wtorek, 17 stycznia 2017

Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości (tom I) - T. Sivec




"(...) Tamtego dnia byłam przekonana, że nie mogę sobie pozwolić na żadne życiowe zakręty, 
a on bez dwóch zdań byłby jednym z nich. 
Jeśli zostalibyśmy razem, trzeźwi jak dzieci, mogłabym zatracić się w nim bez reszty 
i zapomnieć o wszystkim, do czego w życiu dążyłam. 
Cóż, łatwiej wymazać jakiś epizod z życiorysu i powiedzieć sobie, że popełniło się błąd. 
Tylko, że tak naprawdę nie uważałam, że pójście z nim do łóżka było błędem; 
chodzi mi raczej o to, jak to potraktowałam, i o wszystko, co zrobiłam następnego ranka."


"Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" jest pierwszym tomem trylogii Chocolate Lovers. Skusiłam się na tę serię z trzech konkretnych powodów. Pierwszym oczywiście były opisy na tylnych stronach okładek, które mnie zaintrygowały i sugerowały lekkie i przyjemne powieści. Drugim z kolei zdecydowanie były okładki - barwne, żywe, idealnie komponujące się z treścią, a w przypadku dwóch z nich - przyciągające również wzrok (choć nie ukrywam, że okładka pierwszego tomu jest moim zdaniem najsłabsza i kompletnie nie współgra z resztą). Natomiast trzecim motywem, który skłonił mnie do zabrania się za czytanie cyklu były bardzo przychylne i pozytywne opinie czytelników. Te wszystkie elementy sprawiły, że postanowiłam się zapoznać z ową serią, zaczynając jak to zwykle bywa od pierwszego tomu. Jakie zatem wrażenie wywarła na mnie książka będąca początkiem trylogii? Zapraszam na moją opinię :)


Tara Sivec - amerykańska pisarka, żona, matka. Mieszka w Ohio z mężem i dwójką dzieci. Po kilkunastu latach pracy jako broker chwyciła za pióro z postanowieniem napisania pierwszej powieści. Jest autorką kilku światowych bestsellerów, między innymi serii Chocolate Lovers, której pierwszy tom "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" zyskał uznanie czytelników i zdobył wiele nagród literackich. (źródło: okładka książki "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości")

Claire Morgan - dwudziestoletnia kobieta, studentka drugiego roku zarządzania i marketingu pewnego dnia wybiera się z przyjaciółką Liz na domową imprezę, na której dominuje alkohol. Kobiety poznają wówczas dwóch przystojnych mężczyzn, z którymi nawiązują rozmowę. W którymś momencie Liz oraz jeden z chłopaków opuszczają towarzystwo. Claire zostaje sama z nieznajomym, z którym bardzo miło i przyjemnie spędza czas. Okazuje się, że mają podobne zainteresowania, lubią te same filmy i łączy ich niebywałe poczucie humoru. Od początku między nimi iskrzy. Przenoszą się do jednego z wolnych pokoi w domu, gdzie dochodzi między nimi do zbliżenia i miłosnych uniesień. Nad ranem, nieco przestraszona i zagubiona Claire porzuca jeszcze śpiącego mężczyznę i zwyczajnie ucieka. Po jakimś czasie od pamiętnej imprezy kobieta uświadamia sobie, że jest w ciąży. Wraz z przyjaciółką postanawiają odnaleźć chłopaka z imprezy, aby poinformować go o tym, iż będzie ojcem. Jednak poszukiwania nie przynoszą rezultatów. Claire bierze urlop dziekański i wraca do domu rodzinnego, do ojca. Podejmuje tam też pracę jako kelnerka w miejscowym barze. Na świat przychodzi jej syn - Gavin, który staje się jej największą miłością i największym szczęściem. Po czterech latach, Claire i Liz decydują się otworzyć sklep, który byłby podzielony na dwie części: tą, w której asortyment stanowiłyby gadżety erotyczne i tą, w której Claire serwowałaby własnoręcznie przez siebie robione słodkości. Pewnego dnia w barze Fosterów, w którym nadal jeszcze pracuje Claire, pojawia się dwóch mężczyzn, a wśród nich Claire rozpoznaje tego, z którym kilka lat temu na imprezie straciła dziewictwo... 

