Strony

czwartek, 19 października 2017

"Jeśli tylko..." - Karolina Klimkiewicz [recenzja]




"- Mamy nasz skrawek nieba.
- Mamy. - (...) - Ale obiecaj, że to będzie tylko nasze niebo! - zażądałem.
- Leo - zaśmiała się, wypowiadając pieszczotliwie moje imię.
- Obiecaj! - ponowiłem prośbę.
- Dobrze, obiecuję, że nigdy nikomu nie oddam naszego nieba
i tylko z tobą będę się w nie wpatrywać."


Przepiękna, nastrojowa, przywołująca przyjemne wspomnienia, romantyczna, subtelna, a nade wszystko skupiająca uwagę okładka oraz niesamowicie tajemniczy, frapujący, a także zachęcający i budzący ciekawość opis fabularny sprawiły, że zapragnęłam sięgnąć po tę powieść. Zanim jednak się na nią zdecydowałam, kilka dni przyglądałam się tej książce, czytywałam opinie o niej, zresztą bardzo skrajne, niekiedy wręcz - łagodniej mówiąc - negatywne. Nie ukrywam, że te różne oceny jeszcze bardziej skłaniały mnie ku tej pozycji stanowiącej debiut literacki Karoliny Klimkiewicz. I pewnego dnia widząc ogłoszenie o poszukiwaniu recenzentów na BookParadise.pl, postanowiłam spróbować, i zostałam wybrana. Bardzo się ucieszyłam i czekałam z niecierpliwością na przesyłkę. Na początku tylko tę książkę przeglądałam, wpatrywałam się w tę niezwykłą oprawę, aż nadszedł czas, aby rozpocząć przygodę z piórem autorki. Przyznaję, że podeszłam do niej nieco z dystansem, aby uniknąć ewentualnego rozczarowania. Zupełnie nie byłam przygotowana na to, z czym dane mi było się zmierzyć. Nie spodziewałam się, że owa powieść okaże się istnym ładunkiem emocjonalnym i że nawet po kilku dniach od przewrócenia ostatniej strony ja nadal będę o niej myśleć, i co więcej, będę chcieć ponownie się jej oddać... 

Leo i Leila mieli po siedem lat, kiedy pierwszy raz spotkali się przypadkiem na nadmorskiej plaży. Od tamtej pory widywali się codziennie przez kilkanaście kolejnych lat. To było ich miejsce, ich plaża, ich skrawek nieba i ich księżyc. Prowadzili długie rozmowy, śmiali się, wspierali wzajemnie, miło spędzali ze sobą czas, choć zdarzało im się czasem pokłócić. Zawsze jednak byli dla siebie oparciem i ostoją. Któregoś dnia Leo otrzymał propozycję pracy w korporacji, co wiązało się z jego przeprowadzką. Przyjął ją, była dla niego szansą na samodzielne i stabilne życie. Co prawda, od firmy do plaży dzieliło go piętnaście kilometrów, ale niestety nie bywał już na niej zbyt często. To poniekąd rozluźniło jego relacje z Leilą, aczkolwiek nieprzerwanie o niej myślał. Pewnego wieczoru, w czasie swej imprezy urodzinowej, ujrzał piękną kobietę o imieniu Nina. Jedno spojrzenie na nią wystarczyło, aby poczuł, iż to ona zostanie niegdyś jego żoną. Rozmowa z nią tylko go w tym przekonaniu utwierdziła. Nocą postanowił udać się na plażę z nadzieją, że spotka tam Leilę. Była. Płacząc oznajmiła mu, że odchodzi...

Czasem zdarza się, że dana powieść stanowi tak ogromny pokład emocjonalny, że bardzo trudno jest nie tylko wyrazić, ale przede wszystkim ubrać w odpowiednie słowa uczucia towarzyszące zarówno w trakcie lektury, jak i tuż po niej. A historia ukazana w "Jeśli tylko...", zresztą piękna i urzekająca, jest właśnie tym przypadkiem, o którym niezwykle ciężko jest mówić. To jedna z tych książek, które się czuje i przeżywa, o których się myśli i pamięta. I jakkolwiek bym nie pisała, jakichkolwiek wyrażeń bym nie użyła, to i tak nie jestem w stanie przekazać tego, co zakotwiczyło się we mnie głęboko, co osadziło się na dnie serca i poniekąd duszy. I tego, co pozostawiło trwały ślad...

