niedziela, 12 lutego 2017

Metalowa Dolna - B. Kadyna




"Niewiele rzeczy wywołuje taką gorycz jak niemoc.
Toczy jak ten rak, zatruwa od środka.
Mam wrażenie, że ucieka nam życie.
To Kasine jest zagrożone, a moje leży odłogiem.
Muszę znaleźć sposób na odzyskanie pełni życia, mimo choroby."


"Metalowa Dolna" to książka, po którą sięgnęłam zachęcona recenzją Marzeny z bloga Matka Puchatka. Tak bardzo zaintrygowała mnie jej opinia o tej mini powieści, że zapragnęłam ją przeczytać i dokładnie poznać ukazaną w niej tajemniczą historię (choć potem miałam pewne obawy, ale o tym ściślej opowiem w dalszej części mojej recenzji). Kiedy autor zaproponował mi zatem zrecenzowanie jego książki, bez wahania się zgodziłam. Jakie wrażenie wywarła na mnie ta książka? Zapraszam na moją opinię.

Bruno Kadyna - urodzony 5 marca 1981 roku w Gdyni. Żonaty, ma syna. Autor o sobie: "Czytam od dziecka, piszę od paru lat. Pisanie sprawia mi frajdę tworzenia, którą wcześniej było robienie biżuterii. Lubię wysiłek, cele wymagające wytrwałości i cierpliwości, na pozwalające na skróty czy chodzenie na łatwiznę. Pisanie jest drugą sztuką i sprawia mnóstwo satysfakcji. Udało mi się stworzyć prosty i nietypowy styl, mam nadzieję lekkostrawny. W swoich tekstach chcę oddać świat, emocje i uczucia ludzi w prawdziwy sposób, prawdopodobny, nawet jeśli jest czystą fantazją. Piszę językiem ludzi, do których niewielu pisarzy ma dostęp, jak i do doświadczeń i świata, z których czerpię. Oprócz literatury uwielbiam muzykę i sport, uprawiać, nie oglądać, czy o nim gadać." (źródło: http://brunokadyna.pl)

Największą pasją Tomasza jest siłownia znajdująca się w piwnicy jego domu, tam każdego dnia poddaje się treningom. Sam narzuca sobie tempo wykonywanych ćwiczeń, które poniekąd pomagają mu zapomnieć o śmiertelnej chorobie jego żony - Kasi, którą darzy prawdziwą i szczerą miłością. Mężczyzna pracuje jako handlowiec, ale często bywa w domu ze względu na zły stan zdrowia ukochanej, która wymaga opieki. Od jakiegoś czasu w trakcie samotnych zajęć, Tomasz słyszy szelesty, a następnie zauważa zanikanie pewnych małych przedmiotów. Początkowo myśli, że to pewnie jakieś małe stworzonko przemieszcza się w ciemnej piwnicy, aczkolwiek kiedy nic takiego nie dostrzega, podejrzewa, że w wyniku stresu to tylko jego wyobraźnia płata mu figla. Pewnego dnia Kasia umiera, a zrozpaczony mężczyzna zaprzestaje treningów i pogrąża się w smutku. Po kilku tygodniach nieobecności w swojej siłowni, ponownie doświadcza dziwnych zdarzeń i przewidzeń. Czuje również, że nie jest sam w tym ponurym pomieszczeniu. Okazuje się, że od dłuższego czasu ma towarzystwo w postaci małej istoty, przybyłej z Metalowej Dolnej - podziemnej krainy...

