środa, 26 kwietnia 2017

"Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie" - Helen Russell




"W Danii żyje się łatwiej niż w Londynie.
Brakuje atrakcji, to fakt. 
Ale wszystkie te reguły, tradycje i rytuały sprawiają,
że życie staje się mniej stresujące. I bardzo mi to odpowiada.
W Danii po prostu jesteś."


W ostatnim czasie często przewijały się przed moimi oczyma nie tylko okładki książek dotyczących duńskiego stylu życia oraz hygge, ale przede wszystkim wpisy poruszające tę tematykę. Bez względu na to, czy przeglądałam ofertę księgarń internetowych, posty na blogach, czy nawet  czytając konkretne artykuły w Internecie, zawsze trafiałam na to szczególne i znane wszystkim pojęcie. Pojawiały się wówczas coraz to nowe poradniki preferujące takowy sposób podejścia do życia i zachęcające do stosowania pewnych zasad mających na celu uszczęśliwiać ludzi. Pomimo iż poniektóre oprawy poszczególnych publikacji przyciągały mój wzrok, zachwycałam się nimi i delektowałam ich widokiem, to nie skusiłam się na nie z jednego prostego powodu: od pewnego czasu nie czytuję poradników, bowiem swego czasu zostałam do nich wystarczająco zniechęcona. Aczkolwiek, kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki "Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie", nie zastanawiałam się długo. Albowiem publikacja ta zdecydowanie nie jest  poradnikiem, a szczegółową relacją brytyjskiej dziennikarki z rocznego pobytu w Danii - kraju, w którym ludzie zaznają szczęścia, spokoju, poczucia bezpieczeństwa i darzą się ogromnym zaufaniem. Zapraszam na recenzję.

Helen Russell jest brytyjską dziennikarką i autorką poradników. Pisze dla takich magazynów jak "The Times", "Marie Claire", "The Guardian", "Grazia" czy "The Wall Street Journal". Jej książka "Życie po duńsku" ukazała się w 2015 roku i szybko została okrzyknięta bestsellerem. (źródło: okładka książki)

Helen Russell i jej mąż mieszkają w Północnym Londynie, są młodym małżeństwem, które większość czasu poświęca pracy, widują się jedynie wieczorami. Tak bardzo zatracają się w obowiązkach, zarabianiu pieniędzy, pokonywaniu poszczególnych szczebli kariery, osiąganiu sukcesów, że zapominają co jest w życiu najważniejsze. Od dawna starają się o dziecko, ale bezskutecznie. Żyją w ciągłym pośpiechu, stresie, nawet w trakcie urlopu nie są w stanie wypocząć i skupić się na sobie, swoich przyjemnościach. Popadają w depresję, dopada ich zmęczenie, bezsenność, pogarsza się ich samopoczucie, a nawet stan zdrowia i kondycja fizyczna. Przeszkadza im uliczny hałas, nieustannie szare i ponure niebo, codzienna mżawka, gwar, harmider, a ponadto po atakach nożownika w dzielnicy nie czują się już bezpiecznie. Przez kilkanaście lat żyli na pełnych obrotach, ich kalendarze wypełnione były po brzegi. Mimo iż mieli dom, przyjaciół, pracę, to jednak czegoś im brakowało. Nie czuli się tak naprawdę szczęśliwi i spełnieni. Pewnego dnia mąż Helen otrzymuje propozycję pracy dla Lego w Danii, co oczywiście wiązałoby się z przeprowadzką do owego kraju minimum na rok. Początkowo kobieta sceptycznie podchodzi do tegoż pomysłu. Zdaje sobie sprawę z atrakcyjności oferty (głównie finansowej) oraz podekscytowania męża, dla którego ta wiadomość również była zaskakująca, jednak nie jest przekonana, czy to dobry pomysł, z wielu różnych względów. Ale w pewnym momencie Helen uświadamia sobie, że wyjazd ten mógłby być doskonałą okazją do poznania dokładnego przepisu na szczęśliwe życie Duńczyków. Ponadto mogłaby wówczas rozpocząć realizację swojego projektu zatytułowanego "Szczęście", polegającego na przekonaniu się na własnej skórze, jak wygląda życie w Danii oraz czym tak naprawdę jest słynny hygge. W tym celu planuje też porozmawiać z mieszkańcami i pozyskać ciekawe informacje dotyczące wszelakich dziedzin ich życia. Małżeństwo zatem ostatecznie decyduje się na wyjazd i przeprowadzkę do wiejskiej miejscowości położonej na Jutlandii. Pobyt w Billund zapewni im mnóstwo niespodzianek, atrakcji, sprawi, że będą musieli zmierzyć się z językiem, przeszkodami i przepisami, a także pozwoli im spojrzeć na życie z innej perspektywy, a przede wszystkim diametralnie owo zmieni. 