Cała historia przedstawiona jest zarówno z perspektywy Claire, jak i Cartera. Uważam to za słuszny pomysł i udany zabieg, bowiem bardzo dokładnie poznajemy uczucia, myśli, problemy i refleksje głównych bohaterów. Claire po nocy spędzonej z nieznajomym miała ogromne wyrzuty sumienia. Z jednej strony postrzegała ten incydent jako coś nieodpowiedzialnego i infantylnego, ale z drugiej strony nie potrafiła nazwać tego błędem, ponieważ mężczyzna jej się bardzo spodobał, a ponadto było jej z nim naprawdę dobrze i błogo. Owszem, nie była dumna z tego, że była wówczas pod wpływem alkoholu, a także, że utraciła "coś" cennego z ledwo poznanym mężczyzną. Poza tym była przekonana, że pewnie już nigdy się z nim nie spotka i zapewne ona była dla niego tylko jednorazową przygodą (zresztą jedną z wielu). Jednak okazało się, że ta jedna noc zmieni jej całe dotychczasowe życie, że będzie musiała ponieść konsekwencje swojego czynu (tak sama to nazywała). Próbowała go odnaleźć, ale bez skutku. Wtedy poczuła się samotna, choć mogła liczyć na pomoc ojca oraz przyjaciółki. Jej matka bowiem opuściła rodzinę, gdy Claire miała zaledwie dwanaście lat. Rozwiodła się z mężem i wyprowadziła do większego miasta, chciała zaznać wolności i niezależności, córkę traktowała bardziej jako przyjaciółkę niż jako swoje dziecko, które zasługuje na miłość i uwagę. Claire miała jednak oparcie w ojcu, który bardzo jej pomógł przy opiece nad jej synkiem, ale także finansowo. Gavin był niezwykle bystrym, wyrozumiałym i ciekawym świata chłopcem. Brakowało mu ojca, do którego był niebywale podobny, odziedziczył po nim przede wszystkim piękne oczy. Gdy pewnego dnia, po wielu latach od pamiętnej nocy, Claire dostrzega mężczyznę (ojca ich dziecka) jest jednocześnie zaszokowana, przerażona, ale poniekąd szczęśliwa. Przez cały czas o nim myślała, długo go szukała, nie związała się z żadnym innym mężczyzną, mając gdzieś w głębi serca nadzieję, że być może kiedyś go odnajdzie. Carter również żył ową nadzieją. Nie pamiętał dokładnie twarzy kobiety, z którą kilka lat temu spędził upojną noc. Aczkolwiek zapamiętał jej wyjątkowy czekoladowy zapach, którego śladu długo poszukiwał. Niestety i jemu nie udało się odnaleźć kobiety, która tamtej nocy zawróciła mu w głowie. Utracił jakąkolwiek nadzieję, zrezygnował z poszukiwań i niedługo potem związał się z inną kobietą, ale nie potrafił obdarzyć jej głębokim uczuciem, bowiem nieustannie myślał o innej. Jego związek się rozpadł, jego partnerka nie należała do najwierniejszych kobiet. Potem całkowicie poświęcił się pracy, a wolny czas spędzał z przyjacielem Drew w barach i pubach. Nie sądził jednak, że wizyta w jednym z nich zmieni jego życie na zawsze...

Czy Carter rozpozna Claire? Czy kobieta wyjawi mu prawdę, iż ten jest ojcem Gavina? W jakiej atmosferze przebiegnie ich pierwsze spotkanie? Czy dadzą sobie szansę? Co połączy tych dwoje? Jak potoczą się ich dalsze losy? 

Nie ukrywam, że polubiłam wszystkich bohaterów ukazanych w powieści, choć przyznaję też, że momentami przeszkadzało mi ich zbyt niedojrzałe i nierozsądne zachowanie. Oczywiście, nie zamierzam osądzać ich postępowania, ale też takowych nie pochwalam. Nie zdradzę niestety, co dokładnie mam na myśli (nie chodzi tylko o tą jedną jedyną noc), bowiem nie chcę odbierać Wam przyjemności z lektury tejże publikacji. Claire to wbrew pozorom osoba pogodna, silna i nieustająco wypowiadająca się niestosownie w najmniej odpowiednich momentach, co zdecydowanie wywołuje uśmiech na twarzy (bywało też tak, że płakałam ze śmiechu). Po prostu kobieta ma niesamowitego pecha. Ale najzabawniejszą postacią książki jest Gavin - czterolatek, którego pewne słowa czy powiedzenia zwalały mnie z nóg. To bardzo spostrzegawczy, dowcipny młody człowiek, któremu poniekąd dawano za dużo swobody (głównie w wypowiadaniu pewnych słów), a także pozwalano na zbyt wiele zachowań (czasem to bawiło, innym razem zaskakiwało). 

Fabuła powieści jest prosta, banalna i przewidywalna, a jedynym zaskoczeniem były - bynajmniej dla mnie - dialogi i teksty wypowiadane przez wszystkich bohaterów. Miałam wrażenie, że mam do czynienia z jakąś komedią romantyczną. Faktem jest, że nie odnotowałam żadnych momentów znudzenia, nie odczułam znużenia i ani razu nie pomyślałam, aby odłożyć książkę na półkę. Pomimo, iż dosłownie można było spodziewać się tego, co stanie się dalej, to jednak z przyjemnością oddawałam się lekturze. Ponadto niezwykle szybko i lekko się ją czyta, przede wszystkim ze względu na mnogość barwnych i prześmiesznych dialogów. W drugiej połowie książki pojawia się kilka scen intymnych, niewątpliwie ukazanych w subtelny, smaczny, wysublimowany sposób. Natomiast wcześniej otrzymamy kilka informacji na temat pewnych gadżetów erotycznych, krótką instrukcję ich obsługi oraz opis doznanych wrażeń i przeżyć z nimi związanych.