Gdy pierwszy raz dostrzegłam okładkę omawianej książki, pomyślałam, że to pewnie jakiś thriller bądź horror, naprawdę. Albowiem oprawa wydała mi się niezwykle ponura, a jednocześnie przerażająca. Moja wyobraźnia zaczęła wówczas swoją pracę i w mojej głowie zrodziły się pewne nieprzyjemne i przygnębiające sceny. Ciemna, odpychająca, o przykrym zapachu piwnica, która jest siedliskiem wielu stworzeń wzbudzających wstręt, a w niej ciężki sprzęt do ćwiczeń. Jednak po wnikliwej analizie okładki, zapoznałam się z opinią Marzeny, a następnie z opisem publikacji, które kompletnie nie wskazywały na to, że jest to powiastka z elementami grozy. Okazało się, że to opowieść o mężczyźnie, który powoli tracił swoją ukochaną i pragnąc poradzić sobie z uczuciem bezsilności i ogarniającym go cierpieniem, poddawał się treningom w swojej domowej starej siłowni, a następnie poznał pewną istotę, z którą nawiązał przyjacielską relację. Na tyle zostałam tym wątkiem zaciekawiona i zachęcona, że zwyczajnie chciałam poznać jego historię, a przede wszystkim dowiedzieć się, kim jest to stworzenie, które mu się ukazało. Przyznaję, że z niecierpliwością wyczekiwałam tej książeczki. A gdy już ją otrzymałam, dowiedziałam się, że "Metalowa Dolna" to pozycja z gatunku fantasy (wcześniej nie zwróciłam na to uwagi), której nie czytuję i unikam. I wtedy zaczęłam się obawiać jej lektury, lecz z drugiej strony pomyślałam, że po pierwsze to tylko sto stron, a po drugie, że czas najwyższy otworzyć się też na inne gatunki literackie. Tym sposobem, pewnego wieczoru rozpoczęłam swoją przygodę z tymże debiutanckim opowiadaniem. I krótko mówiąc przepadłam.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że "Metalowa Dolna" mnie tak pochłonie. Od pierwszej strony zostałam wprowadzona w świat mężczyzny, którego ogromną pasją była siłownia, która nie była tylko wymagającym remontu pomieszczeniem pełnym sprzętów do ćwiczeń, ale przede wszystkim miejscem, w którym główny bohater mógł się wyciszyć, oderwać od codzienności, spędzić czas sam ze sobą i kotłującymi się w jego głowie myślami. Dzięki treningom mógł wyrzucić z siebie wszystkie emocje, które nim targały, odkąd dowiedział się o chorobie żony. Byli młodym, szczęśliwym i kochającym się małżeństwem. Tomasz przesiadując w małej piwniczce, niejednokrotnie wracał myślami do przeszłości, wspominał ich pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, wspólnie spędzany czas na wsi. Przewijające się obrazy wywoływały w nim piękne i radosne uczucia, ale też stanowiły tęsknotę za beztroską, spokojem i ciszą, których tak bardzo mu wtedy brakowało. Jego cierpienie i rozpacz po śmierci żony były bardzo odczuwalne. Miałam wrażenie, jakbym słuchała opowieści pewnego człowieka, któremu odebrano cząstkę siebie i pozbawiono szczęścia oraz poczucia bezpieczeństwa. Tomasza obdarzyłam sympatią od samego początku. Wydawać by się mogło, że to silny mężczyzna (nie mam na myśli tylko jego budowy ciała i postawy) o twardym charakterze, a w głębi duszy to osoba wrażliwa, nie kryjąca się ze swoimi uczuciami, zagubiona i osamotniona. Czułam jego ból w każdym wypowiedzianym przez niego słowie, we wszystkich dialogach prowadzonych z tajemniczą istotką. W kilku momentach się zwyczajnie wzruszyłam. Muszę przyznać, że nawet nie przeszkadzały mi opisy wykonywanych przez niego ćwiczeń, bowiem bardziej skupiłam się na jego stronie emocjonalnej.

Jednak nie tylko Tomasz wzbudził we mnie ciepłe uczucia. Mianowicie w opowiadaniu zjawia się inny bohater, o którym nie zamierzam zbyt precyzyjnie opowiadać, z racji tego, aby tak do końca nie zdradzić, kim bądź czym tak naprawdę jest. Ta niezwykła istota to Zgniatacz z rodziny Bulwaków, zamieszkujący Metalową Dolną. Uwielbiam tego małego słodkiego stworka, który w pewnym sensie pokazał mi swój bajkowy świat. Prawdę powiedziawszy, niekiedy miałam ochotę go po prostu przytulić.  Nie ukrywam, że jego relacja z mężczyzną i prowadzone przez nich rozmowy sprawiały, że na mojej twarzy czasami gościł uśmiech, a innym razem pojawiały się w oczach łzy. Z ogromną przyjemnością, wnikliwością i uwagą śledziłam ich dialogi, które bez wątpienia zmuszają do przemyśleń, poszukiwania sensu i zrozumienia pewnych kwestii oraz do zatrzymania się na chwilę i spojrzenia na niektóre zagadnienia z innej perspektywy. Bez wątpienia to miłe, ale chwilami też smutne spotkanie miało wpływ na dalsze życie Tomasza. Nie sądziłam, że historia ta tak mnie poruszy. Szczerze mówiąc, kiedy zbliżałam się do końca tejże powiastki, już wiedziałam, że będzie mi brakować tych bohaterów i ich ciekawych konwersacji. Coś niesamowitego i zjawiskowego jest w tej historii. Stopniowo się w niej zatracałam i nie potrafiłam się oderwać. Nie chciałam, ażeby nastąpił jej koniec. Szkoda, że jest taka krótka, chciałabym więcej.

