Strony

niedziela, 6 sierpnia 2017

Przedpremierowo: "Nić Ariadny" - Lidia Tasarz [recenzja patronacka]




"(...) Co się dzieje? O co tu do cholery chodzi?
Zdążyłam już zauważyć, że za oknem był jasny, słoneczny dzień, ale nie miałam pojęcia, 
która jest godzina ani jaki mamy dzień. 
I w tym momencie dotarło do mnie, że tak naprawdę nic nie wiedziałam. Dosłownie NIC.
(...) Nic. Biała plama w pamięci. 
Tak, jedyne, co docierało do mej świadomości, to tylko ta biała plama w mojej głowie."


Zamknij oczy. Oddychaj spokojnie. Wyobraź sobie, że pewnego dnia budzisz się w nieznanym ci pomieszczeniu. Spoglądasz dookoła, widzisz białe ściany, błękitne niebo za oknem. Leżysz na obcym tobie łóżku, podpięta/-y do wydającej jednostajne dźwięki aparatury, kroplówek wypełnionych przezroczystym wolno spływającym płynem. Nic cię nie boli. Czujesz się w miarę dobrze. Ale doskwiera ci to uczucie niepewności i niewiedzy. Kim jesteś? Jak się nazywasz? Gdzie mieszkasz? Gdzie jesteś i dlaczego akurat w tym miejscu? Co się wydarzyło? Dlaczego kompletnie nic nie pamiętasz, nawet swej twarzy? Czy ludzie, którzy pojawiają się w pokoju są tymi, za których się podają? Czy można im ufać? Kto jest dla ciebie wrogiem, a kto przyjacielem? O co w tym wszystkim chodzi? Czy odzyskasz swoje życie? 

"Nić Ariadny" Lidii Tasarz intrygowała mnie od momentu, kiedy otrzymałam jej zarys fabularny. Już po zaznajomieniu się z nim, wiedziałam, że koniecznie muszę poznać historię kobiety, która utraciła pamięć, tym samym swą tożsamość. Nie ukrywam, że od tamtego dnia nieustannie przewijała się w mych myślach ta powieść, mimo że nawet jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać. Intuicyjnie czułam, że moje spotkanie z ową książką i jednocześnie pierwsze z piórem autorki będzie udane. Z ogromną niecierpliwością zatem wyczekiwałam dnia, kiedy będę mogła poddać się jej lekturze i zaspokoić swoją ciekawość. I kiedy już ta chwila nastała, otworzyłam pierwszą stronę i dosłownie przepadłam. Zapraszam na recenzję.

Lidia Tasarz urodziła się (9 listopada 1957 roku) i wychowała w Kruszwicy, niemal u podnóża Mysiej Wieży. Obecnie jednak mieszka w malowniczym domku w środku lasu, w niewielkiej wsi w okolicach Golubia-Dobrzynia. Mama, żona, a nawet babcia – współwłaścicielka trzech psów i kota. Uwielbia dobrą, aromatyczną kawę (koniecznie z mlekiem), kokosowe słodkości, dobrą literaturę i muzykę. Pasjonatka nowinek technicznych, która niemal od zawsze pisała „do szuflady” – kiedyś tej w biurku, a ostatnio – tej wirtualnej. "Nić Ariadny" jest jej debiutancką powieścią. (źródło: www.psychoskok.pl)

