wtorek, 7 lutego 2017

Raze - T. Cole (Book Tour)




"Zabijałem, bo musiałem. Nie miałem wyboru.
I tak byłem martwy, nie byłem nikim więcej jak tylko numerem - odartym z moralności,
wolności i życia. 
Byłem zwierzem wytresowanym do zadawania cierpienia bez wyrzutów sumienia.
A nie można zabić kogoś, kto nie ma duszy."


"Raze" to książka, którą bardzo chciałam przeczytać, odkąd tylko ujrzałam jej zapowiedź. Coś mnie do niej ciągnęło. Sama nie wiem, czy to ten mężczyzna na okładce tak mnie intrygował, czy może sam opis tej powieści. Jedno jest pewne - byłam jej ogromnie ciekawa, a po zapoznaniu się z jej pozytywnymi (chwilami zachwycającymi) recenzjami, nawet byłam skłonna ją kupić. Ale pewnego dnia ujrzałam na blogu Literacki Świat Cyrysi informację o organizowanym przez Krysię Book Tour z tą książką i postanowiłam się na niego zapisać. Potem z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, kiedy ją otrzymam i będę mogła poddać się jej lekturze. Aż wreszcie nastał ten upragniony wieczór, kiedy to zaczęłam moją piekielną przygodę z "Raze". Zapraszam na moją krótką opinię.

Tillie Cole pochodzi z małego miasteczka w północno-wschodniej Anglii. Wychowywała się na farmie z matką Angielką i ojcem Szkotem oraz starszą siostrą i niezliczoną ilością bezpańskich zwierząt. Po ukończeniu nauki na Uniwersytecie Newcastle, Tillie przez dekadę jeździła za swoim mężem, zawodowym graczem rugby po całym świecie. W międzyczasie została nauczycielką i przez siedem lat z zadowoleniem uczyła młodych ludzi w liceum Social Studies. Obecnie osiedliła się w Calgary w Kanadzie, gdzie w końcu mogła zasiąść do pisania, zanurzając się w świecie fantazji i niesamowitych umysłów swoich bohaterów. Tillie pisze komedie romantyczne, romanse i nieco mroczniejsze rzeczy dla młodzieży i dorosłych, z ochotą dzieląc się w nich z Czytelnikami uwielbieniem do niezłomnych, władczych mężczyzn (przeważnie z wielkimi mięśniami i tatuażami) oraz silnych kobiet. Kiedy nie pisze, cieszy się, dumnie wywijając na parkiecie (głównie do piosenek Lady Gagi), oglądając filmy (lubi wszystko, w czym grają Tom Hardy czy Will Ferrell - z dwóch zupełnie różnych powodów!), słuchając muzyki lub spędzając czas z przyjaciółmi i rodziną. (źródło: książka "Raze")

Raze - mężczyzna o numerze 818, przez wiele lat przetrzymywany w niewoli i szkolony, aby zabijać, wreszcie wydostaje się z piekła i wyrusza do Nowego Jorku, aby zemścić się na człowieku, który go niewiarygodnie skrzywdził i okłamał. Odnajduje tego, przez którego stał się maszyną do zabijania. Śledzi go i tym samym dociera do miejsca, gdzie każdego dnia jego wróg przygotowuje się do walk na ringu. Dowiaduje się, że aby móc uczęszczać na siłownię i brać udział w kazamatach, musi znaleźć sponsora lub po prostu się wkupić. Raze postanawia zatem zdobyć pieniądze...
Tymczasem Kisa - córka jednego ze sławnej "Trójcy" bossów rosyjskiej Braci, często pomaga zaprzyjaźnionemu z mafijną rodziną księdzu w rozdawaniu datków (jedzenia, ubrań) najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym, spotykanym na ulicach miasta. Pewnego wieczora kobieta wraz z kilkoma osobami ponownie bierze udział w takowej akcji. Nagle zdaje sobie sprawę, że za bardzo oddaliła się od grupy. Zostaje zaatakowana przez obcego mężczyznę. Kiedy uświadamia sobie, że nie jest w stanie się obronić i że nie uniknie śmierci, wtem pojawia się człowiek z kapturem, który ratuje jej życie i ucieka. Kisa jest przerażona, a jednocześnie zafascynowana mężczyzną, który ją ocalił. Postanawia udać się następnego dnia w to samo miejsce, aby ponownie go zobaczyć i mu podziękować...

