piątek, 30 grudnia 2016

Zdobywcy oddechu - P. P. Kłosowicz




"Warto cokolwiek! W życiu warto cokolwiek, choćby chodzić i oddychać, 
sięgać po coś z półki albo siedzieć na krześle w kuchni i wpatrywać się w okno. 
Byle być, bo za chwilę może się okazać, że jestem po coś. 
Gdybym wczoraj nie spróbował dotrzeć tu, gdzie jestem dziś, nie byłoby jutra. 
Możesz niewiele. Ale jeśli pozbędziesz się zaledwie trzech liter z tego krótkiego zdania, 
wszystko się odmieni."


"Zdobywcy oddechu" to książka, którą chciałam przeczytać, odkąd zaczęła przewijać się o niej wzmianka. Zaintrygowała mnie nie tyle sama okładka, co przede wszystkim jej opis. Wydawało mi się, że to będzie jedna z tych wymagających i refleksyjnych powieści. Jednak, gdy już pojawiła się na rynku wydawniczym, postanowiłam najpierw zapoznać się z jej pierwszymi opiniami, a dopiero potem podjąć decyzję o jej lekturze. Jej oceny były różne, ani pozytywne ani negatywne, ale na pewno mnie zaciekawiły na tyle, że w końcu się na nią zdecydowałam. Czy to był słuszny wybór? Czy wywarła na mnie wrażenie przekazana w niej historia? Czy to udany debiut literacki? Zapraszam na moją opinię :)

czwartek, 29 grudnia 2016

Manwhore - K. Evans




"- Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać.
To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz,
nie być tam samą."


Czy można tęsknić za książką zaledwie chwilkę po odłożeniu jej na półkę? Czy można tęsknić za ukazaną w niej historią i jej bohaterami? Czy można tęsknić za emocjami, jakie kotłowały się w nas w trakcie lektury danej książki? Czy można chcieć ponownie przeżyć te wszystkie uczucia, jakie towarzyszyły nam podczas czytania? Czy może w pewnych momentach zwyczajnie brakować tchu? Czy to możliwe, że nie chcemy powracać do rzeczywistości z tego fikcyjnego świata, że było nam w nim tak dobrze, że pragniemy w nim pozostać? Czy można obdarzyć miłością głównego bohatera? Czy wreszcie można uzależnić się od powieści, a także przedstawionej w niej historii, bohaterów, tak bardzo, że gdy tylko odłoży się książkę na swoje miejsce na regale, to odczuwa się po prostu pustkę? Moja odpowiedź na każde z tych pytań brzmi: tak, można. A przekonałam się o tym po zapoznaniu się z książką "Manwhore" autorstwa Katy Evans, którą jestem zachwycona. Zapraszam na recenzję :)

Kocha, lubi, szpieguje - J. Szarańska




"Doprawdy, mogę powiedzieć, że wielu rzeczy nie potrafię, 
ale jedną rzecz opanowałam do perfekcji: pakowanie się w tarapaty. 
Jak nie uganiam się za złodziejami dzieł sztuki, to masuję nieboszczyka, zrzucam go ze stołu 
i odkrywam, że nie żyje. Choć oczywiście jest proste i logiczne, że nieboszczyk nie żyje, 
ale czy doprawdy jego masowanie musi przypadać w udziale właśnie mnie?


"Kocha, lubi, szpieguje" to kontynuacja debiutu literackiego Joanny Szarańskiej zatytułowanego "I że ci nie odpuszczę", który miałam przyjemność przeczytać w lutym bieżącego roku (recenzja tutaj). Wówczas pierwszą książkę autorki określiłam jako rewelacyjną i z niecierpliwością czekałam na jej ciąg dalszy. Tym razem jednak nie mogę użyć tego słowa, co nie znaczy, że najnowsza powieść nie przypadła mi do gustu. Owszem, podobała mi się, ale czuję niedosyt po jej lekturze. Czego mi zabrakło w drugim tomie serii "Kalina w malinach"? Zapraszam na recenzję.

wtorek, 27 grudnia 2016

To nie twoja wina - K. Platowska




"Marzyła, żeby znów poczuć się bezpiecznie.
By przeżyć jeden dzień bez bólu psychicznego i fizycznego, bez ciągłego pilnowania się, 
by się nie zdradzić, bez strachu, co ją jeszcze czeka.
Marzyła o tym, żeby zrzucić z siebie ciężar i z lekkością oraz niczym niezmąconą radością w sercu 
pobiec przed siebie, nie zważając na nic i na nikogo."


"To nie twoja wina" to powieść, na którą trafiłam zupełnie przypadkowo, przeglądając ofertę jednej z księgarń internetowych. Wcześniej nie słyszałam niestety ani o samej autorce - Kai Platowskiej, ani tym bardziej o jej twórczości i napisanych przez nią powieściach. Teraz, będąc po lekturze jej najnowszej książki, wiem, że sięgnę po kolejne jej autorstwa, bowiem porusza w nich niewątpliwie trudne i bolesne zagadnienia, o których zdecydowanie trzeba głośno rozmawiać i prowadzić dyskusje, nawet jeśli dany problem czy dramatyczna sytuacja (w tym przypadku gwałt) osobiście nas nie dotyczy. Największym błędem jest unikanie tematu i tłumaczenie, że nie ma sensu mówić o czymś i poświęcać czemuś czas i uwagę, skoro to nie my doświadczyliśmy zła i okrucieństwa. A to całkowicie błędne i egoistyczne myślenie. Zapraszam na recenzję.

Finezja uczuć - A. Krasińska




"(...) Życie jest skomplikowane i zupełnie nieprzewidywalne. 
Granice, jakie człowiek sobie wyznacza, z czasem przesuwają się. 
Priorytety zmieniają swe miejsce w hierarchii. 
Człowiek jako istota myśląca jest równocześnie nieodgadniony, 
bo rządzą nim marzenia, pragnienia i słabości."