W Gdańsku, w jednym ze szpitalnych pokoi budzi się pacjentka. Wita ją sympatyczna pielęgniarka, zwracając się do niej po imieniu. Ale jego brzmienie - Monika - wydaje się wybudzonej kobiecie zupełnie obce i całkowicie do niej niepasujące. Zdezorientowana Monika nie wie, co się dzieje, skąd się tu wzięła, czy nadane jej imię jest prawdziwe, jaki jest dzień tygodnia. Próbuje sobie cokolwiek przypomnieć, ale bez rezultatu. Dręczą ją jedynie senne koszmary, ukazujące przerażające obrazy. Czy to tylko sny, czy może przebłyski pamięci? Od lekarza dowiaduje się, że cierpi na amnezję pourazową. Pewnego dnia zjawia się u niej komisarz Konrad Marczak prowadzący sprawę mającą na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, do jakiego doszło w parku. Okazuje się, że kobieta spadła ze skarpy. Pytanie, czy to był nieszczęśliwy wypadek czy może próba zabójstwa? Kobieta nie jest w stanie przywołać tamtego dnia w pamięci. Policjant informuje ją, że znaleziono portfel i dokumenty na dane Monika Palmer oraz telefon, którego pamięć została całkowicie wyczyszczona. Nikt jej nie poszukuje, nie zgłosił zaginięcia, nie telefonował na jej komórkę. Śledczy nie znaleźli nikogo z jej bliskich, znajomych czy przyjaciół. Nikt jej nie zna, nie pamięta, nie kojarzy. Wygląda to tak, jakby pojawiła się znikąd. Kobieta otrzymuje wypis ze szpitala, a następnie przyjmuje pomoc Konrada w odwiezieniu do jej mieszkania. Tam dostrzega kotka, który ją rozpoznaje. W jej oczach wzbierają łzy, które odnajdują ujście po wyjściu policjanta. Monika spokojnie zwiedza każdy kąt mieszkania, przygląda się każdej rzeczy. Nagle dociera do tajemniczego pokoju, którego wyposażenie nie tyle ją szokuje, co wydaje się jej znajome, wzbudzając przy tym pewne instynkty...

"Nić Ariadny" to jedna z niewielu książek, w przypadku której niewskazane jest rozpisywanie się i przesadne roztkliwianie się, albowiem przypadkiem można by uszczknąć jakiś szczególik, który naprowadziłby potencjalnego czytelnika na trop wątku. Ja oczywiście nie zamierzam aż nadto zdradzać, aby nie pozbawiać Was przyjemności z lektury. Dlatego też zmuszona jestem operować ogólnikami. Powieść wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony, opanowała bez reszty nie tylko mój umysł, ale również ciało. Krótko mówiąc, historia mną zawładnęła do tego stopnia, że przegapiłam porę obiadową, straciłam poczucie czasu. Nie tyle nie chciałam się od niej odrywać, co nie mogłam. A kiedy już musiałam, to nieustannie o niej rozmyślałam. Nie potrafiłam wymazać jej z głowy. Osadziła się w moich myślach i zapewne nieprędko się stamtąd wydostanie. To powieść, która angażuje, fascynuje, wyzwala napięcie utrzymujące się aż do ostatniej kartki, porywa, a nawet hipnotyzuje. Przejęła nade mną władzę i przyznaję, że niesamowicie mi to odpowiadało. Już początek przywołuje mnóstwo pytań, a z każdym kolejnym podrozdziałem nasuwa się ich coraz więcej i więcej. Stopniowo ujawniane są poszczególne fakty, które wcale nie ułatwiają rozwiązania zagadkowości fabuły. Wręcz wszystko wydaje się coraz bardziej skomplikowane. Akcja początkowo toczy się powoli, ale z czasem nabiera tempa. Nie wiadomo, kto ma rację, komu ufać, komu tak naprawdę wierzyć, kto jest kim, co jest prawdą, a co fikcją. Miałam mętlik w głowie, niby coś podejrzewałam, potem byłam niemal pewna swych spostrzeżeń i przekonań, a następnie okazywało się, że owszem byłam blisko, ale niezupełnie. Jednego sekretu nie udało mi się rozwikłać. Pragnę nadmienić, że czytając tę powieść bez przerwy odnosiłam niezwykłe wrażenie, jakbym nie tyle oglądała film, co autentycznie w nim uczestniczyła i tym samym odgrywała istotną rolę. Cudowne przeżycie i nadzwyczajne doświadczenie!