"Jeśli tylko..." to opowieść niejako magiczna, otoczona autentyczną i wyraziście odczuwalną aurą. Od początku wprowadza ona niepowtarzalny nastrój, pozwala wczuć się w niezwykły klimat. Owiana jest swego rodzaju urokiem. Wniknęłam i przepadłam, zapominając o rzeczywistości, kompletnie tracąc poczucie czasu. Moja wyobraźnia, podsycona pięknymi opisami, została pobudzona. Ciemne niebo urozmaicone mnóstwem błyszczących gwiazd, piękny księżyc odbijający się w morskiej wodzie połyskującej złotymi drobinkami, szum fal grających kojącą melodię. Lekki powiew wiatru muskający moje policzki, i nadający rytm, do którego tańczyły moje włosy, nieustannie zmieniając kierunek. Delikatny i drobnoziarnisty piasek otulający moje stopy. Wspaniały obraz i cudowne uczucie rodzące piękne wspomnienia. Owa opowieść mnie zahipnotyzowała, oczarowała i dogłębnie poruszyła.

To powieść będąca oceanem emocji, od pierwszej do ostatniej strony. Miłość i dobroć bije z każdej zapisanej kartki. Nierzadko przeplatane są tęsknotą, bólem i cierpieniem. Czasem na mych ustach widoczny był uśmiech, a niekiedy w mych oczach wzbraniały łzy, które w pewnym momencie odnalazły ujście i lawinowo spływały po moich policzkach, tym samym utrudniając kontynuowanie owej historii. Musiałam więc przerwać lekturę, dosłownie na trzydzieści stron przed końcem, gdyż płacz nie pozwolił mi na dotarcie do niego. Wróciłam do niej następnego dnia z samego rana. Wówczas uświadomiłam sobie, że poprzedniego wieczora pochłonęłam ponad dwieście stron, zupełnie wsiąknęłam w tę powiastkę. Nawet nie przeszkodziła mi w tym jej przewidywalność, od pewnej chwili bowiem wiadome i jasne było jej zakończenie. Minęło parę dni, a ja nie potrafię przestać myśleć o Leo i Leili. Coś niesamowitego.

"Jeśli tylko..." to historia wyjątkowa w swej prostocie, opowiedziana w pierwszoosobowej narracji przez młodego mężczyznę. Poznajemy jego życie, uczucia, myśli, rozterki. Śledzimy jego znajomość i relację z poznaną na plaży Leilą - ciepłą i wrażliwą dziewczyną. Wraz z nim doświadczamy, poszukujemy, przeżywamy, rozmyślamy, wzruszamy się, dociekamy prawdy. Prawdy tak bardzo bolesnej, a zarazem dającej namiastkę szczęścia i solidną porcję nadziei oraz wiary w jutro. O jaką prawdę chodzi? Nie mogę tego zdradzić, nie mogę też nic więcej napisać o fabule, aby nie ujawnić jej istoty. To opowieść o bezinteresownej miłości, pięknej przyjaźni, o ludzkim dramacie, ogromnej rozpaczy, radzeniu sobie z traumatyczną przeszłością, skrywaniu rodzinnego sekretu. To przede wszystkim powieść o odzyskaniu wewnętrznego spokoju, emocjonalnej wolności i niejako też poczuciu ulgi związanej z wyjawieniem ukrywanej przez lata tajemnicy. To również opowieść o docenieniu życia, a także jego przewartościowaniu. I wreszcie o tym, co jest w życiu najważniejsze. O miłości, wzajemnej bliskości i sile rodzinnych więzi.

"Jeśli tylko..." to urzekająca, wzruszająca, emocjonująca, refleksyjna, melancholijna, klimatyczna i niezwykle mi bliska powieść. To utwór uświetniony pięknymi i cennymi cytatami, ujęty prostymi, ale nacechowanymi emocjami słowami, wyróżniający się lekkością pióra i nade wszystko oddający niejedno wartościowe przesłanie. Zdecydowanie warto poznać tę historię. Ja z pewnością jeszcze nieraz do niej powrócę... Gorąco polecam!


Cytaty:

"Są chwile, gdy złapanie oddechu sprawia mi ból, 
nie jestem w stanie oddychać, myśleć, być... istnieć.
Wówczas jedyne czego pragnę to cisza, zatrzymanie się czasu - chociaż na jedną maleńką chwilę,
na ułamek sekundy. 
Być może dzięki tej sekundzie byłbym w stanie wypuścić powietrze, 
a kolejny wdech przyniósłby już tylko ulgę. Nigdy jednak tak się nie stanie.
Czas gna naprzód, nie zważając na nasze zachcianki, to pędzący ekspres,
który zatrzyma się dopiero w dniu naszej śmierci.
Jedyny wybór, jaki mamy, to wyskoczyć z niego wcześniej lub pędzić przed siebie,
nie będąc pewnym, co czeka za rogiem."


"(...) Trudno mi też powiedzieć, czy ta historia jest historią o mnie, o niej
i czy w ogóle o czymś lub o kimś.
Nie wiem nawet, czy ma ona większy sens, ale jedno wiem na pewno:
to opowieść o miłości, która była, zanim jeszcze mogłem pomyśleć, że to miłość."