W marcu bieżącego roku miałam okazję zapoznać się z twórczością Anety Krasińskiej, sięgając po jej powieść "Szukając szczęścia" (recenzja tutaj), która zdecydowanie wywarła na mnie pozytywne wrażenie i zapadła w pamięć ze względu na przepiękną i wzruszającą historię o macierzyństwie, ogromnej miłości matki i samotnej opiece nad chorym dzieckiem. Tym razem postanowiłam zaznajomić się z pierwszą książką autorki zatytułowaną "Finezja uczuć", która również porusza trudne tematy, a przede wszystkim ukazuje obraz zakazanej miłości. Jak oceniam ten debiut literacki autorki? Czy również okazał się emocjonalną lekturą godną uwagi? Zapraszam na moją opinię :)

czwartek, 22 grudnia 2016

Pan Przypadek i celebryci - J. Getner




"(...) Bo, proszę pana, aktorzy to kompletni idioci.
A już najwięksi idioci to ci, którzy grają dobrze wykształconych.
Bo zagrać profesora, proszę pana, to naprawdę potrafi byle idiota. 
Za to zagrać idiotę, to już wyższa szkoła jazdy, do tego trzeba być trochę inteligentnym, 
a znaleźć inteligentnego aktora to tak, jak trafić szóstkę w totka, proszę pana..."


W listopadzie miałam przyjemność zapoznać się z przygodami Pana Przypadka, przedstawionymi w tomie piątym zatytułowanym "Pan Przypadek i mediaktorzy" (recenzja tutaj) i tomie pierwszym "Pan Przypadek i trzynastka" (recenzja tutaj). Wspomniałam przy okazji poprzednich opinii, że na książki Jacka Getnera trafiłam zupełnie przypadkowo i na tyle mnie zaintrygowały, że postanowiłam po nie sięgnąć (fakt, że zaczęłam od końca). Nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że otrzymałam możliwość zapoznania się z tą serią detektywistyczną, która jest dla mnie kompletną odskocznią od życia codziennego i idealnym przerywnikiem pomiędzy innymi powieściami, poruszającymi niekiedy wiele trudnych i depresyjnych tematów. "Pan Przypadek i celebryci" jest drugim kolejno tomem cyklu o losach świetnego detektywa Jacka Przypadka. Czy i tym razem książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie? Zapraszam na moją opinię :)

wtorek, 20 grudnia 2016

Pod skrzydłami miłości - I. M. Krasińska




"Uświadomiła sobie, że jej dotychczasowe życie było kpiną, zwykłym marnotrawstwem. 
Tak niewiele o sobie wiedziała.
Bawiła się w dorosłość, przekonana, że ma przed sobą jeszcze dużo czasu.
Wystarczył jeden wypadek, by zmieniła swoje priorytety i podejście do ludzi.
Każdego dnia dowiadywała się czegoś nowego o sobie i innych."


Uwielbiam czytać debiuty literackie, które wnoszą coś nowego, niespotykanego, świeżego i budzącego ciekawość. Przy okazji innej recenzji przyznałam, że w bieżącym roku przeczytałam ich kilkanaście, mniej lub bardziej udanych. Tym razem postanowiłam sięgnąć po jeden z najnowszych zatytułowany "Pod skrzydłami miłości" autorstwa Izabeli M. Krasińskiej. Gdy tylko ujrzałam zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę poznać historię, jaką zawiera. Z niecierpliwością czekałam zatem na dostarczenie jej przez listonosza. Jak oceniam ten debiut? Czy jest wart uwagi i zainteresowania? Czy spełnił moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję :)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Z pamiętnika samotnej wróżki - E. Zdunek




"(...) Ludzie korzystają z porad wróżek i wróżbitów nie po to - jak się błędnie uważa 
- aby poznać przyszłość.
Oni chcą usłyszeć, że ta przyszłość będzie lepsza, a przynajmniej nie gorsza od teraźniejszości. 
Podstawowy dylemat wielu doradców to: czy powiedzieć klientowi prawdę, 
która może go jeszcze bardziej podłamać, 
czy też kłamać, żeby go ponieść na duchu?"


Decydując się na zakup konkretnej książki bądź dokonując wyboru egzemplarza recenzenckiego zazwyczaj kieruję się kilkoma elementami, takimi jak: oryginalna, przyciągająca wzrok okładka; ciekawy bądź tajemniczy tytuł książki; intrygujący i zachęcający opis czy gatunek literacki, któremu dana publikacja jest przypisana (nie czytuję fantastyki, horrorów i od niedawna poradników). Ponadto przed podjęciem decyzji co do lektury danej książki, bardzo często zapoznaję się z jej opiniami (o ile takowe już istnieją). I właśnie ten czynnik w dużej mierze sprawił, że sięgnęłam po powieść "Z pamiętnika samotnej wróżki". To książka, którą już od jakiegoś czasu miałam w planach, widniała na mojej liście "do przeczytania". Aczkolwiek nie byłam do niej w stu procentach przekonana. Zawsze pojawiały się ciekawsze lub coraz to nowsze powieści, które bardziej mnie interesowały. Aż któregoś dnia trafiłam na bardzo przychylne recenzje tej publikacji i wówczas stwierdziłam, że nie ma sensu odkładać jej lektury na potem. Czy zatem "Z pamiętnika samotnej wróżki" to powieść warta uwagi? Czy wywarła na mnie pozytywne wrażenie? Zapraszam na moją opinię. 

sobota, 17 grudnia 2016

Córeczka tatusia - C. Glass




"(...) Można sobie wyobrazić, jaka przykra i niepokojąca dla dziecka jest sytuacja, 
w której musi nagle opuścić dom, znajome środowisko i zamieszkać z obcymi ludźmi."


"Córeczka tatusia" to książka, która przeczytałam kilka dni temu, a nadal odczuwam wszystkie towarzyszące mi wówczas podczas lektury emocje. Decydując się na tę pozycję, wiedziałam, że nie będzie to łatwa i lekka, a jednocześnie przyjemna powieść. Zatem poniekąd nastawiłam się na to, że może być dramatycznie, smutno i boleśnie. Nie sądziłam jednak, że historia ukazana w książce tak bardzo mnie zaszokuje, a nawet mną wstrząśnie. Najtrudniejsze, a zarazem najgorsze w tym wszystkim jest to, że sytuacje, jakie zostały opisane w książce mają tak naprawdę miejsce w życiu wielu rodzin na całym świecie. Niby mamy tego świadomość, ale po pierwsze o tym nie myślimy, bo osobiście nas to nie dotyczy, po drugie nie rozmawiamy (albo zdecydowanie za rzadko), bo nie ma sensu poruszać tego tematu, skoro w najbliższym otoczeniu nic się złego nie dzieje, po trzecie niekiedy ignorujemy pewne dostrzegalne przesłanki, twierdząc, że to nie nasza sprawa, co się dzieje obok za ścianą, a ponadto pewne rzeczy są dla nas niewyobrażalne, niedopuszczalne i wydają się nam być nierealne, a jednak niestety się dzieją.

