wtorek, 20 czerwca 2017

"Miłość do trawy" - Michał Krupa [recenzja]




" - (...) Czasami trzeba pogodzić się z losem i pozwolić sprawom po prostu biec swoimi ścieżkami."


W czerwcu ubiegłego roku miałam przyjemność oddać się lekturze mini powieści "Na głowie stanęło" Michała Krupy. To było moje pierwsze czytelnicze i jakże udane spotkanie z piórem autora. Udało mu się wówczas przywołać fantastyczne wspomnienia z mego dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę owej książki, zawartej w niej historii, towarzyszących emocji, bowiem była mi poniekąd bliska. Zakorzeniła się nie tylko w mej głowie, ale i w sercu. Poruszała przede wszystkim ważne aspekty społeczne i kulturalne. Postanowiłam sobie wtedy, że sięgnę po kolejne publikacje tegoż pisarza. Zatem, gdy otrzymałam jakiś czas temu wykaz zapowiedzi wydawnictwa i dostrzegłam nazwisko autora, a potem tę piękną, prostą i klimatyczną okładkę, wiedziałam już, że chcę poznać przedstawioną w niej opowieść. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się podanym przy owej pozycji informacjom, na tamtą chwilę, odpuściłam. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.

Michał Krupa — pisarz młodego pokolenia, patrzący na świat z lekko przymrużonymi oczami. Pacyfista z wyboru, barbarzyńca z przekonań. W swoich książkach łączy w jedno przeciwności, dzieli to, czego teoretycznie podzielić się nie da. W charakterystycznym dla siebie stylu rozprawia się z tematami tabu oraz polskimi przywarami narodowymi. Przerysowana brutalność połączona z czarnym humorem stały się mocnymi i stałymi elementami jego twórczości. (źródło: www.psychoskok.pl)

Pewnego letniego popołudnia Krzysztof poznaje Monikę. Nawiązują ze sobą bliższą więź. Okazuje się, że łączy ich miłość do trawy oraz umiejętność porozumiewania się z nią. Postanawiają ze sobą zamieszkać. Są szczęśliwi, korzystają z każdej wspólnej chwili, oddają się czułościom i rozmyślaniom, często wchodzą w intymny kontakt z roślinami. Jednak nie wszyscy akceptują ich zachowanie i podejście do życia. Z czasem młodzi są napiętnowani, zaznają agresji i nienawiści ze strony mieszkańców. Przeprowadzają się zatem do domu na uboczu, z dala od ludzi. Wierzą, że odnajdą tam spokój, radość i bezpieczeństwo. Pewnego dnia Krzysztof doświadcza przerażającego snu. Pragnie poznać jego znaczenie, a być może odnaleźć innych, którzy również mają "dziwne" powiązania z naturą, a także zrozumieć swój dar i dowiedzieć się, czy on i Monika są bezpieczni na Ziemi. Udaje się zatem w podróż, w trakcie której zdobywa wiele wskazówek... Czy poprawnie je odczyta? Dokąd doprowadzi go wędrówka? Kogo spotka na swej drodze? Co odkryje? I wreszcie, czy uda mu się uzyskać odpowiedzi na od dawna zadawane pytania?   