"Metalowa Dolna" to książka, która mnie mile zaskoczyła, a nawet oczarowała. To opowieść o wewnętrznych przeżyciach młodego mężczyzny, o przyjaźni, radzeniu sobie ze śmiercią ukochanej osoby, przemijaniu, tęsknocie, pasji oraz o nadziei. Stanowi połączenie realizmu i fantastyki, wiarygodności i magii, humoru i powagi.  Zdecydowanie zawiera głęboki przekaz i niejedno wartościowe przesłanie. Każdy odbierze tę opowieść na swój własny sposób i wyniesie z niej coś dla siebie, coś cennego. Jestem o tym przekonana. Zachęcam zatem do lektury. Polecam serdecznie.


Cytaty:


"Przy ostatnich dwóch seriach włączam siłę woli i przekonuję ciało, 
że musi zrobić więcej.
Myślę, że każdy ma na to własny sposób.
Ja wyobrażam sobie, że ramiona są jak tłoki hydrauliczne - nie ma możliwości, 
żeby nie wykonały pracy.
Śmieszne to i dziecinne, ale działa.
Zmuszone mięśnie nie przerywają pracy, aż zaczynam mieć wrażenie,
że mógłbym podciągnąć się bez końca.
Trening ciała i umysłu.
Jakbym stał obok i komuś innemu kazał coś zrobić."


"Staram się myśleć o treningu, pilnować czasu i tempa, ale to nie takie proste,
kiedy przez głowę przetacza się lawina myśli."


"Chyba nikt nie zastanawia się, co będzie, jak zdobędzie wymarzoną miłość,
a potem ją traci.
Samo zdobycie wydaje się czymś niemożliwym do osiągnięcia." 


"Teraz zadręczam się, że mojego marzenia już nie ma.
Jednocześnie jestem szczęśliwy, że się spełniło.
Choć przez chwilę miałem upragnioną, najprawdziwszą miłość.
Mogłem ją poczuć, poślubić, była moja.
Wielu nie ma takiego szczęścia."


"Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy,
kiedy wierzy się w to, co się widzi."


"- Obraz kogoś buduje się na podstawie tego, co się widzi i słyszy."





Tytuł : "Metalowa Dolna"
Autor : Bruno Kadyna
Wydawnictwo : Filologos
Rok wydania : 2015
Oprawa : miękka
Ilość stron : 114

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi.

 Książka bierze udział w wyzwaniu:


11 komentarzy:

  1. Czytałam. Tej książki nie da się zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to najlepsza książka jaką przeczytałem w ubiegłym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wartościowa, niosąca przesłanie i zapadająca w pamięć.

      Usuń
  3. Pierwszy raz o niej słyszę. Skoro to tylko 100 stron, do tego bardzo wciągającej historii, to może się na to fantasy skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękna, choć poniekąd dziwna i nierealna historia. Warto ją poznać, zdecydowanie :)

      Usuń
  4. Brzmi, jak książka, która uczy, która pozwala na podstawie przeczytanej historii wejść trochę w samego siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi miło, że miałam tu swój niewielki udział :) Cieszę się, że przeczytałaś tę książkę, bo jest wyjątkowa - bardzo dziwna, ale mocno zapada w pamięć. Warto odwiedzić Metalową Dolną i przytulić Bulwaka, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie Ty, nie poznałabym poniekąd tej historii. Wcześniej nie słyszałam o tej książce. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę powiastkę, bo rzeczywiście jest wyjątkowa :)

      Usuń
  6. Mnie też pochłonęła ta lektura i nie mogę doczekać się kolejnej książki autora. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)