wtorek, 11 lipca 2017

"Przyrodni brat" - Penelope Ward [recenzja]




"Życie jest podobne do zabawy słowami, gdzie drobna zmiana może odsłonić nowe znaczenia.
Życie może być kształtowane przez niedole albo przez błogosławieństwa.
Wszystko zależy od tego, jak na nie spojrzysz."


Prawdę mówiąc, zasiadałam do napisania recenzji książki "Przyrodni brat" Penelope Ward, ale nie bardzo wiedziałam, od czego miałabym ją zacząć. Odwlekałam zatem moment, wyszukiwałam sobie specjalnie jakieś zajęcia, aby po prostu odłożyć tę czynność w czasie. Ale przecież nie można nieustannie czegoś odkładać na potem, tym bardziej, że i tak trzeba to wykonać. Nie wiem, dlaczego wyrażenie opinii o owej powieści stanowi dla mnie problem. Nie potrafię sprecyzować dokładnie tego, co czuję po zapoznaniu się z historią w niej zawartą. Z jednej strony bowiem jestem zadowolona z lektury, a z drugiej strony odnoszę wrażenie niedosytu, a nawet lekkiego rozczarowania. I wtedy przypomniałam sobie, że w trakcie opowiadania historii został wspomniany pewien nieznany mi wcześniej utwór "All I Wanted" Paramore. Postanowiłam najpierw wsłuchać się w obce mi dotąd dźwięki i być może wtedy odnaleźć natchnienie. I nie ukrywam, że nie stanęło tylko na ciągłym przesłuchiwaniu tej jednej piosenki (która zdecydowanie mną zawładnęła), a całej niezwykle klimatycznej, ciekawie brzmiącej płyty zespołu. Polecam i zapraszam na recenzję.

Penelope Ward - autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism "New York Times", "USA Today" i "Wall Street Journal". Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Czwarta powieść "Przyrodni brat", zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. (źródło: okładka książki "Przyrodni brat")

Greta jest jedynaczką, mieszkającą z mamą i ojczymem w Bostonie. Siedemnastolatka prowadzi spokojne życie, które toczy się wokół szkoły, domu i pracy w kawiarni położonej nieopodal. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że niebawem w rodzinnym domu zamieszka jej przyrodni brat (syn ojczyma), pochodzący z Kalifornii. Spędzi z nimi rok, gdyż jego matka wyjeżdża w delegację za granicę. Greta jest nie tylko bardzo ciekawa "brata", ale poniekąd również zadowolona, gdyż wreszcie będzie miała towarzystwo. Nie spodziewa się jednak, że nastolatek wywróci jej życie do góry nogami. Wkrótce Elec zjawia się w Bostonie. Już po przekroczeniu przez niego progu domu wiadomo, że będą z nim same problemy. Greta również jest o tym przekonana. Nie sądziła, że chłopak wyzwoli w niej tak ogromne i skrajne emocje. Elec od początku żywi niechęć wobec nowej rodziny, jego zachowanie jest nieprzyzwoite, a nawet prostackie. Dokucza swej przyrodniej siostrze, upokarza ją, obraża, doprowadza do łez. A ona znosi jego słowa i czyny, stara się go rozumieć i mu pomóc, widzi w nim bowiem drugie oblicze, które ją fascynuje. Nienawidzi go i kocha jednocześnie. Z czasem między nastolatkami rodzi się więź, a pewnej nocy przekraczają pewną granicę. Od tamtej pory już nic nie będzie takie samo. Następnego dnia on musi opuścić Boston, aby ratować matkę. Znika na lata. Tymczasem ona tęskni, nie potrafi zapomnieć, wymazać go z pamięci, a przede wszystkim z serca. Po siedmiu latach dochodzi do rodzinnej tragedii. Nieoczekiwanie Greta i Elec stają twarzą w twarz. Spotkanie po tylu latach dla obojga nie jest łatwe... Wracają wspomnienia... Przeszłość burzy w miarę poukładaną teraźniejszość...

