środa, 10 maja 2017

Premierowo: "Konkurs na żonę" - Beata Majewska




"(...) Była inna. Inna niż on, inna niż wszystkie kobiety, jakimi się do tej pory otaczał.
Inna niż matka i babka.
Irytująco ufna, naiwna, kochająca, rodzinna i ciepła, szczera i otwarta,
z tym swoim małym dziewczęcym sercem na wyciągniętej dłoni.
Jakby chciała ofiarować je każdemu, kto tylko wyrazi życzenie, aby je mieć. 
A Hugo nie chciał.
Nie chciał znów cierpieć, wolał siedzieć w swojej eleganckiej skorupie 
i być cyborgiem, który nie czuje."


"Konkurs na żonę" to książka, która przyciągnęła moją uwagę piękną, subtelną, prostą i stonowaną kolorystycznie okładką oraz niesamowicie intrygującym tytułem. Elementy te zdecydowanie zachęciły mnie do sięgnięcia po ową powieść i poznanie zawartej w niej historii. Ponadto ciekawość budził również styl autorki, bowiem to było moje pierwsze spotkanie z jej piórem. Byłam ogromnie podekscytowana przed lekturą książki, a gdy już zaczęłam ją czytać w pewne niedzielne popołudnie, przepadłam całkowicie i nie mogłam się oderwać. Kompletnie nie spodziewałam się tak ciepłej i lekko zabarwionej humorem opowieści, którą smakowałam z wielką przyjemnością. Zapraszam na recenzję.

Beata Majewska vel Augusta Docher - spełniona mama, szczęśliwa żona, córka i siostra. Z wykształcenia ekonomistka, pisarka z zamiłowania. Pochodzi ze Śląska. Lubi dobrą literaturę, ogród i długie leniwe urlopy nad morzem. Debiutowała w 2015 roku powieścią "Eperu" będącą pierwszą częścią cyklu o "Wędrowcach". W 2016 roku na rynku wydawniczym pojawiły się jej kolejne książki: "Habbatum" (drugi tom serii) oraz "Anatomia uległości" - z gatunku literatury obyczajowo-erotycznej. (źródło: okładka książki "Anatomia uległości")

Hugo Hajdukiewicz to dwudziestoośmioletni prawnik i kawaler. Od pewnego czasu mieszka w stumetrowym apartamencie w Krakowie. Na co dzień zarządza kilkoma franczyzowymi kancelariami. Wieczorami spędza czas samotnie popijając whisky lub udając się do klubów z przyjacielem Adamem, gdzie poznają mnóstwo atrakcyjnych kobiet. Żadna z nich nie spełnia jednak pewnych wymaganych kryteriów, a mianowicie nie nadaje się na żonę, którą Hugo musi jak najszybciej znaleźć. Zgodnie z testamentem jego wuja, młody prawnik musi przed ukończeniem trzydziestego roku życia zmienić stan cywilny i zostać ojcem. Jeśli nie dopełni kilku punktów, to luksusowe życie przejdzie mu koło nosa. Hugo zaczyna zatem wdrażać swój genialny plan "Żona". Poszukiwania rozpoczyna od uniwersyteckiej czytelni, a następnie wraz z kolegą podejmują się organizacji wśród studentów konkursu, polegającego na napisaniu artykułu na temat "Idealna żona, idealny mąż - XX i XXI wiek, różnice w percepcji". Pracę swą składa między innymi Łucja Maśnik - osiemnastoletnia studentka, pochodząca ze wsi, żyjąca bardzo skromnie. Wygraną przeznaczyłaby przede wszystkim na zakup butów i kurtki. Zgłoszeń konkursowych jest kilkadziesiąt, ale tylko niektóre ciekawią mężczyzn, w tym jedno szczególnie, któremu przyznają drugie miejsce i nagrodę pieniężną. Okazuje się, że to właśnie Łucja została jedną z finalistek. Zjawia się zatem w wyznaczonym terminie w gabinecie agencji reklamowej i zastaje tam Hugona, którego niegdyś dostrzegła w bibliotece... Ten zaprasza dziewczynę na kolację... Od tego momentu życie obojga ulega diametralnej zmianie...

