czwartek, 24 listopada 2016

Sekretna zima Jaśminy - A. Trzepiota




"(...) I wtedy znowu przyszła do mnie wilczyca.
Zawsze przychodzi w trudnych życiowych momentach, tylko nie chcemy 
albo nie mamy czasu jej słuchać.
Wyłania się z nas samych.
Zaczynamy wyć tak jak ona, patrzeć, biegać, podążamy jej tropem, aż do upragnionego celu.
Kiedy chciałam odzyskać kontakt z instynktem, musiałam być sama. 
To Ona, to ta druga Ja zawyła we mnie i dodała odwagi, żeby podjąć wyzwanie. 
Przecież mam tyle, na ile się odważę?"


W kwietniu bieżącego roku miałam okazję przeczytać i tym samym zrecenzować pierwszą książkę autorki "Zwilczona" (recenzja tutaj), która wywarła na mnie ogromne wrażenie, nie tyle ze względu na samą fabułę, ale przede wszystkim piękny, magiczny i niepowtarzalny nastrój. Wiedziałam, że losy głównej bohaterki - Jaśminy będą kontynuowane w kolejnej książce pisarki, na którą niecierpliwie czekałam. Zatem, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Sekretna zima Jaśminy" w przecudownej oprawie, to już się nie mogłam doczekać dnia, kiedy ją otrzymam i będę mogła rozpocząć lekturę. Czy i tym razem powieść Adrianny Trzepioty mnie oczarowała? Zapraszam na recenzję :)



Adrianna Trzepiota - z wykształcenia polonistka, absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i Uniwersytetu Warszawskiego, młoda powieściopisarka pochodząca z malowniczego mazurskiego Szczytna. Zadebiutowała powieścią "Zwilczona", która zebrała liczne dobre recenzje i przyniosła jej grono wiernych czytelniczek. Kolekcjonuje historie i legendy związane z wilkami, aby przelewać zawartą w nich mądrość na karty swych książek. Miłośniczka kultury południowo-wschodniego Podlasia oraz kotów. Uważa, że każda kobieta powinna mieć duchowego przewodnika. Mieszka z rodziną (córką Tosią i mężem) w Warszawie, z której ucieka często na mazurską prowincję, aby odpocząć od miejskiego życia. (źródło: okładki książek "Zwilczona" oraz "Sekretna zima Jaśminy")

Jaśmina jest mężatką i szczęśliwą mamą niespełna trzyletniej Marysi. Mieszkają w pięknym domku w małym mazurskim miasteczku otoczonym lasami. Kobieta nadal pracuje w szkole jako nauczycielka języka polskiego (pomimo incydentu z jej książką). Przyjaźni się z Leną - artystką, malarką oraz Zosią - rozwódką i matką dwójki dzieci, mieszkającą w Warszawie. Odkąd Joachim (mąż Jaśminy) uległ wypadkowi, nie układa im się najlepiej, nie potrafią się porozumieć, nie spędzają wspólnie czasu, coraz bardziej oddalają się od siebie. Mężczyzna coraz częściej wybywa z domu i wraca późnym wieczorem pod wpływem alkoholu. Po powrocie z pracy zasiada na kanapie z piwem w ręku i albo ogląda filmy albo zatraca się w grach komputerowych. Nie interesuje się za bardzo swoją rodziną, żoną i córką. Jaśmina ma już dość jego zachowania, usługiwaniem mu, gotowaniem dla niego i sprzątaniem pozostawionego każdego dnia przez niego bałaganu. Na dodatek kobieta nie może poradzić sobie z natrętnymi telefonami i wiadomościami od Władka (byłego kochanka), któremu zależy na spotkaniu. Pewnego dnia Jaśmina postanawia wyjechać na jakiś czas. Wraz z córką jadą do Babuszki - Szeptuchy oraz jej wnuczki Marzeny. Tam miło i w spokoju spędzają czas. Szeptucha stara się pomóc Jaśminie, służąc jej radami oraz szykując specjalną miksturę na pozbycie się nachalnego kochanka. Jednak któregoś dnia Babuszka namawia kobietę na powrót do domu, twierdząc, że wydarzyło się tam coś złego. Jaśmina pełna obaw decyduje się zatem pojechać do Joachima i przekonać się, czy Szeptucha ma rację... 

