wtorek, 10 maja 2016

Miłość w spadku - A. Rusin




"Otóż dla prawdziwej miłości warto zrobić wszystko, 
wszystko, by jej zaznać i przeżyć, choćby tylko przez chwilę, 
bowiem jej moc i siła daje podwaliny już na resztę życia, jakie by ono nie było."


Ostatnio mam przyjemność czytania samych pięknych i życiowych książek. I tak też było w przypadku powieści "Miłość w spadku", którą chciałam przeczytać i mieć w swojej biblioteczce już od momentu jej ujrzenia. Przede wszystkim mnie osobiście urzekła cudna i niepowtarzalna okładka, sugerująca wolność i początek nowego życia. Ponadto spodobał mi się tytuł, z którego można wywnioskować w jakimś stopniu, o czym opowiada książka. Jest to opowieść o pięknej przyjaźni, porzuceniu dotychczasowego życia, poszukiwaniu własnej drogi, mającej pomóc w znalezieniu szczęścia i wewnętrznego spokoju, a także o miłości, tej prawdziwej.

Marina to trzydziestoletnia kobieta, mieszkająca z rodzicami i siostrami : Weroniką  i Leną w Górczynie - małej miejscowości. Pracuje w urzędzie pocztowym, w którym na co dzień musi znosić ciągłe uwagi i okazywane na każdym kroku niezadowolenie swojej szefowej. Ponadto stresuje ją zbliżający się wielkimi krokami ślub z Mateuszem - najlepszą partią w mieście. Jej wybranek wraz ze swoim ojcem prowadzą jedyną w okolicy kancelarię prawniczą. Marina nie jest do końca przekonana, czy dobrze postępuje, wychodząc za mąż za Mateusza, mimo, iż znają się od dziesięciu lat. Jedyną zadowoloną z tego powodu osobą jest matka kobiety - Róża, której marzeniem jest, aby każda z córek założyła rodzinę, miała męża i dzieci. Najbardziej jednak zależy jej na wydaniu za mąż Mariny, ponieważ jest najstarsza, a poza tym - jak twierdzi Róża - niezbyt piękna, ani dobrze wykształcona. A Mateusz jest idealnym kandydatem na męża i zięcia, tym bardziej, że jest inteligentny, mądry i oczywiście bogaty. Pewnego dnia Marina nie wytrzymuje napiętej sytuacji w pracy i postanawia ją rzucić. Po tym zdarzeniu dowiaduje się również, że jej przyszły mąż od dłuższego czasu ją okłamuje. Nagle dociera do niej, że Mateusz tak naprawdę chyba nigdy jej nie kochał. Następnego dnia ubrana w cudowną suknię i pięknie uczesana, udaje się na swój własny ślub. Przed ołtarzem oraz zgromadzonymi w kościele gośćmi informuje Mateusza, że nie zostanie jego żoną i wybiega ze świątyni. Kobieta wraca do domu, pakuje swoje rzeczy i udaje się na dworzec kolejowy z zamiarem wyjazdu nad morze, a dokładniej do miejscowości Nadmorskie.

Jak zachowa się porzucony przez Marinę Mateusz ? Dlaczego Marina wyrusza w podróż akurat do miejscowości Nadmorskie ? Co wydarzy się, kiedy będzie już na miejscu ? Czy znajdzie pracę, która ją usatysfakcjonuje ? Jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki ? Czy ktoś odmieni jej życie ? Czy zazna szczęścia i odnajdzie prawdziwą miłość ? A może wróci do rodzinnego miasta ?