Nie ukrywam, że fakt, iż nie zdecydowałam się na ową mini powieść od razu po ujrzeniu jej w zapowiedziach, nie dawał mi spokoju. Ale nie mogłam się przełamać, by podjąć się jej lektury, gdy dowiedziałam się, że sklasyfikowana ona jest do literatury fantastycznej. To mnie zdecydowanie hamowało. Gdybym o tym nie wiedziała i kierowała się tylko nazwiskiem autora oraz cudowną oprawą, to bym się na nią skusiła bez namysłu. Raczej unikam tegoż gatunku literackiego, nie przepadam za tego typu książkami, jakoś nie mogę się po prostu w pełni do nich przekonać (ale czynię małe kroki). Choć, jeszcze całkiem niedawno, jedną zdarzyło mi się pochłonąć, co więcej, wywołała we mnie bardzo pozytywne uczucia. Stanowiła ona taki mały krok ku rozpoczęciu przygody z fantastyką, ale tylko taką, która podejmuje metafizyczne zagadnienia, namawia do kontemplacji, rozmyślań dotyczących egzystencji, celu istnienia człowieka na Ziemi, traktuje o wyobrażeniach oraz aspektach ludzkiej psychiki, a także opowiada o poszczególnych obrzędach, wskazuje konkretne legendy, udziela drogowskazów i niejako odpowiedzi na trudne pytania oraz pomaga zbudować pewien obraz świata. Mam nadzieję, że poprawnie i zrozumiale się wyrażam. Pewnego dnia postanowiłam dać szansę powieści "Miłość do trawy". Po pierwsze, ponieważ zachęcały mnie do jej poznania zaprzyjaźnione blogerki. Po drugie, aby się przekonać, ile i jakiego rodzaju fantastyki jest w owej publikacji. A po trzecie, cóż... Przyciągała mnie do niej jakaś niewytłumaczalna siła. Ilekroć na nią spoglądałam, za każdym razem czułam, że muszę zwyczajnie po nią sięgnąć. I wreszcie nastał ten dzień, kiedy podjęłam decyzję, co do jej wyboru. Czy to była słuszna decyzja? Bez wątpienia TAK!

"Miłość do trawy" mnie oczarowała niezwykłą, tajemniczą, klimatyczną, nieprzewidywalną, hipnotyzującą, intrygującą i oryginalną fabułą. Nie spodziewałam się, że ukazana w niej historia mnie pochłonie i ponownie sprawi, że wrócą wspomnienia z lat młodzieńczych (zresztą nie tylko). Po raz kolejny autorowi udało się wyzwolić we mnie mnóstwo niesamowitych emocji w trakcie lektury. Początkowo miałam w planie dawkować sobie ową mini powieść, tym bardziej, że podzielona jest na kilkustronicowe rozdziały, ale niestety nie dałam rady. Przewróciłam pierwszą kartkę i całkowicie przepadłam. Wsiąknęłam w tę opowieść przepełnioną ogromną miłością, ciepłem, zapachami, smakami, cudownymi krajobrazami, serdecznością, spokojem i zrozumieniem. Udzielił mi się jej nieprawdopodobny klimat. Miałam wrażenie, że wraz z bohaterem udałam się w tę wędrówkę mającą na celu pozyskanie podstawowych, ale jakże istotnych odpowiedzi na nurtujące zapewne wielu ludzi pytania. Wszystko było tak wiarygodne, tak intensywne, że pomimo iż skończyłam swą podróż z książką kilkanaście godzin temu, to nadal towarzyszy mi ocean uczuć. Wciąż czuję miękkość soczyście zielonej trawy oplatającej moje stopy. Czuję zapach róż, najpiękniejszych kwiatów, symbolizujących miłość, namiętność, ale również niewinność i coś nieosiągalnego. Czuję zapach jabłoni dającej najcudowniejsze w smaku, czasem słodkie, niekiedy kwaśne owoce. Czuję specyficzną woń starej, przepełnionej życiem i pozytywną energią chatki. Czuję dziwny i przenikliwy zapach unoszący się w przedziale pociągu. Słyszę szum drzew, stanowiących o nieśmiertelności, odnawianiu oraz dających lekki posmak wolności i świeżości. Podziwiam przepiękne widoki, napawające mnie nadzieją i siłą, budzące zachwyt, zachęcające do bliższego kontaktu i poznania każdego ich skrawka. Polany, łąki, lasy, trawy, ścieżki wydeptane przez dzikie zwierzęta, kamienie, głazy są oazą spokoju, zapewniają odprężenie, wyciszają, pozwalają na chwile zadumy w ich otoczeniu, przywołują wspomnienia, pomagają odnaleźć właściwą drogę. Są swego rodzaju drogowskazem, pokazują sens istnienia oraz cenne wartości, pozbawiają życia, ale też takowe ofiarowują, a wreszcie uświadamiają, jak ważne jest podążanie za głosem serca i intuicji, a nie tylko rozumu, który nie wszystko pojmuje i nie zawsze niestety wskazuje słuszny kierunek.