Co Jaśmina zastanie po powrocie do domu? Kto wyciągnie do niej pomocną dłoń? Czy kobieta wróci do Szeptuchy? Czy małżeństwo Jaśminy i Joachima przetrwa? A może podejmą decyzję o rozstaniu? Czy Władek przestanie w końcu nękać kobietę? Co jeszcze wydarzy się w życiu Jaśminy? Jak potoczą się jej dalsze losy?

Jaśmina jest bardzo ciepłą, sympatyczną, przyjazną i wrażliwą osobą, która w ostatnim czasie zwyczajnie się pogubiła, stała się nerwowa i drażliwa. Od jakiegoś czasu nie czuła się szczęśliwa i kochana. Joachim stał się kompletnie innym człowiekiem, pozbawionym empatii, chłodnym, nie wykazującym zaangażowania w życie rodzinne. Zachowywał się tak jakby był panem świata, a jemu należały się wszystkie przywileje. Po powrocie z pracy po prostu odpoczywał, a obowiązki domowe schodziły na dalszy plan, a nawet go w ogóle nie obchodziły. Jaśmina natomiast pracowała w szkole, zajmowała się córką oraz domem i zwierzętami, które przygarnęła. Ponadto usługiwała mężowi i mimo, iż była świadoma tego, że źle postępuje, to robiła to nadal. Chciała, aby w domu panował porządek i aby córka nie zauważyła, że między jej rodzicami dzieje się coś niedobrego. Joachim nie wykazywał zainteresowania ani córką ani tym bardziej żoną, nawet nie zauważył, że ta wdała się w romans, a jej były kochanek nie dawał jej spokoju i ciągle próbował odnowić z nią kontakt (mimo, iż Jaśmina ostatecznie zadecydowała o zakończeniu tej znajomości).
Kobieta starała się nad tym wszystkim jakoś zapanować, poukładać myśli w swojej głowie, odpowiedzieć sobie na dręczące ją pytania, ale w pewnym momencie po prostu się poddała i postanowiła wraz z córką opuścić dom na jakiś czas. Pragnęła zaznać spokoju, pragnęła znów usłyszeć słowa wilczycy, które niegdyś napływały do jej wnętrza i pomogły w podejmowaniu trudnych decyzji oraz dokonywaniu wyborów. Pragnęła znów dostrzec wilczycę i poczuć w sobie siłę, która miała jej pomóc w zmianie swojego życia na lepsze. Tylko, czy jej się to uda? Czy zazna szczęścia i poczucia bezpieczeństwa? Czy odzyska upragniony spokój?

Książka rozpoczyna się kilkustronicowym streszczeniem, a może lepiej przypomnieniem historii zawartej w powieści "Zwilczona". Uważam to za bardzo dobry pomysł, który ułatwia nam kontynuowanie dalszych losów głównej bohaterki, bez ponownego wracania do lektury poprzedniej części. W moim przypadku to akurat było zbędne, ponieważ dokładnie pamiętam opowieść ukazaną w książce "Zwilczona". Mimo wszystko jest to według mnie naprawdę trafiony zabieg, który stosowany jest zdecydowanie rzadko. Powieść podzielona jest na kilkanaście krótkich rozdziałów, co oczywiście ułatwia jej czytanie. Po zakończeniu któregoś z nich możemy zatem przerwać lekturę i wrócić do niej w wolnej chwili. Historia przedstawiona jest z perspektywy Jaśminy, która opowiada o swoich przeżyciach, problemach, rozterkach, emocjach, uczuciach i refleksjach, ale momentami kierując swe słowa bezpośrednio do czytelnika, zadając nawet pewne pytania bądź udzielając mądrych i cennych rad. Odniosłam wrażenie, jakbym siedząc przy kominku, na kanapie słuchała opowieści najbliższej przyjaciółki, która nie tylko pragnie podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami, ale również stara się mi coś uświadomić lub skłonić do przemyśleń i przeanalizowania wypowiadanych przez nią słów. I rzeczywiście tak było. Mianowicie powieść bogata jest w mnóstwo pięknych i cennych cytatów i myśli, przy których zatrzymywałam się na dłużej i zastanawiałam się nad ich sensem. Nie ukrywam, że większość z nich mogłabym oprawić i rozwiesić na ścianach w całym domu, bowiem są niezwykle głębokie i wartościowe oraz niosą ze sobą niejedno istotne przesłanie. Autorka w książce wspomniała również utwór Krzysztofa Klenczona "Jest taki dzień" oraz zacytowała fragment wiersza Adama Ziemianina.

