środa, 23 maja 2018

[PREMIEROWO] "Cała ja" Augusty Docher




"Żyję. Chociaż przez chwilę, ale jestem żywym człowiekiem, z głośno bijącym sercem, 
oddechem, który potrzebuje wielkiego łyku powietrza, 
z krwią pulsującą w najmniejszym nawet naczyniu. Jestem życiem."


"Cała ja" to najnowsze literackie dziecko Augusty Docher vel Beaty Majewskiej. Nie ukrywam, że sięgając po tę powieść liczyłam na lekką, otuloną humorem i nutką wzruszenia, a także poniekąd niezobowiązującą lekturę. Tymczasem otrzymałam coś zadziwiającego, wyzwalającego swego rodzaju napięcie, kontemplacyjnego i niesamowicie emocjonującego. Otrzymałam historię, której aspekty mogą budzić kontrowersje, która prowokuje do dyskusji i zapada w pamięć. Zapraszam na moją opinię.
 
Paul, nie mogąc dłużej znosić ciężkiej atmosfery unoszącej się w domu, przyjeżdża z Holandii do rodzinnej posiadłości w Grabówce. Zamyka się w sobie, unika kontaktów towarzyskich, próbuje zwalczyć nękające go wyrzuty sumienia i zrzucić z siebie brzemię w postaci poczucia winy. Pewnego dnia spotyka intrygującą, bezpośrednią i jak się potem okazuje niedostępną dziewczynę, której ofiarowuje pomoc...
Paula wprowadza się do starego domku ciotki. Pragnie odciąć się od przeszłości i wymazać jej obrazy z pamięci. Nikt nie może poznać jej prawdziwej tożsamości, dlatego zatrudnia się na czarno w skrywającym tajemnice pałacu, gdzie wykonuje fizyczne prace - najpierw porządkując ogród, a potem sprzątając pokoje. Niedługo potem zostaje posądzona o kradzież...
Milena wybiera się ze swym chłopakiem Jaśkiem na tzw. domówkę. Tam przypadkowo odkrywa jego prawdziwą twarz. Załamana rzuca się w ramiona Jacka - przyjaciela i wspólnika jej zmarłego ojca. Świadomi potencjalnych konsekwencji ukrywają romans i łączące ich uczucie. To nie może ujrzeć światła dziennego. I powodem na pewno nie jest różnica wieku... Przynajmniej nie jedynym...

Długo zastanawiałam się, od czego miałabym zacząć moją opinię o najnowszej powieści Augusty Docher o z pewnością enigmatycznym i rodzącym wiele pytań tytule "Cała ja". Bo prawdę mówiąc, mogłabym o niej opowiadać, opowiadać i jeszcze raz opowiadać. A co najważniejsze - rozmawiać, albowiem niestety, a może -stety jest o czym. Historia porusza tematy według mnie niezwykle polemiczne, których odzwierciedlenie w rzeczywistości trudno sobie wyobrazić. Podjęte co poniektóre motywy choć są dla mnie niepojęte, to przecież nie nierealne. Gdzieś na świecie ludzie zapewne musieli się zmierzyć, mierzą lub będą mierzyć z problemami i przeciwnościami, o jakich wspomina autorka. Nie zdradzę ich istoty, ażeby nie ujawniać nitek fabularnego kłębka. Ale muszę przyznać, że owe mnie zabolały, zaskoczyły, ba! nawet mną wstrząsnęły, a przede wszystkim zawładnęły mymi myślami na tyle mocno, że do tej pory (a minęło kilkanaście dni od lektury) nie potrafię się ich pozbyć z głowy. I sądzę, że ów stan potrwa jeszcze bardzo długo.

Nie umiem stwierdzić, który z wątków bardziej mnie dotknął, wzruszył i skłonił do rozważań. Ważnym niewątpliwie jest ten rodzinny, jakże skomplikowany, zawiły, mocny i przejmujący. O ile bieg jego pojedynczych niuansów można niejako zrozumieć, o tyle zaakceptować już nie jest tak łatwo, chyba nawet jest to niemożliwe. Natomiast dominującym jest zdecydowanie aspekt miłosny, któremu nadano niejedno oblicze i przypisano mu rozmaite barwy i cechy. Ów owiany sekretną aurą bywa zakazany, niezrozumiały, krytykowany. Czasami budzi odrazę, innym razem przyjmuje słodko-gorzki smak, nierzadko boleśnie rani, odbiera marzenia i nadzieję na coś pięknego, niezwykłego i wydawać by się mogło - jedynego. Wypruwa z uczuć, wyrządza krzywdę, wyzuwa z pewności siebie, rujnuje teraźniejszość, zniekształca przeszłość i burzy perspektywy na przyszłość. Ów popycha niekiedy do kłamstw, i choć posuwanie się do nich w danej chwili jest jedynym słusznym na tamten czas rozwiązaniem, to z czasem rodzi dramatyczne konsekwencje, ciągnące się latami i niepozwalające w pełni na powrót do normalności, bo ta już na zawsze pozostaje zakłócona. Owszem, z biegiem czasu pojawia się szansa na ułożenie sobie życia na nowo, ale cienie przeszłości będą temu towarzyszyć i nieraz o sobie przypominać.