Prawdę mówiąc, mam ambiwalentne uczucia po lekturze tej książki, która z jednej strony poniekąd fascynuje i uzależnia, a z drugiej niestety zniechęca swoją wulgarnością, a przede wszystkim brutalnością i okrucieństwem. Książka zaczyna się pięknym wstępem (strona dziewiąta), potem pojawia się intrygujący prolog wzbudzający zainteresowanie, ale dalej oczywiście ma miejsce pierwszy rozdział i czar pryska. To, co się działo już na początku było odrażające. Owszem, pomyślałam nawet, żeby zrezygnować i zwyczajnie odłożyć tę powieść na półkę. Ale stwierdziłam, że dam szansę i tak też się stało. Przyznaję, że w pewnym sensie sama sobie się dziwę, że przeczytałam ją w całości, pomijając jedynie pewne krótkie fragmenty dotyczące krwawych walk w klatce. Gdy tylko zaczynał się ich opis i widziałam, że będzie drastycznie - w moim odczuciu - to po prostu omijałam te parę zdań. Choć w sumie, nie wiem, co było gorsze: sceny ukazujące mężczyzn toczących walkę na śmierć i życie, czy gwałty na kobietach. Jestem wrażliwą osobą i przez pewne sceny nie byłam w stanie przebrnąć, choć i tak wyobraźnia zrobiła swoje. Dlaczego zatem kontynuowałam lekturę? Z jednego powodu, a mianowicie zżerała mnie ciekawość, jak to wszystko się potoczy, jak ułożą się losy bohaterów, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i jak zakończy się ta cała historia. Ale jak to mówią: "ciekawość to pierwszy stopień do piekła". I znalazłam się w piekle: mafia, przemoc fizyczna, narkotyki, pieniądze, śmierć, zabójstwa, gwałty, zastraszanie, groźby. Ukazywane wydarzenia i sytuacje były dla mnie czymś niewyobrażalnym, niemieszczącym się w głowie, niezrozumiałym, niewybaczalnym, niejasnym, przerażającym i wstrząsającym.

Niewątpliwie "Raze" to emocjonalna bomba. Doświadczyłam tylu skrajnych emocji, że nie potrafię nawet ich wszystkich nazwać. Dominowały niepokój i strach, przyspieszone bicie serca, ponadto wstręt, obrzydzenie, zniesmaczenie, nienawiść, wściekłość i odraza. Pojawiały się też współczucie, smutek, a momentami żal. Opowieść przepełniona jest ogromnym bólem, cierpieniem, niepewnością, samotnością, okrucieństwem, brutalizmem w każdej postaci. A poza tym książka ta zdecydowanie wyzwala w człowieku mordercze instynkty. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak mroczną historią, a czytam bardzo dużo i zdarzyło mi się też sięgnąć kiedyś po powieść z gatunku dark erotic.