Głównymi bohaterami powieści są niewątpliwie Hugo Hajdukiewicz oraz Łucja Maśnik. To właśnie z ich perspektywy - przy zastosowaniu narracji trzecioosobowej - naprzemiennie poznajemy ową historię. Zaznajamiamy się bowiem z ich przeszłością, wspomnieniami pełnymi bolesnych i dramatycznych zdarzeń, skomplikowaną pod wieloma względami teraźniejszością, przeszkodami stawianymi na ich drogach, problemami, z którymi muszą się zmierzyć, zwyczajną i szarą codziennością, a także ich uczuciami, przemyśleniami, nieustannie nasuwanymi się wnioskami, podejmowanymi decyzjami, dokonywanymi wyborami - często niesłusznymi, planami na najbliższą przyszłość, pragnieniami i marzeniami. Dzięki temu mamy okazję bardzo dokładnie zarysować sobie ich portrety, przeanalizować ich nieoczywistą osobowość, bliżej przyjrzeć się ich wnętrzu i dostrzec to, co tak bardzo skrywają nie tylko przed rodziną i znajomymi, ale przede wszystkim przed sobą. Przyznaję, że oboje obdarzyłam ogromną sympatią, pomimo iż wielokrotnie ich zachowanie i sposób postępowania mnie irytowały. Wiedziałam jednak, że to, co widać na zewnątrz niekoniecznie jest odzwierciedleniem tego, co chowa się w duszy i głębi serca. Życie każdej z owych postaci naznaczone było trudnymi przeżyciami - głównie z okresu dzieciństwa. Na ich życiowych scenariuszach pojawiła się rysa, która zakorzeniła się w nich samych i tkwiła przez wiele lat. To powodowało, że stawiane przez nich kolejne kroki ku spełnieniu były niepewne, czasami sprawiały ból, a niekiedy też przywoływały smutne obrazy.

Kreacja postaci - w moim odczuciu - jest z pewnością atutem powieści "Konkurs na żonę". Każdy z bohaterów jest bardzo rzetelnie wykreowany, ukazany z zaletami i wadami, bez niepotrzebnego idealizowania. Dzięki temu wszyscy sprawiają wrażenie wiarygodnych i realnych. Hugo to przystojny, inteligentny, bogaty, pewny siebie, skryty, podstępny i przebiegły mężczyzna, który od dawna czuje się emocjonalnie wyczerpany, co doprowadza do jego wybuchów złości i frustracji. Wychowywany był przez matkę i babkę, ojca nigdy nie poznał. Ma już dość depresyjnych spotkań z nadopiekuńczą i dociekliwą mamą, która zbyt często odwiedza cmentarz. Irytują go nawet przelotne znajomości z kobietami, tym bardziej, że w żadnej z nich nie potrafi ujrzeć potencjalnej życiowej wybranki. Skupia się zatem wyłącznie na pracy, mając jednak świadomość, że wielkimi krokami zbliża się termin realizacji postanowień testamentu wuja. Wie, że musi osiągnąć zamierzony cel i wreszcie znaleźć żonę, z którą stworzy pozornie szczęśliwą rodzinę. I wtedy w jego życiu zjawia się Łucja, a wraz z nią też pewne wspomnienia z przeszłości... Łucja Maśnik to młoda, skromna, ładna, oczytana, rozgadana, szczera, otwarta, bystra, ufna, naiwna, uprzejma i zawsze wyciągająca pomocną dłoń dziewczyna. Jest też bardzo wrażliwa, co zostaje wykorzystane przez co poniektórych. Bywa uparta, czasami potrafi pokazać swe pazurki. Ponadto, zawsze najpierw mówi, a potem dopiero myśli, co doprowadza do wielu ciekawych, a nawet zabawnych sytuacji. Dosyć szybko się zakochuje, a to z kolei hamuje jej racjonalne myślenie. Nie zauważa wówczas prawdziwych intencji konkretnych osób. Łucja przebywa w jednym z krakowskich akademików, a w każdy weekend odwiedza babcię mieszkającą w małej wiosce pod Tarnowem. To ona wychowała Łucję, z pomocą ciotek, wujków i licznego kuzynostwa. Nie sposób nie polubić starszej pani, której postać jest bez wątpienia ozdobą tejże powieści i dodaje jej uroku. Babcia Zosia to ciepła, serdeczna, pełna empatii i optymizmu, wyrozumiała, błyskotliwa i przyjazna kobieta. W książce oczywiście przewija się wielu innych bohaterów, jak między innymi matka Hugona, przesympatyczne przyjaciółki Łucji, a także jej niedyskretne i ciekawskie ciotki. Każdy z nich dodaje opowieści smaczku i pikanterii, a także ją uatrakcyjnia.