Wspomniane motywy potraktowane w opowieści Augusty Docher czynią książkę "Cała ja" absorbującą, porywającą, ciekawą, refleksyjną, życiową i atrakcyjną. Już jej początek rodzi mnóstwo pytań, które nawarstwiają się z każdą kolejno przewracaną kartką. Tajemnice, niedopowiedzenia, powiązania międzyludzkie, zaskakujące sytuacje, tłamszone emocje, zdrady, rozstrojone przyjaźnie, odkrywane prawdy i trudne wybory rzutujące na dalsze życie i relacje rodzinne - to tylko niektóre kwestie uchwycone w opowieści. Przez kilkadziesiąt stron nieustannie towarzyszyło mi jedno pytanie o co tu chodzi? I mniej więcej za połową lektury naszła mnie pewna myśl, nagle mnie olśniło - udało mi się połączyć pewne fakty i wysunąć wnioski. Pozostawało jednak pytanie, czy miałam rację i czy udało mi się przewidzieć rozwiązania poszczególnych spraw. Okazało się, że się nie myliłam. Choć w miarę prędko domyśliłam się całej istoty ukazanej historii, to w żadnym stopniu nie zniechęciło mnie to do kontynuacji owej powieści i nie zaważyło na jej ostatecznym odbiorze.

A ten jest jak najbardziej pozytywny. Nie tylko ze względu na zajmującą, intrygującą, przemyślaną i poniekąd oryginalną fabułę. Ale nade wszystko dzięki sporej dawce emocji, ciekawie poprowadzonej narracji, wiarygodnej kreacji bohaterów oraz lekkiemu i hipnotyzującemu stylowi. "Cała ja" jest moim kolejnym już spotkaniem z piórem autorki. Spotkaniem przyjemnym i ujmującym, które uzależnia, wciąga, satysfakcjonuje oraz daje nadzieję na kolejne, których wyczekuje się z ogromnym podekscytowaniem. Ja zatem czekam z niecierpliwością na nową historię spisaną przez Augustę Docher...

A Wam serdecznie polecam zajrzeć do książki "Cała ja", która udowadnia, że przed przeszłością nie można uciec, jaka by nie była. Trzeba ją spróbować zaakceptować, pogodzić się z nią i wyciągnąć do niej rękę. Tylko wtedy będzie można postawić krok na drodze ku przyszłości. Zachęcam do lektury! Jedno jest pewne -  zaczniesz i przepadniesz... 
 
 
 "(...) Nie lubię być wpuszczana w maliny. Nikt nie lubi. 
A może problem tkwi we mnie? Mocno zabolało.
A kiedy boli najbardziej? Wtedy, gdy w zachowaniach innych ludzi widzimy samych siebie."



Tytuł: "Cała ja"
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: OMG Books
Data wydania: 2018
Ilość stron: 432
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa



13 komentarzy:

  1. Książkę już mam. Będę ją niebawem czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym, aby ta książka zagościła w mojej biblioteczce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka mnie prześladuje, ostatnio wszędzie na nią trafiam - to chyba jakiś znak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólny wniosek wypływający z książki, zabrzmiał tak, że trudno byłoby mi przejść obok książki obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Warto, nie tylko ze względu na kontrowersyjne tematy. Ale prawdą jest, że to one właśnie zapadają najbardziej w pamięć.

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze do czynienia z piórem autorki, ale bardzo chcę to zmienić. Powyższa powieść bardzo mnie intryguje, bo z każdą recenzją zastanawiam się o co chodzi. I chyba to dobrze, bo recenzje ciekawią na tyle, że chce się ją poznać. Muszę zatem na nią zapolować i zabrać się za lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Naprawdę warto! Przyjemnej lektury :)

      Usuń
  6. Dużo słyszałam o tej książce. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.