środa, 14 grudnia 2016

Mogę wszystko - A. Scharmach




"(...) Miłość jest piękna. Trzeba tylko dbać i pielęgnować, aby ognisko nie zgasło."


W ostatnim roku przeczytałam bodajże kilkanaście książek będących debiutami literackimi. Większość z nich bardzo mile wspominam i uważam, że były one naprawdę udane, a inne wzbudzały we mnie mieszane uczucia bądź też okazywały się totalnym nieporozumieniem. Tym razem miałam okazję sięgnąć po jeden z najnowszych na rynku wydawniczym debiutów, mianowicie po "Mogę wszystko" autorstwa Anity Scharmach (niestety nie udało mi się znaleźć jakichkolwiek informacji o autorce). Jakie wrażenia wywarła na mnie ta powieść? Czy warto po nią sięgnąć? Zapraszam na moja opinię :)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Cytrynowy sad - L. Rice




"Dlaczego żadnemu człowiekowi nie jest dane nosić w sercu dwóch wielkich miłości 
w tym samym momencie, w tym samym czasie?"


Gdy tylko ujrzałam tę piękną, kojarzącą się z ciepłym klimatem, słodko-kwaśnym smakiem i cytrynowym zapachem okładkę, wiedziałam, że muszę poznać zawartą w książce historię. Szczerze mówiąc, sięgając po tę powieść, liczyłam na lekką i przyjemną lekturę, przy której się zrelaksuję i zapomnę o przygnębiającym, szarym, wietrznym i deszczowym widoku za oknem. I poniekąd tak było. Nie sądziłam jednak, że "Cytrynowy sad" okaże się być słodko-gorzką powieścią, przepełnioną tęsknotą i bólem, a jednocześnie dającą nadzieję na lepsze jutro. Zapraszam na moją opinię :)

niedziela, 11 grudnia 2016

Ścieżki przeszłości - E. Kowalska (BOOK TOUR)




"(...) Swojego szczęścia nie można próbować budować na nieszczęściu innych.
We wszechświecie jest równowaga i prędzej czy później zło, które wyrządziliśmy, 
powraca do nas. 
Miłości nie można kupić. Na prawdziwą miłość trzeba sobie zasłużyć. 
Na to, żeby móc kogoś kochać, też."


W czerwcu tego roku miałam przyjemność - w ramach Book Tour - zaznajomić się z książką "Ścieżki życia" (recenzja tutaj), którą bardzo miło wspominam. Powieść ta stanowiła pierwszy tom opisujący losy Julii - młodej kobiety, bibliotekarki, rozwódki, stosującej różne diety i walczącej o zrzucenie zbędnych kilogramów, a przede wszystkim wspaniałej przyjaciółki, córki i sąsiadki, poszukującej własnej ścieżki, którą mogłaby podążyć, aby zaznać wyczekiwanego szczęścia i pięknej miłości. Tym razem - dzięki organizowanemu przez autorkę - Edytę Kowalską i Klaudię z bloga Nowe Horyzonty Book Tour  - w moje ręce wpadła kolejna powieść pisarki "Ścieżki przeszłości", będąca zarówno kontynuacją dalszych losów Julii, jak i historią życia jej babci Weronki. Jakie wrażenia wywarła na mnie ta książka? Czy również przypadła mi do gustu? Zapraszam na moja opinię :)

piątek, 9 grudnia 2016

Zdążyć przed zmrokiem - T. French




"Las to jedno wielkie migotanie i szept, i iluzja. 
Jego cisza jest puentylistycznym spiskiem miliona głośników - szelestów, podmuchów, 
bezimiennych zduszonych pisków; jego pustka obfituje w tajemne życie, 
umykający z tupotem cień dostrzegany kątem oka. 
Uważaj: pszczoły prują do i z gniazd w szczelinach dębu; zatrzymaj się, 
odwróć pierwszy lepszy kamień, a zobaczysz dziwną larwę, która się wije z irytacją, 
a tymczasem na nogę wmaszeruje ci sznur pracowitych mrówek. 
W zrujnowanej wieży, czyjejś porzuconej twierdzy, 
gdzie między kamieniami są pajęczyny grube jak nadgarstek, 
o świcie króliki wyprowadzają swoje małe z fundamentów, 
by bawiły się na prastarych grobach."


Zapewne zauważyliście, że bardzo rzadko, zdecydowanie za rzadko sięgam po thrillery bądź kryminały. Powodem na pewno nie jest to, iż nie pałam sympatią do tego typu literatury. Jeżeli już zdarzy mi się zdecydować na powieść z tego gatunku, to albo z polecenia, albo dlatego, że mam akurat ochotę na coś poniekąd mrocznego, intrygującego, podnoszącego poziom adrenaliny i trzymającego w napięciu, a także stanowiącego w jakimś stopniu przerywnik pomiędzy książkami obyczajowymi, których czytam niewątpliwie bardzo dużo. Muszę przyznać, że kiedy otrzymałam wykaz pozycji listopadowych do zrecenzowania, od razu w oczy rzuciła mi się okładka "Zdążyć przed zmrokiem", nie wspominając już o ciekawym i tajemniczym opisie. Zastanawiałam się chwilę, czy podjąć się jej lektury, bowiem chyba trochę obawiałam się, że bedzie zawierać zbyt drastyczne - jak dla mnie - fragmenty (teraz już wiem, że moje obawy był niesłuszne). Jednak zarys historii tak bardzo mnie zaintrygował, że po prostu musiałam poznać tę opowieść. Jakie wrażenia na mnie wywarła powieść? Czy żałuję, że się na nią zdecydowałam? Zapraszam na moją recenzję :)

środa, 7 grudnia 2016

Pax - S. Pennypacker, J. Klassen




"To, że coś nie dzieje się tutaj, nie znaczy,
że nie dzieje się wcale."