Muszę także wspomnieć o początku powieści, który mnie zaszokował i ogromnie zaskoczył. Kompletnie się nie spodziewałam takiego wstępu. Główna bohaterka bowiem w sposób szczery do bólu, bezpośredni, chwilami brutalny i bezwzględny wypowiada się na temat okresu ciąży, macierzyństwa i bycia matką. Wiele omówionych kwestii i forma przedstawienia poszczególnych etapów wzbudziły we mnie negatywne emocje. Nie znaczy to, że nie miała ona poniekąd racji, aczkolwiek z wieloma kwestiami zwyczajnie się nie zgadzam. Pomyślałam nawet, że jeśli z tymi pierwszymi stronami zapoznają się kobiety - jeszcze nie będące matkami - to możliwe, że niektóre z nich zrażą się zarówno do ciąży, jak i samego macierzyństwa. Takie jest moje zdanie. Sama jestem matką i nigdy nie ubrałabym w takie słowa - czasem wręcz odpychające i okropne - tych okresów i ważnych momentów w życiu. 

Powieść napisana jest łatwym, zrozumiałym, prostym, niewybrednym, wręcz chwilami trywialnym językiem. Zdarza się nawet (wprawdzie nie często) wulgarne słownictwo. Nie ukrywam, że pod koniec książki zaczął mi troszkę zawadzać ten zbyt swobodny i lekki styl. Zastosowana została narracja pierwszoosobowa, a cała opowieść - jak wcześniej wspomniałam - ukazana jest naprzemiennie z perspektywy głównych bohaterów.

Podsumowując, "Pokusy i łakocie. Niegrzeczna rzecz o miłości" to bez wątpienia lekka, pogodna i przyjemna (pomijając początek) powieść. Stanowi połączenie ogromnej dawki humoru z domieszką seksu i  szczyptą słodyczy. Zapewnia doskonałą rozrywkę, wspaniałą zabawę, dostarcza pozytywnej energii, wielokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy, wzbudza skrajne emocje, poniekąd skłania do pewnych przemyśleń, zawiera istotny przekaz (alkohol i seks to kiepskie połączenie) oraz uświadamia, jak bardzo jedna chwila, jedno spotkanie, jedno zdarzenie mogą wywrócić całe życie do góry nogami. Książka ta to idealny przerywnik pomiędzy ciężkimi, trudnymi i wymagającymi lekturami. Polecam przede wszystkim kobietom. Zachęcam do lektury.


Cytaty:


"(...) Życie to cyniczna dziwka. 
Byłam wystarczająco zorientowana, żeby zdawać sobie sprawę z tego, 
że nie poradzę sobie sama, ale z drugiej strony jak najdłużej chciałam oszczędzić tacie niewygód 
wynikających z mojej życiowej pomyłki. 
Inna kobieta na widok dwóch pasków na teście pewnie od razu zadzwoniłaby do matki, 
żeby się wypłakać i prosić o pomoc, ale chwilowo jakoś nie byłam w nastroju, 
żeby usłyszeć od niej coś w rodzaju: "Nie ucz matki, że od razu Rzym zbudowano nad rozlanym mlekiem". 
To oznaczało, że problemem powinnam zająć się ja oraz człowiek, 
który się do niego przyczynił. 
Niestety, nie miałam zielonego pojęcia, kim był facet, z którym spędziłam noc."


"(...) Chciałem się przekonać, czy jest prawdziwa, czy po prostu wyobraziłem sobie chodzący ideał. 
Ponownie sięgnąłem po poduszkę i wtuliłem w nią twarz, wdychając zapach czekolady 
i uśmiechając się do siebie. Może nie pamiętam wszystkiego, ale jej zapach - bez wątpienia. 
Była jak gorąca czekolada w mroźny, zimowy dzień; 
jak czekoladowe ciasto pieczone w deszczowy wieczór."


"W przyszłym tygodniu wystawiam dom na sprzedaż. Trochę się tego obawiam. 
W tym domu nauczyłam  się być matką. Nauczyłam się, jak kochać innego człowieka ponad siebie. 
Ale przyszedł czas, żeby się pożegnać i zmierzyć z innymi, jeszcze większymi wyzwaniami."






Tytuł: "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" (tom I)
Autor: Tara Sivec
Wydawnictwo: Septem
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka 
Ilość stron: 376


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej HELION.


6 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczna, lekka, zabawna, ale także pouczająca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jakiś leniwy dzień to z pewnością lektura idealna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię, gdy historia jest opowiadana z różnych perspektyw. To sprawia, że historia jest bardziej pełna i wielowymiarowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To nie jest historia, którą chciałabym koniecznie przeczytać, chociaż - tak dla rozluźnienia - mogłabym się skusić. Ta przewidywalność, o której wspominasz... trudno przy takim zatrzęsieniu miłosnych historii podać czytelnikowi coś świeżego, ale czy ważne? Chyba ważniejsze są tu emocje, po prostu :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już gdzieś ci pisałam, łakocie, to ja bym zjadła xd jak narazie niestety nie mam czasu na kolejne książki, wiesz o tym dobrze :( doba za krótka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już gdzieś ci pisałam, łakocie, to ja bym zjadła xd jak narazie niestety nie mam czasu na kolejne książki, wiesz o tym dobrze :( doba za krótka :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)