poniedziałek, 3 października 2016

Nasze olśnienie - S. Lynn




"Stałam nerwowo i nie wiedziałam, co myśleć. Dobra, kłamię. 
Byłam więcej niż szczęśliwa, ponieważ podobałam się Jackowi, zresztą tak samo jak on mnie. 
Nieważne, jak bardzo z tym walczyłam. To była przegrana bitwa. 
Każdego dnia, gdy go widziałam, podobał mi się coraz bardziej. 
Bez przerwy słyszałam w głowie głos mamy: 
"Dzisiejszego wieczoru nie jesteś mamą. 
Bądź znowu tą młodą dziewczyną, która zawsze lubiła się dobrze bawić"."


Jestem świeżo po lekturze książki "Nasze olśnienie" i od razu zasiadłam do pisania recenzji, ażeby przelać na papier wszystkie kotłujące się we mnie emocje. Decydując się na zrecenzowanie tej powieści, oczekiwałam przyjemnej, pięknej, może nawet wzruszającej historii. Myślałam bowiem, że będzie stylem podobna do innych książek tego typu, których autorkami były m.in. Jasinda Wilder lub Jay Crownover, z twórczością których miałam okazję się zapoznać. Posiadam nawet w swojej biblioteczce kilka ich pozycji. Część z nich zdążyłam już przeczytać i przyznaję, że bardzo mi się podobały. Niestety "Nasze olśnienie" ogromnie mnie rozczarowała. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.

Sandi Lynn jest autorką bestsellerowej serii "Na zawsze". Spełnia się jako matka i autorka. Jej pasją od zawsze było czytanie i pisanie. Uwielbia chodzić na kolacje, do kina i jest uzależniona od kawy. Ma dwa psy i dwa koty.


O czym opowiada "Nasze olśnienie"?

Dla Jacka Suttona najważniejsze są kariera, pieniądze i piękne kobiety.  Po raz kolejny zwalnia swoją asystentkę, twierdząc, że nie jest zadowolony z wykonywanych przez nią obowiązków. Zleca swojemu przyjacielowi Garretowi znalezienie sekretarki, która podołałaby jego wymaganiom. Wówczas w siedzibie "Sutton Magazine" zjawia się seksowna Lorelei Flynn, która po krótkiej rozmowie kwalifikacyjnej z Garretem zostaje przyjęta na stanowisko asystentki dyrektora naczelnego. Kobieta od początku wzbudza zainteresowanie Jacka, tym bardziej, że jako jedyna potrafi mu się postawić. Nawiązują romans. Lorelei czuje, że zaczyna darzyć Jacka głębszym uczuciem, aczkolwiek próbuje się przed tym wzbraniać, bojąc się zranienia i odrzucenia. Jack nie raz dał jej bowiem do zrozumienia, że nie w głowie mu poważne związki i że nie przepada za dziećmi. Lorelei zatem nie informuje go, że ma córkę. Jednak mężczyzna ma wrażenie, że kobieta skrywa przed nim jakąś tajemnicę, którą on postanawia poznać...

Czy Lorelei wyjawi prawdę Jackowi? Czy mężczyzna odwzajemni jej uczucia? Co tak naprawdę połączy tych dwoje? Jak potoczą się ich dalsze losy?

Głównymi bohaterami powieści są Jack Sutton i Lorelei Flynn. Ponadto jest kilka postaci drugoplanowych m.in.: siedmioletnia córka Lorelei - Hope, jej matka i ojczym, przyjaciółka Stella, siostra Jacka - Coco, jego matka oraz przyjaciel - Garret Sullivan.
Jack Sutton to mężczyzna, który już od pierwszej strony wzbudza negatywne emocje. Jest generalnym dyrektorem magazynu modowego "Sutton Magazine". Słynie z tego, iż ciągle zmienia swoje asystentki, ponieważ nie spełniają jego oczekiwań. Uważa bowiem, że żadna z nich nie wykonywała swojej pracy w satysfakcjonujący dla niego sposób. Do zadań sekretarki należą m.in: przynoszenie kawy z konkretnego miejsca, organizowanie przyjęć, a przede wszystkim zaopatrywanie szefa w kilka opakowań prezerwatyw. Jack jest mężczyzną, który nie ma zamiaru wdawać się z kobietami w jakiekolwiek związki, nie mówiąc o tych poważniejszych, a poza tym on zwyczajnie nie przepada za dziećmi. To facet, który umawia się z pięknymi i seksownymi kobietami na jedną noc, w trakcie której zaspokaja swoje seksualne potrzeby. A gdy już to zrobi, po prostu zamawia goszczącej u niego kobiecie taksówkę, a następnie ją wyprasza. Ten człowiek był tak irytującą postacią, że wielokrotnie miałam ochotę rzucić książką w ścianę. Ale nie mogłam... Bo wówczas uświadamiałam sobie, że mam ją w wersji e-book, a wtedy uszkodziłabym swój jedyny i ukochany czytnik. Jack Sutton to mężczyzna zbyt pewny siebie, zadufany w sobie, arogancki, pozbawiony empatii, wulgarny, nieuprzejmy, zaborczy, złośliwy, poniżający swoich pracowników - głównie asystentki. Dopiero z czasem okazuje się, że potrafi być wrażliwym i czułym człowiekiem. 