Od momentu, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Pax", wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać, bowiem zaintrygował mnie opis. A także zapragnęłam mieć ją w swojej biblioteczce, abym mogła co jakiś czas spoglądać na tę przepiękną, urzekającą i hipnotyzującą okładkę. Moim zdaniem to jedna z piękniejszych oprawek, która nie tylko przyciąga uwagę i zachęca do poznania wnętrza książki, ale zapewne jest też tą, którą się zapamiętuje na zawsze i która wywołuje wspaniałe emocje. Jeszcze przed jej lekturą zapoznałam się z kilkoma recenzjami, które były niezwykle pozytywne i przejmujące, w których często porównywano tę powieść do znakomitej książeczki "Mały Książę". To tym bardziej nakłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę, na którą czekałam z niecierpliwością. Jakie są zatem moje wrażenia po lekturze książki "Pax"? Zapraszam na moją opinię.

wtorek, 6 grudnia 2016

Konkurs "Dopóki życie trwa" (Wydawnictwo Albatros)




Wydawnictwo Albatros wraz z partnerami, którymi są Księgarnie Świat Książki oraz tygodnik TeleTydzień organizują wspaniały konkurs literacki inspirowany dziennikami Hendrika Groena. Konkurs polega na napisaniu tygodniowego dziennika.

Aby wziąć w nim udział należy przede wszystkim napisać własny dziennik liczący nie mniej niż 3 i nie więcej niż 6 stron A4 i podzielenia się w nim swoimi doświadczeniami, troskami i radościami dnia codziennego. Tematyka dziennika jest dowolna, jedynym kryterium jest forma tekstu. Konkurs trwa do 31 grudnia 2016 roku. Prace wraz z formularzem zgłoszeniowym należy przesłać na adres: albatros@wydawnictwoalbatros.com lub dostarczyć do najbliższej Księgarni Świat Książki.

Nagrodą w konkursie jest publikacja fragmentów dziennika na łamach „TeleTygodnia” (ponadmilionowy nakład tygodnika!) oraz czytnik e-booków zaopatrzony w bestsellery Wydawnictwa Albatros. Przewidziane są również dodatkowe nagrody w konkursie w postaci pakietów książek.

Wszelkie informacje na temat konkursu znajdują się na stronie internetowej Wydawnictwa Albatros w zakładce KONKURS – http://www.wydawnictwoalbatros.com/1,2,43,konkurs.html

Zachęcam do udziału w konkursie :) 

Jesteście zainteresowani? 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Reguła - L. Mieszczak




"(...) Czas upływał i upływał, a wszystkie poszlaki, prawdy, półprawdy zacierały się. 
Wiedział, że jeśli się tym nie zajmie, życie i historia jego pradziadka 
będzie zamkniętą kartą historii. Domyślał się, że w życiu nie chodzi całkiem o pamięć 
- każde pokolenie, które odchodziło, pozostawiało po sobie nowe bagaże doświadczeń, 
które wpływały w niepostrzeżone na dalsze losy pokoleń. 
Ten nieuchwytny dla wielu szczegół był dla niektórych symbolicznym kluczem do jutra."


W ubiegłym miesiącu miałam przyjemność przeczytać piękną i niezwykle wartościową książkę "Noc jest dniem" autorstwa Leszka Mieszczaka. Powieść ta wyzwoliła we mnie ogrom emocji, doprowadziła mnie do łez, wprowadziła w zadumę, wpłynęła na przewartościowanie życia, a także niesamowicie mnie zaskoczyła. Nadmieniłam wówczas, że na pewno sięgnę po inne publikacje autora, bowiem urzekł mnie jego styl pisania, a także emocjonalna i prawdziwa forma opowiadania konkretnej historii. Po ukazaniu się mojej opinii na blogu, skontaktował się ze mną sam autor, co było niezwykle miłe i zaproponował mi swoją książkę "Reguła" do przeczytania i zrecenzowania. Z chęcią się zgodziłam, spodziewając się tym samym podobnych wrażeń, co po lekturze książki "Noc jest dniem". Jakie zatem są moje odczucia po zapoznaniu się z powieścią "Reguła"? Czy moja ocena jej jest również pozytywna? Zapraszam na moją opinię.

piątek, 2 grudnia 2016

czwartek, 1 grudnia 2016

Konkurs Fanbooka :)



Dziś chciałabym Was zachęcić do wzięcia udziału w konkursie NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2016 ROKU, organizowanym przez magazyn "Fanbook". Nagrodą są oczywiście wspaniałe książki oraz publikacja recenzji na łamach "Fanbooka" :)

środa, 30 listopada 2016

Niepamięć - J. Kosowska




"- Szkoda, że w życiu nie można niczego odwrócić, niczego cofnąć, 
że nic się nie może powtórzyć, nic nie może się dwa razy zdarzyć. 
Szkoda, że niczego nie można poprawić, 
że nie mamy szansy repetować żadnego dnia naszego życia. 
Ile rzeczy można byłoby wtedy naprawić."


Jak czuje się osoba, która pewnego dnia budzi się i nic nie pamięta? Nie może przypomnieć sobie przeszłości. Nie wie, co wydarzyło się tamtego dnia, kiedy uległa wypadkowi. Nie wiem kim była i kim jest obecnie. Nie potrafi dostrzec żadnych przeszłych faktów, wydarzeń i wspomnień. Nie przewijają się w jej głowie żadne obrazy. Nie zna swojej tożsamości, swojego pochodzenia. Nie jest w stanie przypomnieć sobie jaką rolę pełniła w życiu, czy ma rodzinę, dom, pasję. Nagle, nie znając tak naprawdę miejsca pobytu, otaczających ją ludzi, panujących zwyczajów jest zmuszona odnaleźć się w świecie. Tylko to nie jest takie proste, kiedy musi walczyć ze swoimi lękami, obawami i strachem. Kiedy boi się każdego poranka, kiedy trzeba otworzyć oczy, każdej upływającej minuty i godziny, każdego wieczoru, kiedy musi pójść spać. Obawia się przenikających po jakimś czasie przed jej oczyma obrazów, które każdego dnia stają się coraz bardziej wyraziste, przygnębiające, przerażające i niejasne. Czy to tylko wytwór jej wyobraźni? A może wreszcie powraca przeszłość? A jeśli tak, to jaki będzie miała wpływ na teraźniejszość?

poniedziałek, 28 listopada 2016

Pan Przypadek i trzynastka - J. Getner




"- Po prostu uważam, że ludzie są banalnie przewidywalni."