Historia Jaśminy przeplata się z legendami związanymi z wilkami, które pokochałam i jestem nimi zafascynowana od momentu, kiedy w moje ręce trafiła książka Adama Wajraka. Przyznaję, że jednym z moich marzeń jest spotkanie tych pięknych i mądrych zwierząt (może kiedyś). W każdym bądź razie, ukazane w powieści Adrianny Trzepioty legendy o wilkach na tyle mnie zaciekawiły, że nawet zaczęłam troszkę szperać na ten temat (póki co) w internecie. W książce są zawarte bowiem podania: o szlachciance i wilczycy, o wilku i karibu, o Matce Boskiej od Wilków oraz legenda Szoszonów.

Ponadto, zarówno w poprzedniej, jak i w najnowszej powieści autorki poznajemy poniekąd życie kobiet w mazurskich i podlaskich miasteczkach, znaczenia legend, mikstury mające pomóc w rozwiązywaniu problemów oraz właściwości lecznicze: oleju z lnu i orzechów, kozłka lekarskiego, czarciego ziela czy bulwy żywokostu lekarskiego. Prawdę mówiąc, za każdym razem, gdy pojawiała się wzmianka na temat ziół, a niekiedy również przepysznych potraw (np.: pierników, torciku marchewkowego) to zwyczajnie czułam ich zapach i zarazem smak (mimo, iż nie miałam ich pod ręką). Coś wspaniałego. Autorka posiada naprawdę niezwykłą umiejętność pisania o tym w taki sposób, że po prostu ma się ochotę nabyć, przygotować, zasmakować i skosztować różnych potraw oraz wykorzystać zastosowanie mieszanek ziołowych.

"Sekretna zima Jaśminy" to powieść napisana plastycznym, chwilami poetyckim, a jednocześnie lekkim językiem. Książkę pochłonęłam z wielką przyjemnością, oddaniem i zainteresowaniem. Zwyczajnie nie mogłam się oderwać od lektury, od pierwszej strony zostałam wciągnięta w magiczny, niesamowity, zimowy, a przede wszystkim świąteczny klimat. Szczerze powiedziawszy, mam ochotę pojechać na Mazury lub Podlasie, zaszyć się w drewnianym domku, spotkać wilki i udać się do prawdziwej Szeptuchy. Faktem jest też, że po przeczytaniu książki, udzieliła mi się świąteczna atmosfera, powyjmowałam z pudełek świąteczne, choinkowe ozdoby, a także wybrałam się na zakupy, z których wróciłam z kilkoma zestawami bombek.

"Sekretna zima Jaśminy" to urzekająca, ujmująca i fascynująca powieść, po którą niewątpliwie warto sięgnąć. Jak wspomniałam na początku, publikacja ta stanowi kontynuację losów głównej bohaterki - Jaśminy, dlatego też sugerowałabym najpierw przeczytać debiutancką książkę autorki "Zwilczona". Ja jestem pod wrażeniem obu powieści, które krótko mówiąc mnie oczarowały i do których zapewne będę jeszcze nie raz wracać. Tymczasem z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych książek Adrianny Trzepioty, mając jednocześnie nadzieję, że takowe się pojawią.



