Strony

wtorek, 4 września 2018

"Pejzaż nocnych rozmów" - Wanda Majer-Pietraszak




"(...) Bo bliskość nie musi wynikać z urodzenia. To może być decyzja, 
że chcą tego - potrzebują - obie strony, które mają sobie coś do przekazania."


Co prawda, książki Wandy Majer-Pietraszak zdobią półki mojej biblioteczki, ale to "Pejzaż nocnych rozmów" jest moim pierwszym spotkaniem z piórem autorki. Nie mogłam przejść obojętnie obok niezwykle nastrojowej, nieco sensualnej i melancholijnej, a nade wszystko tajemniczej okładki najnowszego utworu pisarki. Musiałam się przekonać co też enigmatycznego kryje się za tą oprawą. I cóż, o ile ciekawość zaspokoiłam, o tyle usatysfakcjonowana z lektury nie jestem. Dlaczego? Odpowiedź w dalszej części tekstu.
 
Danuta jest aktorką w miejscowym teatrze, który w pewnym sensie stanowi jej drugi dom. Grono zaprzyjaźnionych ludzi oraz ciepła i rodzinna atmosfera sprawiają, że kobieta uwielbia to miejsce, uwielbia tam bywać i stawać na scenie, a w każdą rolę wkłada całe serce, bardzo się przy tym angażując. Danka jest też dziennikarką prowadzącą własną audycję radiową Nocne largo, w trakcie której prowadzi rozmowy ze słuchaczami. Ów program cieszy się uznaniem i jest bardzo lubiany. Można rzec, że praca jest dla kobiety całym życiem. Odkąd rozwiodła się z niewiernym mężem, nie potrafi już ułożyć sobie życia z innym mężczyzną, nawet się na tym nie skupia. Pewnego dnia w progu jej mieszkania staje jej przyrodnia siostra, z którą nie darzyły się nigdy sympatią. Ta prosi Dankę, aby przez jakiś czas zaopiekowała się jej czteroletnią córką, albowiem ona musi wyjechać do Dubaju z zespołem tanecznym. Danuta postanawia zająć się małą, nieświadoma tego, jak bardzo owa decyzja odmieni jej życie...

Nie ukrywam, że moje wrażenia po zaznajomieniu się z ową niewiele ponad trzystustronicową powieścią są bardzo ambiwalentne. Spędziłam z tą książką niemal tydzień, niejednokrotnie zastanawiając się, czy zwyczajnie nie odłożyć jej na półkę i już nie wracać do lektury, przynajmniej w najbliższym czasie. Bowiem przez kilkadziesiąt pierwszych stron ukazana historia jest dość monotonna, jednostajna, o zabarwieniu nostalgicznym, a chwilami przygnębiającym. Ponadto upatrzyłam sporo aż nadto szczegółowych opisów (np. codziennych czynności), co w moim odczuciu jest zbędne i nic konkretnego nie wnosi do istoty treści. I co ważne, nie czułam owej opowieści, zabrakło mi intensywności emocji, a momentami nachodziła mnie myśl, iż fabuła jest przeciągana, gdzieniegdzie niepotrzebnie urozmaicana pewnymi akcentami, które moim zdaniem powiewały nierealnością. Dlaczego więc nie przerwałam lektury i ją kontynuowałam?

Coś jednak nie pozwalało mi tego uczynić, coś mnie przy niej trzymało. Może to ciepło, którym z pewnością jest otulona, może fragmenty nocnych rozmów i życiowe rozterki słuchaczy radiowych, a może po prostu niebywale znaczące zagadnienia ujęte w powieści i niewątpliwie wymagające uwagi. Zdrada, radzenie sobie z rozpadem małżeństwa, samotność, porzucenie dziecka, uzależnienie i kariera ponad wartości rodzinne, przeznaczenie, pasja, empatia, opieka nad osobami starszymi, przejmowanie się losem zwierząt i zapewnienie im lepszego bytu, próba uprowadzenia, przekonanie, że pieniędzmi zatrzeć można przeszłość, choroby oraz śmierć - owe tematy zostały poruszone w woluminie Wandy Majer-Pietraszak. Owszem, jest ich wiele jak na niezbyt obszerną publikację, ale pokazano je w sposób esencjonalny i wystarczająco uwydatniony, aby podkreślić ich wagę i skłonić do refleksji.

"Pejzaż nocnych rozmów" z pewnością jest kontemplacyjny, ale zanadto przewidywalny, mało frapujący i od czasu do czasu niestety nierzeczywisty. Nie zaskoczył mnie, nie ujął ani swym obrazem fabularnym, ani stylem. Natomiast w pewnym sensie skradł moje serce za sprawą mądrości i wrażliwości czteroletniej bohaterki, a także dzięki szczypcie oryginalności przejawiającej się w postaci zwykłych, ale cennych nocnych rozmów w czasie audycji Nocne largo, którą owiano klimatycznymi utworami muzycznymi.

Krótko mówiąc, "Pejzaż nocnych rozmów" to ciepła, z pozytywnym wydźwiękiem, aczkolwiek pozbawiona porywu, zaangażowania i głębszego przekazu powieść, której ani szczególnie nie polecam, ani też specjalnie nie odradzam. Wybór pozostawiam Wam.  
 
 
"Mam swoją teorię tylko na własny użytek. Wiem, że mieszka we mnie śpiące, wielkie, 
wypełniające mnie, tajemne zwierzę szczęścia. Budzi się przelotnie, na chwilę, rzadko na dłużej."
 

Tytuł: "Pejzaż nocnych rozmów"
Autor: Wanda Majer-Pietraszak
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2018
Ilość stron: 320
Oprawa: miękka
Kategoria: literatura obyczajowa
 
 

4 komentarze:

  1. Na ten moment, raczej nie mam ochoty czytać tej książki. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja na razie się nie skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez jak na ten moment się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się że pożyczę tę książkę na długie jesienne wieczory.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.