Kilkanaście dni temu na moim blogu pojawiła się recenzja książki "Pan Przypadek i mediaktorzy" (tutaj), na którą trafiłam zupełnie przypadkowo, a która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Postanowiłam wówczas, że na pewno sięgnę nie tylko po kolejne tomy przygód Pana Przypadka, ale będę również chciała powrócić do tych poprzednich ("Pan Przypadek i mediaktorzy" to piąty tom cyklu). Zatem kiedy sam autor zaproponował, że podeśle mi pierwsze cztery tomy serii do zrecenzowania, to niesamowicie się ucieszyłam. Pierwsza z czternastu książek o śledztwach i losach detektywa nosi tytuł "Pan Przypadek i trzynastka". Czy ta pozycja również przypadła mi do gustu? Zapraszam na moją opinię :)

sobota, 26 listopada 2016

Klamki i dzwonki - M. Knedler




"W życiu często bywa tak, że albo nie dzieje się nic, albo wszystko dzieje się naraz."


Po raz pierwszy z twórczością Magdaleny Knedler miałam styczność w sierpniu tegoż roku, przy okazji powieści "Winda" (recenzja tutaj), która była jedną z wartościowszych, skupiających kilka ważnych zagadnień i  zmuszających do myślenia książek, a jedynym moim zarzutem wobec niej była przede wszystkim mnogość postaci, co początkowo sprawiało problemy z przyswojeniem ich wzajemnych korelacji. Kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się zapowiedź publikacji "Klamki i dzwonki" wiedziałam, że będę chciała się z nią zapoznać, ponieważ nie tylko spodobał mi się wcześniej styl pisania autorki, ale przede wszystkim zaintrygował mnie tytuł najnowszej prozy. Odczekałam jednak pewien czas, aby zaznajomić się z jej recenzjami i wtedy podjąć ostateczną decyzję, co do jej lektury. Ponieważ większość wystawionych opinii było pozytywnych, postanowiłam po nią sięgnąć. Jak oceniam książkę "Klamki i dzwonki"? Czy również mnie ujęła ta historia? Jakie ogólne wrażenie na mnie wywarła? Zapraszam na moją opinię :)

czwartek, 24 listopada 2016

Sekretna zima Jaśminy - A. Trzepiota




"(...) I wtedy znowu przyszła do mnie wilczyca.
Zawsze przychodzi w trudnych życiowych momentach, tylko nie chcemy 
albo nie mamy czasu jej słuchać.
Wyłania się z nas samych.
Zaczynamy wyć tak jak ona, patrzeć, biegać, podążamy jej tropem, aż do upragnionego celu.
Kiedy chciałam odzyskać kontakt z instynktem, musiałam być sama. 
To Ona, to ta druga Ja zawyła we mnie i dodała odwagi, żeby podjąć wyzwanie. 
Przecież mam tyle, na ile się odważę?"


W kwietniu bieżącego roku miałam okazję przeczytać i tym samym zrecenzować pierwszą książkę autorki "Zwilczona" (recenzja tutaj), która wywarła na mnie ogromne wrażenie, nie tyle ze względu na samą fabułę, ale przede wszystkim piękny, magiczny i niepowtarzalny nastrój. Wiedziałam, że losy głównej bohaterki - Jaśminy będą kontynuowane w kolejnej książce pisarki, na którą niecierpliwie czekałam. Zatem, gdy tylko pojawiła się zapowiedź książki "Sekretna zima Jaśminy" w przecudownej oprawie, to już się nie mogłam doczekać dnia, kiedy ją otrzymam i będę mogła rozpocząć lekturę. Czy i tym razem powieść Adrianny Trzepioty mnie oczarowała? Zapraszam na recenzję :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Noc jest dniem - L. Mieszczak




"(...) nie każdy, którego oczy są zamknięte, śni,
i nie każdy z otwartymi oczami może widzieć."


Kiedy któregoś dnia otrzymałam wykaz zapowiedzi na jesień Wydawnictwa Psychoskok i od razu moją uwagę przykuła książka "Noc jest dniem", głównie ze względu na prostą, ale wyrazistą okładkę. Jednak muszę przyznać, że nie zdecydowałam się po nią sięgnąć, ponieważ nie znałam wcześniej twórczości autora oraz jej opis jakoś do mnie szczególnie nie przemówił, a ponadto obawiałam się, że będzie to zbyt ciężka książka, być może trochę nudnawa, której mogę nie podołać. Postanowiłam zatem zaczekać, aż pojawią się jej pierwsze recenzje i ewentualnie wtedy podjąć decyzję o chęci poznania ujętej w niej historii. I pewnego dnia trafiłam na opinię Angeliki z bloga Tylko magia słowa, która zachęciła mnie do lektury tej powieści. Byłam ogromnie ciekawa, czy odbiorę ją w ten sam sposób, co autorka bloga. Nie ukrywam, że nie byłam chyba do końca przygotowana na to, co zastanę w tej książce i nie spodziewałam się tego, jak bardzo wpłynie ona na moje postrzeganie świata oraz jak bardzo we mnie uderzy i sprawi, że wyleję morze łez...

niedziela, 20 listopada 2016

Książki po angielsku ze słownikiem




Od jakiegoś czasu już myślałam, aby sięgnąć po jakąkolwiek książkę w języku angielskim, tym bardziej, że ostatni raz bezpośrednią styczność z językiem miałam jakieś trzy lata temu, kiedy jeszcze pracowałam w biurze podróży, gdzie trzeba było wielokrotnie posługiwać się między innymi tym językiem. Przyznaję, że nigdy nie władałam angielskim na poziomie zaawansowanym, ale potrafiłam się porozumieć. Szczerze mówiąc, lepiej jednak wychodziło mi pisanie czy rozumienie ze słuchu niż samo mówienie - i wcale nie dlatego, że miałam trudności z wymową, raczej obawiałam się, że niepoprawnie skonstruuję zdanie i na dodatek w nieodpowiednim czasie. Jedynym w sumie językiem, który swego czasu opanowałam do perfekcji był rosyjski i z nim nigdy nie miałam problemów (uczestniczyłam w kilku olimpiadach, począwszy od szkoły podstawowej; na studiach praktycznie nie musiałam się nawet uczyć na kolokwia), nawet teraz po kilkuletniej przerwie, wiem, że na pewno poradziłabym sobie z komunikacją w tym języku. 