Cytaty:

"Miłość jest jak śmierć, przychodzi zawsze nieproszona.
Z romansów mogą się narodzić rzeczy dobre, jak i złe.
Ci, którzy udawali pozorne szczęście, zaczynają żyć prawdziwie, 
a ci, którzy mieli życiowy bałagan, porządkują swoje sprawy. 
Są na świecie różni chłopcy i mężczyźni: ładni, brzydcy, zarośnięci i wymuskani jak laleczki. 
Ale ten z romansu zawsze jest wyśniony, wymarzony, jedyny. 
Czeka się na niego, robiąc zakupy, odbierając dziecko z przedszkola, 
a najczęściej zasypiając w małżeńskim łożu."


"(...) Nigdy nie spodziewałabym się, że z dwojga zakochanych można sobie tak zadrwić.
Skoro ktoś zesłał na nas tę miłość, to znaczy, że był w tym jakiś głębszy sens. 
Może dostałam go w nagrodę, albo za grzechy, których jeszcze nie popełniłam, 
a może miał mi pomóc poznać głębiej siebie?"


"Zwilczona kobieta słucha, ale jest niepokorna.
Spaceruje wśród drzew, zbiera leśne melodie i chowa je w zakamarkach swojego domu.
Nocami wyje do księżyca, wysyłając w ten sposób energię,
niech i wszechświat o niej usłyszy. 
Kiedy ją w sobie odkryjesz, nie będziesz chciała jej wypuścić. 
Będzie odchodziła i wracała tyle razy, na ile jej pozwolisz.
Nie oswoisz jej całkowicie. Będziesz mogła ją tylko poczuć,
tak jak wyczuwa się nadchodzące zmiany albo złowrogą ciszę przed burzą.
Nawet jeśli wpadniesz w wir pracy i obowiązków, ona nie zginie.
Kiedy zobaczysz jej odbicie w swoich zmęczonych oczach, wiedz, że właśnie przyszła."


"Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym myśli, a czego nie wypowie."


"Jedyne, czego możesz być w życiu pewien, to zmiany,
których nigdy nie zdołasz przewidzieć."


"(...) Jest kilka rodzajów płaczu, dla mnie najważniejszy to ten,
który oczyszcza. 
Moment, w którym jestem jak eter, chwila trwająca w tu i teraz,
nadają sens wszystkiemu, co we mnie i ze mnie.
Kolejny rodzaj to łzy rozpaczy nad czymś, co odeszło.
Nad znikającą wiarą, nadzieją, zaufaniem, nad czymś,
czego nie mogę odbudować, a z czego stratą trzeba się pogodzić i żyć.
To łzy smutku. Nie oczyszczają, tylko palą wnętrze jak rozżarzone węgle." 


"Istnieje wiele rodzajów czasu.
Człowiek nieustannie żyje w pędzie wieloczasu, który spaja wszystkie zdarzenia w jedno. 
A gdy mu się przyjrzeć z bliska, można go podzielić na setki różnych. 
Istnieje bowiem czas fiołków i zielonej trawy, czas spokoju, czas burz i gradobić, 
czas przypływu i odpływu, czas pojednania i rozłąki.
Każdy czas jest nam potrzebny, tylko zamiast skupić się na wędrówce, 
człowiek chciałby szybko osiągnąć cel. 
Tak się nie da... każdy ma swój indywidualny czas."


"(...) Każda z nas marzy o niczym nie ujarzmionej wolności, tańcu w blasku księżyca,
pływaniu bez ubrań w głębokim jeziorze.
Każda z nas marzy o tym, żeby przestać się malować, rozpuścić włosy 
i na boso choć krótką chwilę biegać po zielonej łące.
Każda z nas, biedna czy bogata, marzy o duchowej przewodniczce, 
która nauczy ją żyć w zgodzie ze sobą, bez przejmowania się naciskami ze strony otoczenia." 