Powieść ta jest połączeniem wielu elementów, tworzących wyjątkową i przyjemną całość. Wartościowa podróż głównego bohatera, dobroć i uprzejmość napotkanych ludzi, intensywna więź z przyrodą, kult Słowian, pradawne wierzenia, legendy, pogaństwo, tajemnicze losy co poniektórych postaci, zagadkowość, niezwykłość plastycznych opisów otaczającej natury, miasteczek, wsi, piękne wspomnienia z przeszłości, a także zobrazowanie braku akceptacji i zrozumienia dla inności, odmiennego postrzegania świata i podejścia do życia. Owe poszczególne kawałki idealnie się wzajemnie komponują, wyzwalając gamę przeróżnych emocji i skłaniając do refleksji. Przyznaję, że jestem pod ogromnym wrażeniem uchwycenia tematu i wplecenia kilku ciekawych detali urozmaicających powieść. Opowiedziana historia nie tylko mnie zachwyciła, przywołała pytania, na które próbowałam sobie odpowiedzieć, ale przede wszystkim mnie wyciszyła, odprężyła. Możliwe, że właśnie za sprawą autentycznych i kojących duszę ujęć przyrody. 

Na uwagę zasługuje również wyrazista kreacja bohaterów. Każdy z nich wzbudził moją sympatię od samego początku. Monika - dobra, wrażliwa, pełna optymizmu, kierująca się sercem, uważająca, że każdy zasługuje na drugą szansę, okazująca swą miłość do przyrody, rodzinna, wrażliwa, ciesząca się każdą chwilą, czerpiąca z życia garściami. Krzysztof - informatyk, czasem przewidujący przyszłość, próbujący zrozumieć swą więź z trawą i naturą, lubiący komplikacje i wiecznie upatrujący dziury w całym, dociekliwy, chcący odnaleźć odpowiedzi na nieustannie jawiące się w jego głowie pytania, pragnący zapewnić poczucie bezpieczeństwa swej ukochanej, darzący żonę ogromną miłością. Natomiast Bogna to dobra, życzliwa, ciepła, stanowcza, wyróżniająca się życiową mądrością, odnosząca się z wielkim szacunkiem do natury, starsza pani, która odegrała istotną rolę w życiu głównych bohaterów.

Podsumowując, "Miłość do trawy" to magiczna, niezwyczajna, nietuzinkowa, refleksyjna, wartościowa, melancholijna, harmonijna, a przede wszystkim piękna powieść. To historia o miłości, szacunku, zaufaniu, ocaleniu, wolności, poszukiwaniu własnego "ja", celu oraz sensu życia, a także poczucia bezpieczeństwa i spełnienia. To wyjątkowa opowieść, która na długo pozostanie w mej pamięci i sercu. Z pewnością jeszcze do niej powrócę, i to nie jeden raz. Warto oddać się lekturze tejże opowieści, odbyć niezwykłą, aczkolwiek pełną wyczerpujących kilometrów wędrówkę i odnaleźć nieznaną stronę siebie oraz wynieść cenną naukę. Gorąco polecam.

Cytaty:

"(...) Jesteśmy inni od reszty ludzi.
A może przewrotnie należałoby stwierdzić, że to pozostali są inni a my normalni?
Kiedy to się zaczęło?
Na pewno zdaliśmy sobie sprawę, że coś z nami jest nie tak,
gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy."


"(...) Zawsze uwielbiałem leżeć na trawie i gapić się godzinami w niebo.
Nic wtedy nie istniało - tylko ja, trawa, niebo i chmury.
Czas płynął swoim własnym tempem, a ja ładowałem baterie. 
Tak, to dobre określenie. Ładowanie baterii."


"(...) Czasami zamknąłem oczy, odczuwając wtedy jeszcze większą więź z trawą.
Było to niesamowite przeżycie.
Zupełnie jakby źdźbła przenikały przez skórę, tłocząc pod nią swoje odżywcze soki."


" - (...) Gdy leżę na trawie, lub przytulam się do drzewa, ogarnia mnie jakieś dziwne ciepło.
Ciepło, które przyjemnie rozlewa się po całym ciele i umyśle.
To tak, jakbym zapaliła skręta i zaczynała odpływać."


" - (...) To, co na początku wydaje się darem, jest tak naprawdę klątwą,
która niechybnie każdego doprowadzi na skraj przepaści."