piątek, 18 listopada 2016

Na jej rozkazy - A.M. Chaudiere, A. Caligo




" - Ja w sumie na początku nie lubiłam kwiatów. 
Są śliczne, owszem, ale zawsze kojarzyły mi się ze słabością kobiet. 
Kwiaty są wiotkie i delikatne, a ja uważam, że kobieta powinna umieć walczyć o siebie i o to, 
co chce robić. Nie dać się nikomu podporządkować, zwłaszcza jakimś głupim stereotypom. 
A potem się do nich przekonałam."


Z niecierpliwością czekałam na tę książkę, każdego dnia wypatrywałam listonosza. Najzwyczajniej w świecie chciałam po prostu mieć już tę powieść w rękach i zacząć czytać. Dlaczego? Od początku, gdy tylko ujrzałam jej zapowiedź, wiedziałam, że muszę ją mieć w swojej biblioteczce ze względu na fantastyczną, czarującą, fascynującą, jednym słowem cudowną okładkę (dodatkowo w moich ulubionych barwach). Ponadto byłam ogromnie ciekawa, jaką zawiera historię, w jaki sposób przedstawiono BDSM i czy rzeczywiście pochłonę ją z wypiekami na twarzy, jak zapewnia wydawca. Faktem jest, że temat ten nie jest mi obcy. Mianowicie miałam okazję zapoznać się z nim w przypadku innej książki, której recenzja pojawiła się na blogu kilkanaście dni temu i która wywarła na mnie tak wielkie wrażenie, tak mną wstrząsnęła i poruszyła, że nadal nie mogę ochłonąć po jej lekturze, a wypowiadając się o niej, wszystko się jeszcze we mnie trzęsie i podejrzewam, że długo nie będę potrafiła o niej zapomnieć. Dlatego też przyznaję, że trochę porównywałam "Na jej rozkazy" do przeczytanej przeze mnie wcześniej powieści innej autorki (mimo, iż diametralnie różnią się fabułą, to jednak mają kilka wspólnych elementów, a jednym z nich jest oczywiście BDSM). Jakie zatem wrażenia wywarła na mnie książka "Na jej rozkazy"? Czy jest godna polecenia? Zapraszam na recenzję :)

czwartek, 17 listopada 2016

52 kolory życia (tom IV) - M. Kozioł




"- Wiele rzeczy w naszym życiu dzieje się przypadkowo, ale nie można być fatalistą 
i wierzyć, że wszystko, co nam się przydarza, musimy przyjmować bez protestu. 
W końcu mamy wolną wolę, a rozum też w jakimś celu został stworzony 
- stwierdziła Aneta i wyszła."


"52 kolory życia" tom IV przeczytałam, a raczej pochłonęłam w niecałe dwie godzinki kilka dni temu (recenzja I tomu tutaj, II i III tomu tutaj). Od tamtej pory nadal odczuwam ten niesamowity klimat i świat bohaterów, w który zostałam wciągnięta. Wydaje się on być tak bardzo rzeczywisty i realny, że mam nieustanne wrażenie, jakby przedstawiona w książce historia dotyczyła kogoś z moich znajomych czy przyjaciół. Nie ukrywam, że wracam myślami do tej opowieści, dylematów i przeżyć wszystkich występujących w niej postaci. Bardzo bym chciała poznać już dalsze losy głównych bohaterów, ale muszę cierpliwie czekać. Swoją drogą, muszę przyznać, że tom IV cyklu jest tym najlepszym, najbardziej klimatycznym, ujmującym i poniekąd zaskakującym. Dlaczego? Zapraszam na krótką recenzję :)

wtorek, 15 listopada 2016

Dziewczyna, która przepadła - K. Misiołek




"(...) Cisza panująca w domu doprowadzała mnie do szału. Przycupnęłam na krześle, nasłuchując. 
Wyobrażałam sobie, jak on czai się w ciemnościach, obmyślając perfidne tortury. 
Nerwy miałam napięte do granic możliwości, serce szarpało się w piersi nierówno, niepewne jutra. 
Zaczęłam krzyczeć. Ochryple, przeraźliwie, bez końca. Zerwałam się z krzesła i kopałam  w drzwi. 
Waliłam w nie pięściami, napierałam ramieniem, szarpałam za klamkę, ale nawet nie drgnęły. 
Kiedy straciłam głos, ze szlochem opadłam na materac. 
Boże, spraw, żeby to był tylko koszmarny sen - powtarzałam szeptem, 
ale Bóg musiał być zajęty czymś innym, bo chyba mnie wtedy nie słyszał..."


Kilka dni temu na blogu pojawiła się recenzja książki "Ostatni dzień roku" (tutaj), która wywołała we mnie mieszane uczucia. Przedstawiała ona przeżycia i emocje Magdy - siostry Moniki, która zaginęła w sylwestrowy wieczór i przez kilka lat nie dawała znaków życia. Rodzina - siostra, rodzice, mąż - rozpaczali, nie radzili sobie z utratą bliskiej osoby, nieustannie jej poszukiwali, nie potrafili normalnie funkcjonować w codziennym życiu. Jednak w pewnym momencie doszli do wniosku, że muszą żyć dalej, bez względu na to, co ich spotkało i czego doświadczyli. Z jednej strony byli przekonani, że Monika nie żyje (skoro się nie kontaktowała), ale z drugiej strony mieli nadzieję, że kiedyś wróci, że przestąpi próg domu z uśmiechem na twarzy. Zakończenie tej książki nie było dla mnie zaskoczeniem, bowiem wiadomo było, że Monika odnajdzie się, a jej losy opisane zostały w kolejnej powieści o tytule "Dziewczyna, która przepadła". To moje trzecie spotkanie z piórem Katarzyny Misiołek. I moim zdaniem - na dzień dzisiejszy - jest to zdecydowanie najlepsza powieść autorki. Dlaczego tak uważam? Zapraszam na recenzję :)

piątek, 11 listopada 2016

Pan Przypadek i mediaktorzy - J. Getner




"Bezczynność potrafi być zabójcza. Zwłaszcza gdy czujemy całym naszym jestestwem, 
że powinniśmy działać, gdyż jeśli tego nie zrobimy, stanie się coś naprawdę strasznego. 
Ale najgorzej jest wtedy, gdy wiemy, że absolutnie niczego nie wolno nam zrobić. 
Patrzymy, jak woda podnosi się coraz wyżej, zaraz przerwie wały przeciwpowodziowe, 
a nasi przełożeni mówią, że wszystko jest w porządku i że żadna powódź nam nie grozi."