Przyznaję, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ową publikacją. Z ogromną przyjemnością pochłaniałam kolejne strony owej książki, z łatwością przyswajałam przekazywane informacje, delektowałam się opisami krajobrazów, z ciekawością śledziłam prowadzone przez autorkę rozmowy z mieszkańcami, z uśmiechem na ustach zaczytywałam się w dialogach Helen z Ludzikiem Lego - jej mężem, opowiadanych przez nią anegdotach bądź opisywanych faux pas popełnianych wielokrotnie i wynikających z braku wiedzy na temat kultury oraz obyczajów panujących w Danii. Prawdę mówiąc odbyłam intrygującą, fascynującą oraz wartościową podróż do kraju, w którym życie jest łatwiejsze, szczęśliwsze i spokojniejsze. Poznałam dwoje wspaniałych ludzi, którzy podejmując - pomimo wielu obaw - decyzję o przeprowadzce do najmniejszego z państw nordyckich, zmienili poniekąd własne życie, dostrzegli metamorfozę w swoim sposobie bycia, zachowaniu, podejściu do pracy, zaczęli inaczej postrzegać siebie, akceptować ciszę i aurę panującą na zewnątrz, doceniać każdą chwilę, smakować każdy dzień, korzystać z uroków otoczenia, umilać sobie wolny czas, spędzając go wspólnie oraz czerpać radość z najdrobniejszych przyjemności. Helen i Ludzik Lego wpuścili mnie do swego świata, w którym nie tylko dzielili się wrażeniami z każdego dnia i miesiąca pobytu w kraju Europy Północnej, przygodami, spostrzeżeniami i przemyśleniami związanymi z wieloma kwestiami dotyczącymi tradycji, kultury czy innych dziedzin życia Duńczyków, ale przede wszystkim w pewnym stopniu otworzyli się przede mną, ujawniając ich wewnętrzne rozterki, słabości, gorsze samopoczucie, problemy oraz długoletnie starania o dziecko - tak bardzo przez nich wyczekiwane. Opowiadając o rocznym pobycie w najszczęśliwszym kraju na świecie autorka wykazuje się szczerością, naturalnością, bezpretensjonalnością, lekkością, czasem humorem, niekiedy ironią i sarkazmem. Nie idealizuje życia w Danii, ukazuje również jego słabsze strony, wskazuje wady. Nie ocenia panujących tam zwyczajów, które niejednokrotnie ją zaskakiwały bądź budziły niesmak oraz niezrozumienie, a jedynie wyraża własną opinię, po czym akceptuje dany stan rzeczy. Jej relacja jest obszerna, ale skupia się na najważniejszych aspektach. Ponadto przy omawianiu konkretnych dziedzin życia niejednokrotnie odnosi się do znalezionych badań bądź statystyk, które wplata w swą historię. Jednak takowe nie przytłaczają, są przekazane w zrozumiały, przejrzysty i budzący zainteresowanie sposób, a poza tym nie są obszerne, monotonne i tym samym nie nużą i nie zniechęcają do kontynuowania lektury. Helen Russell posiada niezwykłą umiejętność zaciekawienia czytelnika, przyciągania jego uwagi, zachęcania go do wysuwania wniosków i dzielenia się swoimi refleksjami. Poza tym potrafi przekazywać istotne informacje oraz poruszać trudne zagadnienia z niebywałą finezją i łatwością, co zdecydowanie wpływa na przyjemniejszy odbiór książki. Dodatkowo relacjonuje i obrazuje pobyt w Danii w taki sposób, że nieustannie odnosiłam wrażenie, jakbym rzeczywiście tam była, jakbym autentycznie uczestniczyła w życiu mieszkańców, zmagała się ze śniegiem i przeszywającym na wskroś zimnem, a nawet była świadkiem wielu przezabawnych i zaskakujących zdarzeń, w których główną rolę odgrywała właśnie Helen Russell, a mam na myśli m.in.: zakup samochodu przez autorkę, jej pierwsze dni w szkole językowej i nieświadoma obraza nauczycielki (poprzez użycie niewłaściwego słowa) czy wizyta na basenie i pewien widok, który wywołał zdziwienie.