"(...) Mówiła, że każdy kiedyś umrze i nikt nie wie, kiedy to nastąpi.
Nie ma co marnować czasu na szukanie, gdy według niej, już znaleźliśmy szczęście.
Teraz pozostało jedynie pielęgnować ten czas, który został nam dany.
Ja jednak tak nie potrafię."


" - Każdy ma przydzielony swój czas na ziemi. Ty, ja, zwierzęta i rośliny.
Wszystko ma także swój cel istnienia. Ty szukasz odpowiedzi, ja wiele już zrobiłam i niedługo umrę.
Umrę jednak z poczuciem spełnienia i radością, że postawione przede mną zadania, wypełniłam.
Moje warzywa i owoce też mają swój cel istnienia. 
Są pokarmem i choć to okrutne, taki jest ich los.
Ja, wiedząc o tym, staram się jak najbardziej uprzyjemnić dane im życie."


" - (...) My, ludzie jesteśmy bardzo ograniczeni.
Wszystko musimy zaklasyfikować, poustawiać i nazwać.
Łatwo to zrobić z czymś materialnym i widocznym dla oka.
Gorzej, gdy to coś jest nam nieznane i tajemnicze.
Wtedy pojawiają się coraz to nowsze teorie, które oczywiście niewiele mają wspólnego z prawdą."


"(...) Ale czy to dobrze, że sami nie mamy wpływu na nasze życie?
Pozornie sami podejmujemy decyzje, ale tak naprawdę jesteśmy tylko malutkim trybikiem 
w jakiejś potężnej machinie, której nawet sens działania nie jest nam znany."


" - Widzisz, istnieje coś, co steruje naszym życiem.
Pozornie dokonujemy wyborów, ale wszystko jest z góry ukartowane.
Każdy na tym świecie ma swój cel, zadanie, do którego został stworzony.
Dla jednych jest to ratowanie życia i zdrowia,
a dla innych po prostu bycie i tworzenie zarówno teraźniejszości jak i przyszłości.
Są i tacy, którzy zostali wybrani do ważniejszych zadań.
Nie ma tu znaczenia czy ktoś posiada tę umiejętność kontaktu z trawą, czy też nie.
Podobni do ciebie najczęściej stanowią ważny element niekończącej się układanki.
Macie także coś do spełnienia a potem, jak każdy, umieracie."


" - (...) My, ludzie, widzimy mało, a rozumiemy jeszcze mniej.
Świat to nie tylko drzewa, zwierzęta i kamienie.
To, jedynie ta wymierna i łatwa do określenia jego część.
Prawdziwy, pełny jego obraz jest nie do ogarnięcia przez nas.
Musimy się z tym pogodzić i komuś zaufać."


"Ciesz się życiem, korzystaj z niego i nie zapomnij o tym,
po co znalazłeś się na tym świecie i w tej postaci."




Tytuł: "Miłość do trawy"
Autor: Michał Krupa
Wydawnictwo: Psychoskok
Rok wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 180
Kategoria: literatura fantastyczna
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

Książka bierze udział w wyzwaniu:

19 komentarzy:

  1. "Miłość do trawy"... dziwny tytuł, a jednocześnie intrygujący :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy za recenzję i serdecznie pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To zupełnie nowe wcielenie prozy Michała, które mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja lubię wybrane cytaty z książek, natychmiast wiele z nich skłania mnie do przemyśleń. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także uwielbiam, w szczególności te, które przekazują cenne wartości i namawiają do refleksji.

      Usuń
  5. Kiedyś czytałam już jedną książkę autora, ale były to inne, rozrywkowe klimaty. Ciekawa jestem jak odebrałbym taką refleksyjna i nieco fantastyczną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również jestem pod wrażeniem tej książki, jest naprawdę magiczna i wprowadza taki nastrój zadumy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna recenzja. Przyznam się, że gdy przeczytałam, ze to powieść zaklasyfikowana jako fantastyczna też mnie coś odepchnęło. Po przeczytaniu całości twojej opinii wiem, że warto się na nią skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że książka wywarła na Tobie naprawdę duże wrażenie. Ja co prawda teraz mam inne plany czytelnicze, ale może kiedyś skuszę się i na powyższy tytuł. Czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam książek autora, ale na razie tego nie nadrobię, bo nie mam kompletnie czasu :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Postaram się o niej nie zapomnieć i poszukiwać w bibliotece za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)