"Pan Przypadek i mediaktorzy" jest piątym tomem przygód detektywa Jacka Przypadka. Niestety nie miałam przyjemności poznać poprzednich części cyklu z prostego powodu. Mianowicie, dopiero niedawno dowiedziałam się o tej serii. Okładka książki niejednokrotnie przewijała mi się przed oczyma na różnych portalach, ale prawdę mówiąc, sądziłam, że jest to jakiś poradnik menedżerski. Nie zwróciłam nawet uwagi na tytuł, po prostu nie zatrzymałam się na dłużej przy tej książce. Jednak któregoś dnia trafiłam na jej recenzję na jednym z blogów, która bardzo mnie zaintrygowała i dowiedziałam się z niej, że tak naprawdę publikacje z Panem Przypadkiem w roli tytułowej to interesujące detektywistyczne opowieści. To skłoniło mnie do tego, aby sięgnąć po najnowszy tom. Autor zapewnił mnie, że znajomość wcześniejszych części nie jest konieczna, a nawet zbędna i że każda z powieści zawiera odrębne historie. Zachęcona opiniami zdecydowałam się zatem zapoznać z tajemniczym śledczym i jego ciekawymi przypadkami. Co wynikło z mojego spotkania z Panem Przypadkiem i czy było ono udane? Zapraszam na recenzję :)

niedziela, 6 listopada 2016

Ostatni dzień roku- K. Misiołek




"(...) Czasem ogarniały mnie takie ponure, pełne goryczy wizje - czułam, że wszystko to,
co nas spotyka, to tylko rządzący się własnymi prawami przypadek
niemający nic wspólnego z żadną karmą, losem czy przeznaczeniem.
Idziesz w prawo - wpadasz pod rozpędzony autobus,
idziesz w lewo - spotykasz faceta swojego życia.
Stoisz w miejscu - spada ci na głowę cegła, 
ruszasz - wpadasz na największego wroga.
Wszystko wydawało mi się takie upiornie pochrzanione, 
pozbawione jakiegokolwiek znaczenia, ponure." "


"Ostatni dzień roku" to moje drugie spotkanie z piórem Katarzyny Misiołek. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką autorki była "Niekochana", którą wspominam bardzo pozytywnie i z pewnym sentymentem. Krótka opinia o niej (tutaj - z dzisiejszej perspektywy uważam, że trochę nieudolna) była jedną z pierwszych, jaka pojawiła się na początku działalności mojego bloga. Trafiłam na nią przypadkiem w bibliotece i tak bardzo spodobał mi się styl pisania autorki, że postanowiłam poznać pozostałe jej książki. Ponieważ "Ostatni dzień roku" nie była dostępna w bibliotece w moim mieście, zdecydowałam, że ją kupię. To było kilka miesięcy temu. Niestety przez jakiś czas nie mogłam nigdzie trafić na tę powieść w normalnym formacie. Dlatego też skusiłam się na nią w wersji pocket (nie przepadam za bardzo za takowymi, ale zależało mi bardzo na tej książce). Jakie wrażenia wywarła na mnie ta publikacja? Czy moje kolejne spotkanie z twórczością pisarki było równie udane? Zapraszam na moja opinię :)

czwartek, 3 listopada 2016

Piekło-Niebo - M.M. Driers




"(...) Nie mogłam się ruszyć. Chciałam wstać i uciekać ale ciało odmawiało współpracy. 
Nawet oczy nie chciały widzieć. Bezradność była nie do zniesienia. 
Brak kontroli nad ciałem sprawiał, że czułam się jak w puszce pozbawionej nerwów i mięśni. 
Tak chyba się czują ludzie z uszkodzonym rdzeniem kręgowym. 
Tylko, że oni nic nie czują a ja coś odczuwałam, jakiś ból 
ale nie wiedziałam co mnie boli i dlaczego."


Przyznaję, że nigdy nie słyszałam ani o autorce M.M. Driers, ani o napisanych przez nią książkach. Próbowałam znaleźć jakiekolwiek informacje o samej pisarce, ale bezskutecznie (być może źle szukałam?). Jak to się zatem stało, że natrafiłam na powieść "Piekło-Niebo"? Mianowicie, któregoś dnia ujrzałam informację udostępnioną przez Krysię z Literacki Świat Cyrysi, że poszukiwane są osoby, które zechciałyby przeczytać, a następnie podzielić się wrażeniami po lekturze książki wysyłanej przez autorkę w formie e-book. Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie ta publikacja. Zanim jednak się zdecydowałam na jej lekturę, a następnie zrecenzowanie, najpierw oczywiście zapoznałam się z opisem, który tak bardzo mnie zaintrygował, iż już wiedziałam, że koniecznie muszę poznać ukazaną w niej historię. Muszę powiedzieć, że nie byłam wówczas do końca świadoma, co tak naprawdę znajdę w powieści. Bo prawda jest taka, że gdybym wtedy miała świadomość, z czym będę miała do czynienia, to pewnie na tamten czas w ogóle bym się nie podjęła czytania tej książki. Dlaczego? Czy żałuję zatem, że sięgnęłam po tę powieść? Zapraszam na recenzję :)

wtorek, 1 listopada 2016

Moje czytelnicze podsumowanie października :)




Kolejny miesiąc za nami. Czas niestety tak szybko płynie. Już niebawem koniec roku, a na początku Nowego Roku, a mianowicie 7 stycznia mój blog będzie obchodził swoje pierwsze urodziny :) Z tej okazji na pewno pojawią się konkursy, do udziału których już serdecznie zapraszam :)

sobota, 29 października 2016

Kim jest ta dziewczyna? - M. McFarlane




"Nigdy tego nie chciała. Była tą drugą. Zresztą kto by chciał? 
Komu mogłaby przypaść do gustu ta niesympatyczna, żałosna,
 przyprawiająca o wieczny ból serca rola?
Każdy scenarzysta dobrze wie, że nikt nie chce być w swoim mniemaniu, 
we własnym scenariuszu, czarnym charakterem."