Natomiast Lorelei Flynn to dwudziestopięcioletnia samotna matka siedmioletniej dziewczynki - Hope. Ojciec dziecka zginął w wypadku samochodowym, nie wiedząc, że zostanie tatą. Lorelei zatem wychowywała Hope sama, oczywiście mogła liczyć na pomoc swojej matki oraz przyjaciółki. Odkąd nie miała zatrudnienia (straciła pracę w wyniku bankructwa firmy), bardzo często pożyczała pieniądze, ponieważ ciężko jej było się utrzymać i opłacić mieszkanie. Była zdeterminowana, pragnęła tylko znaleźć pracę, bez względu na stanowisko. Lorelei od śmierci swojego chłopaka, nie spotykała się z żadnym mężczyzną. Skupiła się na opiece nad córką, poświęcała jej cały swój wolny czas. To kobieta piękna, seksowna, odpowiedzialna, wrażliwa, kochająca, mająca swoje zdanie, niekiedy bezczelna i opryskliwa, a poza tym trochę zbyt ufna i niezdecydowana. Było mi jej żal, współczułam jej, czasem podziwiałam, ale również nie do końca rozumiałam jej niektóre zachowania. Jej osoba wyzwalała bardzo mieszane uczucia.

Najbardziej pozytywną i wzbudzającą sympatię postacią była Hope. To mądra, pełna pozytywnej energii, wyrozumiała, bystra i przyjazna siedmiolatka.

Powieść "Nasze olśnienie" napisana jest prostym językiem, szybko się ją czyta głównie ze względu na przeważające w treści dialogi. Fabuła nie jest ani oryginalna, ani skomplikowana. Po pierwszych paru stronach, zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem kiedyś nie czytałam już podobnej historii. Ponadto niejednokrotnie miałam wrażenie, że powieść napisana została od niechcenia, w pośpiechu, na ostatnią chwilę.

Pierwsza połowa książki była krótko mówiąc - beznadziejna. I powodem nie była tylko osoba Jacka Suttona, którego styl bycia, zachowanie i postępowanie strasznie mnie drażniły. Przede wszystkim ogromnie denerwujące było wielokrotne powtarzanie słowa "kutas" (nawet kilka razy na jednej stronie). W pewnym momencie zaczęło mnie mdlić, bo ileż można? Czy naprawdę nie można było zastąpić tego słowa innym? Sceny intymne głównych bohaterów nie były ani subtelne, ani delikatne, ani tym bardziej przyjemne w odbiorze. Raczej sztuczne i wzbudzające negatywne odczucia. Na szczęście były opisywane krótko i nie było ich za wiele, bo inaczej chyba nie dałabym rady tego czytać. Ponadto, nie rozumiem, w jakim celu w przedstawioną opowieść został wplątany wątek wyprowadzenia pieniędzy z "Sutton Magazine" przez jednego z pracowników. Był on zwyczajnie źle ukazany, nie do końca przemyślany. I nie ukrywam, że mnie po prostu rozbawił.

Natomiast druga połowa książki była przyjemniejsza w odbiorze i bardziej pozytywna, ale akcja toczyła się według mnie za szybko. Sprawiało to wrażenie, jakby autorka czym prędzej chciała rozwiązać wszystkie rozpoczęte wątki i wreszcie dotrzeć do końca. Pewien fragment, zupełnie zbędny w powieści doprowadził mnie do łez, ze śmiechu rzecz jasna. Cytuję: "Święta Bożego Narodzenia nadeszły i minęły. To były najlepsze święta w całym moim życiu. Nadchodziła wiosna, a Lorelei miała dzisiaj urodziny". Kompletnie nie zrozumiałam tego wtrącenia w treść opowieści.

Powieść "Nasze olśnienie" mnie niesamowicie rozczarowała. Oczekiwałam wzruszającej i wartościowej opowieści, a zarazem przyjemnej lektury. A otrzymałam książkę z niedopracowaną historią, słabo wykreowanymi bohaterami (jeszcze żaden bohater nie wywołał we mnie takiej irytacji) oraz banalną i niczym niewyróżniającą się fabułą. Szczerze mówiąc, spodziewałam się o wiele więcej po autorce bestsellerowych książek. Ponadto dopatrzyłam się wielu błędów literowych. Jestem naprawdę zawiedziona. Dodatkowo piękna okładka i cudowny tytuł kompletnie nie współgrają z zawartą w powieści treścią.

Podsumowując, nie ukrywam, że poniekąd żałuję czasu poświęconego na lekturę powieści "Nasze olśnienie". I na dzień dzisiejszy, zdecydowanie mogę przyznać, że w najbliższej przyszłości nie sięgnę po kolejne powieści Sandi Lynn.


Cytaty:

"- Czy kiedykolwiek byłeś zakochany, Jack?
- Nie. Nie byłem.
- W takim razie nigdy nie zrozumiesz. Zrób coś dla mnie. Gdy się zakochasz, 
przyjdź do mnie i powiedz, jak się czujesz, jeśli coś złego stanie się tej osobie.
 Jak twój cały świat wali się w ułamku sekundy i jak ciężko jest ci oddychać i żyć bez niej."


"Powiedział, że nigdy nie był zakochany.
To sprawiło, że mu współczułam. 
Będąc w wieku trzydziestu dwóch lat i nigdy nie doświadczyć czegoś tak pięknego jak miłość, 
było tragedią. Nie mogłam już o nim myśleć. 
Ostatnia noc była błędem, pięknym błędem, ale chciałam pozbyć się tego z myśli i żyć dalej."


"Czasami ktoś, kto jest ci przeznaczony, jest przy tobie cały czas."




Tytuł: "Nasze olśnienie"
Autor: Sandi Lynn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Data premiery: 29 września 2016
Oprawa: miękka
Ilość stron: 303



 Za możliwość przeczytania książki w formie e-book serdecznie dziękuję Wydawnictwu Amber.



4 komentarze:

  1. Nie żeby coś, ale okładka jest olśniewająca. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :) I tytuł piękny :) Ale treść...

      Usuń
  2. Dobrze, że ostrzegasz przed książką :) dzięki temu ja nie stracę na nią czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)