"(...) Pachniała jak poranna rosa, gdy na dworze wciąż czuć chłód nocy,
ale promienie słoneczne już otulają naszą twarz. 
Właśnie tak, pachniała jak poranek, jak słońce, świeżo i niewinnie.
Moje serce zabiło mocniej, a w głowie pojawiła się myśl, że to tylko sen 
i za chwilę ta bańka, w której się znaleźliśmy pęknie.
Że obudzę się sam we własnym łóżku, a w głowie grać mi będzie melodia,
która już zawsze będzie mi ją przypominała."


"Ważne decyzje to takie, które zmywają nam sen z powiek i sprawiają,
że nie do końca wiemy, czy czynimy słusznie. 
To takie, które mimo wątpliwości wiemy, że po prostu musimy podjąć."


"- Gwiazdy! - powiedziała nagle. - Czemu jej nie powiedziałeś, 
że gwiazdy i niebo należą tylko do nas? Czemu jej nie powiedziałeś, że księżyc jest mój?
Dlaczego pozwoliłeś jej zabrać nasze niebo?
Już miałem odpowiedzieć, ale mi nie pozwoliła.
- Dlatego, że teraz to wasze niebo i wasze gwiazdy, teraz to wasz księżyc."


"(...) Powodowała, że moje emocje były skrajne i chwiejne, 
czasami sam nie rozumiałem, co się ze mną dzieje.
Wiedziałem jednak na pewno, że bez niej nie byłbym sobą, że bez niej nie byłoby mnie
i że to ona nadaje sens mojemu istnieniu.
Nie potrafiłem tego wyjaśnić, ale była mi potrzebna, żeby żyć."


"- Ty płaczesz - wyszeptała. - Nie wiedziałam, że jestem dla ciebie aż tak ważna.
I nie była. Nie płakałem z jej powodu - płakałem, bo straciłem kogoś innego,
tylko jeszcze o tym nie wiedziałem."


"- Każdy dostaje od życia właśnie to, czego szuka."


"(...) Bo czy ją kochałem? Nie wiem. 
Jak można kochać, nie wiedząc, co to słowo znaczy i czym jest?
Żeby je pojąć, musiałem zdefiniować, żeby zdefiniować, musiałem zrozumieć.
Jak zrozumieć coś, kogoś...
Jak zrozumieć, jeśli w głowie tyle pytań bez odpowiedzi?"


"Czekanie, czekanie - to najgorsze, co może nas spotkać.
Czekanie na ukochanego, czekanie w kolejce, czekanie na wynik, czekanie na niewiadomą.
A skoro czekamy, to znaczy, że jest to dla nas ważne, że musimy spędzić kilka chwil,
minut, godzin, dni, lat w zawieszeniu, żeby wreszcie otrzymać upragnioną rzecz, wiadomość.
Upragnioną lub znienawidzoną, tak to już jest z czekaniem."


"Najtrudniejsze rzeczy spotykają nas wtedy, gdy najbardziej się ich obawiamy.
Wręcz gdy na nie czekamy.
W tych trudnych chwilach tylko matematyka może nas ocalić."


"(...) Jednak bez względu na wszystko cierpienie boli, tak mocno boli,
że żadna z metod nie potrafi tego bólu uśmierzyć.
Nic nie jest w stanie sprawić, żeby rana w sercu się zagoiła.
I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi piętno już na zawsze."
 

Tytuł: "Jeśli tylko..."
Autor: Karolina Klimkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2017
Oprawa: miękka
Ilość stron: 274
Kategoria: literatura obyczajowa
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce oraz BookParadise.pl




17 komentarzy:

  1. Ile pięknych cytatów i jak trafnych cytatów! W tych słowach wielu z nas mogłoby się utożsamić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musi mieć coś w sobie tą historią, skoro tak mocno Cię poruszyła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej książki, ale tak pięknie ją oceniłaś, iż nie sposób nie ulec pokusie i nie zapoznać się z tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie skończyłam czytać. Piękna! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chcę przeczytać tę książkę.Czekam na nią od autorki.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twoim opisie mogę stwierdzić , że też wracała bym do niej myślami. Są takie książki, która bardzo pobudzają pewne uczucia. Takie, o których się długo pamięta i przeżywa razem z bohaterami mimo iż od przeczytania książki mija trochę czasu. To chyba ta książka 🙂

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi naprawdę intrygująco, chętnie po nią sięgnę:)
    https://slonecznastronazycia.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się bardzo klimatyczną lekturą... i ile cytatów ciekawych:)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za odwiedziny mojego bloga i za wszystkie komentarze :)

Korzystanie ze strony Wielbicielka książek i pozostawianie komentarzy jest jednoznacznym wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych zgodnych z art. 13 o Ochronie Danych Osobowych.
Jednocześnie każda osoba ma prawo do dostępu do treści swoich danych osobowych oraz prawo ich poprawienia w razie potrzeby.