na pewno sięgnę po inne powieści, które wyszły spod jej pióra. Tymczasem z wielką niecierpliwością będę wyczekiwać drugiego tomu z cyklu Manwhore, bo wiem, że warto. Ba! Jestem tego pewna. 


Cytaty:


"Jestem zakochana w historiach. W tym, w jaki sposób kształtują nasze życie.
 Jak potrafią naznaczyć ludzi, którzy nawet nas nie znają.
Jak wielki mają na nas wpływ,
nawet jeśli dane wydarzenie nie dotyczy bezpośrednio naszego życia."


 "(...) Nieoczekiwany. Tak, to cały on.
Spokojny i opanowany, trzymający na wodzy tę swoją energię huraganu, 
skrywający coś głębokiego i bardzo interesującego."


"(...) Czasami moje historie zaczynają się od listy słów.
No więc czy to właśnie wyniosłam z tego spotkania?
Pięć punktów i niewiele dowodów na ich poparcie,
do tego dziwne ściskanie w brzuchu.
I tę niesamowicie ładnie pachnącą koszulę."


"Podobno kiedy się czegoś pragnie, powinno się to sobie wyobrazić,
a wtedy to się zmaterializuje.
Cóż, po raz pierwszy w życiu pragnę czegoś tak bardzo,
że w końcu zaczyna nabierać kształtów."


"- (...) Rzekłbym, że ludzie reagują na mnie wyłącznie na cztery sposoby:
chcą się do mnie modlić, chcą mną być, chcą się ze mną pieprzyć
albo chcą mnie zabić."


"Jego oczy - nie mogę się na nie napatrzeć.
W ich przepastnych głębiach pulsuje energia tego mężczyzny.
Mrocznego mężczyzny. Mrocznego jak noc.
Mrocznego jak grzech. Mrocznego jak to, co wokół niego wiruje.
Coś magnetycznego. Nie do powstrzymania.
Nie do odparcia."


"(...) Żadnej historii nie napisano w jeden dzień.
Żadnej tajemnicy nie wyjawiono w jedną godzinę.
Nic trwałego nie zbudowano w oparciu o jedną chwilę."


"Pragnę to takie krótkie słowo, 
a mimo to może się w nim kryć tyle bezkresnych znaczeń."


"(...) Nie znoszę tego, jak się przy nim czuję.
Nie znoszę tego, że kiedy jestem daleko od niego, czuję się naga.
Nie znoszę tego, że kiedy nie obejmują mnie jego ramiona, czuję się tak,
jakby wyrwano część mnie.
I nie znoszę tego, że zaczynają mnie zżerać wyrzuty sumienia."


"Boję się myśleć, co to oznacza.
Tak bardzo się boję, że ten mężczyzna mnie skrzywdzi. 
Tak bardzo się boję, że ja skrzywdzę jego."


"(...) Ludzie widzą we mnie osobę, która może dać im gwiazdkę z nieba, 
ale ty patrzysz na mnie tak, jakbym już to zrobił. 
Jakby do szczęścia wystarczał ci sam fakt, że istnieję."


"(...) Mądry mężczyzna ceni dziewczynę, która stanowi dla niego wyzwanie
i wyzwala w nim to, co najlepsze... nawet jeśli nie wie o tym,
dopóki jej nie pozna."


"(...) Kiedy jednak nastaje ranek, wiem, że do pewnych rzeczy jesteśmy zdolni,
a do innych nie. Nie z każdą prędkością uda nam się pobiec.
I są problemy, których nigdy nie rozwiążemy.
Każdy ma swoje ograniczenia i ja w końcu rozpoznałam swoje.
Od zawsze kochałam opowieści, czasami nawet bardziej niż ludzi.
Kochałam ludzi z opowieści albo dzięki opowieściom."





Tytuł: "Manwhore"
Autor: Katy Evans
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 400


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

2 komentarze:

  1. Malcolm zawrócił mi w głowie :) Katy Evans pisze świetne książki, które choć mogą się wydawać banalne, potrafią oczarować czytelnika :)

    www.myfairybookworld.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)