Gdy otrzymałam wykaz proponowanych książek Wydawnictwa HarperCollins do recenzji, wahałam się między dwiema pozycjami: "Nie poddawaj się" - Rainbow Rowell oraz "Kim jest ta dziewczyna?" - Mhari McFarlane. Jeśli chodzi o pierwszą z autorek, to miałam okazję przeczytać jej dwie powieści: "Linia serc" i "Załącznik". Były to lekkie i przyjemne czytadła, ale z rodzaju tych, które po odłożeniu na półkę, po jakimś czasie zwyczajnie są wymazywane z pamięci i nie chce się do nich powracać. Natomiast nie znałam twórczości Mhari McFarlane. Prawdę mówiąc, nawet nigdy nie słyszałam o tej pisarce. Byłam ciekawa zatem jej powieści, tym bardziej, że zachęcał mnie do jej lektury również jej tytuł. Pierwszym pytaniem, jakie nasunęło mi się wówczas po ujrzeniu tej publikacji było, skąd taki tytuł i co się za nim kryje? Dlatego też, zdecydowałam się wybrać właśnie tę powieść do zrecenzowania. Czy dokonałam słusznego wyboru? Czy książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie? Zapraszam na moją opinię.

czwartek, 27 października 2016

Jamnikarium - A. Tuszyńska & Lonia




"Jamnik artysta. Jamnik arlekin.
Uparty.
Manipulator i łasuch.
Niepokonany."


Przyznaję, że przy zakupie książki lub wyborze egzemplarza recenzenckiego, w dużej mierze kieruję się wyglądem i jakością okładki (wiem, nie ocenia się książki po okładce). Najczęściej mój wybór jest trafiony i wówczas nie tylko oprawa danej książki ozdabia jedną z półek na regale, ale również jej zawartość wzbudza we mnie niesamowite emocje, a historia w niej ukazana pozostaje na długo w mojej pamięci. Jednak zdarza się też tak, że owszem okładka jest piękna i mogę wpatrywać się w nią godzinami, ale niestety treść pozycji jest niezbyt interesująca. Tak właśnie było w przypadku książki "Jamnikarium". Muszę też zaznaczyć, że wybierając tę książkę do recenzji, zasugerowałam się intrygującym opisem, po którym nie wiedziałam, czego tak naprawdę mogę się spodziewać (w jakiej formie będzie napisana książka). A ponadto chciałam troszkę odpocząć od literatury obyczajowej, erotycznej, romansów i kryminałów i sądziłam, że "Jamnikarium" mi w tym pomoże i będzie stanowić dla mnie taki przerywnik. Niestety muszę stwierdzić, że mam mieszane uczucia po zapoznaniu się z tą pozycją. Dlaczego? Zapraszam na moją opinię :)

wtorek, 25 października 2016

Nieperfekcyjna mama - A. Dydzik




"Macierzyństwo jest podobne dla kobiet wszystkich pokoleń.
Szkoda tylko, że często pokazuje się je nam przez różowe okulary.
A te okulary spadają z nosa szybciej, niż się tego spodziewamy.
Nie twierdzę, że to źle. Ale żałuję, że nikt wcześniej mi tego nie uświadomił.
Że nikt nie przygotował mnie na taką rewolucję w życiu.
Bycie mamą to nie tylko przyjemność, to także ciężka praca.
Praca przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu."


"Nieperfekcyjna mama" to jedna z wielu książek, jaka widniała na mojej liście tych, które koniecznie muszę przeczytać. Zatem, gdy tylko otrzymałam propozycję jej zrecenzowania, bardzo się ucieszyłam. Dlaczego tak mi zależało na tej pozycji?

sobota, 22 października 2016

Konkurs #10 :)




Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie :)


Wyniki konkursu #9! :)




Dziękuję za wszystkie piękne wypowiedzi :)


Z przyjemnością informuję, 

iż książkę 

"Nagroda pocieszenia" - Adam Lang


otrzyma 


Martuś S  :)


Proszę o podanie adresu do wysyłki - mój adres mailowy:
kasiatuszek@gmail.com
Na wiadomość czekam 3 dni.


Serdecznie gratuluję i pozdrawiam :) 

Miłego dnia :)

piątek, 21 października 2016

Nigdy nie jest za późno - K. Janus




"Wiem, że nie chcę być tylko matką, córką, lekarką, ogrodniczką, sprzątaczką. 
CHCĘ BYĆ KOBIETĄ!
Prawdziwą, taką do kochania, przytulania, miętoszenia, taką do szeptania czułych słówek,
do uwielbiania, do noszenia na rękach.
Przecież to niemożliwe, żebym miała to wszystko już za sobą. 
Ja chcę się zakochać! Chcę być dla kogoś całym światem! 
Chcę miłości! I będę ją miała! A teraz chcę nad morze!"


Gdybym miała wskazać powody, dla których sięgnęłam po książkę "Nigdy nie jest za późno", to na pewno wyróżniłabym: opis, który mnie w pewnym sensie zaintrygował; tajemniczy tytuł, pobudzający wyobraźnię (bynajmniej moją) oraz bardzo pozytywne opinie zamieszczone na jednym z portali. Przyznaję, że decydując się zatem na przeczytanie i zrecenzowanie tej powieści, spodziewałam się pięknej i wzruszającej historii miłosnej, a poniekąd też przyjemnej lektury na jesienne wieczory. W najmniejszym nawet stopniu, nie sądziłam jednak, że książka ta wzbudzi we mnie tak skrajne, mieszane odczucia i będzie stanowić niejako świetną rozrywkę na ponure, szare, pochmurne i deszczowe dni. Dlaczego? Zapraszam na recenzję :)