poniedziałek, 10 października 2016

Zagubiony szlak - B. Zdziarska




"Życie nie znało przystanków, pędziło swoim rytmem,
a każda sekunda pchała czas ku przyszłości.
Czy w ogóle istnieje coś takiego jak teraźniejszość?
A jeśli istnieje, to kiedy zaczyna się i kończy?
Czy nie jest tak, że wszystko przynależy albo do przeszłości, albo do przyszłości?
Czym jest "teraz"?
Dniem, godziną, minutą, sekundą?
A może częścią sekundy, tak nieznaczącą, że nikt nie potrafi jej obliczyć?"


Pierwszy raz zakochałam się w okładce książki od pierwszego spojrzenia. Gdy tylko ją ujrzałam, wiedziałam, że nie tylko muszę przeczytać tę książkę, ale koniecznie chcę, aby zajmowała miejsce w mojej biblioteczce. Wówczas zawsze - kiedy tylko naszłaby mnie ochota - mogłabym się w nią wpatrywać. Bowiem okładka powieści wzbudza mnóstwo emocji, wpływa na wyobraźnię, a ponadto sprawia, że nie można oderwać od niej wzroku. Krótko mówiąc, jestem nią oczarowana. Oczywiście, zanim zdecydowałam się na jej lekturę, zapoznałam się z jej opisem, który bardzo mnie zaintrygował. Troje zupełnie obcych sobie ludzi, trzy odrębne historie, noc wigilijna, Bieszczady - to wszystko wywołało we mnie ogromną ciekawość i wzbudziło chęć poznania opowieści każdego z bohaterów. Czy zawartość książki urzekła mnie tak, jak jej okładka? Jakie wrażenia wywarła na mnie ta powieść? Zapraszam na recenzję.



Pewnego dnia Jan postanawia wyruszyć w Bieszczady, aby pobyć w samotności, znaleźć odpowiedzi na pewne pytania, a przede wszystkim przemyśleć swoje życie i odnaleźć wewnętrzny spokój. W Wigilię, spacerując w górach, na szlaku spotyka zagubioną kobietę - Martę. Nawiązują znajomość, wspólnie podążają ścieżką. W pewnym momencie uświadamiają sobie, że zboczyli z drogi, pomylili trasy i najprawdopodobniej zabłądzili. Nagle dostrzegają światło, w kierunku którego postanawiają się udać. Trafiają do pensjonatu, którego nie widzą na posiadanej mapie. Gospodarz zaprasza ich na wieczerzę. Tymczasem do gospody przybywa kolejny zbłąkany człowiek - Paweł. Po kolacji wspólnie zasiadają przed kominkiem i decydują się podzielić swoimi historiami, opowiadają o swoich problemach i wyborach, które odmieniły ich życie i z którymi nie potrafią sobie poradzić oraz o odczuwanej samotności...

Co wydarzyło się w życiu Jana, Marty i Pawła? Z jakimi dylematami musieli się zmierzyć? Dlaczego wybrali się właśnie w Bieszczady? Kim był gospodarz pensjonatu? Dlaczego pensjonat nie widniał na mapie? Czy przybysze odnaleźli odpowiedzi na dręczące ich pytania? Jak potoczyły się dalsze losy bohaterów?

W książce przedstawione są historie trojga ludzi, którzy poznali się w wigilijną noc. Każdy z nich wybrał się w góry w konkretnym celu. Pensjonat stał się miejscem magicznym, ciepłym, pełnym pozytywnych uczuć. To właśnie tam, pierwszy raz Jan, Marta i Paweł postanowili opowiedzieć swoje historie. Zwierzali się sobie nawzajem ze swoich dylematów, z którymi przez wiele lat sobie nie radzili. Wracali wspomnieniami do czasów dzieciństwa, które miało wpływ na ich późniejsze wybory. Stopniowo i dokładnie poznajemy poszczególne etapy ich życia, lata dziecięce, edukację, relacje z rodzicami i rodzeństwem, pierwsze miłości, wykonywane zawody, doświadczenia, prowadzone działalności, osobiste tragedie. Dzielą się swoimi uczuciami, emocjami, przeżyciami, przemyśleniami, spostrzeżeniami. Dostrzegamy ich przemianę na przełomie kilkunastu lat. Ja niejednokrotnie miałam wrażenie, jakbym uczestniczyła w życiu każdego z nich, jakbym była świadkiem wszystkich zaistniałych wydarzeń i momentów, jakbym wraz z nimi przeżywała istotne chwile, odczuwała radość, smutek, rozpacz, ból, zazdrość, lęk. Ich opowieści były prawdziwe, dramatyczne, niezwykle emocjonalne oraz tak bardzo życiowe.

W powieści autorka porusza mnóstwo istotnych zagadnień, a także problemów, z którymi ma do czynienia w codziennym życiu wielu z nas. Traktuje bowiem o trudnym dzieciństwie, niespełnionej i nieszczęśliwej miłości, braku akceptacji dokonywanych wyborów, braku zrozumienia, o karierze zawodowej, spłacaniu wysokich rat kredytowych, stopniach edukacji, utracie pracy, rezygnacji z marzeń, przedkładaniu życia zawodowego nad rodzinnym, miłości do literatury. Ukazuje także pokrótce życie w okresie lat osiemdziesiątych (stan wojenny), kiedy to miały miejsce: godziny milicyjne, internowania, strajki oraz działalności konspiracyjne. "Zagubiony szlak" to powieść o miłości, przyjaźni, uczciwości, lojalności, duchowości, wierze w Boga i jej utracie, nadziei, niebezpieczeństwie, zazdrości, nienawiści, zdradzie, lęku, strachu oraz śmierci.