Od początku bardzo polubiłam główną bohaterkę - Marinę. Podziwiam ją przede wszystkim za odwagę i podjęcie niełatwej decyzji zmiany swojego życia. Porzucenie pracy, a następnie pozostawienie ukochanego przed ołtarzem było dla niej bardzo trudne, ale była zdeterminowana. Dokładnie przemyślała podjęte przez nią kroki. Nie mogła już dłużej znieść ciągłych uwag jej matki, która dążyła tylko do wydania córki za mąż, nie zważając na jej uczucia. Od dawna matka Mariny jej dokuczała, twierdząc, że to ostatni dzwonek na założenie rodziny. Przecież Marina ma już trzydzieści lat, na dodatek według niej nie należy do najpiękniejszych i najlepiej wykształconych kobiet. Ponadto, co ludzie w mieście powiedzą, jak zostanie starą panną. Jedynym wsparciem dla Mariny były jej siostry, które od początku w nią wierzyły i kibicowały jej nawet wtedy, gdy postanowiła wyjechać z rodzinnego miasta. Kobieta chciała się odciąć od dotychczasowego życia i zacząć od nowa, pomimo obaw i niepewności, jak dalej potoczy się jej życie. Nie była jednak do końca pewna, czy dobrze postępuje. Kiedy stanęła na peronie w miejscowości Nadmorskie, nie wierzyła, że jej się uda. Ale wzięła się w garść, miała bowiem swój plan - musiała znaleźć pracę i wynająć mieszkanie. Nie sądziła, że przyjazd nad morze odmieni jej życie na zawsze.

"Wreszcie czuła się jak wyzwolony ptak - uwolniona spod skrzydeł zaborczej matki 
i od destrukcyjnej pracy, stała się samodzielną kobietą. 
Dojrzewała do prawdziwej niezależności, mając jednocześnie świadomość tego, 
że zbyt długo pozwalała sobą sterować. 
Wiedziała, że wreszcie nadszedł jej czas; musiała poznać prawdziwy smak życia."

Uwielbiam książki, których czytanie wywołuje mnóstwo ciepłych uczuć. "Miłość w spadku" wzrusza, skłania do myślenia, sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech, a także daje wiarę i nadzieję na lepsze jutro. Pokazuje, że czasem warto zaryzykować i zacząć wszystko od nowa. Tym bardziej, jeśli prowadzone dotąd życie nie było szczęśliwe, nie sprawiało radości, nie dawało satysfakcji. Udowadnia, że marzenia się spełniają, jeżeli tylko się tego pragnie i głęboko w to wierzy. Każdy ma w sobie siłę, aby zawalczyć o swój dalszy los, tylko trzeba ją w sobie odnaleźć. Warto podjąć walkę z przeciwnościami losu, zmierzyć się z samym sobą, żeby w końcu dostrzec ścieżkę prowadzącą do pełni szczęścia i miłości.

Reasumując, powieść "Miłość w spadku" jest skarbnicą pięknych i emocjonalnych wątków, ciekawych i fascynujących osób oraz wspaniałych nadmorskich widoków. Przedstawiona w książce historia zachwyca, porusza, dostarcza wspaniałych emocji i sprawia, że robi się cieplej na sercu. Czytanie tej powieści było ogromną przyjemnością i cudownym oderwaniem od rzeczywistości. Książka zawiera głęboki przekaz, skłania do refleksji nad życiem, daje wiarę w lepsze jutro, a także obdarza nadzieją na odnalezienie własnej drogi oraz prawdziwej miłości.

"Marina każdą wolna chwilę spędzała na samotnych spacerach i rozmyślaniach. 
Przeważnie szła w stronę starej latarni, która urzekała ją swoją siłą i pięknem. 
Zastanawiała się nad sobą, swoim życiem, nad tym, co straciła. 
Wiedziała, że ma dość wymuszonych kompromisów, 
godzenia się na niesatysfakcjonujące rozwiązania. 
Do tej pory układała się ze swoim życiem, nie wymagała wiele od siebie i innych, 
ale teraz rozumiała, że to był błąd, bo jest wyjątkowa jak każdy człowiek 
i ma prawo do swojego szczęścia, gdziekolwiek by ono nie było. 
Przebywanie w tym miejscu pozwoliło jej nabrać życiowych sił, 
a częste rozmowy z panią Rozalią odmieniły jej serce i postrzeganie świata."


Tytuł : "Miłość w spadku"
Autor : Agnieszka Rusin
Wydawnictwo : Lucky
Rok wydania : 2016
Oprawa : miękka
Ilość stron : 304


Serdecznie polecam !


 Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky.
 



4 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie. Lubię gdy główna postać przypada do gustu a nie co chwila irytuję. Chętnie przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, ciekawie się zapowiada! Teraz zaczęłam sięgać po polskie autorki, więc mam kolejną książkę do wpisania na listę :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)