Publikacja rozpoczyna się prologiem, w którym autorka pokrótce opisuje swoje życie, małżeństwo z Ludzikiem Lego, starania o dziecko, a także dzień, w którym jej mąż otrzymał propozycję objęcia stanowiska w firmie produkującej znane na całym świecie klocki Lego, ich przemyślenia związane z ową wiadomością oraz poszczególne etapy przygotowań do przeprowadzki do malutkiej miejscowości położonej nad samym morzem w kraju przepełnionym szczęściem, beztroską i zaufaniem. Następnie podzielona jest na dwanaście rozdziałów, noszących nazwy kolejno po sobie następujących miesięcy, począwszy oczywiście od stycznia, a skończywszy na grudniu. W każdym z nich poruszane są zagadnienia ściśle związane z danym miesiącem i tym samym porą roku, do której jest przypisany. Autorka opisuje zatem moment przylotu do Danii i poszukiwania domu na wynajem, przygląda się elementom wyposażenia mieszkań, przedstawia tydzień pracy i wysokość zarobków, ukazuje relacje międzyludzkie i omawia formy spędzania wolnego czasu, obserwuje zwyczaje związane z jedzeniem (zakochała się w smaku wszelakich bułek), edukacją dzieci (zajęcia, w trakcie których oglądają sekcje zwierząt), opieką zdrowotną oraz opieką nad dzieckiem (państwo pokrywa 2/3 kosztów opieki nad maluchem) oraz prezentuje tradycje oraz obchodzone w Danii święta (bierzmowanie, Dzień Tańczącej Krowy, Sankt Hans Eve, palenie czarownicy itd.). Prowadzi rozmowy na tematy dotyczące m.in.: stylu życiu, designu, sztuki, wzornictwa, jedzenia, obyczajów, roli kobiet w Danii, pracy, systemu edukacyjnego, segregacji śmieci, służby zdrowia, a nawet pogody. Zawsze każdemu rozmówcy zadaje na koniec pytanie, czy jest szczęśliwy. Rozmawia z ludźmi, którzy różnią się profesją, wykonywanym zawodem, płcią, wiekiem oraz poglądami. Wśród nich znaleźli się zatem: profesor bioetyki, socjolog, prezenter, szefowa kuchni, ekspertka do spraw kulturowych, pastor, piekarz, adwokat, feministka. Każdy rozdział zawiera krótkie podsumowanie. Na zakończenie owej pozycji składa się epilog stanowiący podsumowanie pobytu w Danii oraz ukazanie zmian zaistniałych w życiu Helen i Ludzika Lego oraz wykaz dziesięciu rad ułatwiających życie po duńsku.

W książce odnajdziemy między innymi odpowiedzi na następujące pytania: Dlaczego bycie nadgorliwym jest źle postrzegane w Danii? Dlaczego dzieci oglądają sekcje zwierząt? Dlaczego w lipcu wpływa do urzędu najwięcej wniosków rozwodowych? Na czym polega dieta nordycka? Jakie sporty wodne popularne są w owym kraju? Jak obchodzony jest Dzień Tańczącej Krowy? Co to jest Dannebrog? Jakie są zasady duńskiego stylu życia według Prawa Jante? Na czym polega swingowanie? Czym jest "patyczek królewny"? Co to jest SAD? Jak Duńczycy radzą sobie z vinterdepression?

Podsumowując, "Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie" to niezwykle ciekawa, napisana z wyczuciem i smakiem, subtelnością, a często także z humorem relacja z pobytu w kraju słynącym z klocków Lego, śledzi i wyśmienitych bułek, zapewniającym szczęście, pozwalającym cieszyć się chwilą i małymi elementami życia codziennego, oferującym wiele udogodnień ułatwiających życie obywatelom; w kraju, w którym ludzie przestrzegają regulaminów, obdarzają się zaufaniem, pomagają sobie nawzajem, a przede wszystkim skupiają się na czasie spędzonym z rodziną, która jest dla nich największą wartością i sensem ich życia. Zdecydowanie zachęcam do lektury owej publikacji. To idealna książka dla osób zarówno pragnących uzyskać więcej informacji na temat tegoż kraju, jak i również tych, którzy zamierzają w przyszłości odwiedzić Danię, a być może nawet tam zamieszkać. Gorąco polecam.


Cytaty:

" - Kiedy zapytasz Duńczyka, jak się czuje albo jakie zachowania uważa za normalne,
odpowiedzi bywają bardzo różne.
W Danii niewiele jest rzeczy, które wzbudzają zdziwienie."


" - W Danii ufa się nie tylko rodzinie i przyjaciołom, ale też osobom,
które spotykamy na ulicy - co ma duży wpływ zarówno na nasze życie,
jak i poziom zadowolenia."


"(...) - Hygge jest wtedy, kiedy zostajesz w domu i odpoczywasz przy świecach."


"(...) - Obecność pięknych przedmiotów poprawia nastrój.
Jeśli otoczenie jest ładne, przekłada się to na uczucie błogości i bezpieczeństwa.
Oraz poczucie szczęścia."