"Przyrodni brat" to z pewnością piękna i mądra opowieść, aczkolwiek przyznaję, że nie urzekła mnie tak, jak się tego spodziewałam po tylu zachwycających opiniach o niej. Wzbudziła we mnie dość ambiwalentne uczucia. Dlaczego? Już wyjaśniam. Powieść podzielona jest na dwie części. Pierwsza dotyczy okresu od dnia pojawienia się Eleca w domu rodzinnym Grety do momentu jego wyjazdu do Kalifornii. Nie będę ukrywać, że początkowe kilka stron nie wywołało za bardzo mojego zainteresowania, historia nie wciągnęła mnie zbytnio. Z każdą kolejną stroną dostrzegałam pewne podobieństwo do książki, którą miałam okazję poznać jakiś czas temu. Mam na myśli "Dręczyciela" Penelope Douglas. Schemat poniekąd zbliżony, ale o ile w przypadku tamtej historii mieliśmy do czynienia z zawiłą znajomością dziewczyny i jej przyjaciela, o tyle we wspomnianej wyżej pozycji poznajemy relacje dziewczyny i jej przyrodniego brata. Aczkolwiek w obu sytuacjach sprawdziło się przysłowie "kto się czubi, ten się lubi". Pierwszy etap zatem nie zaintrygował mnie w dużym stopniu, czasem towarzyszyło mi zniecierpliwienie, a chwilami nawet znużenie. Ogólnie opowieść jest przewidywalna, przynajmniej jeśli chodzi o wątek miłosny. A jedynym motywem, który nie był tak do końca jasny i oczywisty był ten określający relacje głównego bohatera i jego ojca. Pragnęłam pozyskać informacje wyjaśniające przyczyny zachowania nastolatka wobec swego rodzica, a także poznać skrywane przez niego tajemnice. Spokoju nie dawała mi też myśl co do prawdziwego powodu przybycia Eleca do ojca i jego nowej rodziny. Miałam nieodparte wrażenie, że kryje się za tym coś znacznie poważniejszego. Czy miałam rację? Tego nie zdradzę. Na pewno wówczas pomyślałam, iż szkoda, że narracja nie jest poprowadzona też z perspektywy chłopaka. Niemniej muszę stwierdzić, że po przeczytaniu stu czterech stron stanowiących pierwszą część (typowo młodzieżową), nieustannie myślałam o kontynuacji. A nie poczyniłam takowej od razu, bowiem wzywały mnie obowiązki domowe.

Do lektury "Przyrodniego brata" wróciłam następnego dnia. Druga część zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Wielokrotnie odczuwałam ciepło na dnie serca, a czasami na mej twarzy gościł uśmiech. Wiele kwestii stopniowo się wyjaśniało. Pojawiały się też elementy, które mnie w pewnym sensie zaskoczyły, a jednym z nich było pokazanie historii z punktu widzenia właśnie Eleca, czego zabrakło mi na poprzednim etapie powieści. Niezwykle ujęła mnie forma, w jakiej już dorosły mężczyzna relacjonował zarówno przeszłość i swą znajomość z Gretą, jak i teraźniejszość. Niewątpliwie to był rewelacyjny pomysł. Nie zamierzam ujawniać, co działo się na przestrzeni lat, kiedy "rodzeństwo" nie utrzymywało ze sobą kontaktu, ani co wydarzyło się po siedmiu latach od ich ostatniego spotkania, ponieważ zdradzając szczegóły fabuły, odebrałabym potencjalnym bądź obecnym czytelnikom przyjemność z lektury. Mogę jedynie rzec, że zakończenie owej powieści mnie urzekło, wzruszyło i skłoniło do niejednej refleksji.