Książkę czytałam z niezwykłą przyjemnością i ogromną wnikliwością. Od początku czułam, jakbym przeniosła się do innego świata i wniknęła w niego całą sobą. Autorka wprowadza czytelnika w zimowy, świąteczny, poniekąd magiczny i melancholijny nastrój. Wyobrażałam sobie, że wraz z bohaterami siedzę przy kominku w cudownym pensjonacie otoczonym lasami i górami i wsłuchuję się w ich piękne, aczkolwiek bardzo smutne, bolesne, ale też pełne nadziei historie. Przyznaję, że bardzo przywiązałam się do Jana, Marty i Pawła i było mi ciężko się z nimi rozstać. Powieść napisana jest lekkim, łatwo przyswajalnym stylem, bardzo dobrze mi się ją czytało (nie było ani jednego momentu znudzenia), dlatego też w pewnym momencie pomyślałam, że dla mnie jest ona zwyczajnie za krótka, mogłaby być obszerniejsza i zawierać więcej ludzkich historii. Narratorem jest Jan, który pozwala zabrać głos zarówno Marcie, jak i Pawłowi. Historie opowiedziane przez bohaterów niestety nie kończą się szczęśliwie. Natomiast zakończenie powieści jest lekko zaskakujące.

"Zagubiony szlak" to poruszająca, mądra, wzruszająca, chwilami przygnębiająca, ale niewątpliwie życiowa powieść, po którą warto sięgnąć. To książka bogata w wiele pięknych myśli i cytatów, niosąca niejedno przesłanie, zmuszająca do refleksji i przekazująca wiele cennych wartości. Serdecznie polecam!


Cytaty:

"Pamiętajcie, że niekiedy trzeba się zgubić, żeby móc się odnaleźć."


"Cóż, nasze postrzeganie drugiego człowieka zawsze w jakimś stopniu opiera się 
na wyobrażeniach. Na urojeniach, fantazji i marzeniach.
Dopiero w codziennym życiu z nieostrego obrazu, jakby z pary albo z mgły,
stopniowo wyłaniają się prawdziwe rysy bliskiej osoby." 


"Coraz częściej zastanawiałem się, jaka jest przepaść między tym, co sami o sobie myślimy,
 co myśli o nas otoczenie, a tym, kim jesteśmy w rzeczywistości.
Ideałem życia człowieka jest harmonia tych wszystkich wymiarów."


"Przyszło mi do głowy, że miłość przede wszystkim otępia.
To taki zastrzyk znieczulający.
Patrzysz i nie widzisz.
Słuchasz i nie słyszysz."


"Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego jedna chwila w teraźniejszości zmiata wszystko
na swojej drodze, pozbawiając człowieka i marzeń, i złudzeń."


"Nie zdawałam sobie sprawy, że istota ludzka jest bardziej złożona,
niż nam się wydaje, że w psychice człowieka istnieją rozmaite tajne korytarze,
gdzie latami gromadzimy urazy, żale, ambicje.
Nie wiedziałam, że pewnego dnia to wszystko może wytrysnąć na zewnątrz
i spowodować katastrofę."


"- Szczęście nie zawsze odnajdujemy w drugim człowieku.
Powiedziałabym, że bardzo rzadko istnieje ono w świecie zewnętrznym.
Niech pani pomyśli o swoim wnętrzu, o relacji samej ze sobą.
Drugi człowiek powinien być uzupełnieniem szczęścia, ale nie jego sednem."


"Wiek dojrzały odgradza nas od marzeń murem, który z upływem lat 
staje się coraz wyższy, aż w końcu jest niemożliwy do przebycia."


"Życie ludzkie to zbieg różnych zbiegów okoliczności.
Często absurdalnych, idiotycznych, złośliwych.
Nie decyduje o nim przeznaczenie, bo przeznaczenie nie może być bezosobowe.
Ktoś tym wszystkim musiałby sterować, a ja nie wierzę, 
aby jakikolwiek byt wyższy świadomie skazał człowieka na cierpienie."


"- ... Książki wyrastają z życia. Z człowieka. 
Z jego wyobraźni, z marzeń, tęsknot, refleksji.
Życie to taki zaczyn drożdżowy.
Tak jak bez zaczynu nie zrobisz ciasta, tak bez życia nie ma literatury."


"Pomyślałem wtedy, że człowiek ma w sobie tyle zamkniętych szuflad, 
tyle labiryntów, zakrętów i szczelin...
trzeba być doprawdy zadufanym w sobie głupkiem, by twierdzić i wierzyć, 
że stworzyły go bezrozumne siły przyrody, że jest dzieckiem przypadku."


"Nieważne, jak długo kogoś znasz, nieważne, ile wysiłku włożysz w to,
żeby kogoś poznać, a i tak jesteście sobie obcy,
i tak nic nie będziesz o nim wiedzieć." 




Tytuł : "Zagubiony szlak"
Autor : Beata Zdziarska
Wydawnictwo : Szara Godzina
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 240


Serdecznie polecam ! 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.





6 komentarzy:

  1. Książka ta może i ciekawa, ale nie dla mnie :) Jakoś taki temat średnio dla mnie interesujący.
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno to książka bardzo wartościowa.
      Zatem może kiedyś...

      Usuń
  2. Faktycznie okładka ma w sobie pewien magnetyzm. Jednak co do treści... no cóż, jak narazie i tak nie mam czasu na dodatkowe tytuły. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Kasiu, cieszę się, że spodobała się Pani moja książka. Serdecznie pozdrawiam. Besta Zdziarska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka bardzo mi się podobała, a w okładce jestem zwyczajnie zakochana :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)