Bohaterowie byli według mnie bardzo dobrze wykreowani, pełnokrwiści, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że obdarzyłam ich jakąkolwiek sympatią. Kisa to córka przywódcy bossów rosyjskiej Braci, młoda, zniewolona, wrażliwa, pomagająca bezdomnym i potrzebującym, piękna kobieta, która związana była z niewłaściwym człowiekiem, wymagającym od niej posłuszeństwa, wymierzającym jej kary i wykorzystującym seksualnie (łagodnie rzecz ujmując). Tęskniła za swoim przyjacielem i jedyną prawdziwą miłością o imieniu Luka, który kilkanaście lat temu zginął w wypadku. Jej matka zmarła, a ojciec nieustannie był zajęty prowadzeniem swoich nielegalnych interesów. Jedynymi jej bliskimi osobami, którym się zwierzała, którym ufała i powierzała sekrety byli: Talia - przyjaciółka oraz Serge - ponad siedemdziesięcioletni jej osobisty kierowca. Natomiast Raze - mężczyzna o numerze 818, którego pewnego dnia poznała w ciemnej ulicy i który uratował jej życie, to człowiek, który doświadczył piekła. Został odarty ze wszystkich pozytywnych uczuć, krzywdzony każdego dnia w Gułagu, dręczony i szkolony, aby zabijać. Uczono go, żeby nigdy nie okazywać emocji. Musiał walczyć, okaleczać, zabijać, aby przeżyć i wydostać się z niewoli. Nie miał innego wyjścia. Tym bardziej, że miał cel. Uwolnić się, a następnie udać się do Nowego Jorku, znaleźć człowieka, który go okłamał i się zemścić. Raze nie pamiętał przeszłości, dzieciństwa, nie znał swojego pochodzenia, a nawet prawdziwego imienia. Stał się maszyną do zadawania bólu i zabijania. Najbardziej negatywną i odpychającą postacią był jednak Alik - narzeczony Kisy, brutal, pozbawiony jakichkolwiek normalnych uczuć i skrupułów, wykazujący się brakiem szacunku, wzbudzający strach i lęk, traktujący kobiety jak przedmioty, które miały tylko zaspakajać jego seksualne potrzeby, typ władczy i pewny siebie, szaleniec, dla którego mordowanie innych było poniekąd zabawą i kolejnym krokiem do osiągnięcia konkretnego celu. Krótko mówiąc, to nie człowiek, a potwór. 

Powieść napisana jest banalnym, trywialnym i często wulgarnym językiem. Autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, historia opowiedziana jest zarówno z perspektywy Kisy, jak i Raze. Na pewno jest to doskonałym zabiegiem, bowiem można szczegółowo poznać myśli i uczucia głównych bohaterów i niejako zrozumieć ich postępowanie czy zachowanie (chociaż ja i tak nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego, co się działo w niewoli i kazamatach - to dla mnie niepojęte).

Podsumowując, "Raze" to bez wątpienia mroczna, mocna, przerażająca, brutalna, szokująca, pełna napięcia i niezwykle emocjonalna powieść. Przeczytałam, zaspokoiłam swoją ciekawość i wiem, że po kolejną najnowszą książkę autorki zatytułowaną "Reap" po prostu nie sięgnę. Nie polecam, ale też nie odradzam lektury "Raze". Decyzja należy do Was.


Cytaty:


"- Od tej chwili będziesz znany jako zawodnik numer 818. 
Jeśli chcesz przeżyć, nauczysz się, jak walczyć i przetrwać w tym piekle.
818 tak właśnie zrobił.
Z upływem czasu zawodnik ten stał się niepokonany.
818 stał się śmiercią.
Cholernym, zimnokrwistym zabójcą."


"(...) Byłem aktualnym mistrzem. Byłem pewniakiem... maszyną... byłem śmiercią."


"(...) - Jesteś częścią mnie, pamiętasz?
Bóg umieścił cząstkę ciebie we mnie, by po naszych narodzinach wszyscy wiedzieli,
że jesteśmy dopasowani."


"- Czasami przez szczelinę do serca może dostać się światło."


"Ogarnął mnie błogi spokój, gdy fale rozbijały się o brzeg.
Dochodzące z oddali ludzkie śmiechy sprawiły, że po raz pierwszy w życiu
poczułem się jak w domu.
Chciałem się tym cieszyć.
Nigdy nie odczuwałem radości...
Byłem zbyt skupiony na walce, zabijaniu, trenowaniu... zemście,
by kiedykolwiek czymkolwiek się cieszyć."