Na uwagę zasługują również bohaterowie, jakże wyraziści i prawdziwi. Historię poznajemy z perspektywy kobiety poszukującej swej prawdziwej tożsamości, przy zastosowaniu narracji pierwszoosobowej. Jej ciągła szamotanina emocjonalna, zawiły labirynt myślowy, nieokiełznane i niedające się opanować instynkty zachowawcze, wyuczone mechanizmy i niespodziewane reakcje sprawiały, że bardzo mocno wczułam się w jej rolę, a chwilami wydawało mi się, że jestem nią. Poszukiwałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, przeszukiwałam dokumenty, śledziłam ruchy i poczynania napotkanych osób, tropiłam, węszyłam, analizowałam mimikę twarzy każdego człowieka, chłonęłam każde wypowiedziane słowo doszukując się w nim ukrytej wskazówki, dopatrywałam się ważnych elementów mogących pomóc w ujawnieniu prawdy o sobie, ze skrupulatnością zaglądałam w każdy zakamarek mieszkania, wytężałam wzrok w celu dostrzeżenia tych... No właśnie, kogo? Nie powiem. Przez zaledwie sto osiemdziesiąt minut żyłam życiem zagubionej, podejrzliwej, ostrożnej i przerażonej, a jednocześnie odważnej i pewnej siebie kobiety. Jest coś jeszcze. W pewnym momencie opowieści głos zabiera druga osoba. Kim jest? I jaką pełni funkcję w całej historii? 

Pewnie co poniektórych zaskoczę, ale muszę niestety wspomnieć o mankamentach "Nić Ariadny", a kilka ich jest. Ujawniają się one zarówno w trakcie lektury, jak i tuż po niej, a nawet kilkanaście godzin po odłożeniu jej na półkę. Oczywiście to tylko moje odczucia. Pierwszą wadą jest niemożność pogodzenia się z tym, że to koniec owej historii. Nie potrafię przejść do porządku dziennego po jej ukończeniu. Po drugie, niezwykle trudnym przeżyciem dla mnie było (zresztą nadal jest) rozstanie z bohaterami, tym bardziej, że pomiędzy nimi a mną wytworzyła się silna więź i zawiązała się ogromna nić sympatii. Po trzecie, szalenie brakuje mi emocji, które towarzyszyły mi w ciągu całych trzech godzin chłonięcia tejże prozy. Wreszcie po ostatnie, owa powieść, przynajmniej dla mnie, jest za krótka. Zdecydowanie. Cierpię. A przyczynami mej dolegliwości są niewątpliwie pustka, tęsknota, niedosyt, smutek. Chcę znów przeżywać, smakować, odczuwać ekscytację, niepokój, lęk i tę wszechogarniającą niepewność oraz mętność, a poniekąd i ponurość. Chcę więcej, bardziej, mocniej. Chcę, po prostu.

Podsumowując, "Nić Ariadny" to elektryzująca, frapująca, emocjonująca, refleksyjna, zaprzątająca myśli, wciągająca, zaskakująca, trzymająca w napięciu do ostatniej postawionej kropki powieść sensacyjna z  nutką romantyzmu i aspektami psychologicznymi. To historia o poszukiwaniu własnego "ja", odkrywaniu swej tożsamości oraz bolesnej przeszłości, o miłości, przywracaniu sentymentalnych wspomnień, walce ze złem i bezustannie jawiącym się niebezpieczeństwem. Oryginalna, przejmująca i pełna nagłych zwrotów akcji fabuła wyzwalająca gonitwę myśli, lekki styl, przekonujące i intrygujące postacie, dodająca pieprzyku i stanowiąca niespodziewane urozmaicenie dwutorowa narracja, świadczą o udanym debiucie literackim autorki. Jestem zachwycona! Z utęsknieniem będę wypatrywać kolejnej powieści Lidii Tasarz, mając cichą nadzieję, że takowa się pojawi. Liczę na to. Tymczasem polecam "Nić Ariadny". Naprawdę warto. Tylko ostrzegam, zaczniesz i przepadniesz. Dasz się porwać? :)


 Cytaty:

"(...) Co oni z tą Moniką? Czy tak właśnie mam na imię?
A jeśli tak, to dlaczego tak bardzo mi to imię nie pasuje?
Jest mi tak bardzo obce? Jakby nie było moje.
Nie czułam się Moniką. Nie wiem, kim się czułam, ale na pewno nie Moniką."


"(...) Muszę bardziej zaufać swoim instynktom, bo to one - póki co - prowadzą mnie
w moim nowym - starym świecie."