"Konkurs na żonę" to powieść, którą po prostu pochłonęłam. Już od pierwszej strony zostałam wciągnięta w tę niezwykłą i jakże prawdziwą historię pełną zarówno ciepła, miłości, jak i również tajemnic oraz w świat interesujących i bardzo autentycznych postaci. Tak bardzo zagłębiłam się w lekturze owej prozy, że zupełnie straciłam poczucie czasu. Wydawać by się mogło - po przeanalizowaniu opisu - że fabuła ukazana w tejże książce jest banalna, przewidywalna i przebiega według znanego już nam schematu. I owszem, w pewnym stopniu zgadzam się z niektórymi takimi jej określeniami. Aczkolwiek kompletnie mi to nie przeszkadzało. Z przyjemnością przewracałam kolejne  kartki, a zawarte na nich zapiski nie tylko budziły coraz to większe zainteresowanie, ale też wielokrotnie zaskakiwały oraz sprawiały, że się uśmiechałam bądź też wzruszałam (albo wszystko jednocześnie). Miałam pewne wyobrażenie przebiegu poszczególnych wątków, ale nie raz okazywało się, że jednak nie wszystko byłam w stanie przewidzieć. Oczywiście mojej uwadze nie umknęły też sceny intymne - bardzo subtelne, łagodne i przyjemne w odbiorze. A zakończenie nie tylko mnie niejako zaskoczyło i wzbudziło ogromną ciekawość, ale przede wszystkim zachęciło do sięgnięcia po kontynuację losów bohaterów. Czekam zatem z niecierpliwością na drugą część, mając nadzieję, że niebawem się pojawi na rynku wydawniczym.

Podsumowując, "Konkurs na żonę" to powieść wyróżniająca się śliczną i delikatną okładką, przyjemnym i lekkim stylem, sensownymi i często śmiesznymi dialogami, intrygującą i niepozbawioną humoru fabułą oraz doskonałą kreacją wyrazistych bohaterów. To opowieść o wielu obliczach miłości, wspaniałej przyjaźni, więzach rodzinnych, radzeniu sobie z gorzkimi wspomnieniami z przeszłości oraz utratą bliskich osób, potrzebie bycia kochanym, dążeniu do określonego sobie celu, o życiu pełnym kłamstw i tajemnic, a także o nadziei na osiągnięcie szczęścia, poczucia bezpieczeństwa, spokoju i stabilizacji. To słodko-gorzka historia zapewniająca miłe chwile i dostarczająca wielu emocji. To idealna pozycja na wiosenne popołudnie. Gorąco polecam.


Cytaty:

"(...) Podobał jej się jak nikt na świecie. 
Nawet to, jak się ubierał, te wszystkie garnitury, koszule...
Wyglądał idealnie, pachniał idealnie i w jej mniemaniu zachowywał się idealnie.
Nawet jego nieco dziwny akcent wydawał się jej czymś oszałamiającym."


"(...) - Łuki, co to znaczy "taki"? Jaki? Że niby bogaty?
I co z tego? I tak umrze, a do grobu majątku nie zabierze."


"Babcia przy wtórze ciotek, zawsze podkreślała, że nie rozumie tej mody na golenie wszystkiego,
co wyrosło pod pachami czy na nogach.
Na szczęście chyba nikt dotychczas jej nie oświecił, że depilacja obejmowała jeszcze jeden rejon.
Dopiero by miała używanie.
Uważała, że skoro Bóg dał człowiekowi włosy pod pachami, 
widocznie miał w tym jakiś cel i że natury poprawiać nie można."





Tytuł: "Konkurs na żonę"
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica/Publicat
Data premiery: 10 maja 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 304
Moja ocena: 9/10

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.

Książka bierze udział w wyzwaniu:


20 komentarzy:

  1. Szukałam dzisiaj tej książki w księgarni, ale nie znalazłam :( Twoja recenzja zachęca mnie jeszcze bardziej do jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To widzę, że obie będziemy niecierpliwie wyczekiwać kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy podobne wrażenia po lekturze :-).
    Podobno druga część dla blogerów pojawi się w czerwcu, więc nie trzeba będzie czekać długo na dalsze losy Hugona i Łucji :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mówię, że nie sięgnę po powieść, ale też nie będę jej szczególnie poszukiwać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że jeśli trafię to chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudeńko :) Książka obowiązkowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na dalsze przygody bohaterów.
    Jestem bardzo ciekawa, jak nowe okoliczności wpłyną na ich relacje :-)

    Pozdrawiam cieplutko, Ania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! :) Ja też bardzo czekam i mam nadzieję, że niebawem się dowiemy :)

      Usuń
  8. Coraz więcej czytam pozytywnych opinii na temat tej pozycji, muszę ją przeczytać!
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie :) Ciepła i lekka powieść :)
      Na pewno zajrzę :)

      Usuń
  9. hmmm jestem zainteresowana komus moglabym dac w prezencie :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkowicie się z Tobą zgadzam, okładka bardzo ciekawa i przykuwa wzrok. Gdybym zobaczyła ją na półce w księgarni też bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja nie mogę się doczekać kontynuacji! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawi mnie główny bohater, bo w pierwszej chwili miałam go za kapryśnego i niedojrzałego faceta, ale widzę, że kryje się w nim coś więcej. Doceniam takie ciepłe, może trochę banalne, ale jednak przyjemne, książki :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)