Głównymi bohaterami powieści są Greta oraz Elec. Moim zdaniem zostali wyraziście wykreowani. Oboje wzbudzili moją sympatię, choć przyznać muszę, że moja uwaga bardziej skupiała się na postaci chłopaka. Jego postawa i sposób postępowania były konsekwencją czy też skutkiem zdarzeń z przeszłości. Zarówno dzieciństwo, jak i relacja rodzic-dziecko zawsze znajdują odzwierciedlenie w przyszłości, a zarazem wpływają na kształtowanie się osobowości danej istoty, formowanie jej charakteru, pokazują sposoby zwracania się do drugiego człowieka, uczą podejścia do wielu ważnych spraw i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Ogólnie rzec ujmując, wywierają znaczący wpływ na życie dorosłego już osobnika. Nastolatkowie nie mieli łatwego życia. Ona - jedynaczka, straciła ojca będąc małą dziewczynką, pomagała mamie tak, jak tylko potrafiła, miała przecież tylko ją. Greta była uprzejmą, wyciszoną, skrytą, skromną, wykazującą się dobrocią i wrażliwą osobą. W drugim człowieku zawsze upatrywała zalet, nie skupiała się tylko na wadach. On natomiast był buntownikiem, dzieckiem z rozbitej rodziny, ojciec odszedł do kochanki, z którą założył nową rodzinę, a matka nie radziła sobie ze stratą ukochanego i samotnym wychowywaniem syna. Elec jako młody chłopak nie potrafił odnaleźć się w nowej roli. Czuł się niekochany i nieakceptowany przez ojca, nie mógł na niego liczyć w żadnej sytuacji. Miał do niego ogromny żal. Nigdy nie miał z nim dobrych relacji. To miało istotny wpływ na jego zachowanie na późniejszych etapach życia. Z jednej strony był arogancki, chamski, szczery do bólu i bezpośredni, a z drugiej strony wrażliwy, zamknięty w sobie i pełen pasji. Dla osoby, którą darzył uczuciem był w stanie zrobić wszystko i skłonny był też wiele poświęcić.

"Przyrodni brat" to powieść napisana lekkim i przyjemnym stylem. Jak wspomniałam wcześniej podzielona jest na dwa człony, a każdy z nich na kilkustronicowe rozdziały, z których pewna część pisana jest kursywą. Dlaczego? Niestety nie mogę tego zdradzić, ale dla mnie były to najlepsze i najbardziej emocjonalne fragmenty. Książka niepozbawiona jest sensownych i tym samym wartościowych dialogów oraz uwzględnia mnóstwo cennych myśli. Traktuje o niebywale ważnych zagadnieniach, między innymi skomplikowanych więzach rodzinnych, ogromnym wpływie wzajemnych stosunków między rodzicami na dziecko, miłości rodzicielskiej odgrywającej istotną rolę również w okresie dojrzewania młodego człowieka i jego przysposobieniu społecznym oraz radzeniu sobie zarówno z rozstaniem z ukochaną osobą, jak i ze śmiercią najbliższych. Pokazuje także różne oblicza miłości oraz uświadamia, że przed przeznaczeniem nie da się uciec. Ono dopada w najmniej spodziewanym momencie i nie pozwala się wyrwać z jego szponów.

Podsumowując, "Przyrodni brat" to na pewno piękna, wartościowa i refleksyjna opowieść o pragnieniu miłości, nienawiści, śmierci, fascynacji, pasji, tęsknocie oraz nadziei. Jednak szczerze mówiąc, owa powieść nie jest odkrywcza i oryginalna, nie oczarowała mnie i nie zachwyciła, ale pomimo początkowych mankamentów miło spędziłam czas w jej towarzystwie. Sięgając po nią spodziewałam się czegoś wyjątkowego i niesamowitego, niezwykle poruszającej i porywającej historii. Niestety nie zaspokoiła w pełni moich czytelniczych oczekiwań, niejako mnie zawiodła, głównie pod względem fabularnym. Nie wyzwoliła też ogromu emocji, na co nie ukrywam, również liczyłam. Najwidoczniej miałam wobec niej zbyt wielkie wymagania. Aczkolwiek polecam tę pozycję na letnie i długie wieczory jako oderwanie się na chwilę od obowiązków i otaczającej rzeczywistości. 