"(...) Przestraszyłam się. Nikt nie lubi dowiadywać się o sobie takich rzeczy,
zwłaszcza, jeśli niczego nie pamięta. To był po prostu szok.
A ucieczka to mechanizm obronny.
Skoro jednak naprawdę chcę się dowiedzieć kim jestem, nie mogę tak po prostu uciekać.
Jeśli chce sobie wszystko przypomnieć, muszę zmierzyć się z tym, co mnie czeka. 
Nieważne, jak bardzo złe to będzie - nie ucieknę przed tym, 
bo prędzej czy później, przypomnę sobie kim jestem.
A wolałabym, żeby to nastąpiło prędzej. Uciekając, oddalam się od poznania prawdy." 


"(...) Chociaż w tej chwili nic nie pamiętam, to przecież na pewno,
gdzieś w czeluściach mojej podświadomości, drzemią wspomnienia.
Może, kiedy śpię one właśnie budzą się i dają o sobie znać?
Jednak, żeby wróciły do mnie świadomie potrzebują jakiegoś impulsu,
którego w tej chwili nie potrafię znaleźć. A sny?
Prawdopodobnie mogą też być tylko echem tego, co się wokół mnie dzieje,
a czego nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć,
co budzi mój niepokój i od jakiegoś czasu bez przerwy zaprząta moją głowę."


"(...) Chcę wreszcie zacząć żyć normalnym życiem.
Jakiekolwiek ono do tej pory było, chcę, żeby wreszcie wróciło do mnie.
Mam dość tkwienia w tym zawieszeniu.
Wolę poznać prawdę, choćby najgorszą, 
byleby nie musieć się już zastanawiać, kim naprawdę jestem.


Tytuł: "NićAriadny"
Autor: Lidia Tasarz
Wydawnictwo: Psychoskok
Data premiery: 11.08.2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 276
Kategoria: thriller/sensacja
Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

Moja ocena: 8/10



Książka bierze udział w wyzwaniu:

20 komentarzy:

  1. Brzmi to naprawdę intrygująco!
    Uwielbiam wątki związane z utratą pamięci i odkrywaniem siebie na nowo, więc myślę, że ta książka może mi się spodobać. :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Moja Lady Jane”

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję patronatu! A sama książka zapowiada się dość ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję patronatu! Utrata pamięci to coś co zawsze mnie intryguje w książkach, więc ta lektura wydaje się być interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję patronatu! :)
    Myślę, że się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaniki pamięci! Nie przesadzę, jeśli powiem, że uwielbiam ten motyw! Zapisuję na listę koniecznie. Świetną książkę otoczyłaś patronatem :)

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Serdecznie polecam i czekam na Twe wrażenia po lekturze :)

      Usuń
  6. Dziękujemy za recenzję, pozdrawiamy a zainteresowanym książką - życzymy przyjemnej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony motyw amnezji wydaje się być wykorzystany tyle razy w literaturze, że trudno w tym temacie o jakąś świeżość spojrzenia, ale z drugiej czytam Twoją opinię i aż bije z niej entuzjazm! Na pewno zwrócę na ten tytuł uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mile mnie zaskoczyła owa powieść! :) Polecam gorąco! :)

      Usuń
  8. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona przez książkę, spodobała mi się ta przygoda czytelnicza, niezdecydowanym polecam. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że mogłabym sięgnąć :) Chociaż nie przepadam za polskimi autorami, ale jakoś mam ochotę na tę pozycję. Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się zachęcona! Lubię takie powieści, więc pewnie przypadnie mi do gustu ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie spodziewałam się, że ta książka może być aż tak fascynująca. Z całą pewnością będę miała ją na uwadze. I oczywiście gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś dla mnie <3 Uwielbiam takie klimaty. Dla mnie pisarka zupełnie nieznana, tak samo jak i tytuł, no ale od czego są blogi, także dzięki za nowy tytuł do wyszukania;) Jak czytam i widzę Twój entuzjazm to aż się dziwię, że nie dałaś jeszcze wyższej oceny:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.