Tytuł: Raze
Autor: Tillie Cole
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Oprawa: miękka
Ilość stron: 400


Za możliwość przeczytania książki w ramach Book Tour dziękuję Krysi z Literacki Świat Cyrysi.

18 komentarzy:

  1. Dla mnie te mroczniejsze sceny pewnie też byłyby za mocne. Nie będę zatem sięgać po książki tej autorki, skoro brutalność jest w nich tak wyeksponowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie były mocne - wszystko zależy od stopnia wrażliwości. Dzięki lekturze tej książki wiem, że po podobne nie sięgnę. Historia ciekawa, choć banalna, ale za dużo brutalizmu, zbyt dużo.

      Usuń
  2. Czytałam tę książkę i muszę przyznać, że brutalność jest uderzająca, jak na tak zwykłą fabułę. Mimo wszystko książka bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ja mam mieszane odczucia, gdyby nie przesyt okrucieństwa, to byłaby to naprawdę fajna powieść.

      Usuń
  3. Czytałam i przyznaję, że mnie się podobała ta inność, brutalność i paskudność. To ciekawa, inna propozycja - powiew świeżości. Chociaż fabuła jest (to uczucie) sztampowa aż do bólu, a zakończenie przewidywalne, to jednak przeczytałam z zainteresowaniem. No i ten jego przyjaciel - przyznaję, że ta scena mnie rozłożyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta scena rzeczywiście była poruszająca, aczkolwiek całkowicie przytłoczona właśnie tą brutalnością, niestety.

      Usuń
  4. Nie czytałam, mam wielką ochotę. Dużo brutalizmu? Mnie on aż tak nie przeszkadza w książkach, zdążyłam już się przyzwyczaić. Ale ciekawa jestem jak bym te wątki odebrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dla mnie sceny walk czy gwałtu były zdecydowanie za mocne i zbyt brutalne. Jak napisałam w komentarzu wcześniej, wszystko zależy od stopnia wrażliwości człowieka. Sięgnęłam po nią z ciekawości, takową zaspokoiłam i wystarczy. Spróbuj i daj znać :) Będę czekać na Twoją opinię :)

      Usuń
  5. A mnie właśnie te drastyczne sceny najbardziej fascynowały (wiem, to chore). Ale mnie to po prostu już nie rusza, bo swego czasu bardzo często oglądałam w telewizji brutalne walki MMA i uodporniłam się na makabrę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię mroczne i mocne klimaty, będę ją mieć na oku :)

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Brutalne sceny walk chyba mnie nie odstraszają, ale te związane z gwałtem mogłyby mnie przerazić. Ostatecznie czuję się zaintrygowana tym tytułem ze względu na to, że fabuła wydaje się mocno odbiegać od książek, które czytam na co dzień. Na zasadzie eksperymentu mam ochotę sięgnąć po "Raze", czy się uda? Zobaczymy, jestem zarzucona innymi tytułami ;). Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scen walk było więcej niż tych związanych z gwałtem, aczkolwiek niestety jedna z nich zbyt mocno utkwiła mi w głowie. Zbyt brutalne... Jeśli uda Ci się sięgnąć po tę książkę, to podziel się proszę opinią :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Tak krótkiej recenzji chyba jeszcze u siebie nie widziałam :) A co do książki, kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha miałam napisać to samo :) Kasia jest mistrzynią krótkiego przekazu ;) a poważnie, fajny, szczegółowy tekst o książce, którą bardzo lubię.
      PS. Kasiu, to co piszesz, podoba się nie tylko mi, ktoś właśnie polecił Twojego bloga w moim konkursie :)

      Usuń
    2. Zdarza się :) Angeliko kochana, po prostu napisałam to, co chciałam i co czułam. Nic więcej nie miałam do powiedzenia w przypadku tej książki, a lać wody nie zamierzałam :) Czekam zatem na Twoją opinię :)

      Usuń
    3. Dziękuję Kochana za miłe słowa, bardzo, bardzo :) To budujące i motywujące :) A o jakim konkursie mówisz? :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)