 Cytaty:

 "Mój przyrodni brat stanął w progu, a ja poczułam, jak coś ściska mnie za gardło.
Z wysiłkiem przełknęłam ślinę, przez kilka sekund chłonąc ten widok,
a serce waliło mi mocniej, w miarę jak docierało do mnie,
że chłopak wygląda zupełnie inaczej niż na zdjęciach, które widziałam wcześniej."


"(...) Pod względem fizycznym był ucieleśnieniem moich snów, 
a pod każdym innym - uosobieniem koszmarów."


" - (...) Jesteś jedyną dziewczyną na całym świecie, której nie wolno mi tknąć,
i niech mnie szlag, jeśli nie pragnę cię przez to bardziej od wszystkich innych."


"To, jakie znaczenie ta chwila miała dla mnie, mogłam odczytać,
przeglądając się swojej twarzy odbijającej się w jego szarych oczach.
Bez wątpienia skłamałam. Okłamałam jego i siebie, kiedy twierdziłam, że sobie z tym poradzę.
Minęło zaledwie kilka godzin, ale miałam wrażenie, 
że w ciągu tej jednej nocy utworzyła się między nami w tym pokoju więź na całe życie, 
która miała być za chwilę rozerwana."


"(...) - o czym nie myślisz, tego nie żałujesz, prawda?
Ale to motto stanowi jedynie czasowe rozwiązanie - dopóki życie nie zmusi cię,
by stanąć twarzą w twarz z tym, przed czym próbujesz uciec.
Ale gdy nadejdzie ta chwila, mury, jakie zbudujesz w swoim umyśle,
runą z hukiem w gruzy."


"(...) nie jesteśmy w stanie kontrolować, w którym momencie uświadomimy sobie poniesioną stratę.
Czasem można to przewidzieć, a innym razem dochodzi do tego w takim miejscu,
gdzie najmniej byśmy się tego spodziewali."


" - Cała sztuka polega na tym, by zmusić swoje serce do otwartości, nawet jeżeli jest złamane.
Złamane serce wciąż bije."


"Wmawiałam sobie, że kocham swoją niezależność: to, że mogę robić, co chcę,
pójść, dokąd będę miała ochotę, jeść cokolwiek i kiedykolwiek zapragnę;
ale w głębi duszy tęskniłam za kimś, z kim mogłabym dzielić moje życie."


"(...) Starałem się niczego nie odczuwać, ale to właśnie w jej ramionach było epicentrum 
całego trzęsienia ziemi. Jej serce wybijało rytm na mojej piersi 
i moje tętno momentalnie zestroiło się z jej pulsem. 
Nasze serca komunikowały się w sposób, którego nie mogliśmy wyrazić w słowach 
za sprawą naszego ego. 
Bicie serca to najczystsza esencja szczerości."


"Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę: moja przeszłość spotkała się z teraźniejszością.
Ta, która nie była mi pisana, stała twarzą w twarz z tą,
która poskładała moje złamane serce."


"(...) Nie masz wpływu na to, czego pragnie twoje ciało,
możesz jedynie kontrolować, czy ulegniesz tym pragnieniom."


"Ze śmierci zrodziło się życie. Z nienawiści zrodziła się miłość." 


Tytuł: "Przyrodni brat"
Autor: Penelope Ward
Wydawnictwo: Editio red
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 272
Kategoria: literatura obyczajowa i romans
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Helion.

12 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze twórczości autorki, a tę książkę z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekka, idealna na wakacje książka :) Zachęcam :)

      Usuń
  2. Hmm widzę, że Cię nie zaskoczyła ta książka. Ja na razie nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety , chyba miałam wobec niej zbyt wygórowane oczekiwania.

      Usuń
  3. Jakoś nie mam na tą książkę ochoty. Nie zaciekawiła mnie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, że ja po nią nie sięgnę to z pewnością wiesz. Mimo że nie do końca Cię zachwyciła, to skoro miło spędziłaś przy niej czas to warto było po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poczułam się odrobinę zaintrygowana - szczególnie tą drugą częścią książki, ale czy na tyle, żeby po ten tytuł sięgnąć? Chyba jednak nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dość o niej głośno, ale ja nie mam na nią ochoty. ;/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)