"(...) (W życiu kieruję się prostą zasadą: po co myśleć racjonalnie,
skoro odrobina dramatyzmu pomaga wszystko uatrakcyjnić?)."


"(...) Trudno jest być szczęśliwym, kiedy człowiek martwi się o swoją przyszłość.
Ale Duńczyk wie, że nawet jeśli straci pracę, to nie wyląduje na ulicy.
Państwo się nim zaopiekuje.
Dzięki temu jest wydajniejszy, mniej zestresowany
i bardzie zadowolony ze swojej pracy."


"(...) W Danii bardzo ważne jest znalezienie kompromisu między pracą 
a życiem osobistym, i chyba całkiem nieźle się to sprawdza."


"(...) Zawsze wychodziłam z założenia, że życie w ciągłym pośpiechu wiąże się 
z niepotrzebnym stresem, którego z łatwością można uniknąć.
Odrobina planowania wystarczy, żeby wszędzie dotrzeć na czas
- bez nerwów i ze spokojem typowym dla mistrza zen 
(a przynajmniej tak wygląda to w teorii)."


"(...) Wychodzi zatem na to, że duński przepis na szczęście wygląda następująco:
jeśli nie jest ci dobrze z osobą, u której boku budzisz się co dzień - zmień to
- jeśli pragniesz czegoś (lub kogoś) innego, wybór należy do ciebie."


" - No dobrze, może i nie jesteśmy najzdrowszym narodem świata - przyznaje Wiking
- ale każdy decyduje za siebie. To kwestia wyboru. -
- Próbuje mnie przekonać, że przeciętny Duńczyk faktycznie lubi sobie chlapnąć 
i kopci jak lokomotywa, ale robi to, co lubi, więc wszystko jest w porządku.
- Nikt cię nie skrytykuje za to, co robisz, więc decyzja należy do ciebie, rozumiesz?"


" - Co robisz? - (To nie jego wina, że zadaje to pytanie: w dzieciństwie nie miał telewizora. 
Nie nauczył się, że w małżeństwie bardziej na miejscu byłoby wykrzyknąć powitanie 
rodem z amerykańskiego sitcomu: "Kochanie, wróciłem! Jak ci minął dzień?")."


" - (...) Mamy w Danii takie powiedzenie:
nie ma złej pogody, tylko źle dobrany strój."


"Zastanawiam się, czy z duńską zimą nie jest trochę jak z porodem - 
- i jedno, i drugie jest na początku dość bolesne, 
ale kiedy posmakujesz ich niezwykłości,
ból przestanie mieć dla ciebie znaczenie. Oby."




Tytuł: „Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie"
Autor: Helen Russell
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Premiera: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 304
Moja ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję 
Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
 

15 komentarzy:

  1. Takie poznanie bliżej życia w Danii mogłoby być interesujące. Najbardziej w tej chwili interesuje mnie ta sekcja (zwłok?) zwierząt?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mało wiem o Danii i kulturze Duńczyków. Widać że ta książka może w dużym stopniu ją przybliżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, serdecznie polecam - lekka i przyjemna, a jednocześnie pełna ciekawostek i praktycznych informacji :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy się skusze. Książka tak średnio mnie zaciekawia :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pomyślałabym, żeby się za nią rozejrzeć, ale Twoja recenzja kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam awersję do poradników, ale takie książki jak ta cenię sobie bardzo :-).
    Świetnie opisałaś tę książkę i choć pewnie sama bym po nią sięgnęła (Dania bardzo mnie ciekawi, ale tak jak Ty żadnego Hygge nie czytałam), to Twoja recenzja sprawia, że chce ją dostać w swoje ręce jeszcze szybciej :-).
    Dzień Tańczącej Krowy? Aż sprawdziłabym w Google, ale nie chcę psuć sobie lektury ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo mi miło :)
      Przyjemnej lektury :)

      Usuń
  6. Bardzo, bardzo dobra, rzetelna i szczegółowa recenzja. Mnie akurat poradniki w ogóle nie interesują. trochę zaskakuje mnie ich popularność, ale widocznie tego typu książki cieszą się popularnością nie bez powodu. Kraje skandynawskie mają to do siebie, że dla nas Polaków wydają się wręcz nierzeczywiste... Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Bardzo chętnie sięgnę po książkę, bo mało wiem o tym kraju, a chętnie bym się więcej dowiedziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za miłe słowa :)
      Zatem życzę udanej lektury i czekam na Twe wrażenia :)

      Usuń
  7. Ciekawa recenzja, poszukam tej książki, może się nawet skuszę na jej kupno :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo wnikliwa recenzja... Książka jest jak najbardziej dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)