"(...) A może właśnie tak jest z całym naszym życiem?  
Może trzeba wzbudzać w sobie nadzieję, iskrą rozpalić w sercu większy płomień ufności 
i żyć tym. Zaufać sobie i światu, że gdzieś hen, tam w oddali jest i dla mnie przyjazne miejsce,
projektować w głowie obrazy powrotów do ciepłych gniazd, wspaniałych ludzi,
wierzyć w to, że to, co wydaje się końcem wszystkiego, jest dopiero początkiem nowej drogi?
Zmienić sposób myślenia."


"(...) Przywodzą mi na myśl taką miłość, która potrafi blaskiem rozbić 
najbardziej zatwardziałe serca, która poruszona w człowieku raz,
jak dzwon echem rozniesie się po okolicy. 
Miłość, co wybacza najgorsze ciosy, które zadaliśmy sami sobie, 
sprzeciwiając się wewnętrznemu głosowi. 
Miłości, wiary i wolności brakuje ludziom. Takiej wolności, jaką mają wilki.
One same wyznaczają jej granice, wiedząc, co można, a czego nie.
Podążają przez lasy do miejsc, gdzie będzie im lepiej. 
Nie osiądą w jednym miejscu w obawie, że ktoś je przypadkiem zobaczy i pozbawi rodziny.
Stale wędrują." 


"W kobietach jest siła i jakaś niespotykana moc tworzenia.
Taka plemienna potrzeba bycia razem."


"(...) Może czasami jest lepiej nie wiedzieć niż próbować na siłę.
Każdy z nas jest rozdarty pomiędzy tym, co sprawia mu radość, 
a tym, co musi robić, żeby być akceptowanym przez otoczenie.
We wszystkim musi znaleźć się miejsce na równowagę."





Tytuł : "Sekretna zima Jaśminy"
Autor : Adrianna Trzepiota
Wydawnictwo : Kobiece
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 288


Serdecznie polecam!


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece

34 komentarze:

  1. Przepiękna zimowa okładka, jednak opis mnie nie zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna okładka, ale chyba zacznę od tomu pierwszego. :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej zacząć od pierwszego tomu :)

      Usuń
  3. Z opisu wnioskuję że to nie mój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka cudna. Coś mi się wydaję, że w grudniu po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie takie obszerne i długie recenzje ^^ Można się wiele o książce dowiedzieć, jednak sama książka nie za bardzo mnie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna okładka, intrygująca fabuła. Chętnie poznam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. bajkowa książka <3 jeju, chcę ją mieć:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się okładka, subtelna i bardzo zimowa, ale ja zdecydowałam się na "Świąteczną kafejkę". :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli trzeba przeczytać Zwilczoną najpierw :)
    KIlka książek o szpetuchach i czarach w tym roku czytałam, więc tej raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie czeka na czytanie. Jestem teraz na etapie "Świątecznej kafejki" of tego wydawnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie napisana recenzja, może sięgnę i do książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobra, szczegółowa recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piszesz bardzo ciekawie. Czytając czuję, że pokochałaś tę książkę, niestety mnie takie powieści nie porywają. Zdecydowanie wolę coś bardziej realnego być może wynika to z mojego wykształcenia. Czekam na kolejne Twoje recenzję, będę je czytać wieczorami przy kawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :) To prawda, zakochałam się w powieściach Adrianny Trzepioty.

      Usuń
  14. Zakochałam się w okladce :) jest po prostu przepiękna :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie koniecznie brzmi to na mój klimat, ale chyba mam kogoś, dla kogo mogłaby być trafionym prezentem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie :) Taki prezent na pewno się spodoba :)

      Usuń
  16. Zapowiada się bardzo fajnie! A jakie piękne to zdjęcie na okładce <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam Zwilczoną, ale jak dla mnie nie zrobiła takiego wielkiego wrażenia. Może kiedyś się zabiorę za tę powieść z czystej ciekawości, ale nie jest to moje must read. ;)
    Pozdrawiam ciepło. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Jeśli kiedyś przeczytasz, to poproszę o opinię :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)